Jeśli czytacie mój blog, wiecie, że jestem dzielna. Pierwotnie uczyniłam z niego własną „AUTOTERAPIĘ”. Powiem krótko, bo nie znoszę narzekać i koncentrować się na wszelkich niedomaganiach, gdyż, jak wiemy, to wtedy rośnie… TWORZENIE tego bloga zajmuje mi jednak wiele czasu i kosztuje mnie także sporo wysiłku, gdyż zawsze staram się wyszukiwać i zamieszczać rzeczy cenne również dla innych. Dlatego, jeśli ktoś z Was uznałby, że jest to przydatne i zechciałby postawić mi symboliczną kawę, będę BARDZO WDZIĘCZNA.
A tutaj podaję link do tego: buycoffee.to/niesklasyfikowana.com
Kochani, musimy to udostępnić! Na razie zostanie ten wpis bez żadnego tytułu, ale wszyscy doszliśmy do wniosku, że AKURAT TO TRZEBA PUŚCIĆ DALEJ W ŚWIAT! NIECH SIĘ NIESIE!!! Wstawimy po prostu to, co się u niej działo, na wstępie tylko dziś, czyli we CZWARTEK, 31.VIII.2023:
Witajcie kochani, należę do Was od niedawna …, ale właśnie wczoraj udostępniałam ogólnie na fejsie własną zrzutkę… [więcej o mnie znajdziecie na moim blogu: https://niesklasyfikowana.com/nieugieta-ja/] jest ona związana z moim osobistym powrotem do zdrowia. Nie jestem tego niestety pewna, czy również tutaj mogę to zrobić. Ale, KTO NIE PRÓBUJE, TEN NIE WIE.😋
Zatem wklejam, to, co udostępniałam na moim ogólnym profilu: https://zrzutka.pl/wx9kgt?utm_medium=social…

////////
Tak, moi drodzy, bo wczoraj jeszcze, już dość późnym wieczorem, OPUBLIKOWAŁA SWOJĄ ZRZUTKĘ!!! Którą pomogła jej w ogóle zorganizować niesamowita koleżanka, o której już kiedyś wspominała EWELINA THEPPHABOOT,🙏. Przekazała ją dalej i na FB, i na LI. A dziś jeszcze przed wyjściem na kijki, wysłała właśnie to, co widzicie powyżej na grupie/ platformie: Duchowi Single – Meet Spiritual Singles, 😊. Lecz, spójrzcie tylko, cóż było dalej…. [miejcie na uwadze, że to będzie podawane teraz tak „od końca„, tzn. od momentu, jak wróciły z tych kijków do domu]
Wspaniale, kochanie, widzisz jaka Ty jesteś niesamowicie dzielna i odważna!!! Znakomicie potrafisz już przekuć w działanie właśnie te słowa:
Może najlepiej będzie, jak opowiem, jak to z tej mojej strony wyglądało, hehe, 😉. Bo…, co tu dużo mówić, ale było chyba, co najmniej, "zabawnie"… Otóż, tak, jak było wspomniane, udostępniłam to na tej grupie… A jeszcze wczoraj właśnie myślałam o tym, czy czasem nie skusić się jeszcze z tą zrzutką na ich profilu…, tylko niestety już nie pamiętałam, czy ich regulamin mi na to pozwala, o czym można się przekonać, czytając ten mój post powyżej, 🤭.
Lecz zrobiłam to, a w duchu sobie znowu myślę…, ale NIE!, TERAZ SIEBIE JUŻ NIE KARCIŁAM! Raczej sobie tylko myślałam łagodnie i wyrozumiale, [bo już siebie przecież poznałam!]: Jak zwykle, „dziecko”, zrobiłaś coś, bo potrzebowałaś przekonać się na własnej skórze, 😉
Przecież to jest Twoje motto, odkąd pamiętam, [tzn. aby było jasne: kiedyś* nie miała w sobie AŻ TYLE SIŁY I ODWAGI!]: NAJPIERW SPRAWDŹ NA SOBIE! Nie ważne, czy wyjdę na jakąś głupią, nierozsądną…
No i powędrowałam sobie z tymi kijkami właśnie i czyniłam to właściwie z dwiema "zagwozdkami" w głowie:
- czy powinnam udać się do tego SANATORIUM, na które dostałam skierowanie! od chyba 04.X.23
- czy administratorzy powyższej grupy zezwolą na umieszczenie tego mojego postu
Ale, kochanie, powiedz raczej, co Ciebie skłoniło do tego właśnie dzisiaj!
Ahhhh… tak! To bardzo proste… Otóż…, już teraz nie pamiętam dokładnie, co to było…🤷♀️ [tak, wiem, "fajna" jestem,🤦♀️,😋] Ale pamiętam, że właśnie dzisiaj z rana, zauważyłam jakiś komunikat/ ogłoszenie… chyba na tej grupie… A ponieważ sama całkiem niedawno jakoś się do nich dołączyłam… , to właśnie to, co powyżej im wysłałam. Jednak jeszcze najpierw szybciutko PRZECZYTAŁAM TEN ICH REGULAMIN I NICZEGO PRZECIW JAKOŚ TAM NIE ZNALAZŁAM!
A dalej tak wędrowałam z tymi kijkami, mówiąc do siebie w myślach:
No, a poza tym przecież RYZYK FIZYK, hehe, 😋. No serio, ale wówczas już się tym nie przejmowałam, bo pomyślałam, że mam przecież poważniejsze problemy, niż przejmowanie się takimi rzeczami! A poza tym, doszło do mnie, że …kurczę, ale to CAŁA JA obecnie, wciąż coś próbuję, najwyżej nie wyjdzie, ale przecież o wiele gorzej bym się czuła, gdybym w ogóle nie spróbowała!
Zawsze w takich sytuacjach sobie mówię: „JAK JUŻ MUSISZ COŚ ZAKŁADAĆ Z GÓRY, TO ZAŁÓŻ LEPIEJ KAPELUSZ NA TĄ SWOJĄ ŁEPETYNKĘ„

Dlatego zrobiłam te 3 okrążenia, a, kurczę, ponownie TYLE RZECZY chciałabym tu opisać… No dobrze, to tylko wstawię jeszcze te 2 piosenki, które słyszałam w słuchawkach: pierwsza to Grapefruit | Julia Engelmann i tak wędrowałam, i to sobie śpiewałam, to, co mi wpadało do ucha i z czym ja osobiście się zgadzam, a mianowicie to:
(…) DU SAGST, DASS DAS DEIN SCHICKSAL IST/ DASS DU AB JETZT FÜR IMMER TRAURIG BIST DOCH SORRY, DARAN GLAUB ICH NICHT!
I dalej kolejne słowa, w które ja także wierzę! Choć wiem, jakie to jest trudne do wykonania!
(…) DINGE WERDEN WAHR, WENN MAN SIE OFT GENUNG SAGT, SIE OFT GENUG SAGT, HEUTE WIRD EIN SCHÖNER TAG (…)
Kochana, ale zapomniałaś, jak kiedyś jeszcze tak wspaniale przecież siadałaś przed oknem do medytacji i tak "na zaś" dziękowałaś za TEN CUDOWNY DZIEŃ, bo już wtedy doskonale o tym wiedziałaś, że właśnie tym sposobem, wyczekując najlepszego, już programujesz swój mózg!
Bo tak też było! I baaaardzo liczę na to, że jeszcze do tego powrócę! Choć, muszę otwarcie powiedzieć, że uważam, iż to, co się obecnie w moim życiu wydarza/ dzieje… jest tylko czasem na takie właśnie, hmmm…🤔, jakby to wyrazić, aby być najlepiej zrozumianą…
Kochana moja, nie przedłużaj już proszę! Nazwijmy to po prostu: MAŁĄ "PRZERWĄ/ ODPOCZYNKIEM" NA ZEBRANIE DALSZYCH SIŁ I MOCY twórczych!
A może najlepiej przedstawia to właśnie ta ilustracja:
Ale, najlepiej dokończę to już później, bo ja mam po prostu zbyt wiele rzeczy tylko na mojej 1 głowie…, ponieważ o 20 ma być dziś ponownie ta FAZULA.
//////////
Moi drodzy, Mała Mi, jak wyżej wspomnieliśmy, wróciła z tego spaceru z kijkami, wprawdzie po 1 okrążeniu, ponieważ się rozpadało…
Dobrze, kochanie, to zaraz to uczynimy, ale wstawmy może jeszcze choć tak szybciutko tylko to, że administratorzy tej powyższej grupy, zezwolili Tobie na udostępnienie Twojego posta, ponieważ stwierdzili, że dobrze jest pomagać osobom w potrzebie
. Na co Ty szczerze odpisałaś:
DZIĘKUJĘ SERDECZNIE KOCHANI, piszę dopiero teraz, bo właśnie wróciłam z kijków,
ja wciąż się nie poddaję! BO POWRÓCIŁA DO MNIE ZNOWU WIARA, ŻE WSZYSTKO JEST MOŻLIWE ![]()
![]()

Po czym przesłałaś także swoje zdjęcia z takim oto komentarzem:
A tu jeszcze moje foty na dowód tego, że byłam na tych kijkach, hehe, ![]()
![]()
![]()





Dodajmy tylko, że niestety od wczoraj strasznie boli naszą bohaterkę ponownie lewa str…, ale spójrzcie, cóż to dzielne dziewczę na to napisało tej właśnie Ewelinie, wraz z którą utworzyła tę zrzutkę:
CHOLERNIE BOLI MNIE TEN LEWY BARK, ALE JA SIĘ ŁATWO NIE PODDAM, IDĘ WYCHODZIĆ TO Z KIJKAMI ![]()

Ale najbardziej Ciebie samą ucieszyła pewna dziewczyna, z którą podjęłaś zaraz konwersację:
- Mar La Jesteś silna to bije z samej treści. Gratuluję Ci, bo problemy, z którymi się mierzysz są ogromne, w porównaniu z Tym, co nam się wydaje nie do przejścia w naszym ziemskim życiu… ja nie mam w sobie tyle siły i mocy, ale też idę po swoje a Ty jesteś moją inspiracją, dziękuję

Byłaś, tym, co przeczytałaś tak niesamowicie zaskoczona i podekscytowana wręcz, że zaraz odpisałaś jej swoje zdanie na ten temat…
Bo tak było! Boże, jak ja dziękuję za takie właśnie osoby!
Widzisz, kochana, jakie to jest ważne – usłyszeć feedback z zewnątrz! Ty moja droga, przecież obecnie…niemal non stop siebie samą za coś każesz i biczujesz! A jeszcze wczoraj, jak jechałaś do tej swojej koleżanki Ewy, już właściwie znowu czułaś się jak taki nikt…, co nawet jej rzekłaś, gdy wykonywała Tobie ten masaż, zaraz po użyciu MOKSY!
Ahhh…, bo tak to właśnie jest, jak siedzę w tym domu i wciąż mielę to w swojej głowie…, wtedy wydaje mi się, że jestem do niczego… A tu ona mnie tak zaskoczyła, w życiu przecież ja sama o sobie już tak bym teraz nie powiedziała… Tzn. jeszcze wcześniej przecież tak nawet sama o sobie myślałam i mówiłam… No, ale teraz, sama wiesz jak jest… Lecz tak jak wspomniałaś: TO JEST JEDYNIE CHWILOWA PRZERWA I TAKIE MOJE ZAPOMNIENIE O TYM, KIM JESTEM I CO MAM TU DO ZROBIENIA! Zatem już udostępniam ten mój komentarz w odpowiedzi:
Mar La DZIĘKUJĘ CI KOCHANA, nawet nie wyobrażasz sobie, ile to dla mnie znaczy! ZAWSZE MARZYŁAM O TYM, BY TO WSZYSTKO, CZEGO JA DOŚWIADCZYŁAM MÓC PRZEKUĆ W DOBRO DLA INNYCH – taka była pierwotna idea również mojego bloga, oprócz „samopomocy” oczywiście

I tak, dobrze zdajesz sobie z tego sprawę, że reagujesz, jak takie kolokwialnie mówiąc "Małe dziecko", ale TY MOJA DROGA, tego NIGDY nie ukrywałaś! Nawet na tej Twojej rzutce jest to otwarcie napisane, że aż muszę to zacytować:
Od wypadku, którego doświadczyłam, każdego dnia moim celem jest utrzymywanie jak największej niezależności w życiu codziennym oraz przybliżanie się do poczucia wewnętrznego szczęścia i spokoju. Wyzwanie niełatwe, gdyż moje Ciało oraz Umysł wciąż szukają drogi ku jak najlepszej współpracy. Myślę, że mój Umysł nie nadąża za tempem bicia mojego Serca i pozostaje nadal w tyle… Choć tak naprawdę i moje Ciało wciąż jeszcze nie potrafi wielu rzeczy. Ważne jest, że nieustannie, jak Fenix powstaję z popiołów, odradzam się, odbudowuję, staję w gotowości do uzdrawiania siebie na wszystkich poziomach. Mimo wielu przeciwności, nie poddaję się.
Dobrze, kochana moja, to to już mamy zaliczone! A teraz, moja droga, teraz skupmy się na tym, cóż tu się działo jeszcze wczoraj, kiedy to ponownie sobie zapisałaś tę datę, zaraz po tym, jak poszłaś wziąć kąpiel. A następnie, jak ostatnio znowu, wzięłaś to swoje KALTE DUSCHE, mówiąc z taką czułością, że ZMYWASZ PO PROSTU Z SIEBIE TE WSZYSTKIE ZŁE ENERGIE! Ale o tym zrobimy kolejny już wpis!
- *ad.
kiedyś: przed moim wypadkiem i pozostałymi traumami!
