🧡: 01./ 03.VIII.2023
Jeśli czytacie mój blog, wiecie, że jestem dzielna. Pierwotnie uczyniłam z niego własną „AUTOTERAPIĘ”. Powiem krótko, bo nie znoszę narzekać i koncentrować się na wszelkich niedomaganiach, gdyż, jak wiemy, to wtedy rośnie… TWORZENIE tego bloga zajmuje mi jednak wiele czasu i kosztuje mnie także sporo wysiłku, gdyż zawsze staram się wyszukiwać i zamieszczać rzeczy cenne również dla innych. Dlatego, jeśli ktoś z Was uznałby, że jest to przydatne i zechciałby postawić mi symboliczną kawę, będę BARDZO WDZIĘCZNA.
A tutaj podaję link do tego: buycoffee.to/niesklasyfikowana.com
Kochanie, musimy to napisać, co tu się z Tobą dzieje…, zanim jeszcze nadamy temu wpisowi jakiś tytuł! Bardzo się już o Ciebie naprawdę martwię… Zatem, chodź, uczynimy to razem i w końcu zaczniesz z siebie to wszystko wypuszczać/ "zrzucać"… 
Ale… Ja nie potrafię tego sama zrobić!!! Jest mi już tutaj, cholerka…, ze wszystkim zbyt trudno i ciężko… Nie mam po prostu obecnie już na nic siły…
Ok., kochana, doskonale rozumiem Twój obecny stan… Ale dostrzegłam, że zdążyłaś choć już wstawić tutaj tę muzyczkę. Zatem, może niech ona będzie jakimś początkiem tego!
[a początkowo była to właśnie Ra Ma da Sa Healing]
boooszeee, niby tyle już wiem…, a czuję się jak co najmniej jakaś "oferma"… Przecież dziś nawet nie miałam siły, tak, jak i wczoraj, by się ponownie do tych ćwiczeń w końcu podnieść…

Tak, widziałam to doskonale, że jak miała przyjechać do Ciebie Twoja mama na chwilkę przed okulistą, to Ty, kochana jakoś chyba znowu "podświadomie", znalazłaś w sobie jeszcze siłę, aby nawet ćwiczyć! Ale… sądzę, że znacznie ważniejszym jest tu co innego… A mianowicie to i o czym Ty nieustannie rozmyślasz, LECZ CO WAŻNIEJSZE: TO, CO BURZY REGULARNIE TWÓJ SPOKÓJ, o który TAK BARDZO WALCZYŁAŚ! 
Kurczę, to jest dla mnie teraz takie przykre i trudne wszystko… I tak bardzo czuję się już po prostu tym wszystkim "obciążona"…

Kochanie, dostrzegam to znakomicie. Zatem, proponuję uczynienie tego, co zawsze Tobie pomaga… A mianowicie tego planu, przecież doskonale wiemy, jak to z Tobą jest! Miałyśmy już wiele razy to doświadczenie…
Ale… , teraz to już ponownie nie wiem, co robić…
To… popatrz na to, co przedstawiają te obrazki:

///////
Mała Mi nie mogła już wytrzymać w tym domu, TAK BARDZO CHCIAŁO JEJ SIĘ PŁAKAĆ I Z TEGO TEŻ POWODU CZUŁA SIĘ PO PROSTU BEZNADZIEJNIE… Dlatego też postanowiła, że po prostu wyjdzie. Gdybyście tylko mogli ujrzeć ją na własne oczy, JAKI ONA MA TERAZ MĘTLIK W TEJ SWOJEJ GŁOWIE I JAK BARDZO NIE WIE JUŻ, CO MA DALEJ ROBIĆ… 
Najpierw mnóstwo razy zastanawia się w ogóle, co ubrać… i tak potrafi po kilkanaście nawet razy…, po czym wychodziła na ten balkon sprawdzać, jak jest, ale też głównie patrzyła, jak są ludzie ubrani… Niestety nikogo, prócz bawiących się dzieci, nie widziała. Spoglądała naturalnie także na temperaturę na swojej komórce… Jednak dziś już kolejny dzień sobą wyczerpana, ubrała się, wzięła także parasolkę i wyszła na zewnątrz…
boooszeee, no sami widzieliście… Ja jestem sobą obecnie już naprawdę załamana… I tym, jak mój organizm/ moje ciało, ale też PRZEDE WSZYSTKIM MOJA GŁOWA I MÓJ MÓZG na to wszystko reagują! Ja się przecież już naprawdę czuję i co gorsza tak wyglądam… A, nawet jestem tego ponownie pewna, że jak jakiś sąsiad lub sąsiadka, czy ktokolwiek inny spogląda przez okno i widzi kobietę [mnie,🤦♀️], która raz idzie w jednym kierunku, za chwilę go zmienia na całkiem przeciwny…
Po czym jednak jeszcze staje… no boooszeee, jak w jakimś rozkroku i wciąż nie wie, dokąd ma się udać…
Wtedy przecież spokojnie można już pomyśleć, że rzeczywiście jestem jakaś nienormalna! 
A dla mnie to już kompletnie nie jest zabawne, ani śmieszne!!! Jestem po prostu tym wszystkim ZAŁAMANA!!!🤦♀️
I teraz nie potrafię już sobie nawet mówić tego, co przedstawiają te obrazki: 

Przecież MAM TYYYLE MYŚLI W TEJ GŁOWIE, że odnoszę wrażenie, że moja głowa zaraz z tego powodu eksploduje… Już nawet całe gałki oczne mam przekrwione! I jestem tego pewna, że to z powodu taaaak wielu tych myśli i trosk, oraz z tego, że nie mam tu komu tego nawet powiedzieć, jak z siebie wyrzucić.
Właśnie z tego względu, moja droga, zaproponowałam jeszcze przed tym Twoim wyjściem, abyśmy uczyniły tu taki właśnie tego plan, by następnie lepiej było się Tobie w tym odnaleźć. Doskonale pamiętasz, jak czyniłaś to jeszcze na tych warsztatach ostatnich, czyli z Kronikami Akaszy, ale też przecież jeszcze w tej Koziej Górze! Tam również musiałaś sobie pisać na kartce te punkty i później wszyscy mówili Tobie, że wspaniale sobie to organizujesz, 😉.
Bo tak przecież było…, że potrafiłam wspaniale tu sobie SAMA wszystko zorganizować. I jak mi się to już udawało, to BYŁAM Z SIEBIE TAK NIESAMOWICIE DUMNA ZAWSZE!!!
To prawda, kochanie, a ja sama byłam tego zawsze świadkiem, ale też, co ważniejsze = WIDZIAŁAM, JAK NIEJEDNOKROTNIE BYŁO TO DLA CIEBIE TRUDNE I ILE CIEBIE TO WYSIŁKU KOSZTOWAŁO! Ty jednak, moja droga, zawsze wtedy "zaciskałaś zęby" i robiłaś to, co miałaś do wykonania.
Tak też było… A teraz wkurzył mnie ten Gutek…, że zarzuca mi, iż ja NIC PRZEZ TE 5 LAT NIE ZROBIŁAM!!! Jak może on tak w ogóle twierdzić? Przecież ja, prócz tego, że co chwila musiałam tutaj w domu z czymś "walczyć", to, przepraszam bardzo, ale przecież to wcale nie tak, że przez te 5 lat nie pracowałam!!! Pomijam już to, że w tym domu musiałam wielokrotnie niemal „stawać na głowie”, by coś precyzyjnie załatwić i dograć… To także robiłam, co mogłam/ co umiałam i byłam w stanie, by jednak jakąś pracę szukać… Oczywistym jest, że nie jestem TAKA BIEGŁA WE WSZYSTKIM I NA WIELU RZECZACH SIĘ NAJZWYCZAJNIEJ W ŚWIECIE NIE ZNAM! A nie miałam nikogo do pomocy w tym. Szukałam takich zajęć/ prac, do których oczywiście bym się nadawała…, czyli przede wszystkim zgodnych i z moim wykształceniem i możliwościami/ umiejętnościami! Przecież nawet Angelika była świadkiem, że starałam się także o pracę w tej szkole koło mnie… Jednak po chyba tylko 1 dniu, mój organizm po prostu nie wytrzymywał tylu bodźców… Więc niech mi nie zarzuca, że te jego pieniądze tylko ZUŻYWAŁAM!!!"
Ale, kochana moja, to przecież były Twoje pieniądze, sam sąd przyznał Tobie te alimenty! I moja droga, uważam, że wcale nie bezpodstawnie! Wówczas przecież nie pracowałaś, a Twój były mąż był już programistą i dobrze zarabiał! Co więcej: TY, KOCHANIE, POMIMO, ŻE TO ON CIEBIE ZOSTAWIŁ CAŁKIEM SAMĄ, ANI RAZU NIE MIAŁAŚ DO NIEGO PRETENSJI, ANI ŻALU! W dodatku, pomimo, że oczywistym jest, iż było Tobie ciężko, w ogóle się nie skarżyłaś, a tym bardziej nie płakałaś z tego powodu. Nie przyszło Tobie nawet przez myśl, żeby wziąć "rozwód z orzekaniem o winie"!
Teraz jednak już sama nie wiem, co dalej robić…
Aby lepiej zobrazować to, w jakim ta nasza bohaterka jest obecnie stanie, spójrzcie tylko, cóż ona jeszcze w poniedz. O GODZ. 2:49!!! na swojej komórce, bo ta była pod ręką…, zaczęła pisać:
Zdaje sobie sprawę, że jest to sprawa o alimenty, więc trzeba być konkretnym. Wierzę jednak, że na tej sali są przede wszystkim ludzie i dlatego zamierzam przedstawić moją sytuację najlepiej jak będę potrafiła. A zrobię to, ponieważ jestem już tego doskonale świadoma, że… ciężko jest zrozumieć komuś, jaki słodki jest smak miodu, niewyobrażalne jest to dla OSOBY, KTÓRA NIGDY NAWET MIODU NIE PRÓBOWAŁA!
[Zauważcie, co ona robi! Nawet tutaj tak obrazowo i poetycko starała się to przedstawić…]
Zdaję sobie również sprawę z tego, że tak poważny wypadek, jakiego ja doświadczyłam [i to już niecałe 3 m-ce po moim ślubie] JEST TRAUMĄ NIE JEDYNIE DLA TEJ OSOBY, która go doznała, ale także i jej rodziny oraz bliskich. Ponieważ tak naprawdę muszą się także oni wtedy uczyć wszystkiego wraz z tą osobą. Przepraszam, że powracam do takich rzeczy, chcę tylko powiedzieć, że tutaj mój były mąż, jak i jego rodzice wywiązali się z tego najlepiej jak umieli.
Powiem tak: "mój przypadek" był niemal od początku całkiem niestandardowy/ niekonwencjonalny, ponieważ po mnie zewnętrznie obrażeń PRAWIE W OGÓLE NIE BYŁO WIDAĆ! [w szpitalu personel nazwał mnie podobno "śpiącą królewną"].
Rozwlekłość, afazja mieszana
A propos tego, że "mój przypadek" jest niestandardowy, to usłyszałam nawet od fizjoterapeutów z REHIS, którzy po rozmowie ze mną i zapoznaniu się z moim wypisem ze szpitala stwierdzili, że tu jednak zdecydowanie bardziej potrzebna jest Rehabilitacja neurologiczna… I sam szef tego REHIS dał mi później kontakt do bardzo dobrego i również „niestandardowego/ niekonwencjonalnego” fizjoterapeuty Dr m.in. Osteopatii Aleksandra Bieleckiego, który pokończył wiele kierunków, pomagał wielu sportowcom, a sam jest też karateką. Także zna wszystko NIE TYLKO Z TEORII.
Powracam już do tematu sprawy: czyli alimentów… Chcę powiedzieć Ci, Arku, że jeżeli wstrzymałbyś mi całą ich kwotę, nie byłoby mnie stać już na żadną prywatną rehabilitację, a muszę powiedzieć, że już dobrze o tym wiem, że muszę przejść także psychoterapię, bo jak wiesz mój wypadek i Twoje pozostawienie mnie, to nie jedyne traumy w moim życiu.
5 lat alimentów:
"Zadatek"/ KAUCJA za lokum, w którym obecnie jestem, w wysokości: 4.888,08 PLN, by móc w ogóle to mieszkanie uzyskać…
Wyposażenie mieszkania+ transport +wszystkie obliczenia (wiele mnie to kosztowało, lecz JESZCZE WÓWCZAS MOJA SPRAWNOŚĆ UMYSŁOWA była na zdecydowanie lepszym poziomie – czasy, gdy pracowałam w korpo Bayer.) Było tak praktycznie jeszcze do momentu, jak otrzymałam @ z esądu…
Wówczas poczułam się jakbym po raz kolejny dostała po głowie… Jakbym straciła bezpieczeństwo. A w ten sposób czułam się także już wcześniej… Gdyż był taki czas, że nie miałam nawet mieszkania, ponieważ, by móc otrzymać to obecne od miasta, musiałam do konkretnej daty wyprowadzić się z poprzedniej kawalerki.
PIT
FV elektroniczne [nie straciłam tych pieniędzy!] nie umiałam znaleźć jeszcze odpowiedniej dla siebie… Ale to, że wciąż szukałam i próbowałam, świadczy o tym, że się nie poddałam i nadal o siebie „walczyłam”. A sam fakt, sprawdzania, co i gdzie się znajduje, czym tam najlepiej dojechać, również wymagał ode mnie wysiłku niejednokrotnie „taktycznego” i logicznego.
OPŁATY ZA MIESZKANIE, ORZECZENIE O NIEZDOLNOŚCI DO PRACY.
Nigdy nie chciałam być niczyją „utrzymanką”, dlatego biorąc rozwód absolutnie nie miałam żadnych pretensji, że to jednak Arek mnie zostawił. Bo tak, jak wspomniałam, wiem, że dla niego było to także obciążeniem, chyba nawet większym => Żona, po której przecież na zewnątrz AŻ TAK BARDZO NIE WIDAĆ SKUTKÓW TEGO WYPADKU, jak np. po moim młodszym bracie (karatece z czarnym pasem…) obecnie naderwany rdzeń kręgowy, spastyka czterokończynowa, od pasa w dół nie ma czucia.
Moje imieniny-REHIS=>to Osteopata
WCIĄŻ nie wypracowany "system" = reicht Wort i już przypominam mi się all story (Warsztaty Kozia Góra)
Wszystko NUR NA MOJEJ 1, kiedyś poważnie uszkodzonej, Kopf
NIGDZIE NIE PASUJĘ, BO NAWET NIE MOGĘ UCZESTNICZYĆ W JAKICHŚ SPORTOWYCH GRUPACH, BO WCIĄŻ MAM TRUDNOŚCI Z UTRZYMANIEM RÓWNOWAGI I NIE KANN NOCH LAUFEN = STOP!!! * A MIMO WSZYSTKO TRENUJĘ, CO MOGĘ I JAK MOGĘ! Własnej MUM odmówiłam przyjazdu w Niedz. Mimo, że ta next day TU okulistę
WiseStamp/ MALAKSER / okulary/ books/ kursy online / JADEIT / Ładowarka do kompa/ folia hydrożelowa/ kurs Ajurweda / kręgi kobiet/
///////
Tu powyżej widać, cóż ta przerażona kobieta miała w głowie… Teraz, jak na to spogląda…, to już nawet nie do końca pamięta, co miała tam na myśli, pisząc to… A poza tym, te ostatnie rzeczy są tymi, które już po prostu zapisała sobie jeszcze…, na co w ogóle te pieniądze przeznaczyła… Wówczas jakby kompletnie już nie myślała, była tak niesamowicie tą sytuacją przejęta…, ponieważ ONA KOMPLETNIE SIĘ NIE ZNA NA ŻADNYCH SPRAWACH FORMALNYCH, A JUŻ TYM BARDZIEJ PRAWNYCH! Mała Mi jest tym więc TOTALNIE PRZERAŻONA, GDYŻ ONA PRZECIEŻ, BY MÓC TU COKOLWIEK W DOMU Z TAKICH SPRAW FORMALNYCH/BIUROWYCH załatwić, MUSIAŁA NIEMAL STAWAĆ NA GŁOWIE, często po prostu udawała się po kilka nawet razy do księgowości GTBS [mieszkania, gdzie obecnie mieszka, by jej miła pani wytłumaczyła to, co otrzymała, gdyż ona wolała być już pewna tego, co miała zrobić. Z tego też powodu, choć naturalnie było jej zawsze szalenie niezręcznie i głupio, to pomimo wszystko, szła tam i o to zapytywała…]
A tutaj ten @, który już ostatecznie zamierzała swojemu byłemu mężowi wysłać:
Witaj Arek,
Proszę
PRZECZYTAJ TEGO @ DO KOŃCA
NIE CHCĘ SIĘ Z TOBĄ Sądzić! SĄD I PIENIĄDZE TO DLA MNIE KOLEJNE TRAUMATYCZNE PRZEŻYCIE = ZBYT WIELE ICH JUŻ MIAŁAM. PROSZĘ, PODARUJ MI CHOĆ TO. TAK WSPANIALE UDAŁO NAM SIĘ ZAŁATWIĆ ROZWÓD, BEZ ŻADNYCH KŁÓTNI, JAK CYWILIZOWANI LUDZIE.
Jeśli odbierzesz mi CAŁĄ KWOTĘ ALIMENTÓW:
– NIE BĘDZIE STAĆ MNIE JUŻ NA ŻADNĄ PRYWATNĄ REHABILITACJĘ, gdyż wtedy prawie całą moją rentę przeznaczyć będę musiała na to mieszkanie; poniżej obecne koszta tylko na to mieszkanie z mojej renty
1. Opłaty miesięczne [które, jak wiesz, ZWIĘKSZAJĄ SIĘ NIEMAL KAŻDEGO MIESIĄCA…]: mieszkanie opłaty: 755
Internet vectra: 54
tel.: 25
energa: 150 suma= 984 +leki: 50zł [KTÓRYCH OBECNIE BIORĘ JESZCZE WIĘCEJ… I MNIE TO JUŻ PO PROSTU PRZERAŻA…]:/miesiąc = CO JUŻ DAJE PONAD 1000PLN do tego przecież jeszcze: muszę kupować sobie jakieś jedzenie…
A te pieniądze od Ciebie, które mi dawałeś przez 5 LAT, były przecież prawnie moje i wielką część ich wydałam na „dochodzenie do siebie” [część FV w załączniku]
Naprawdę nie chcę wracać do Elbląga, gdyż zbyt wiele zainwestowałam w to mieszkanie pieniędzy, ale przede wszystkim kosztowało mnie to WIELE WYSIŁKU PSYCHICZNEGO, czasem również i fizycznego. I byłam z siebie wtedy TAKA DUMNA, bo uważam, że OSIĄGNĘŁAM JUŻ WIELE.
Poza tym w Gdańsk już zostałam skierowana przez rehabilitantów z REHIS do niestandardowego i BARDZO dobrego fizjoterapeuty = dr m.in. Osteopatii [https://www.trojmiasto.pl/Bielecki-gabinet-osteopatii-i-fizjoterapii-o79415.html], lecz przestraszywszy się tym @ z esądu musiałam także zrezygnować z tego Osteopaty…
W dodatku teraz już zarejestrowałam się na psychoterapię do poleconej terapeutki przez babeczkę z Integrali (tego projektu, w którym kiedyś uczestniczyłam i pomimo tego, że będę dojeżdżała tam kawał jednak drogi…) To już wiem, że teraz mam właśnie taką pracę przede wszystkim do wykonania. ARKU, PROSZĘ CAŁKIEM PO LUDZKU [WIEM, ŻE JESTEŚ DOBRYM CZŁOWIEKIEM, BO JEDNAK NIE ZOSTAWIŁEŚ MNIE JUŻ / JESZCZE JAK LEŻAŁAM W ŚPIĄCZCE…], A TERAZ NAJZWYCZAJNIEJ W ŚWIECIE PROSZĘ = NIE RÓB MI KOLEJNYCH TRUDNOŚCI, nigdy nie miałam do Ciebie o nic pretensji, ani żalu. W załączeniu FV za tylko 3 sesje terapeutyczne u tego Dr Aleksandra Bieleckiego D.O…
Wiedz, że to WCALE NIE TAK, ŻE TE PIENIĄDZE OD CIEBIE PRZETRWONIŁAM/ „zmarnowałam”, wciąż szukałam najlepszej drogi, ale nie udało mi się jej odnaleźć, dopiero do momentu, jak pojechałam do tych fizjoterapeutów z tej REHIS i oni właśnie patrząc na mnie i na mój wypis, stwierdzili, że "w moim przypadku" potrzebna jest bardziej rehabilitacja neurologiczna.
I wtedy właśnie dali mi namiar na tego człowieka, który tylko po tych 3 sesjach widziałam, że już mi pomógł! Później jednak, gdy otrzymałam tego @ z e sądu, nastąpił u mnie „regres”. Doskonale o tym wiem, że JUŻ NIC NAS NIE ŁĄCZY I ŻE MASZ SWOJE ŻYCIE. Ale bardzo Ciebie proszę, abyś nie niszczył teraz mojego życia i tego, co udało mi się osiągnąć…
W załączeniu część FV, a ostatnia za te tylko 3 sesje terapeutyczne u tego Dr Aleksandra Bieleckiego D.O…, z których niestety musiałam zrezygnować… Tak, wiem, ponownie, jak małe dziecko… ALE POWINIENEŚ TO JUŻ WIEDZIEĆ, ŻE NIESTETY MOJA USZKODZONA GŁOWA/ MÓJ MÓZG WCIĄŻ NIE UMIE MYŚLEĆ CAŁKIEM LOGICZNIE I RACJONALNIE… I BOI SIĘ ZAWCZASU… Doskonale o tym wiem, że JUŻ NIC NAS NIE ŁĄCZY I ŻE MASZ SWOJE ŻYCIE. Ale bardzo Ciebie proszę, abyś nie niszczył teraz mojego i tego, co udało mi się osiągnąć… Ps. tych FV mam naprawdę więcej, ale jest to dla mnie bezsensowne, musieć Tobie udowadniać, na co je przeznaczyłam.
///////
Kochana moja, muszę Ci powiedzieć, że obecnie patrząc na to, jak Ty się czujesz… To aż chce mi się razem z Tobą tutaj płakać… Jest mi bowiem TAK CHOLERNIE PRZYKRO I SZKODA CIEBIE, ŻE MUSIAŁAŚ TEGO WSZYSTKIEGO DOŚWIADCZYĆ. Widzę, moja droga, ile Ty masz tych myśli w swojej głowie…
Najgorsze jest teraz dla mnie to, że kompletnie nie wiem, co mogę z tym zrobić, rozumiesz??? Bo gdybym przecież wszystko mogła, to wzięłabym tę resztę tych pieniędzy i gdzieś bym pewnie wyjechała… A tak, cholera jasna, muszę tutaj tkwić i się zamartwiać… Przecież wciąż jestem tego świadoma [na co dałam choćby przykład powyżej…], że nie potrafię sama wielu rzeczy zorganizować… Tzn. kiedyś jeszcze wspaniale sobie z tym wszystkim radziłam!!!!… Aczkolwiek było to, owszem, cholernie dla mnie trudne i wymagało jednak wysiłku, ALE WTEDY JESZCZE MI SIĘ TO UDAWAŁO!!! Teraz oczywiście już wręcz siebie nie poznaję… tego, co się ze mną stało… Wpadłam w jakąś cholerną niemoc! I tak mnie to PRZERAŻA, BO MOJE CIAŁO ZACHWUJE SIĘ W TAKI SPOSÓB, JAKBY NIE BYŁO MNĄ…, 😱. Wszystko jest dla mnie obecnie totalnie wręcz trudne i nie odnajduję już w sobie nawet sił, by móc temu przeciwdziałać, normalnie jak nie ja! Przecież zawsze byłam taką sprawczą osobą…. boooszeee, jaki ja mam teraz żal do tego Gutka! Jeszcze nigdy nie przyprawił mi tylu smutków, co i teraz! Najbardziej wkurzył mnie tym, że obecnie nawet nie podał mi swojego @, abym mogła mu to przesłać… Więc zaraz zacznę myśleć, że pisałam go, a właściwie je, bo to, co powyżej jest przecież ostatnią wersją, kiedy to już nic na niego "nie wylewałam"…
Kochana, to może choć teraz na sam już wieczór pójdziemy się jeszcze troszkę przejść…, byś odrobinkę ochłonęła przed spaniem.
Wiesz, co mnie tak wkurzyło? Że teraz czuję to naprawdę, że on mnie niszczy!!! A myślałam, że uda nam się zachować w miarę normalne warunki… Oczywiście, tak jak pisałam, ja wcale nie oczekuję już, że będzie mi aż tyle płacił! Nawet by mnie odciążył, bo do tej pory musiałam jeszcze co miesiąc odkładać na spłacenie tego PITu, bo przecież za pierwszym razem, jak usłyszałam JAKA KWOTA Z TEGO WYSZŁA…😱 to myślałam, że padnę… Gdyż wtedy NIE MIAŁAM TYLE KASY I TO MOJA MAMA MUSIAŁA BRAĆ POŻYCZKĘ DLA MNIE, BYM MOGŁA TO SPŁACIĆ!
///////
Wyszła, tak, jak mówiła na te kijki, gdyż Mała Mi TAAAAK BARDZO PRÓBUJE/ STARA SIĘ TU CHOĆ SAMA SIEBIE NIE ZOSTAWIĆ I BYĆ SWOIM WCIĄŻ PRZYJACIELEM… I wówczas, jak szła na te kijki to, czyniła te okrążenia właśnie z intencją, aby jej były mąż choć zechciał wysłać jej swój aktualny adres @, a nim wyszła, zdążyła mu napisać:
Cześć Arek, podaj mi, proszę, Twój aktualny adres @. Z góry dziękuję
A wyobraźcie sobie, że jeszcze wcześniej natrafiła na taką informację odnośnie mantry RA MA DA SAN… [a początkowo właśnie ją tutaj załączyła, jako muzykę do tego wpisu…]
Jest to jedna z najsilniejszych i najpotężniejszych mantr. Jej niezwykła energia jest odczuwalna niemal przez każdą osobę, już po pierwszym jej wykonaniu. Jest to słynna mantra uzdrawiająca na wielu poziomach: fizycznym, duchowym, emocjonalnym oraz psychicznym. Pomaga uzdrowić nie tylko choroby i dolegliwości fizyczne, ale również relacje, konflikty, pomaga przejść przez proces przebaczenia i wszelkie trudne chwile, które obecne są w życiu każdego z nas. Jest bardzo skuteczna nie tylko podczas chorób, ale również podczas spadków nastroju, poczucia lęku, rozpaczy, zmartwień i strachu, a nawet depresji. Daje silne poczucie ześrodkowania i spokoju. Równoważy i balansuje.
RA MA DA SA – mantra uzdrawiająca i otwierająca serce
To znalazła u Agnieszki Maciąg i… odsłuchiwała tego, lecz już wówczas się czuła, jakby była jakaś "nawiedzona"… A wcześniej zaczęła jeszcze oglądać ten filmik swojej "starszej siostry", pt.: Metoda Komendy 2.0. Tysiąc Rekomendacji. Sprawdź, jak to działa. I jej już się naprawdę TAAAK BARDZO CHCIAŁO PŁAKAĆ, bo czuła się tym wszystkim, co robiła… TAAAK SZALENIE WRĘCZ OBCIĄŻONA.
Wyobraźcie sobie, że Mała Mi wciąż powtarzała w swojej głowie, że Arek jest przecież dobrym człowiekiem… [pomimo tego, że zostawił ją całkiem samą z tym wszystkim i pomimo, że musiała tu, jak wiecie, o wszystko sama się starać/"walczyć" i zdobywać…] i słuchajcie, to było chyba po 1 okrążeniu… Usłyszała sygnał w swojej komórce, a miała ją wtedy na słuchawkach… i spojrzała, a tam sms … Jej były mąż przesłał jej jednak swój adres @…, później dostrzegła, że miała go także zapisanego pod jego kontaktem…🤦♀️
No dobrze, kochanie, miałaś owszem, ale widniały tam przecież także jego dwa inne! Więc teraz już choć wiesz, że ten jest aktualny!
Tak, wiem…. Ale ja wciąż jemu tego nie wysłałam…, bo teraz już się naprawdę tylu rzeczy obawiam… I tyloma się już martwię…
Rozumiem. Ale to przecież nie bezpodstawnie! Zatem, moja droga, powinnyśmy pisać tu w końcu o wszystkim otwarcie!
Że, co? Że czuję się już przez WSZYSTKICH ZOSTAWIONA??? Przecież nawet ta Angelika… mnie zostawiła…, pomimo, że wcześniej naopowiadała mi tyle rzeczy…, że ona mi tak pomoże…
Tak, kochanie, myślę, że tu masz słuszność, że odczuwasz to rozczarowanie. Gdyż, co tu dużo mówić, masz do tego pełne prawo!!! Bo Ty, moja droga, dobrze o tym wiesz… i ona chyba także już powinna, bo przecież sama twierdziła mówiąc to nawet Tobie, że "zna Twoją historię", więc skoro tak mówiła, powinna o tym wiedzieć, że Ty kochanie, Twój mózg/ Twoja głowa niestety, zwłaszcza właśnie w takich stanach, jak obecnie… reaguje, jak takiego Małego dzieciaka…, który przyjmuje niemal wszystko, co usłyszy…, a już zwłaszcza, jak ktoś Ciebie o tym tak cudnie zapewnia i daje takie "niby wsparcie" słowami.
Moja droga, przecież Ty nie zapomniałaś o tym, że nawet jak ją później poprosiłaś, bo Ciebie TAAAK BARDZO USPOKOIŁA… Aby zechciała też coś nagrać dla Twojej mamy, by ją także uspokoić… I ona wówczas to uczyniła! Co więcej, Ty podzieliłaś się tym, kochanie właśnie i z nią, i nawet ze swoim kuzynem Damianem! A przecież jemu wtedy napisałaś następującą rzecz:
boooszeee, nie chcę pisać o tym, co wtedy, bo teraz przecież, dosłownie przed chwilką taka oto rozmowa już obecnie z Damianem…
Nie, cholera jasna, ja już naprawdę nie mogę i nie daję sobie z niczym tu rady… Jestem swoją najgorszą terrorystką!!! RATUNKU!!!
Kochana moja, to pokaż choć to, co przed chwilką wysłałaś i Ewie, a jeszcze wcześniej myśląc, że to właśnie do tej koleżanki wstawiłaś… wysłałaś to także kuzynowi..
właśnie zobaczyłam na fejsie to:
A o 16:45 napisała coś takiego do tej Angeliki:
16:45
Hej Angie
, rozumiem, że MASZ własne życie i sprawy… Ale nie będę kryła, że teraz czuję się też przez Ciebie zostawiona. I z tego powodu jest mi po prostu przykro…
Na co ona przesłała w odpowiedzi nagranie:
Hej Monia, dzięki, że piszesz i dzięki też za szczerość. Bardzo Ciebie przepraszam, bo obiecałam, że zadzwonię i tego też nie zrobiłam (…)
Po czym tłumaczyła wszystko… A Mała Mi dopiero na komputerze odsłuchała całą wiadomość, bo jak próbowała u siebie na komórce, to wydawała się ona urwana… Tu jednak już odsłuchała całej… I wciąż jest jej przykro…, bo czuje się po prostu dalej taka, jak pisała powyżej i sama, i zostawiona…

