Teraz mamy jeszcze środę wieczór [14.08.19], lecz prawdopodobnie dokończy to jutro, gdyż jest już godz. 22:33. Dobrze zdaje sobie z tego sprawę, że narobiło jej się tu ponownie „nieco” zaległości 😉 Zatem zaczynamy:
Ponieważ ostatni jej wpis datuje się na 09.08.19, czyli piątek, teraz [póki jeszcze pamięta, hehe 😋] musi się jednak pochwalić, że W ŚRODĘ (czyli dziś!!!) MIJA DOKŁADNIE TYDZIEŃ, JAK ONA WYKONUJE RANO WSZYSTKIE SWOJE ĆWICZENIA!!! Nie tylko yogę, ale też robi po 3 serie tych przeróżnych innych ćwiczeń, w tym bardzo dużo na mięśnie brzucha! Już nawet co nieco jakby dostrzega, że ten jej brzuszek robi się taki mniejszy i zdecydowanie bardziej „kształtny”, tj. mniej wypukły i jak nie ma założonych ani soczewek, ani okularów, to dostrzega tam „gdzieś jakby” pod tym tłuszczykiem jakieś pierwsze „przebłyski” mięśni brzucha, hehe🤣😋😜. I ona jest z siebie i ze swojej wytrwałości teraz tak bardzo dumna! Tym bardziej, że wczoraj [wtorek, 13.08.19] znajoma, której dawała korki z j. niemieckiego jej powiedziała, że ona ją podziwia. Ta znów się tak zdziwiła i mówi: a niby dlaczego?
Angelika jej odpowiedziała: Bo ja jednak nie jestem po AŻ TAKICH PRZEJŚCIACH, jak Ty, a i tak ciężko mi się zabrać za tak wiele rzeczy, jak choćby tą gimnastykę. Mam blisko siłownię, a jak już mam się tam na nią wybrać [a koleżanka jeździ tam autem- to jej dopisek], to jest mi jakoś zawsze ciężko się zmobilizować… Jak sama stwierdziła, mogłaby także wsiąść na rower, bo przecież potrafi na nim jeździć! Nasza bohaterka powiedziała: „czy nawet przejść się spacerkiem” [tak jak i ona sama czasem robiła 😉].
No dobrze, to miało być przecież od 10.08.19, czyli soboty. Po yodze i swoich dalszych porannych ćwiczeniach, zabrała się w końcu za kasowanie tych stworzonych przez siebie specjalnie na rzecz tych portali randkowych maili. Pomyślała, że przecież skoro hasła do każdego ma zapisane na kompie, to już żaden inny adres @, prócz jej właściwego [tego z nazwiskiem], nie będzie raczej potrzebny. [no helloł? bo i niby po co?]
Ona tak bardzo nie zauważa, ile rzeczy w ogóle udaje jej się zrobić, a ma też tak, że nigdy jakoś nie wydaje jej się to aż tak czymś wyjątkowym i szczególnym, by o tym wspominać i się tym chwalić. Bo ona uważa, że nie ma w ogóle czym! Poza tym dodajmy jeszcze te jej okropne problemy z pamięcią….🤣 – poważnie, nawet może i robi choć troszkę tych fajnych i szczególnych [przy najmniej dla niej samej😉] rzeczy/ czynności, lecz co jej po tym, skoro i tak zaraz o tym zapomina, hehe. Lecz teraz właśnie sobie pomyślała, że może także i to jest częścią jakiegoś planu … i „TAK MIAŁO BYĆ”. By ona się po prostu na sobie w żaden sposób już nie mogła skupić, na tym, co jej wychodzi itp…. Ale zaraz tu myśli sobie, ALE CHOLERA NIBY DLACZEGO? Przecież ona zawsze była raczej skromną osobą, która jakoś nigdy nie lubiła „brylować” wśród ludzi i skupiać na sobie uwagi.
A teraz właśnie to pomagałoby jej koncentrować się na tym, co już dobrze zrobiła, co jej wychodzi, udało się i nadal udaje… I tak, dobrze wie, że może sobie to przecież zapisywać, lecz generalnie szkoda jej czasu na takie pisanie [no ok, ten blog, niech temu służy, w końcu po to przecież go założyła!], ale ona w życiu nie wpadła na to, by zapisywać to sobie jeszcze gdzieś ręcznie, np. w zeszycie [a musi się przyznać, że zakupiła już kiedyś specjalnie do tego jakieś 2 kajety, które teraz sobie leżą w kuchni na stole i odpoczywają :P], czy też na karteczkach [a słyszała już nie raz o tym, że to jest świetny pomysł, by je gdzieś np. w jakimś specjalnym pojemniczku gromadzić i w momencie, gdy nachodzi ją jakiś kryzys, sięgać sobie po nie i losować z tego „cosik”😋] Ok, to teraz sobie myśli, że może akurat to rzeczywiście nie byłby taki znowu całkiem głupi pomysł!
To poniżej napisała jeszcze wcześniej [bo dziś jest już 17.08.19], a ona ponownie ma tyle do zrobienia. Ale na spokojnie, postara się mimo wszystko Wam tu o tym dziś donieść, bo jednak jutro umówiona jest z tym chłopakiem ponownie, [przed chwilką dostała – jak prawie codzień powitanie na WhatsApp od tego Szweda, to jest tak niesamowicie fajne, że on do niej każdego dnia pisze: „Good morning”, lub po prostu „Morning” 😘☕🌹- jak właśnie teraz]. A poniżej to, o czym pisała wcześniej:
Dopiero właśnie po kilku dniach [jak dziś, 14.08.19], to dostrzega. A już Wam pisze dokładnie, co:
- otóż jeszcze w sobotę wybrała się do sklepu i zapisała sobie po niemiecku [bo ona zawsze tak pisze w komórkowym kalendarzyku, by ćwiczyć sobie ten język], także może zacytuje w oryginale: Scheiße! Wieder zu viel gekauft! Es gibt doch zu Hause schon 2 Tomaten, mein Gott, jetzt muss ich das ganze Essen sammeln & wieder meinen Nachbarn oben lassen.
Już nawet myślała sobie, że może ewentualnie weźmie je i odda temu chłopakowi, z którym miała się spotkać w niedzielę, bo ona jedzenia nie wyrzuca, a ciężko było jej niestety ponownie coś wymyślać i przygotowywać 🤔😋🤣 [później jednak po prostu zmiksowała te pomidory i podgotowała w rondelku, dodając sól, pieprz, pietruszkę, bazylię i jeszcze jakąś mieszankę ziół, którą miała do jakichś potraw na ciepło, hehe, a dodała także chyba ze 3 ziarenka ziela angielskiego (chyba nie pomyliła nazwy) – jak widać kłania się tu przed Wami „świetny znawca kuchni i miłośniczka wręcz gotowania„🤣 i ponownie potraktowała to „mikserem” ], lecz ostatecznie musi przyznać, że ucieszyła się, że w ten sposób wykorzystała te pomidory, później smarowała nim sobie, np. Wrapy, które także przygotowywała choćby na obiad, to było wtedy coś a`la sos pomidorowy, ona jest bowiem taką kreatywną osobą, że zawsze coś stara się wymyślić 😋, a to, że czasem jej się nie uda to już inna sprawa…, hehe. Lecz czy zawsze musi się udawać? Przecież życie byłoby wtedy zbyt monotonne, nudne i nie moglibyśmy dostrzegać wtedy tych jego wyjątkowych chwil i momentów!
Ok, to nim przejdzie do relacji minionych dni, napisze tylko szybciutko co TU I TERAZ. Otóż dziś jest 15.08.19, czyli w Polsce święto kościelne i generalnie większość ludków ma wolne. Ona sobie myśli ok, to może i ja pojadę dziś nad morze. Może morze? 😜 Jednak po codziennej gimnastyce i śniadaniu zaczęła sprawdzać sobie dojazd na tą plażę, gdzie była wczoraj z Angeliką – tam jej się bardzo podobało, bo nie było wcale takiego tłumu ludzi [turystów], a i plaża była nadzwyczaj szeroka.
Pomyślała, że tam fajnie byłoby sobie poleżeć, poopalać się, a nawet popływać 😉(co wczoraj zrobiła, chyba po raz pierwszy w tym roku w morzu !, bo w jeziorze przecież już pływała na Kaszubach😊) Mimo, że woda, jak to w Bałtyku, do najcieplejszych nie należy, lecz ona sobie pomyślała: cholerka, być nad morzem i nawet sobie nie popływać??? Przecież ludzie przyjeżdżają tu specjalnie z drugiego końca Polski (i nie tylko). A ona zawsze w każdym akwenie wodnym, czuje się po prostu, jak przysłowiowa „ryba w wodzie”. Ponieważ nasza bohaterka kocha wręcz 🏊, to ją zawsze tak relaksuje i wtedy właśnie najbardziej wypoczywa! Gdyż nie wyobraża sobie leżeć „plackiem” na plaży, uwielbia taki czynny relaks. On sprawia właśnie, że najbardziej wypoczywa! 😊
Zatem patrzy, jak mogłaby tam od siebie dojechać, wcześniej kursował tramwaj nr 8 bezpośrednio od niej na Stogi właśnie, pod niemalże samą plażę! Lecz zauważyła wczoraj również, iż teraz zamiast tramwaju [ponieważ tory są w remoncie] jeździ tam autobus T8 [czyli zamienny za tramwaj] i tak sobie pomyślała: ok, to tylko obczaję, gdzie jest ten przystanek koło mnie…, lecz cóż się okazało? Że ten autobus wcale nie jeździ w ogóle w jej pobliżu…, czyli musiałaby się przesiadać.
I owszem, dobrze wie, że przesiadka to przecież żadna trudność a tym bardziej problem! Lecz właśnie dziś ma ponownie taki kiepski nastrój, najpierw obudził ją nad ranem jakiś koszmar. Ale potraktowała to po prostu znów, jako pretekst, by wstać „na siku” 😋. Czuje się teraz bowiem tak bardzo samotna, tak właśnie! Ze wszystkim znowu! Choć … nie, może przejdzie tu jednak do tych wydarzeń „w trybie” chronologicznym, tak będzie jej po prostu łatwiej.
A więc teraz przyszedł chyba czas na niedzielę 11.08.19, kiedy to miała spotkać się z pewnym chłopakiem. Zagadał ją pierwszy na portalu eDarling, jeszcze 08.08.19. Oczywiście zaraz obczaiła choć „wstępnie”, kim on jest [tzn. co ma tam o sobie w ogóle napisane i także, jaki wzrost, status związku i w końcu jak wygląda – bo to jest przecież też ważne, by nie był jakimś „paszkwilem”😋 , a uwierzcie, że tu ich jednak „trochę” jest, w ogóle to z tą Angeliką właśnie doszły do wniosku, że poza ewidentnymi „pasztetami i burakami”, jest także całe mnóstwo programistów właśnie, bo gdzież oni mogliby szukać sobie kogoś do pary, jak nie w „swoim naturalnym środowisku”? 😋]
Na początku zrobił na niej naprawdę dobre wrażenie. Lecz ponieważ jest bardzo ostrożną osóbką, wiedziała, by „nie chwalić dnia, przed zachodem słońca” 😜. I tak też przez cały czas robiła. „Starannie” obserwowała choćby konwersację z nim. Zdawała sobie bowiem sprawę z tego, że nic nie zastąpi tak naprawdę rozmowy i spotkania „na żywo”. Oraz tego, jak będą się w swoim towarzystwie czuć. Tu szczerze mówiąc już ją ucieszyło, że obydwoje mają na to takie samo spojrzenie, on do niej:
Nie lubię pisać za dużo, a na spotkaniu to można sobie przy kawce o wszystkim porozmawiać i się bliżej poznać
Napisz kiedy masz czas, mamy blisko do siebie. Może na Długiej w Gdańsku. Bardzo lubię stare Miasto. Oczywiście jeżeli Tobie odpowiada. [tu napisał nick, jaki sobie nadała specjalnie dla tego „programu😉” ]… jak masz na imię ?
Pytał także o to, jak mógłby znaleźć jej blog w sieci. Dodając:
Jestem bardzo jego ciekawy.
Wiem że ciekawość to pierwszy stopień do piekła no ale jest to silniejsze 😋
Tu się wciąż biła z myślami, czy ma jednak to zrobić, już Wam donosi, cóż „pomyśliwała”:
- Otóż, że z jednej strony bardzo chciała, by go zaczął czytać, bo tu jest przecież „cała ona” [w ten sposób mógłby ją lepiej poznać/ ją prawdziwą, jaka tu jest]
- ale zaraz sobie myśli, że ten blog odgrywa przecież rolę jej pamiętnika, a ona (póki nie udało mu się samemu go jeszcze odnaleźć) nie jest przecież jeszcze pewna, czy chce go aż tak bardzo dopuszczać do „swojego świata”]
- poza tym nie uwierzycie, ale ona już wtedy zaczęła mieć wyrzuty sumienia, że tak o wszystkim otwarcie pisze [m.in. o tym Szwedzie]…, lecz później sobie myśli, STOP! Do jasnej Anielki przecież dobrze wie, że publikując coś w necie, przestaje być już dawno osobą anonimową! A ten blog ma stanowić dla niej „autoterapię”, więc wcale nie zamierza teraz patrzeć na to, że może on, czy ktoś inny to przeczyta! Publikuje to przecież przede wszystkim dla siebie!
Poniżej dalej o nim samym właśnie:
Każdego dnia pisał jej na powitanie „cześć” i życzył „miłego dnia”. I bardzo miło jej się z nim rozmawiało. Dostrzegła, że jest bardzo kulturalny i co najważniejsze = otwarty na zmiany! Oto przykład:
Mogę zaproponować miłą kawiarenkę Rękawiczka, na początku długiej po lewej stronie. Jeżeli wolisz coś innego proszę zaproponuj. Chętnie wybiorę się gdzieś indziej.
Ona do niego:
Ok, nie byłam tam jeszcze, więc chętnie ją odkryję, lecz mam nadzieję, że jesteś otwarty na zmiany i ewentualnie możemy się także przenieść w inne miejsce 😉
Bardzo chętnie. Jeżeli będzie nudno możemy zmienić lokal. Fajnie że się spotkamy.
Wydajesz mi się bardzo sympatyczną kobietą.
Dziękuję, bo wierz mi, że taka też jestem 😊
Nie wiem, czy też tak macie, ale ona jest zdania, że to się po prostu „wyczuwa” i wcale nie uważa tego za dziwne, że czuje się taką „chemię” pomiędzy partnerami, że oboje „nadają na tych samych falach”. I nie będzie tu pisać absolutnie o szukaniu męża, bo ona chyba nawet sama jeszcze nie jest na to gotowa. Doszła do wniosku, że jest chyba wciąż zbyt „popaprana”. 🤣 Padlibyście tu ze śmiechu, gdybyście mogli zajrzeć do jej głowy i usłyszeć jej myśli. Raz myśli, że jest tak pogmatwana, a za chwilę z kolei, że nie! Wcale taka nie jest! Niech ktoś jej pokaże takiego mężczyznę, który wytrwałby tyle, co ona!
W każdym razie ponieważ umówili się na Starówce przy Neptunie. Wcześniej prowadzili serio miłą konwersację na tym eDarling. Jak już mieli się spotkać, ona napisała do niego:
Może nim zaczniemy rozmawiać, podsumuję to trochę słowami /TYMI Z KTÓRYMI SIĘ ZGADZAM!/ Marlin Monroe:
„Jestem (…) trochę niepewna siebie. Popełniam błędy, tracę kontrolę i czasem jestem trudna do zniesienia. Ale jeśli nie potrafisz znieść mnie, kiedy jestem najgorsza, to cholernie pewne, że nie zasługujesz na mnie, kiedy jestem najlepsza” 😋
Jednak już dzień wcześniej 10.08.19 zrobił niestety na niej złe wrażenie. Zaraz Wam doniesie dlaczego i czym w ogóle ją do siebie tak zniechęcił. Otóż zdrobnił jej imię z końcówką „-sia”, czego ona wręcz nie znosi, gdyż jej się to zawsze kojarzy, jakby ktoś ją porównywał do maleńkiej dziewczynki, co gorsza w jej mniemaniu = „głupiutkiej”, takiej jakby opóźnionej w rozwoju 🤣 I już naprawdę wszystkim to powiedziała, że TYLKO NIE TAKIE ZDROBNIENIE poprzez to „-sia”!
Zastanowiła się nad tym „chwilę” [zawsze bierze to w cudzysłów, gdyż w jej przypadku to trwa jednak na prawdę zdziebko dłużej😉] i napisała mu, że ma nadzieję, że nie wziął jej tego za złe i zdaje sobie sprawę, że mógł przecież tego nie wiedzieć, bo i skąd niby?
Dodała także:
Jestem naprawdę miłą kobietą i przyjaźnie nastawioną do ludzi 😊W ramach ewentualnego „naprawienia” sytuacji, pokażę Ci kawiarenkę, gdzie można wypić pyszną kawę i zjeść do tego wyśmienitą szarlotkę 😉 Poza tym nie wiem, czy widzisz, ale nawet pogoda nam sprzyja 😉
Hej ..[tu podał jej imię]. Przecież nic się nie stało. Ja nie z tych co się zaraz obrażają. Nie lubię się kłócić a jak już się zdarzy to szybko się godzę i zapominam o tym co było. Uwielbiam szarlotkę.
to świetnie😊, czyli już wiemy, dokąd pójdziemy 🌞
Ona się bardzo ładnie ubrała, wcześniej umyła i zrobiła sobie nawet makijaż, po czym założyła także kolczyki. A tu dostaje od niego wiadomość:
„(…) Muszę Cię przeprosić nie dam rady dzisiaj. Znalazłem porzuconego psa. Nakarmiłem go i zawiozłem do schroniska. Właśnie dopiero dojechałem na miejsce. Mam nadzieję że to zrozumiesz. Nie potrafię przejść obok biednego stworzenia obojętnie. 🙁”
Jasne, że to rozumiała, nawet zrobiło jej się miło, że ten mężczyzna ma takie dobre ❤. Tylko, nie ukrywajmy, czuła też wściekłość, że w takim razie po jaką cholerę tak się dla niego przygotowywała???!!! I napisała mu:
Rozumiem, tylko tak liczyłam na nasze dzisiejsze spotkanie. Może chociaż później nie o 16?
Tak. Jeżeli masz czas później. Bardzo chętnie. Nie wiem czy na 18 ale na 19 mógłbym się umówić.to jak? 😉
Czyli, jak widzicie, okazało się, że wystarczy po prostu rozmawiać! Obydwoje pokazali, że zawsze jest jakieś wyjście. Powyżej zacytowała trochę ich wspólnej konwersacji [nie całej, choć wierzcie, że cała była miła i bardzo sympatyczna]. Jednak tak już sobie myślała: ok, skoro tak się „wystroiłaś”, to zrób choć z tego jakiś pożytek i w ten sposób poszła jeszcze [1-szy raz w tym roku!] na Jarmark Dominikański. Szybko stwierdziła, że przecież nie wszystkie stragany ją tam interesują, oglądała zatem z ciekawością najbardziej to, co jej się podobało [” sztuka/obrazy” / biżuteria artystyczna = wyroby hand made itp.]
A padli byście ze śmiechu, widząc, jak ona sobie nawet zaczęła przymierzać srebrne pierścionki z bursztynkami [bo pomyślała, że bardzo chciałaby mieć właśnie taki, jako znak, że była na tej pierwszej „randce”]. Na całe szczęście później jej to przeszło. W ogóle to bidulka bardzo się tam męczyła, bo myśli sobie: „kurczę, w takim razie po cholerę przylazłam tutaj tak wcześnie [bo była już tam jakoś po 16…], skoro on ma się zjawić dopiero po 18, lub nawet 18:30…, w każdym razie napewno przed tą 19″
W dodatku podała mu także swój nr tel., by móc się z nim kontaktować przez WhatsAppa [jeśli go w ogóle ma, bo oczywiście nie obyłoby się bez tego, gdyby na początku nie dawała jej się na komórce otworzyć ta Appka eDarling…]. Lecz tego, czy ma WhatsApp już nawet nie mogła sobie teraz przypomnieć, bo ta informacja była razem z odpowiedzią do niej, że nie da rady jednak [na tą godzinę!] dojechać… Znów będąc tam na tym Jarmarku miała tyle różnych myśli w głowie, ale przede wszystkim, pomyślała o tym, że ponownie „coś” jej mówiło, że akurat jemu może podać swój nr tel. i okazało się, iż dobrze, że tak uczyniła, ponieważ tam na mieście NIE MIAŁA W OGÓLE INTERNETU! Także nie mogła niczego zobaczyć, ani na tej apce e Darling, ani na WhatsAppie… na całe szczęście w końcu do niej zadzwonił, pytając, gdzie jest…
A ona [ponieważ już było jej tak zimno, gdyż miała na sobie tylko letnią sukienkę – tą granatową, którą miała wtedy będąc na spacerze z Kacperkiem i swoją mamą, na całe szczęście przywiązała sobie do torebki choć bolerko! ] zmęczona już tym tłumem ludzi siadła gdzieś tam na ławeczce na Długiej i tak sobie myślała, ok, nie narzekaj! Pamiętaj, iż wszystko jest do czegoś potrzebne, zatem siedziała tam i obserwowała po prostu turystów, mówiąc sobie swoją mantrę OM MANI PADME HUNG… Dostrzegała całkiem różnych ludzi, przejeżdżał także ktoś na wózku inwalidzkim. Wtedy pomyślała sobie o swoim bracie i w ogóle, jakie to życie potrafi być ironiczne… Dobrze wiedziała, że znów ktoś patrząc na nią tak z boku, w życiu by nie pomyślał, że ona może TAKŻE ZDAWAĆ SOBIE Z TEGO sprawę [no może nie całkowicie, ale choć częściowo], jakie problemy może mieć taka osoba na wózku…
Jednak już ostatecznie wyczerpana pomyślała, że gdzie może odnaleźć trochę spokoju? No przecież, że w kościele! I poszła tam sobie po prostu posiedzieć, pomyślała sobie tutaj o OSHO, że on także w żadnego Boga nie wierzył, a jednak czasem chodził do kościoła właśnie, by tam najzwyczajniej posiedzieć i poobserwować. Ok, ona poszła tam głównie w innym celu, by odnaleźć trochę spokoju. Lecz cóż się okazało? Że cholera, tam również były jednak tłumy…Turyści przecież także zwiedzali kościoły i tak! Tam także przechodziły, może nie aż takie, ale jednak „pielgrzymki” ludzi 🤔 W końcu, gdy jednak wyszła z tego kościoła, udała się pod tego Neptuna, jak się umówili, jednak wciąż go nigdzie nie widziała, a było już jej cholernie zimno, zatem udała się „w stronę słońca” 🌞😋 I wtedy właśnie do niej w końcu zadzwonił!
Powaga, mówię Wam, u niej bez przygód nie może się obyć, czyli normalne, prawda? W przeciwnym razie jej życie byłoby przecież zbyt nudne. No dobrze, bo już jest godz. 17:20 [15.08.19], a ona się z tym wszystkim, jak widać znów nie wyrobi, zatem będzie tu po prostu donosić wielkimi skrótami:
Okazało się, że A. jest całkiem sympatycznym mężczyzną. Wprawdzie nie wszystko było tak, jakby chciała, czy może lepiej: nie tak, jak sobie to wyobrażała, np. pierwsze co, to ona chciała go przywitać tylko jednym całusem w policzek. A on co? „Na ciocię/ babcię”, czy kogo tam jeszcze innego z rodziny, czyli 3 całusy wymiennie, raz z jednej strony, raz z drugiej, po czym znów powrót, buhaha 🤣 No dobrze, ale przecież nie będzie się takich rzeczy aż tak czepiać, oczywiście jeszcze było jakiś parę podobnych sytuacji…, ale ok, to może dalej.
Postawił jej i tą kawę z szarlotką tam, później zaprosił jeszcze na hm…nie wie nawet jak to się nazywa…, ok. już sobie wygooglowała, nazywa się: KOŁO WIDOKOWE. I tu właśnie, jak siedzieli już sobie w tym wagoniku, to nagle zapaliło się światełko, a ten szybko przesiadł się jednak naprzeciwko niej, hehe [nie żeby żałowała, bo nawet ją to ucieszyło, choć nie bardzo wiedziała, dlaczego w ogóle tak nagle to zrobił…] Wytłumaczył jej następująco: że z całą pewnością to jest jakiś ich „znak/alarm”, że mają siedzieć po dwóch stronach, by ten wagonik mógł utrzymać równowagę 🤣
Wydało jej się to takie dziwne, że aż wręcz zabawne, [żeby nie mówić śmieszne] tym bardziej, że wcześniej dostrzegła już w tych wagonikach osoby, które siedziały po tej samej stronie i nic się nie działo. Powiedziała mu to i namówiła, by się odważył i spróbował obok niej siąść i zobaczyć, że wcale żadne światełko się nie włączy. O losie! [pomyślała sobie, co za koleś…] W dodatku w wagonikach obok zauważyli właśnie pary siedzące po tej samej stronie, a ten wkręcił sobie „film”, że nie można. No dobrze, pomyślała, choć zdobędzie nowe doświadczenie i przekona się, że to co twierdził, nie jest wcale prawdą! 😊
Musi tu jednak dodać, że ona wcale nie czekała na to, iż ten chłopak będzie jej to wszystko stawiał! Zabrała jakąś kaskę ze sobą także, ale było jej niesamowicie przyjemnie i miło, że mężczyzna zachowuje się tak, jak jej zdaniem mężczyzna powinien. W dodatku puszczał ją zawsze pierwszą drzwiami, odstawiał krzesło itp.
Nie kryje, że troszkę się „obawiała” ich obydwojga siedzących w tym wagoniku koła widokowego. Nie miała absolutnie żadnych powodów! Lecz pomyślała, że to może będzie aż zbyt romantyczne. Jednak w końcu powiedziała sobie, że nie będzie już tyle myślała i się zastanawiała, tylko po prostu żyła chwilą i korzystała z tego, co się właśnie dzieje! A nadarzyła się przecież fajna okazja, bo jeszcze nigdy nie jeździła tym kołem widokowym, ani też nie przechodziła przez most, który później widziała, jak się podnosił.
Ah, to był dla niej naprawdę cudny czas spędzony z nim właśnie. Najpierw oczywiście porozmawiali szczerze w tej Pikawie przy kawie ☕ przyznała, że żoną to ona właściwie nie miała okazji długo być , bo ten wypadek się wydarzył. Od niego również usłyszała trochę jak najbardziej „ciekawych” i mądrych rzeczy, nie będzie tu opisywać dokładnie, czego się dowiedziała, lecz podsumuje to słowami, że od razu widać, iż ktoś kto ma za sobą również ciężkie doświadczenia, potrafi inaczej spoglądać na ten świat.
Po tym kole widokowym, gdzie pooglądała sobie piękną panoramę Gdańska i porobiła dużo zdjęć, poszli jeszcze zjeść do tajskiej restauracji🍜🥣🥘 – gdzie ponownie on płacił… Następnie odwiózł ją do domu i ponieważ jeszcze baaardzo długo rozmawiali, przenieśli się do niej do mieszkania…, gdzie oczywiście nie obyło się bez przytulania i pocałunków 😉 Ona tak bardzo myślała o tym, że przecież nie może wiedzieć, co stanie się jutro, a woli żałować tego, co zrobiła, niż później, że faktycznie czegoś nie zrobiła. Tak dobrze umie sobie już teraz tłumaczyć to, że mamy przecież TYLKO JEDNO ŻYCIE! I ona postanowiła z niego jak najwięcej teraz po prostu korzystać, bo kiedy jak nie tu i teraz? Nawet nie wiecie, jak ją to cieszy, że już potrafi być taką osobą, otwartą na to, co się właśnie przydarza!
Zatem położyła się spać chyba dopiero ok. godz. 2, gdyż tak długo pozwoliła mu u siebie być. Na całe szczęście A. prowadzi „własną działalność”, jest mechanikiem samochodowym z wykształcenia, który teraz sprowadza części do samochodów z Niemiec i tu je sprzedaje, także jest szefem sam dla siebie.
To teraz poniedziałek 12.08.19 już po tym, jak się wyspała, czy raczej „mniej więcej” odespała ten jednak intensywny w wydarzenia dzień/ wieczór/nockę, hehe I tak po tej swojej codziennej gimnastyce i śniadaniu, zaczęła przygotowywać segregator z materiałami na korepetycje z Angeliką właśnie. Ach tak, wciąż się zastanawiała, czy ten A. się do niej odezwie, bo nie uwierzycie, co on jej powiedział? Że był już tam na Starym Mieście w niedzielę od godz. 18!, ale wstydził się do niej zadzwonić… Pomyślała sobie, o losie słodki, co za gostek! Mieć nr tel. do laski i z niego nie skorzystać? Z jednej str. jest w stanie to zrozumieć, że nie chciał, by teraz wyszło, że on ją „pogania”, czy coś, ale z drugiej str. sobie myśli, że przecież po to do cholery dała mu swój nr tel., by mógł się z nią skontaktować!
I powiedziała mu to wtedy, pytając dlaczego nie dzwonił do niej, a ona przez to tu marzła…? On rzekł, to, co Wam przytoczyła wcześniej. I teraz tak sobie właśnie myślała, czy ponownie będzie się obawiał być nachalnym. Jednak odezwał się przez e Darling:
Hej … [tu podał jej imię, w prawdzie także zdrobnienie, ale w taki sposób, jak ona lubi],Co tam u Ciebie, Jak samopoczucie. Życzę miłego dnia 😃😘
Hej, myślałam, że znów się nie odważysz do mnie napisać i już myślę sobie, cholera ten człowiek, jednak nie uczy się szybko 😉
dziś jak codzień dzielnie poćwiczyłam [żałuj, że nie mogłeś zobaczyć, jaka jestem wytrwała i „zawzięta” w tym:P]
zjadłam śniadanie [moje müsli], przelałam mamie kasę, którą założyła za mnie na prezent dla mojego „synka” chrzestnego
zaraz muszę sprawdzić sobie dojazd na tą uczelnię, bo tam w sekretariacie mają mi przedstawić cały plan i przekonywać mnie do podjęcia „nauki” tam
A co u Ciebie?
Pamiętasz, jak polecałam Ci film „Siła Spokoju”?
Wyszukaj go proszę, bo jest naprawdę WART OBEJRZENIA!!!
no chyba, że miałbyś kiedyś ochotę obejrzeć go ze mną u mnie na kompie? To oczywiście zapraszam
przy okazji może mógłbyś [jeśli oczywiście potrafisz] wymienić mi ten pływak do sedesu
pamiętaj, że to żaden wstyd powiedzieć, że czegoś się nie potrafi!
No tak, bo nie wspomniała jeszcze, że odchodząc od niej zapytał:
Odezwiesz się do mnie jeszcze?
I ona ponownie tu sobie pomyślała: a dlaczego to ja mam się pierwsza niby odzywać? Nie! Dobrze wie o tym, że powinna o tym mówić na głos, bo druga osoba [nie tylko mężczyzna przecież!] nie potrafi czytać w myślach. Pamięta tylko, że jak tak siedzieli razem u niej, puściła właśnie z kompa muzykę i tam, była taka piosenka [właśnie jej szuka, a teraz słyszy „Decymy” Natalii Kukulskiej „…To nic, że oczy pełne łez i tak nadejdzie nowy dzień!”]. Przeszkadzało jej jednak to, że nie zna żadnych obcych języków! Teraz wydało jej się to tak bardzo „nie na czasie”… i przecież to, że spójrzcie, „świat” takiej osoby, która choć trochę nie rozumie innych języków, jest jednak zubożały, bo nie rozumie wszystkiego, choćby takich banalnych rzeczy, jak piosenek mniej więcej…
Ale ok, znalazła i tą piosenkę, to „Melodia Ulotna”Mela Koteluk, pamięta nawet, że tą mu śpiewała, rozumiecie?
On na pewno gdzieś jest
On już moim śladem idzie
Kocham go już dziś
Ulatuje myśl, melodia
Liście z drzew na ziemi śpią
Uratuję dziś melodię
Wezmę jedną z nich ze sobą spać
Przyglądam sama sobie
Smaruję usta miodem
Włosy upinam w kok
Mówili w domu
On nie wiatr na pogodę
Dziś spokój dogania mnie
On na pewno gdzieś jest
On już moim śladem idzie
Kocham go już dziś
I musi tu napisać jeszcze, że [kurcze, już ponownie zapomniała, o czym chciała, bo właśnie odezwał się do niej ten kolega, z którym spędziła tak miło niedzielę/ poniedziałek] 😋 i umówili się właśnie, że przyjedzie do niej w niedzielę o 14 na oglądanie tego filmu 😊 Ooo, już jej się przypomniało, o czym miała wspomnieć, hehe. Otóż o tym, że jako pierwszy punkt na swojej karteczce, która wisi przy kaloryferze napisała sobie: – ZASTANOWIĆ SIĘ, CO DALEJ (to a propos studiów, obliczyć wydatki itp./itd. ) I tak udała się w ten poniedziałek [12.08.19 do tego Instytutu Psychologii Alternatywnej]… i po pierwsze, już jak zobaczyła te ogromne schody do budynku i w nim również dalej ponowne długie i wysokie, to już sobie pomyślała, że cholerka czyli znowu „pod górkę”, hehe
W ogóle całe wrażenie, jakie ta „uczelnia” na niej zrobiła, nie było niestety najlepsze. Teraz nawet trudno jej to wytłumaczyć, dlaczego właściwie. Po prostu weszła tam i jakby od razu poczuła, że nie! To jednak nie jest to! A już „najlepszy” był fakt, że mimo, iż była rzekomo umówiona tam z […] w tym ichnim sekretariacie, to nie dość, że nie było tam tego właśnie pana, z którym miała się spotkać, to w ogóle NIKOGO! Ona pytała tam różnych ludzi, bo ktoś tam jednak na portierni i w księgowości też był, później zaś dzwoniła na numer telefonu, który miała zapisany w komórce – kumacie, stała tam i dzwoniła na ichni nr, lecz teraz już nie tylko na stacjonarny, bo zauważyła, że ma tam także jakiś nr komórki. 🤣 Lecz nikt nie odbierał, na końcu napisała nawet maila z komórki:
Przepraszam, ale siedzę właśnie pod drzwiami i NIKOGO W ŚRODKU NIE MA.
Następnie zobaczyła w domu, że jednak coś jej ten „Instytut” raczył odpisać:
Pani [tu podano jej imię],
Przepraszamy
Ale wyjątkowo dzisiaj sekretariat musiał udać się do urzędu . Czy możemy przełożyć na jutro ? Albo środę
Bardzo Panią przepraszam
Nie odezwała się już w ogóle do nich, ponieważ jak widać znów Wszechświat za nią sam zadecydował 😊 Pomyślała po prostu, że teraz będzie miała hajs, by może dalej wykupić coś na tym blogu, by mogła ponownie tworzyć dalej takie piękne opowieści poparte zdjęciami/ obrazami itp. Ale ona już dawno właściwie jest taką osobą, która się jakoś szczególnie nie spina. W końcu potrafi dostrzegać, że wszystko się układa tak, jak najlepiej być powinno. Bo nawet jeśli jeszcze się nie ułożyło, to tylko kwestia cierpliwego poczekania 😋. Uwierzcie, nie codziennie może tak o tym pewnie i spokojnie napisać, bo miewa jednak różne „stany”, jak przecież każdy normalny człowiek! Lecz ona teraz to dostrzega, że opłacało się to wszystko wytrwać, zaciskać zęby, kiedy trzeba było, może uznacie, że to dziwne, ale ona naprawdę w to znowu wierzy, dopisze tu datę, by mogła to dobrze dostrzec, że:
takie DOBRE MOMENTY W JEJ ŻYCIU TAKŻE SIĘ ZDARZAJĄ! [dziś mamy już 16.08.19]
Poza tym od 08.08.2019 prawie KAŻDEGO DNIA! dostaje na WhatsAppie wiadomości od tego naprawdę interesującego Szweda, powymieniali się trochę fotkami. I powiem Wam jedno, ona jak usłyszała, że on jest aż ze Szwecji to przyznała mu się na tym Tinderze, że singielką żadną to ona tak naprawdę nie jest i mogła mu bez obaw napisać o wszystkim. Podzieliła się z nim także fotkami, które na komórce właśnie miała czyli swoje z Kacperkiem, swojego brata na wózku również z synkiem, następnie swojej mamy i także Kacpulka, na samym końcu zaś swoje fotki, w tym jakieś nawet filmiki z siłowni, jak jeszcze na nią chodziła. Ale …[teraz jej się wydaje, że o tym już Wam donosiła]
W każdym razie dokładnie w środę 14.08.19 wysłał jej właśnie najpiękniejszą swoją fotkę, gdzie wygląda najbardziej przystojnie. A wcześniej, nim się jeszcze wybrała na plażę z Angeliką, chciała zapisać jego zdjęcie w swoich kontaktach i niemądra ona wzięła szybciutko nacisnęła przy jego zdjęciu ustaw jako zdjęcie profilowe, hehe, i dopiero później patrzy, a ona wstawiła go jako swój profil, buhaha 🤣 Prócz tego ładnego, które teraz już zamieściła pod jego numerem tel. w swoich kontaktach, przesłał jej także swoją fotkę z … Gdańska!!!!
Na jej pytanie: KIEDY BYŁ W GDAŃSKU? Odpowiedział:
Last summer
Dziś [15.08.19] z kolei rozmawiała sobie jeszcze z nim o tym, jak się dziś miotała. Nie bardzo mogła znaleźć sobie bowiem miejsce… Nie wiedziała za bardzo co ma zrobić, pomyślała, że może wybierze się na plażę, jednak ostatecznie wcale nigdzie nie wyszła, tylko przesiadała się po kilka razy na balkon [a zawsze musiała ze sobą zabierać ten swój leżak, który najpierw potrzebowała w ogóle złożyć, by móc go z kolei przenieść przez te drzwi balkonowe…], jednak ostatecznie uważa, że dobrze zrobiła i tak, jak i jemu doniosła:
I didn’t go to the sea, but I don`t regret it! I don’t feel good in a crowd of people
I stwierdziła, że jednak dobrze zrobiła, tzn. tak na prawdę nie mogła przecież tego wiedzieć, ale próbowała się sama przekonywać, że gdyby zrobiła odwrotnie, również nie mogła być pewna, że tam [na tej plaży] jednak by się tak dobrze czuła i byłoby wtedy wszystko git. A tak sobie jeszcze myślała, że zapewne jej mama i w ogóle wszyscy znajomi byliby zapewne zdziwieni, że ona jednak przesiedziała ten dzień w domu, no ok, na balkonie. Ale ona już to po prostu chrzani, co powiedzą inni, że co, że niby tak by wypadało? Bo jest piękna pogoda? A co jeśli ona po prostu nie za bardzo miała ochotę ruszać się z domu? Wie, że zawsze, jakoś dziwnym trafem, wszystko co robi, okazuje się jednak najlepsze 🤗
Teraz mamy już sobotę 16.08.19, ona ma ponownie tyyyleee do napisania, że nie macie pojęcia, jak ona [znowu BARDZO] by chciała, aby istniała taka możliwość, by te jej myśli zechciały się tu „jakoś” same „teleportować” i pojawiać na tym ekranie, jej blogu. Odchodziłaby jej kolejna praca, którą jest zaglądanie do kalendarzyka 😛
No dobrze, to niech już będzie, że musi zaglądać tam, bo cóż zrobisz, jak nic nie zrobisz? buhaha🤣 Zatem 16.08. są urodziny Angeliki i ta jadąc tramwajem jeszcze do Castoramy, zwrócić silikon, który kurcze znów niepotrzebnie zakupiła,… wraz z tym „sprzętem” do kibelka [nawet nie wie już, jak to się nazywa 😋]– to jeszcze sobie zostawiła, gdyż liczy na to, że może ten kolega, który przyjedzie do niej w niedzielę na oglądanie tego filmu, mógłby jej go zamontować. No, ale poczekamy, zobaczymy 😉 Jeśli nie będzie potrafił, to najwyżej poprosi o to tego pana Leszka – konserwatora.
Zatem wiedząc, że koleżanka najbardziej będzie się cieszyła, jak dostanie życzenia po niemiecku [gdyż wtedy jej główka również będzie musiała troszkę „popracować”] takie też jej wysłała:
Liebe Angeliko, zu Deinem Geburtstag wünsche ich Dir natürlich alles Beste, ABER VOR ALLEM, DASS DU DEINE (nicht alle, sondern) DIE WICHTIGSTEN TRÄUME ERFÜLLEN KANNST!!! Da sie (wie wir beide ganz gut wissen 😊) nicht von sich selbst zur Erfüllung kommen 😘😘😘
Następnie jeszcze wysłała jej taki zabawny obrazek z tortem i podpisała:
Diese Torte habe ich extra für Dich gebacken 😉
I musi tu przyznać szczerze, iż wiedząc, że w niedzielę ma do niej ten kolega zawitać na oglądanie tego filmu właśnie, zaczęła już tego dnia wszystko sobie sprzątać… A najlepsze było, jak przy wynoszeniu suszarki z balkonu, który także chciała odkurzyć i umyć, zwaliła kwiatka stojącego u niej na jednej z dwóch pięknych komódek, które sobie kiedyś przez Allegro właśnie zakupiła. I oczywiście wysypało się z niego troszeczkę ziemi, a z jej ust „wkurwy” poleciały. Ale sobie przetłumaczyła, że może to właśnie jest sposób tego kwiatka na pokazanie „koleżeństwa” wobec drugiego stojącego w kuchni, któremu wczoraj właśnie miała zmienić „pałeczki odżywcze”. I w ten sposób zaniosła również tego kwiatka do kuchni na stół, dosypała mu ziemi i także przy okazji podziękowała mu, że jest takim dobrym kwietnym przyjacielem tamtego, któremu wymieniła te pałeczki na nowe i podlała go również. 😊
Tego dnia jeszcze, jak już tak sprzątała na przyjazd swojego kolegi, to nagle przypomniało jej się, że przecież powiedziała także swojej mamie, która w poniedziałek ma tu znowu okulistę, że spokojnie może do niej w niedzielę przyjechać. I zadzwoniła do niej szybciutko, pytając, czy już coś wie, kiedy będzie przyjeżdżać, bo z kolei w Elblągu miała przyjechać do babci rodzina [jakaś siostra babci z chyba córką- czyli kuzynką jej mamy]. I tak powiedziała swojej mamie, co zrobiła…, że zaprosiła „kolegę” do siebie [nic w ogóle nie wspominając nawet o tym, skąd go zna :P] i że na śmierć zapomniała, że przecież tego samego dnia również jej proponowała do siebie przyjazd.
W tym momencie niesamowicie się ucieszyła z tego, co rzekła:
„Mamo, to powiedz proszę, czy będziesz, bo jak coś to po prostu odwołam to spotkanie z nim, bądź przełożę na inny termin. Chcę, żebyś wiedziała, że Ty jesteś dla mnie najważniejsza!”
Tak się cieszyła, że powiedziała to na głos, jakby pokazując swojej mamie jednocześnie, co jest skłonna dla niej zrobić [choć ona sama wielokrotnie nie czuła się właśnie taka najważniejsza dla swojej mamy], tzn. by było jasne: pisze tu o dzieciństwie, o tym, jak ona wtedy marzyła o tym, by takie słowa od niej właśnie może nie tyle „usłyszeć”, co ona chciałaby po prostu móc to czuć, że jest w ogóle dla kogoś najważniejsza… ! Jej mama oczywiście podziękowała [słychać było, że rzeczywiście z wielką wdzięcznością], po czym dodała, by absolutnie nie odwoływała tego spotkania z kolegą.
Ona sama (jej mama) [na całe szczęście, hehe] powiedziała, że jeszcze nie jest wciąż pewna, czy ta jej kuzynka przyjedzie i w ogóle kiedy, zatem ona się po prostu wybierze na spokojnie w poniedziałek prosto do lekarza. Więc ta powiedziała, ok. To w takim razie, ja tam do Ciebie dojadę, później może pójdziemy sobie razem na obiadek.
Właściwie jeszcze sprzątając napisała to temu właśnie Szwedowi [może po prostu będzie nazywała go „kolegą ze Szwecji”] i gdy poprosiła go, by poprawiał jej wszystkie błędy, jakie robi po angielsku [bo doskonale wie o tym, że je robi!], zresztą sami zobaczcie:
I’m begging you, correct always my mistakes in English because I know I make a lot of them, could you do this for me, please? Sometimes if you think, I could say something better, let me please know that, ok?
And that’s all, now I’m going to take a shower 🌞
and he:
Of course I’ll do 😊😊😘😍
Ooh wait … I’ll take shower with you 😘😘😍😍
po godzinie mu odpisała:
Ohhh, dear, I’m so sorry…. I just finished taking a shower 🛀, so how about next time? 😉
pod wieczór jeszcze on:
Yes I would love to 😘😘😘
Aaaa, czekajcie jeszcze nie wszystko tego dnia: Bo, za zwrócony hajs z Castoramy za ten silikon, postanowiła, że kupi jeszcze sobie w końcu słuchawki, bo tamte przestały jej w ogóle działać… I w ten sposób podjechała jeszcze do CH FORUM, gdzie kupiła sobie obiadek w BioWay`u [ma już tam tyle pieczątek, że kolejny obiad może wziąć sobie po prostu za friko 😊] i… kupiła sobie właśnie te słuchawki. O losie słodki, kosztowały one prawie 80zeta, bez grosika! I są dobrej firmy, bo SONY, poza tym widziała także, że są zakładane tak na ucho, ale pomyślała sobie, że może to jest ułatwienie, przy bieganiu i innych ćwiczeniach. A później jak już je otworzyła to ujrzała, że one są takie jakby całe nakładane na ucho [właściwie to obydwa uszy, bo i na jedno i drugie 🙄]. Kurcze, jak ona żałuje, że nie może tu zamieścić żadnego ich zdjęcia, ale wiecie, jak właśnie wybrnęło to sprytne dziewczę? ponownie wygooglowało sobie tą stronę:
https://www.sony.pl/electronics/sluchawki-douszne/mdr-as210ap
Tu powinniście je zobaczyć jak one wyglądają…. W każdym razie, dopiero dużo później pomyślała o tym, że ona przecież nigdzie nie uprawia żadnego sportu mając słuchawki na uszach, tzn. może i chciałaby, ale wtedy musiałaby sobie zakupić przecież jeszcze jakąś odpowiednią „zaszetkę” na komórkę…, hehe 🤣
W każdym razie znów sobie pomyślała, ok. nie narzekaj już! Będziesz po prostu musiała teraz w takich „dziwolągach” na uszach chodzić. Tego dnia jeszcze wyszła sobie dalej po południu jeszcze/wieczorem posiedzieć na balkonie. Znów nie mogła się usadowić… przestawiała tu sobie wszystko, tak, by było jej jak najwygodniej i… kurna nie uwierzycie, wypadła jej z balkonu drewniana deska, która rozpieprzyła się na pół. No wściekła maksymalnie, na cienką sukienkę miała nałożony jeszcze fartuszek, ale pomyślała, że jest przecież bez stanika, to nie będzie go już nawet z siebie zdejmować [bo ten fartuch choć był takim jakby „dodatkowym” nakryciem, hehe😋] i tak zeszła na dół w tym fartuszku na sukience.
To jeszcze tylko o dzisiejszym dniu [sobota 17.08.19] wspomni tylko szybko. Dziś oczywiście już nie wstała w takim dobrym humorze, lecz mimo to dzielnie poćwiczyła! To stało się już dla niej bowiem po prostu taką „normą”, bo wyrobiła w sobie w końcu taki nawyk! Nawet nie wyobrażacie sobie, jak ją to cieszy!!! 😊😁💪 I tu sobie od razu przypomina tą kartkę, którą ma zawieszoną u siebie na drzwiach kuchennych: [no tak, przecież nie może tu żadnych zdjęć już zamieszczać…], to napisze tylko, jaki napis tam widnieje:
DOBRE NAWYKI SĄ TAK SAMO UZALEŻNIAJĄCE JAK ZŁE NAWYKI, A PRZY TYM BARDZIEJ SATYSFAKCJONUJĄCE
Harvey Mackay
Także dziś po gimnastyce i śniadaniu ubrała się, nałożyła nawet trochę fluidu i „poperfumowała” się zapachem, który sobie wczoraj także kupiła! A dopiero później patrzy w domu, że ona przecież taki już ma… o losie, zatem mogła sobie już ten drugi zapach kupić, gdyż był również w promocji! A to był taki świeży zapach…, już nawet nie pamięta dokładnie, jak się nazywał, ale z całą pewnością było coś w nim z zielonej herbaty [i to wcale nie kolor:P]. – pomyślała jednak, że skoro ma 2 takie same, to jeden spokojnie może oddać mamie w poniedziałek, jak pojedzie do niej do przychodni.
Więc nałożyła sobie te słuchawki na uszy, najpierw jeszcze tak kombinowała, jak się je w ogóle nakłada, ale zrobiła to prawidłowo, jak później spojrzała jeszcze na obrazek na załączonej ulotce. I w sumie musi powiedzieć, że chyba aż jakoś tak bardzo nie rzucały się w oczy, no w każdym razie, ona idąc z nimi na uszach wcale nie czuła, że wygląda jakoś „dziwnie”, a słuchała sobie przynajmniej swojej muzyczki. I nawet to dostrzegała, że znów ma promienną twarz i uśmiechające się oczy. 😊😊😊😊😊
A ona bardzo kocha w sobie takie właśnie chwile… , wszystko także jej jakoś znowu dziwnie sprzyjało [bo i spokojnie zdążyła jeszcze na tramwaj, który już stał na przystanku], później zaś jak już siadła, to ustąpiła także takiej starszej pani, która jej odpowiedziała, gdy ta powiedziała, że proszę sobie siąść: „dziękuję, mogę przecież postać.” Nasza bohaterka uśmiechnęła się i odpowiedziała: „Proszę siadać, ja przecież także mogę stać😊”
No dobrze, ponieważ jest już 21, to ona jeszcze tylko tak szybciutko wspomni, że jutro jednak spotka się z tym znajomym najpierw w CH Forum, tam cosik zjedzą, trochę jej ulżyło, jak się zgodził …, bo pierwotnie chciał być u niej już o 12:30! Lecz ona pomyślała sobie, że przecież mówiła mu o tym, że nie za bardzo sprawia jej przyjemność stanie przy garach, zapewne dlatego, że po prostu gotować nie lubi! Wtedy jeszcze powiedział jej, że jemu także nie sprawia to żadnej przyjemności, no i wiecie, jak zaproponował pierwszy tą godzinę, to ją troszkę zatkało…, to była przecież taka godzina, że raczej niedługo przydałoby się zjeść jakiś obiad,😉, hehe
Mimo, że później ustalili już nawet tą 14 u niej, to jednak jeszcze przed spaniem napisała do niego, że może nawet ta 12:30 byłaby dobra, tylko najpierw zjedli by coś razem właśnie w tym CH Forum [bo w niedzielę jest tam także otwarte właśnie ze względu na obecność lokali, gdzie można coś skonsumować] a później przeniosą się do niej na oglądanie tego filmu, przy jakiejś kawce może, ona już nawet zakupiła do tego 2 lody MAGNUM i pokroiła także arbuza, by coś do tej „kawki” jednak mieć 😋
Poza tym musi tu jeszcze dodać, że naprawdę nie uważa, by była nie w porządku wobec kogoś! Jest przecież dobrym człowiekiem, a i niesamowicie mądrą i zaradną kobietą, tak tu zapewne ciśnie się aż na usta „zapomniałaś dodać jeszcze najważniejszego słowa „SKROMNĄ”,😋 hehe, ale ona naprawdę uważa, że dostała drugie życie i teraz zamierza po prostu rzeczywiście „pożyć”. A wciąż w jej głowie tkwią słowa, które usłyszała w tamtym roku od Lamy Ole Nydhal`a: że ten rok będzie dla niej szczęśliwy! Chce jednak dodać, że to przecież wcale nie tak, że ona na jakieś „cuda/ szczęścia” biernie czeka i tylko liczy, że się po prostu wydarzą dobre rzeczy! Skądże znowu! Ona przecież wciąż na nowo stara się je tworzyć!
Co chwilę się czegoś podejmuje, że nawet już brak jej czasu na właśnie takie „głupie wypisywanie sobie na karteczkach, co jej się udało”, jak ona ma tyle do zrobienia, choćby teraz wyszukała już teksty, na wtorkowe zajęcia z Angeliką. Właśnie zaczęła je sobie czytać i szukać słówek, z którymi mogła by mieć problem przy wyjaśnianiu za pomocą łatwiejszych słówek po niemiecku. Bo znów ma tego świadomość, że niedziela będzie zajęta, w poniedziałek z kolei planuje dojechać do kliniki do mamy.
No dobrze, to ponieważ umówiona jest na jutro na 12:30, a jeszcze z rana chciałaby się umyć. To chyba teraz już powinna wziąć tabletki i kłaść się spać, by wypocząć. I w końcu puszcza to w świat.
