Tak się właśnie, moi drodzy teraz czuję… [25.01.19… teraz już 22:37]
Jak jeszcze dzisiejszy dzień zaczęłam w miarę optymistycznie i trzymało się to tak do ok. 18:30… to teraz po prostu smutek…, czyli ten stan „hujowości” znów mnie dopadł… W gruncie rzeczy jednak sama sobie także co nieco „dowaliłam.”…, m.in. rezygnując z tylu możliwie przecież fajnych wydarzeń i rzeczy …
Ahhh…, ale pomyślę tak, że przecież nie mogę mieć pewności, że zarówno na tym wykładzie:
STY25
Kurs medytacyjny – Igal Hoffman z Izraela
Publiczne · Organizatorzy: Buddyjski Ośrodek Medytacyjny Diamentowej Drogi w Gdańsku
https://www.facebook.com/events/326714714629490/
Jak i jutro na Gdynia Language Swap | 26.01 byłoby jakoś super i podniosłoby to mnie na „duchu”.
NIE! STOP! Przecież dobrze wiem, jak to jest:

Train your Mind to see the Good in Everything..
Positivity is s Choice..

Wszystko jasne, tylko, że jest takie małe „ALE” jestem po prostu najzwyczajniej w świecie zmęczona…
Wciąż wymyślam sobie jakieś nowe zadania, by tylko wychodzić do ludzi i nie siedzieć w chacie. Później następnie staram się pisać tego bloga… i mimo, że nie raz już czułam, że padałam ze zmęczenia [a przecież kompletnie nie znam się na wszelkich sprawach komputerowych i blogach], ale wciąż usilnie nadal próbuję coś robić, nie potrafię sobie nawet czasem pogratulować i powiedzieć: Kochana, uspokój się proszę, zastanów się chwilę, PRZECIEŻ TY NA PRAWDĘ DUŻO JUŻ OSIĄGNĘŁAŚ!!!

👍 Ok, to myślę, że teraz napiszę otwarcie to, co uważam [i choć za cholerę nie lubię się użalać, a boję się, że na taką osobę teraz mogę wyjść… NIE! TU PO RAZ KOLEJNY MÓWIĘ: STOOOP, STOOOP I JESZCZE RAZ STOP! Przecież jesteś po prostu człowiekiem!] Co więcej, należę przecież do tak zwanej „płci słabszej”… Jednak uwierzcie mi, od niejednej osoby już to słyszałam, że mnie podziwiają i są pewni, że nie każda osoba dałaby sobie z tym wszystkim radę.
Myślę, że to jest dobry moment, by wytłumaczyć te moje ujmowane w cudzysłów wyrazy „zdrowa”/ „normalna”, teraz sobie myślę, że chyba znacznie bardziej pasowałoby tu słowa „przeciętna i zwyczajna”. Choć ja przenigdy w życiu nie uważałam siebie za kogoś wyjątkowego, zawsze twierdziłam, że jestem przecież kimś najbardziej zwyczajnym na świecie… Może pozwólcie , że na tym zakończę już mój wpis, a z dalszej części zbuduję kolejny.

