A CO BĘDZIE, JEŚLI TERAZ SIĘ NIE PODDAM?

20:19

Uznały, że akurat dzisiaj, tj. w SOBOTĘ, 28.I.2023r. podzielą się z Wami po prostu tym @, jaki o 19:13 wysłała Mała Mi do ośrodka TU I TERAZ w Kawkowie. Tytuł, jaki nadała jemu brzmi:

ZAWSZE MOŻNA COŚ ZMIENIĆ.

Także poniżej widzicie dokładnie to, o czym pisała:

Droga Pani Edyto,

Ten @ będzie bardzo osobisty i raczej długi… Spokojnie może go Pani pokazać również właścicielom: p. Mai i p. Jackowi. Przede wszystkim, chciałam BARDZO przeprosić… Teraz wiem, że zachowałam się jak obrażony dzieciak. Lecz zrobiło mi się cholernie przykro, jak odparła mi Pani, że adnotacji o chęci uzyskania faktury przeze mnie Państwo nie posiadają… [a później znalazłam w @ dowód na to, że o tym jednak informowałam…] Wówczas pomyślałam sobie, że ma Pani nade mną przewagę, gdyż zawsze mówiłam otwarcie o swoich „powypadkowych naleciałościach” [problemy z pamięcią, mózg niestety wciąż nie tak sprawny, jak innych dorosłych /zdrowych osób…], a poza tym wciąż jestem tutaj sama i wszystko TYLKO na mojej [poważnie w tym wypadku uszkodzonej] głowie.

I doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że mówiąc tak o tym otwarcie po prostu się narażałam, jednak zobaczywszy tam na miejscu w ośrodku Tu i Teraz jacy świadomi i mądrzy ludzie pracują, uznałam, że nie będę budowała niczego na kłamstwie [nie umiem kłamać, kiedy nie muszę]. Stąd postanowiłam pisać całą prawdę, jak jest rzeczywiście. Oczywistym jest, że nie było to wszystko, lecz jestem świadoma, że było to wielokrotnie zbyt wiele. A ja się dzieliłam tym po prostu jak z przyjaciółmi, pewnie dlatego, że tutaj prawie nikogo takiego nie mam… 

No dobrze, to teraz przejdę już „do rzeczy”, specjalnie już ten „właściwy” mail zaznaczę w innym kolorze: [tutaj dodam żółte tło].

Proszę sobie wyobrazić, że zakupiłam kurs KWANTY SERCA u Klaudii Pingot i właśnie podczas dzisiejszego life`a wszyscy go oglądający dostali takie oto słowa, jako zadanie:


DZIŚ POPROŚ WSZECHŚWIAT O ZNAK, ŻE CIĘ WSPIERA,

[Nie będę ukrywała, że ja niemal codziennie z NIM "rozmawiam", a ostatnio już nawet płacząc, wprost proszę go o znaki, ale jakieś DLA MNIE ZROZUMIAŁE, bo ON przecież bardzo dobrze zna tę moją historię.

To samo robiłam, zanim przyjechałam na te warsztaty z Kronikami Akaszy. Wtedy miałam również taaaak szalenie wiele tych myśli w głowie, wciąż nie za bardzo wiedziałam, co mam zrobić, gdyż doskonale znam własne ograniczenia [również „myślowe/ rozumowe”]. Jednak wciąż się nie poddałam.

Wstawałam, medytowałam, wychodziłam z tymi kijkami Nordic walking, jechałam nad morze, wykonywałam praktycznie każdą czynność, wciąż  zadając pytanie: czy powinnam na te warsztaty pojechać?  Nieustannie słyszałam głos, np.: jak nie teraz to kiedy/ druga taka okazja nie powtórzy się zbyt prędko? + jeszcze to, że non stop wyskakiwały mi SAME cyfry, jak coś sobie zanotowałam w moim komórkowym kalendarzyku, w dodatku pokazywały mi się także [i tak jest właściwie do dziś!] ptaki, przede wszystkim SROKI, czarno białe, czyli uznałam, że to nic innego, jak Yin i yang

 [oznaczają równowagę pomiędzy przeciwstawnymi siłami: dobrem i złem, pozytywną i negatywną energią, światłem i mrokiem. Choć są to siły przeciwstawne, to jednocześnie są wobec siebie komplementarne, uzupełniają się nawzajem, przez co określają wszystkie aspekty składające się na wszechświat]

I proszę sobie wyobrazić, że dzisiaj [SOBOTA, 28.I.2023] do obiadu włączyłam sobie, ni stąd ni zowąd (po raz drugi, bo już kiedyś go oglądałam) ten film: NOC NA BAGNACH LUIZJANY. I właśnie w nim usłyszałam następujące słowa, które sprawiły, że wręcz zaniemówiłam:

[30:55] MIAŁEŚ SIŁĘ ODMIENIĆ SWÓJ LOS (…) 12 

[31:30] (…) BO JEŚLI TERAZ TA HISTORIA NIE ODMIENI SWOJEGO BIEGU… NIKT Z WAS SIĘ Z TEGO NIE WYPLĄCZE. CZAS STANIE W MIEJSCU (…) 

Wówczas sobie pomyślałam: kurczę, no przecież, jak nic, to są te słowa Wszechświata skierowane do mnie!

Tu dodać jeszcze muszę, że przecież TAK BARDZO ZACZĘŁY MNIE JESZCZE ZASTANAWIAĆ TE WSZYSTKIE "ZBIEGI OKOLICZNOŚCI/PRZYPADKI", w postaci tych wszelkich i zdarzeń i liczb!

Podam tutaj taki tego skrót:

  • ja i mój brat = wypadki w tym samym wieku! [27LAT]
  • Marcin 3 lata ode mnie młodszy- > 3 lata po mnie jego "wypadek" , do którego doszło właśnie w DZIEŃ MATKI!
  • poza tym, usłyszałam także od tej terapeutki karmicznej o tej karmie w jej rodzie. Jej, czyli także moim żeńskim
  • mój ból ciała, związany z lewą stroną [a wcześniej jeszcze, jak kiedyś taki mężczyzna na jodze usłyszał, że miałam paraliż całej lewej str. ciała, to odparł także, że to coś "od matki"…]

I to wszystko tak się strasznie uzbierało w tej mojej głowie….🤦‍♀️ Choć dobrze o tym wiem, że jeszcze kiedyś, bym nawet nie zwróciła na to uwagi, ale teraz niestety stało się inaczej…🙈🙉🙊

A jeszcze przed obiadem, ponownie wyszłam na kijki i wtedy oddzwoniłam do mojej mamy, która próbowała skontaktować się ze mną wcześniej, jak brałam udział w tym właśnie kursie i dokładnie wtedy się dowiedziałam, że mój brat ponownie trafił do szpitala, bo wciąż walczą z jego anemią, jakiej się nabawił po infekcji w nerkach…🤦‍♀️ Wtedy też już pomyślałam sobie, że przecież ja nie potrafię sama niestety żaden sposób sobie dalej pomóc…

Choć ja, tak naprawdę po tym wypadku nie wierzyłam w jakieś złe energie, tylko w dobre… Później jeszcze niektóre osoby mnie postraszyły, że KRONIKI AKASZY są dla osób już ustabilizowanych/ uziemionych itp.

Jednak ja naprawdę, w trakcie tych warsztatów już czułam, że miałam tam być! Wtedy też mówiłam, jakby nie moimi słowami, jakby ta SIŁA WYŻSZA, "wkładała" we mnie te słowa. Poza tym ja po raz pierwszy właśnie tam, nie czułam się tak, jakbym była jakaś "nienormalna", bo dowiedziałam się, że inni również tak mają…🤭.

Co więcej, usłyszałam właśnie tam, że trzeba być OTWARTYM NA WSZELKIE "ZNAKI", Tak więc i w postaci piosenek/ ptaków i innych zwierząt/ samochodów/ rejestracji/ słów znalezionych "przypadkowo"😉 w gazecie/ książce/ na bilbordzie. A nawet uśmiech jakiejś osoby, spojrzenie, czy też słońce, chmury, bądź deszcz mogą nimi być! 

Ja, choć nigdy nie lubiłam wyruszać jakoś bez celu, bo wydawało mi się to po prostu bez najmniejszego sensu, a ja rzadko robię takie rzeczy, które wydają się totalnie bezmyślnie... Jednak chyba mimo wszystko zawsze wiedziałam o tych dwóch rzeczach, które przedstawiają te obrazki:

A już po tym wypadku i tych wszystkich kolejnych "ciekawych" doświadczeniach, stało się to dla mnie raczej oczywiste i niemal "normalne", że w ten sposób kontaktuje się ze mną coś ponad / coś WIĘKSZEGO, jakkolwiek to nazwiemy: Bóg/ Wszechświat/ Siła Wyższa itp.

Ale, Boże drogi, znowu "popłynęłam"…🤦‍♀️

A chciałam powiedzieć tylko tyle, że ja naprawdę potrzebuję jeszcze jakiegoś wsparcia… bo, JA ODCZUWAM WCIĄŻ [z dnia na dzień nawet coraz bardziej!] ból/ rwanie/ ciągnięcie lewej strony mojego ciała.  TAKŻE BARDZO PROSZĘ, GDYBY JESZCZE BYŁA TAKA MOŻLIWOŚĆ, MÓC JEDNAK UCZESTNICZYĆ W TYCH WARSZTATACH, TO BYŁABYM NIEMAL DOZGONNIE WDZIĘCZNA. Gdyż tak sobie myślę, że może wówczas pozbyłabym się już choć tego bólu po tej lewej stronie i może potrafiłabym okazywać już więcej miłości i zrozumienia dla własnej rodzicielki… Bo choć wiem, że ona nigdy nie była moim wsparciem psychicznym, co przecież nie jest niczym dziwnym, bo jesteśmy z różnych pokoleń, to wiem o tym bardzo dobrze, że robiła i nadal robi wszystko najlepiej, na jej świadomość. Powiem więcej [o ile jeszcze Pani wytrzyma tę moją "twórczość"pomyślałam, że mam pieniądze, więc nie mogę się również poddać teraz.

Albo inaczej: jeżeli miałabym jeszcze taką możliwość skorzystania z tych "magicznych" warsztatów [a mowa tu o tych: KONSTELACJE RODZINNE. 3-5.II.2023] to przecież musiałabym być totalnie niemądrą i bezmyślną istotą, aby z niej nie skorzystać… Gdyż myślę sobie, nie mam NIC DO STRACENIA, bo nawet jak wcale nie jest temu wszystkiemu winien ten cały żeński ród [w co ja nie wierzę, gdyż  SŁUCHAM MOJEGO CIAŁA, A ONO EWIDENTNIE POKAZUJE MI CO INNEGO…], to chciałabym choć tego nie musieć sobie zarzucać, że nie spróbowałam.

Poza tym te liczby i cyfry przewijające się w tych wszelkich przykrych zdarzeniach w mojej rodzinie…

Wciąż bowiem mam w głowie słowa: 

ZAWSZE PRÓBUJ, NAJWYŻEJ SIĘ NIE UDA!

Oczywiście, wzięłabym pokój na parterze, jak ostatnio, bez względu na to, ile osób i czy z toaletą wewnętrzną, czy zewnętrzną. Prosiłabym wtedy o podanie mi całego kosztu, jeśli byłaby jeszcze w ogóle taka możliwość. 

[dzisiaj dodała jeszcze sprostowanie do tego @: że mogłaby także mieszkać na piętrze… Tylko tak bardzo przestraszyła się tego budynku MANDALA, w którym miała na samym początku pokój na piętrze, a nie było tam niestety żadnych poręcz]


Z góry dziękuję i pozdrawiam serdecznie,

(…)

Nadeszła do nas NIEDZIELA, 29.I.2023. Mała Mi wyszła na kijki dzisiaj, lecz po 1 okrążeniu zaraz wróciła, bo… było jej zimno…

Kochanie, w ogóle Ty przecież przez niemal cały dzisiejszy dzień siebie wciąż okładasz! No może prócz poranku, gdy wysłuchiwałaś tego nagrania Klaudii Pingot i wykonywałaś wtedy tą wizualizację swoich oczu…

Oczywiście, że tak,😉. A wtedy jeszcze, mając ponownie ten rumianek na powiekach już wyobrażałam sobie, że wklepuję w moje oczy to NIEBO wraz z promieniami słońca! I wówczas było mi już tak dobrze i uśmiechałam się do siebie niemal cały czas, 🤗.

Moja droga, uważam, że tutaj powinnyśmy wstawić jeszcze zdjęcia tej Twojej twarzy, bo jestem tego pewna, że Ty sama sobie tu dużo dopowiadasz! Tym pierwszym, podzieliłaś się przecież z tą Moniką z tych warsztatów z Kronikami…

No tak i ona mi również powiedziała, że… aż zacytuję część tej naszej rozmowy tutaj, która wyglądała tak:

[20:33, 23.01.2023] Jesteś piękna Moniu 😍Masz piękna duszę i piękne serce i ogrom w Tobie Miłości 😍

[20:34, 23.01.2023] MONIKA: Już daaawno się tak nie czuję

A oczka dalej piękne, ja zmarszczek nie widzę 😘

Przepraszam, ale jestem dziś sobą tak zdołowana, że wstanę zrobić nam kawę, może będziemy to jeszcze dokańczać dziś, ale póki co, muszę siebie czymś „podbudować”, 🤦‍♀️. A wciąż, na okrągło zadaję sobie to pytanie:

15:41

/////////

3 myśli w temacie “A CO BĘDZIE, JEŚLI TERAZ SIĘ NIE PODDAM?

  1. Ultra's awatar

    Czytam o tym egzystencjalnym cierpieniu i fizycznym bólu, więc myślę sobie, ile jeszcze człowiek może znieść, ile przeżyć, ile dróg odwiedzić, by świat dał radość, a wszechświat stał się bardziej przyjazny.
    Zasyłam serdeczności

    Polubienie

    1. NIESKLASYFIKOWANA's awatar

      Dziękuję z całego serca! Zrobiło mi się niezmiernie miło, jednak jak dostrzegłam Twój komentarz, do doszło do mnie, że ten mój blog jest taki jednak cholernie smutny…

      Polubione przez 1 osoba

Dodaj odpowiedź do Ultra Anuluj pisanie odpowiedzi

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close