❤️: 01./ 02./ 03./ 04.XII.2023

Jeśli czytacie mój blog, wiecie, że jestem dzielna. Pierwotnie uczyniłam z niego własną „AUTOTERAPIĘ”. Powiem krótko, bo nie znoszę narzekać i koncentrować się na wszelkich niedomaganiach, gdyż, jak wiemy, to wtedy rośnie… TWORZENIE tego bloga zajmuje mi jednak wiele czasu i kosztuje mnie także sporo wysiłku, gdyż zawsze staram się wyszukiwać i zamieszczać rzeczy cenne również dla innych. Dlatego, jeśli ktoś z Was uznałby, że jest to przydatne i zechciałby wpłacić na moją zrzutkę jakiś „grosz”, będę BARDZO WDZIĘCZNA. 🙏❤️🙆♀️
A tutaj podaję link do tego: https://zrzutka.pl/wx9kgt
Kochanie moje, tak, masz poprzedni wpis jeszcze niedokończony, lecz nie możemy zostawić tak tego wszystkiego, co już do dzisiaj się u Ciebie wydarzyło!!!! Przecież Ty, moja CUDNA niemal każdego dnia POKAZUJESZ I UDOWADNIASZ WŁAŚNIE NASTĘPUJĄCE SŁOWA EINSTEINA:

Zachwycasz się bowiem tym życiem i traktujesz go jako swoisty CUD, lecz trzeba tu wciąż podkreślić niesamowitą rzecz: Ty nieustannie uważasz, że
Dlatego zacznijmy może tylko od dzisiejszego dnia, którym jest PIĄTEK [tygodnia koniec i początek,🤭], 01.XII.2023. Przedstawmy ponownie od począteczku, jak on u Ciebie, kochanie, wyglądał. 
Wiesz, mnie naprawdę w tym moim życiu już wszystko zdumiewa!!!! Ale powiem więcej… Ja poważnie! TAK BARDZO TO CZUJĘ, ŻE NIEMAL ZA RĘKĘ PROWADZI MNIE TEN WSZECHŚWIAT/SIŁY WYŻSZE/ ŹRÓDŁO!
Ja przecież WCALE NICZEGO NIE WYMYŚLAM I NIE ZMYŚLAM… To wszystko ma naprawdę miejsce w moim życiu!

Ale, moja droga, proszę Cię, skupmy się na FAKTACH, bo przecież, kochanie TO WSZYSTKO NIE DZIEJE SIĘ SAMO!!! Ty wciąż i nieustannie jesteś tego świadoma, że
. Dlatego każdego dnia, nie odpoczywasz, lecz stwarzasz i KREUJESZ KAŻDY SWÓJ DZIEŃ!!!

Także, mój CUDZIE, zaczynamy tę Twoją NEVERENDING STORY właśnie teraz!

boooszeee, ale jak wiesz, u mnie każdego dnia tyyyyle się dzieje, że ja sama za tym wprost nie nadążam…
Wiem właśnie, moja droga, ale zauważ proszę, że Ty nie tylko dostrzegasz te wszelkie zmiany w Twoim życiu, ale się już w ogóle ich nie boisz, bo doskonale to widzisz, że one są potrzebne i bez nich niewiele może się w Twoim życiu poprawić!
No, ok., ale proszę, bo złości mnie zawsze takie TYLKO GADANIE, ja przecież niesamowicie lubię pokazywać na przykładach, co czynię/ co udaje mi się tutaj już robić! 
Wspaniale, kochanie, to zaczynamy! Wstawimy na początek wszystko to, co sobie notowałaś na @, później pouzupełniamy to Twoimi zdjęciami, bo one doskonale wręcz oddadzą, choćby to jaką Ty jesteś niesamowitą kobietą! A będziemy na bieżąco się do nich odnosić.
Od ok. 4 nie kann chyba sleep, bo es scheint mir, dass durch my Kopf immer irgendwelche Gedanken kommen
.
A dodajmy jeszcze jej wcześniejszy zapisek, jak udała się do toalety: [gdyż to, co napisane powyżej, tyczy się właśnie tego, jak wróciła już do swojego łóżka,😉]
3:37 – 22.04 3 WC
Louise Hay: „I CAN DO IT” & krople świetlika+ JADEIT, dann włącza się Częstotliwość Boga • Miłość, pokój i cuda • Prawo przyciągania 963 Hz + 432 Hz
Zauważcie właśnie tutaj… Ta nasza artystka zawsze, gdy tylko dostrzega jakąś swoją niemoc/ bezradność/ brak sił, natychmiast szuka "jakiegoś ratunku" [ona BARDZO RZADKO pozostaje bierna i czeka]… A doskonale już wie, że właśnie m.in. te Afirmacje Louise Hay mają na nią taki dobry wpływ! Tak więc, niczego już nie oczekuje dłużej…, że może coś samo przejdzie, tylko próbuje tego właśnie, co ma już sprawdzone i co jej zawsze pomagało!
War w Kerf, p. Piotr closed/calledKamykPrzedWyjściem/DannMum/PoPowrocieTalkZomą

Tak właśnie wyglądała, jak dzwoniła do swojej kochanej babci, a było to już oczywiście po powrocie z tego sklepu…, gdzie udała się ponownie z kijkami. A jeszcze przed samym wyjściem, zadzwoniła chwilkę do brata, by zapytać, co u niego i jak jego nogi obecnie [bo przecież musiał ponownie brać antybiotyk…] Później zaś, dokładnie wczoraj, była u niego mama, ponieważ czuł się bardzo osłabiony… Jednak dowiedziała się oczywiście, że u niego już jest lepiej. A poza tym, pamiętacie, że jej brat jest nieustającym optymistą i on [tak jak i nasza bohaterka] NIGDY NIE NARZEKA I ZAWSZE PRZEDSTAWIA WSZYSTKO W LEPSZYM OBRAZIE.😉

Z tego względu jednak, że Mała Mi wciąż nie czuła, że ma wystarczająco siły na gimnastykę [a nie trzeba chyba przypominać, że jest ona niesamowicie wytrwałą kobietą]. Zawsze stara się przede wszystkim słuchać tego, co mówi do niej jej organizm, a przede wszystkim własne❤️. Pomimo, że jeszcze po wczorajszym dniu, którym był CZWARTEK, powróciwszy do domu już taka szczęśliwa…
Ale, ok., nie wszystko na raz, bo zaczyna się już tu nam tworzyć ponownie bałagan…
Rozmawiała ze swoją kochaną babcią, jak ta wróciła już z tej swojej rehabilitacji… A właśnie wtedy świeciło na jej twarz tak pięknie słonko i ona ponownie się tym cieszyła! Ta kobieta, moi drodzy, naprawdę już zachwyca się w tym życiu tyloma rzeczami, że nie macie nawet pojęcia! Przede wszystkim, zawsze jak dostrzega ptaki, a w szczególności odkąd tu mieszka te SROCZKI…, 😉 A ostatnio także na poręczy jej balkonu przysiada sikorka, to za każdym razem, gdy zauważa któregoś z tych ptaków, to na jej twarzy automatycznie pojawia się uśmiech! Lecz ZAWSZE, jak spotyka/ dostrzega tę SROCZKĘ [często nawet idąc gdzieś], to po prostu, jakby same te słowa wychodzą znowu z jej ust:
DZIĘKUJĘ WSZECHŚWIECIE, KOCHAM CIĘ NIESAMOWICIE!
Bo, dla tych którzy zapomnieli, Mała Mi, odkąd próbowała uratować pewną srokę leżącą przy jej bloku, pojawia się ten ptak u niej BARDZO CZĘSTO i ona uznała, że jest ON PRZEDSTAWICIELEM WSZECHŚWŚWIATA! 🙆♀️🙌🤗 Ona bowiem wciąż i nieustannie jest tego zdania, że wszystko jest "jakoś" połączone w tym Wszechświecie
. Dlatego ona niezmiennie ma na wszystkie znaki i sygnały otwarty umysł, 😉.




A tutaj, kochani jej zapisek, jak wyszła sobie właśnie z tymi kijkami [jest on oczywiście niekompletny: gdyż zanotowała JEDYNIE 2 piosenki, bo nie miała już siły się zatrzymywać i zdejmować tych rękawiczek!]
11:15 – 22.04 3 SomeoneULoved/11:47 – 22.04 3 (inKerf) IwillWait/
I’m going under and this time I fear there’s no one to save me This all or nothing really got a way of driving me crazy I need somebody to heal Somebody to know Somebody to have Somebody to hold It’s easy to say But it’s never the same I guess I kinda liked the way you numbed all the pain
Lewis Capaldi – Someone You Loved
(…) AND I WILL WAIT, I WILL WAIT FOR YOU (…)
I Will Wait The Mayries

Zauważcie tylko, jaki tutaj wybrał się jej napis… Czyli z jednej strony pokazuje, że tęskni za kimś, że nie chce już być samotna, a z drugiej … Wstawia jej się, jakby samoistnie właśnie ta odpowiedź, że ona wcale nie zamierza biernie czekać, że ktoś się pojawi i "udekoruje" jej ogród jakimiś pięknymi kwiatami!

Pomimo, że ona wciąż wierzy w słowa tej piosenki: Striking Matches – Waiting (from the Lionsgate Motion Picture The Secret: Dare To Dream)
10:30

Opublikowałam na LI tę 3cią lekcję: The Work I dann na FB, vorZrobieniemKawy, WOLLTE GALARETKA MIT OBST MACHEN, HEIẞES WASSER POLAŁA MI SIĘ NA FINGER… 





Loss this I SE nur mache Kaffee + Joghurt
14:38 – 22.04 3 kurier brachte Packung 15:21- 10 – 15 21 (2na1) Kaffee + Joghurt/Cornflackes/ daktyle+ 🍌i kakao

No właśnie i tutaj, niesamowicie pięknie oddają tę historię poniższe zdjęcia, już będziemy wyjaśniać, co tutaj zaszło i miało miejsce: Otóż na 1-szym zdjęciu widoczne jest, jak Mała Mi chciała zrobić sobie ten zdrowy czekoladowy krem z bananów, daktyli i kakao… I tak umieściła w tym pojemniczku, w którym zawsze trze też te pestki awokado, bo on jest taki wygodny, gdyż zamykany! Jednak tak słucha i patrzy, że nic tam się nie obraca i tym samym jej kompletnie tego nie mieli… Podnosi to wieczko [1sza fotka] i dostrzegła, że, cholerka, połamał jej się ten biały widoczny po/ na środku "cypek".


Lecz, kochani, co ona zrobiła? Oczywiście, prócz tego, że na początku się wkurzyła… Jednak, moi drodzy, ona naprawdę już…., wspomniała zresztą także dziś o tym swojej babci, iż ona uważa, że jest tak dzielna i wciąż szuka jakichś rozwiązań, jak i ona sama [jej babcia]. A tak naprawdę dalej pomyślała sobie jeszcze i o swoim bracie, oraz jego wspaniałym synku [a przypomnijcie sobie, co jej mama ostatnio kiedyś jej napisała o tym jej chrześniaku, aż zacytujemy te słowa jej mamy:]
on nie odpuszczał, mówił babcia damy radę. To ma chyba po chrzestnej – łatwo nie rezygnuje![]()

I Mała Mi bez żadnego zastanowienia, pomyślała znowu, że przecież nie będzie teraz płakała nad tym, że coś jej się [znowu] zepsuło, jak może zastąpić to czymś innym… I tak też szybko spojrzała na właśnie tę drugą końcówkę [w pełni metalową] i choć kompletnie w żaden sposób nie mogła zamknąć tego wysokiego pojemnika… To przecież doszło do niej, że to nie jest żaden płyn, więc wcale jej nie chlupnie/ nie wyskoczy, 😋. I właśnie tym samym po raz kolejny pokazała swoją zaradność! 


Kochanie moje, przecież my wciąż nie opublikowałyśmy tego wszystkiego, co Ty tak naprawdę dziś jeszcze zrobiłaś!
No, a co ja mogę niby na to poradzić? Przecież jestem tu całkowicie sama i wciąż nie mam w nikim pomocy! Ale ja przecież NIGDY NIE PŁACZĘ I NIE NARZEKAM, bo… o właśnie tu przypomniało mi się to, co słyszałam w tym ostatnim filmiku tej Eweliny Stępnickiej… [UDOSTĘPNIĘ TO JUTRO DALEJ]
~~~~
[Tak, jak pisała, udostępniła go jeszcze w sobotę i na LI, i na FB, a chodziło tu właśnie o ten filmik: #wałkowaniedobra lekcja 4 Czy afirmacje i wdzięczność działają?, który opublikowała na tych 2óch platformach z takim komentarzem:
Kochani, dziś dzielę się z Wami z kolei, tym niesamowitym filmem… Znajdźcie proszę czas, najlepiej jeszcze do świąt, by sobie te jej nagrania pooglądać, gdyż są naprawdę cenne😉]
~~~~
Ok., moja droga, to pozwól tylko, że wstawimy tu jeszcze tak szybciutko, to, cóż Ty moja artystko opublikowałaś na LI i to 2 razy, 🙆♀️. Lecz to, co tu podałaś dokładnie pokazuje Ciebie całą, jaką Ty stałaś się teraz osobą! Najpierw bowiem, ok. 13 wstawiłaś to:
Właśnie konsumuję późne śniadanie,😉 i pobieram kolejną lekcję od tej niesamowitej kobietki! Jednak nie myślcie, że biorę od niej wszystko. Nie! Ja wciąż przejmuję jedynie to (zresztą nie tylko z tych jej filmików), co ze mną rezonuje i co mi służy, ponieważ już dawno słucham przede wszystkim mojego ❤️. Postępuję zgodnie z tym, co czuję i co mnie „wzmacnia” , 🙌🙆♀️🤗
LEKCJA 3: Praca z MYŚLAMI metodą The Work Byron Katie #jesienneporządk…youtube.com
A dosłownie przed chwilką, tj. wciąż w PIĄTEK, 01.XII.23, ok. godz. 20:50 napisałaś jeszcze to:
Kochani…, nie wiem, jak to się stało…🤭Ale prawdopodobnie "jakoś" wykasowałam to kolejne wspaniałe nagranie… No, ale cóż…🤷♀️. Pamiętacie, liczę na to, że ja jestem wytrwała i to, że jak mi się raz coś nie uda, wcale mnie nie zniechęca, hehe, 😋. Zatem kontynuuję… Oczywiście teraz już nie dam tego komentarza o tym moim późnym śniadaniu, ale wkleję tu to, co napisałam wówczas dalej, a mianowicie: pobieram kolejną lekcję od tej niesamowitej kobietki! Jednak nie myślcie, że biorę od niej wszystko. Nie! Ja wciąż przejmuję jedynie to (zresztą nie tylko z tych jej filmików), co ze mną rezonuje i co mi służy, ponieważ już dawno słucham przede wszystkim mojego ❤️. Postępuję zgodnie z tym, co czuję i co mnie „wzmacnia” , 🙌🙆♀️
A nie… boooszeee, jak to możliwe, że wciąż widzę to tu u siebie na kompie… [poniżej].🤦♀️ Ahhh….,🙄 zostawiam już to w takim razie i wcale nie będę siebie za to besztać! Ja już dawno przestałam to przecież robić, bo niesamowicie dobrze o tym wiem, że jeśli ktoś pomyślałby nawet, że jestem niemądra… Ponownie nie umiem tego tu wstawić…🤷♀️, więc po prostu zacytuję:
NIE OCENIAJ MNIE, BO NIE UDŹWIGNĄŁBYŚ POŁOWY TEGO, CO JA W SWOIM ŻYCIU. TO JEST POWÓD, DLA KTÓREGO ROBIĘ TO, CO ROBIĘ, JEST TO RÓWNIEŻ POWÓD, DLA KTÓREGO JESTEM, JAKA JESTEM. 🤗😋🙆♀️😉
A chodziło naszej bohaterce po prostu dokładnie o tę ilustrację:

A ten ma już z kolei:
(…)
Mamy kolejny dzień, którym jest SOBOTA, 02.XII.2023.
To, może kochanie zacznijmy od jeszcze tego, co miało miejsce u Ciebie w nocy… Nie wiesz już nawet, jak to się stało, że Twój zapisek po kąpieli [którą również wykonałaś późno…] wyglądał następująco…
No właśnie! Pamiętam jedynie, że już nawet nie włączałam sobie tej muzyki tak głośno, jak zawsze, tylko tak, by choć troszkę ją słyszeć…😉 Ale, oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym nie wykonała tego mojego rytuału, który wygląda każdego wieczoru u mnie dokładnie tak [zmienia się oczywiście tylko godzina,😋, bo tę uzupełniam sama zawsze aktualnie] 
00:30 – 22.04 3 Świetlik (krople & okłady 🌞) + JADEIT do GUIDED MEDITATION ❤️🙌🍀 (INTUITION)
Powiem tu jedynie, że akurat tych herbatek ze świetlika już nie mam, więc stosuję po prostu obecnie rumianek, po tym, jak w ogóle wcześniej zakupiłam sobie herbatę czarną SAGA… Jednak dalej mam jeszcze kolejny zapisek… to chyba znaczy, że musiałam trochę przysnąć…, 🤭. Bo ta medytacja trwa przecież 40:41, a u mnie w komórce, wpisałam sobie następną rzecz:
1:54 – 14 2 UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ ❤️ do 11h… *
- * 11 godzin głębokiego snu ★︎ Szybkie zasypianie ★︎ Czarny ekran po 30 minutach
boooszeee, ale teraz patrzę…, że to przecież nie było wszystko…, bo [cholerka no…, dlaczego ja tego znowu nie pamiętam???🤔🤦♀️🙄] Ale skoro nie mam nawet żadnej notatki, że wstawałam do ubikacji…, to musi oznaczać, że wcale tam nie byłam…🤷♀️
3:56 – 18 UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ ❤️ do 11h…
Jedyne, co pamiętam, to to, że wyłączyłam wszystkie budziki, tj. i ten o 7:25, a nawet ten o godz. 8:01, bo stwierdziłam, że jak mój organizm już się wystarczająco wyśpi, to sam się z pewnością obudzi o odpowiedniej godzinie. Więc już choć tu uznałam, że nie będę go/ siebie terroryzowała, 😋.

Odganiam pesymistyczne myśli, tak, mam wiele do wykonania, ALE PORADZĘ SOBIE Z TYM, AS USUALLY I DO (LOUISE HAY) 101 POWER THOUGHTS LOUISE HAY
10:42 – 15 21 (2na1) rozłożona mata, ubrana i WYMIENIŁAM BATERIE, leci: Honoponopno/PomyłamNaczynia/ rozrobiłamGalaretkę
11:05 – 14 2 ÜBUNGEN do medytacji Honoponopno*
- *Ho’oponopono for Self love & Radical Forgiveness
Opowiedz, proszę o tym więcej, bo doskonale widziałam, że ponownie, to było jakby nie Twoje…
Chętnie to wyjaśnię… Wiesz, nie umiem tego nawet określić tak, jak zrobiłaś to Ty: "ŻE TO NIE BYŁO JAKBY MOJE..." Ok., nie będę tego rozkminiać, tylko opowiem, jak to wyglądało… Wiesz, zawsze jednak w takich momentach, gdy sobie coś zapisuję, co mam rzekomo zamiar robić, a wtedy następuje całkiem, co innego, to jeszcze, jak widzę te numery, które… zwłaszcza tę „14” kojarzę jakoś z moją rodzicielką… To wtedy już w ogóle… zaczynam jakoś się poddawać i wykonywać to, co do mnie samo przyszło, czyli w tym momencie tę medytację. Tak więc położyłam się na tę matę [w końcu dziś mi się to UDAŁO,💪🤗🙆♀️!] Więc jednocześnie JUŻ BYŁAM Z TEGO POWODU SZCZĘŚLIWA, ❤️,🤭. 
Choć, tak naprawdę po prostu już to wiedziałam, że taki znowu dobry czas jeszcze do mnie nadejdzie. Absolutnie niczego nie chciałam wymuszać, bo, jak wiesz, ja zawsze wychodzę najlepiej, jak postępuję zgodnie z tym, co mówi do mnie moje ciało/ serce…
Wówczas jednak, z tego, co jeszcze pamiętam… Chciałam włączyć sobie to tradycyjne Honoponopono do ćwiczeń… A tu słucham zaskoczona,😯, że to jest jakaś rzeczywista prowadzona medytacja!😯 I wtedy, słysząc to… tak sobie pomyślałam tylko, że jak widać ponownie coś o tym zadecydowało, że właśnie ją wybrałam…
I dlatego tak sobie po prostu początkowo tylko leżałam, bo te słowa były dla mnie znowu takie hmmm… jakby to wyrazić…
No…, kochana, najzwyczajniej w świecie to poczułaś, że właśnie one są skierowane teraz do Ciebie, szczególnie jak słyszałaś to:
take a few deep cleansy breath and exhale releasing any thoughts of your day or remainders for the future. You are here in this moment, your mind, body and spirit (..) and trust, there are moving forward (…) using the power of your attention (…) conecting to the most authentic core esense of who you are on the highest soul level (…)

Z tego też powodu, leżałaś, jak taka znowu zahipnotyzowana i tak się temu przysłuchiwałaś, a jeszcze bardziej, jak padły tam słowa, że uwalniasz z siebie te właśnie wszystkie ciężary, które w sobie nosisz, ale też NAJWAŻNIEJSZE: WYBACZASZ SOBIE WSZYSTKIE BŁĘDY [bo przecież Ty, moja droga, co chwilę miałaś do siebie znowu o to pretensje, że Ty nic nie robisz dla swojego chrześniaka/ bratanka…]
Bo tak też i było…, ale później już pomyślałam to, co nieustannie powtarza m.in. ta Louise Hay, że przecież
Ja bowiem nieustannie myślę o tym małym…, no dobrze, teraz już ma on przecież 11 lat, ale przedzielnym i bardzo dojrzałym, oraz mądrym, jak na swój wiek chłopcu i wciąż przychodzą mi w związku z nim, następujące myśli:

Lecz później już sobie znowu pomyślałam, że chyba jednak za bardzo się spinam i podchodzę znowu do wszystkiego zbyt poważnie! Wtedy też podjęłam kolejną decyzję… A mianowicie przyszły mi na myśl kolejne rzeczy…


Dlatego też wówczas podniosłam się już do mojej "normalnej/ właściwej" gimnastyki, bo stwierdziłam, że przecież nie mogę tak leżeć i martwić się tym, co może wcale nie jest żadną prawdą… Bo to dziecko znakomicie radzi sobie w tym życiu, jak i zresztą ja sama, 😜. I co, mam teraz z tego powodu płakać? Przecież to wszystko, co mnie spotkało, czego doświadczyłam w swoim życiu, już dawno uznałam, że najwidoczniej było mi jeszcze potrzebne, bo z całą pewnością wiele mnie nauczyło! I sprawiło, że jestem obecnie taką zaradną kobietą!

Tak więc, przełączyłam tę muzykę na Chill Mix na Spotify i zabrałam się dumna, i zadowolona z siebie, do tych ćwiczeń! A dodam jedynie, że… wykonałam to, jakby jeszcze bardziej z myślą o tym Alku, 😉. Serio, nie umiem tego nawet wytłumaczyć, ale piszę, jak było… Z jednej str. pamiętałam to, co on do mnie mówił, abym wciąż pracowała i się starała… [pomyślałam po prostu, że z całą pewnością widzi po moim dużym już brzuchu, buhaha, że jak nic, się ostatnio zaniedbałam…,😜]
A dodajmy tylko, że nasza bohaterka rozbiera się tam zawsze do bielizny, później oczywiście, jak tak tylko leży, to jest nakrywana kocem…😉

A to, co jest tu powyżej napisane, kojarzy mi się właśnie jeszcze właśnie z tym mężczyzną… Bo on dokładnie, jak czasem coś powie, to jest to tak odjechane, buhaha, 😋🤣😜, że ja już naprawdę nie wiem, czy on sobie po prostu żartuje, czy też może ze mnie, hehe, 🤭 Jak ostatnio przecież…, pamiętasz?
Ja owszem, ale może przedstaw to wszystkim,
.
No dobrze, więc z tego, co jeszcze pamiętam to ma on poczucie humoru, które rzeczywiście jest niebanalne…, hehe,
Podam tylko już tak szybko od myślnika, to, co mi jeszcze w głowie zostało:
- mówię coś o tej mojej bliźnie na klatce piersiowej, o tym, że mnie
ciągnie i boli, bo zrobił mi się po prostu już taki MEGA WIELKIbliznowiec… A, kurczę, ja jakoś sama się w życiu nie domyśliłam, by to w ogóle masować, jak usłyszałam to na jakichś warsztatach… I mówię, jak takie dziecko, żeLEKARZ MI TEGO NIE POWIEDZIAŁ..., 🤷♀️.
A ten chyba do mnie wtedy, to co ja mam teraz zrobić?UDERZYĆ/ PRZYWALIĆmu, czy coś takiego… No dobrze już nie pamiętam, ale uznałam, że to było naprawdę urocze, hehe - ale, gdy ostatnio, jak byłam, użył słowo
"BUŹKA", a ja po prostu nie byłam pewna, czy dobrze usłyszałam i powtórzyłam, ale tylko nie wiedząc, czy ma na myśli moją twarz, więc rzekłam: buźka? A on wtedy: to gdzie jest nos, oczy, broda i policzki… No i ja w tym momencie, myślałam, że padnę, buhaha, bo za chwilę mówię otwarcie już też wręcz rozbawiona, aaa… dziękuję za wytłumaczenie, po czym dodałam, że TAKĄTYPOWĄ BLONDYNKĄto ja na całe szczęście nie jestem, 😜 - wcześniej kiedyś jeszcze wspomniałam coś o bolących mnie barkach [właściwie to wskazałam to miejsce rękoma], ale dodałam, że właściwie to już nie jestem nawet pewna, czy to są barki… I tutaj się właśnie zaczęło, dżizas, no on do mnie, że to nie są barki, tylko…, kurczę już teraz całkiem znowu zapomniałam, jak on tę część ciała nazwał…, jednak właściwie już wiedziałam, że
kręci sobie bekę, na koniec rzekł chyba jeszcze coś o tym, że barki to są w okolicach ud…, czy jakoś tak,
.
Oczywiście po drodze robił na mnie niesamowicie dobre wrażenie…, bo i prawił mi wiele komplementów, twierdząc np. do tej Anity tam, że przecież za pierwszym razem, jak u nich byłam to [podobno= boooszeee, bo ja już tego nawet znowu nie pamiętam…🤷♀️] ledwo można było mnie zrozumieć, 😋. Więc mnie to przeogromnie cieszyło, co on widział i mówił! Że jednak robię jakiś nieustanny progres!
~~~~
Zrobimy tu jeszcze jednak takie wtrącenie = a mianowicie wstawimy zdjęcia, które wykonała tego dnia, jadąc „do i z” KANKU [zapytać o to, co ten termin oznacza, zamierza właśnie w ten WTOREK, 12.XII.23]


Początkowo, jak jechała w tamtą stronę do niego, wówczas jeszcze zapytała, będąc tam już, czy powinna związać włosy, bo nie wiedziała, że tym razem wykona ten mężczyzna na niej po prostu akupunkturę, więc jak się okazało, nie było to potrzebne, bo te igły wbijał jej także w głowę!


A poniżej jeszcze fotki ciuchów, które oczywiście w tym SECOND HANDZIE miała zamiar zakupić. Tzn. kochani, ta kobieta naprawdę nieustannie myśli o wszystkich, gdyż tu widoczne są jedynie te bluzki, którym wykonała fotki z myślą o swojej mamie, jednak zakupiła dla niej tylko te 2 poniższe, ponieważ tej 3-.ciej jej mama jednak nie chciała, bo, jak to ona stwierdziła NIGDY TAKIEJ NIE MIAŁA, 😉



~~~~
boooszeee, choć ja tak naprawdę o tym przecież wiem, bo wciąż pracuję jednak nad moją sprawnością… Tylko ostatnio miałam właśnie taki czas, gdy kompletnie poczułam taki niesamowity zastój…
Ale wiem też o tym, że ta reakcja mojego ciała/ mojej fizyczności, była całkowicie norma… Wszystko tutaj bowiem odpowiadało temu, co działo się w mojej psychice w tej mojej obecnej sytuacji… To się chyba nazywa fachowo PSYCHOSOMATYKA… Dokładnie tak, właśnie to sprawdziłam! 🙆♀️😉

Psychosomatyka to nauka dotycząca wpływu czynników psychicznych na stan zdrowia organizmu człowieka. Medycyna psychosomatyczna zajmuje się badaniem wpływu czynników społecznych, behawioralnych i psychologicznych na stan zdrowia i jakość życia człowieka. Obecnie psychosomatyka znajduje zastosowanie jako dziedzina powiązana z waleologią i medycyną niekonwencjonalną, znajdując zwolenników wśród pasjonatów naturalnych terapii, alternatywnych metod leczenia, bioenergoterapii, hipnozy i astrologii. Aby lepiej zrozumieć temat, warto zacząć od wyjaśnienia pochodzenia pojęcia psychosomatyka.
https://www.medonet.pl/zdrowie,psychosomatyka—definicja–przyklady-chorob,artykul,1729648.html
boooszeee, kochani, spójrzcie tylko, cóż ta Mała Mi tu w necie odnalazła, chcąc jeszcze tylko sprawdzić, co oznacza słowo waleologia i otworzyło jej się właśnie to:
Recall Healing/Totalna Biologia
Czy wiesz, czym jest choroba? Czy znasz jej przyczyny? Czy wiesz, jak pomóc sobie lub innym? Odpowiedź na powyższe pytania zna Recall Healing® (Totalna Biologia®) i twórca tej metody dr Gilbert Renaud i dr Michelle LaMasa Schrader-Dawson

Recall Healing (Totalna Biologia) pokazuje, że to my wyrażamy chorobę i że jej przyczyną jest nierozwiązany konflikt, za którym stoi cierpienie. Dlatego musimy spowodować, żeby dana osoba przemówiła – wypowiedziała chociaż kilka słów. Wtedy zmienia się jej pozycja – nie jest już ofiarą choroby, lecz trzyma w ręku klucz do swego uzdrowienia.
Ale na wtedy…, już to najzwyczajniej zostawiłam… Bo doszłam do wniosku, że przecież na pewne rzeczy niestety nie mam wpływu… Także po prostu zaczęłam ratować się w tym przypadku niestety farmakologią…🤷♀️No, ale… [moje tradycyjne powiedzonko: CO ZROBISZ, JAK… NIC NIE ZROBISZ?
]
A tak w ogóle… wracając do tematu mężczyzn…,🤭 To myślę, że teraz powiem w końcu nie tylko o tym Alku tu więcej…, ale także jeszcze wspomnę tu niejakiego Simona Sinec… Bo… on również zaczęło mi się już tu znowu wydawać, że ten także mnie tu rozumie… hehe, 😜. A może ja już sobie znowu to wszystko wkręcam… 🤷♀️🙄🤦♀️.
Kochanie, ale cieszę się niezmiernie, że w końcu doszło do tego, że opowiesz o tym wszystkim CO CZUŁAŚ OTWARCIE, bo to jest przecież najważniejsze! I moja droga, bardzo Ciebie proszę, już nie patrz na to, co ktoś inny mógłby pomyśleć!

Bo przecież już twierdziłaś, że jesteś od tego wolna! Zatem, mów najzwyczajniej w świecie, jakie miałaś odczucia i co sobie w danym momencie myślałaś/ co przychodziło Tobie do głowy! BEZ ŻADNEGO OCENIANIA!
Ok., ale może to wtrącenie oddzielę jakoś od jednak pozostałej treści… , by nie wprowadzać niepotrzebnego zamieszania, bo na tym moim blogu [tak, jak i w moim życiu…] jest go już zbyt wiele/ wystarczająco! Daj mi chwilkę, zaraz wymyślę, jak to odznaczyć…🤔 Kurczę…, nie bardzo już teraz w ogóle wiem…
Kochana moja, BARDZO CIEBIE PROSZĘ, nie wymyślaj już tutaj sama żadnych trudności! Odznaczymy to, póki co, czymkolwiek, a chodzi przecież o to, abyś Ty wreszcie to wszystko z siebie zaczęła naprawdę zrzucać i pozbywać się tego, co nie musisz nieść! 

Bo dokładnie wtedy będziemy robiły rzeczywisty porządek u Ciebie, w Twojej główce i serduszku! Kochanie, naprawdę, jak już zaczniesz to wszystko z siebie spuszczać, to powinnaś poczuć rzeczywistą ulgę!

Ty przecież, moja droga JUŻ DAWNO UWAŻASZ, ŻE NIE JESTEŚ ŻADNĄ OFIARĄ i pokazujesz to niemal każdego dnia, wykonując tak wiele rzeczy! No ja muszę Ci powiedzieć, że wciąż tak na Ciebie patrzę i nie mogę się wręcz nadziwić, JAK TY TO WSZYSTKO WYKONUJESZ, 🤔 I to niemal jednocześnie, co wspaniale pokazałaś w tym zapisku poniżej… jak chciałaś jeszcze nalać wody do czajnika, stojąc tam w kuchni i właśnie wtedy strąciłaś ręką ten kubek z wodą… A ta się Tobie wylała nie tylko na podłogę i na blat, ale trochę jej wleciało także szafek…, i nawet do tego piekarnika przecież…🤦♀️
No, cóż mogę powiedzieć…, hehe, jak nic innego, niż to, co stoi na kolejnej ilustracji, po prostu, 😜

Ale druga kwestia…, do której także chciałam się jeszcze odnieść… A mianowicie…, mam nadzieję, że również to dostrzegasz… Ale, niestety postępujesz obecnie niczym ta moja rodzicielka…
Ona, jak wiesz, jest pewna, że robi to dla mojego dobra…, ponieważ wielu rzeczy, pomimo takich traumatycznych wydarzeń, wciąż nie jest świadoma… boooszeee, albo to ja już znowu nie umiem tego ponownie, jak dorosła osoba dobrze/ prawidłowo/ racjonalnie, ocenić…
Tak, moja droga, doskonale masz tę świadomość, że po tym wszystkim, co Ty przeżyłaś, najbardziej mówimy tutaj o tych Twoich fizycznych uszkodzeniach Twojej głowy, jakich doznałaś w tym wypadku… Wciąż nie potrafisz tak całkowicie realnie i jednak racjonalnie na wszystko chyba patrzeć… Bo Ty, kochana moja, wiem, jak bardzo o tym sama jesteś przekonana, że na podstawie swoich pozytywnych myśli, uda się Tobie wszystkie szkody, jakich Twój organizm doznał, cofnąć…
A zapominasz o tym, że NIE WSZYSCY LUDZIE TAK POTRAFIĄ! Ja osobiście również jestem zdania, że nasz umysł ma ogromną moc i bardzo wiele można za jego pomocą i poprzez pozytywne myślenie rzeczywiście zmienić, ale, kochanie, wiesz jak jest…
boooszeee, no przecież wiesz, że ja tak całkowicie nie twierdzę, jak to mówi ta Louise Hay… No nie, cholerka, chyba jednak teraz [choć ja oczywiście słucham jej także każdego dnia…] to myślę, że znacznie lepiej dla takiego zwykłego/ przeciętnego człowieka tłumaczy to ta Ewelina Stępnicka…, że DLACZEGO NIBY, MAM NIE DAĆ SOBIE PRZYZWOLENIA NA TO, ŻE SPOTKA MNIE JESZCZE W ŻYCIU WIELE PIĘKNA I DOBRYCH RZECZY?
Ja wolę znacznie bardziej tak myśleć… Ale wcale nie udawać i koloryzować! Lecz po prostu kreować lepszą przyszłość, bo wciąż koncentruje się na tym, co mi wyszło i tak sobie to w mojej głowie układam codziennie… Bo wiadomym jest, że własnymi myślami kreujemy nasz świat i… A zresztą spójrz tylko na tytuł tego wpisu, ten przecież mówi SAM ZA SIEBIE!

To teraz przechodzę już dalej do tego, co chciałam, o tych dwóch mężczyznach… Ale może najpierw uczynię po prostu tutaj taki z tego skrót… I wypiszę choć te hasła, które teraz jeszcze mam w głowie, to wszystko, co w niej cały czas mi się gromadzi i wciąż o tym wszystkim nie mówię! A już tyle razy słyszałam właśnie w tych tekstach piosenek [po angielsku!] Nie, ja muszę od razu pisać to wszystko, co mi przychodzi do głowy…, bo wiesz, jak ze mną jest…, że zaraz o tym zapomnę…
No więc, lecę, póki pamiętam… nie będzie to składnie, ale piszę to szybko, a jestem już zmęczona….
- Simon Sinec wydaje mi się, że on niemal odpowiada na to, co ja czynię… Choćby w tych swoich publikacjach na LI, np. w tej, którą opublikowałam ostatnio na moim profilu, gdy mówi o tym, że your value is not tied to your work [Your worth is not defined by your work. 💼]
Proszę, kochanie, pisz o wszystkim, jak to rozumiesz i jak Ty to postrzegasz, ok?
Oczywiście! No więc w tym nagraniu, nawiązał, jakby bezpośrednio do tego, co napisałam dokładnie wcześniej… i to chyba nawet jeszcze tego samego dnia… A mianowicie mówię o tej mojej publikacji, gdzie pokazuję siebie dokładnie taką jaką jestem! Wcale nie jakąś sierotą! Wprawdzie piszę tam otwarcie o tym, co mi nie wyszło… Co dopiero póóóźniej zauważyłam, ale zaraz dodałam:
Ja już dawno przestałam to przecież robić [besztać i jeździć po sobie],

Bo niesamowicie dobrze o tym wiem, że jeśli ktoś pomyślałby nawet, że jestem niemądra… A po prostu zacytowałam słowa z tej ilustracji:

To w pierwszej kolejności skupię się na jego osobie…, bo jeszcze chyba dzisiaj leżąc w łóżku obejrzałam kolejny jego filmik… Jak się nie mylę to było to: Q&A… Boże, ale on jest dla mnie naprawdę mądrym człowiekiem! I ma niesamowicie dużą wiedzę na wiele tematów… Więc teraz już po prostu będę mówiła tak szybko, co mi tu wpadało do głowy z tych jego publikacji…
Zatem to Q&A: jak mówi o tym, że jak coś opowiadamy, to aby przedstawiać to tak, jakbyśmy opowiadali o jakimś niemal filmie, hehe, nie tak sucho o samych faktach itp. I tu sobie pomyślałam: boooszeee, jak ja dziękuję Tobie za te słowa, bo mi się zawsze wydawało, że ja tu na tym blogu piszę tak baaardzooo kwieciście i nie umiem trzymać się jakoś nigdy tych samych faktów. Więc myślę, że moi czytelnicy spokojnie mogliby odnieść wrażenie, że tworzę tu jakieś niemal bajki, buhaha, 😋🤣😜.

Ale odnośnie właśnie jeszcze tego, co opowiadał w tym ostatnim [u mnie] nagraniu Your worth is not defined by your work. 💼 Tu podkreślił to poczucie humoru, żeby nie mieć żadnej spiny itp. I nie traktować wszystkiego tak poważnie… W końcu ja także w ten sposób staram się też podchodzić do tego życia [od razu tutaj nasuwa mi się ta piosenka: Alice Merton – Why So Serious], hehe, 😋] Because I think just that:

Kurczę, ale tak naprawdę podobał mi się w niemal każdym tym swoim nagraniu, że przedstawia to w taki niesamowity, luźny sposób, jak np. w tym filmiku: Whether you’re on a date or on a sales call, you want to be chosen over someone else. Simon explains how starting with WHY can help. No, co tu dużo mówić… podoba mi się prawie każde jego nagranie, właściwie to jestem tego pewna, że w każdym mówi tak niesamowicie mądre rzeczy, jak w tych, które tu wymienię:
– Any worthwhile conversation starts with listening.
And listening is not simply hearing the words that are spoken. Listening is understanding why the words were spoken.
-🤝 We can all be the leaders we wish we had. Remember: it’s not about the position, but the impact you make.
– When we want wisdom, we turn to people older than us. But there is a lot to be learned from younger generations too.
– Optimism is the undying belief that the future is bright. Optimistic leaders accept the reality of difficult times in the present and work toward a bright future.
– When we pour our hearts into our work, its impact becomes immeasurable. I’ve witnessed my work touch corners of the world I never imagined. Every creation, a child, sent out to explore the world.
– no i jego nagranie, w którym ja się przecież zakochałam, 🤭
We’re not meant to do it all on our own. Przecież on mówi tam te słowa, które jestem pewna, że KAŻDY CHCIAŁBY USŁYSZEĆ:
all you need is one person in your life, who says you got this I belive in you
No i co tu dużo mówić…, mój "gadzi mózg" zaczął sobie znowu marzyć i wyobrażać…🤭

– How does psychological safety reduce burnout at work?
No poważnie, jestem osobą tego Simona wręcz zachwycona! Podoba mi się w nim więcej rzeczy, które wymienię już tu tak, na szybko, od myślników:
- jest ode mnie starszy i mądrzejszy! [a jest oczywistym, że ja zawsze marzyłam o ewentualnym partnerze, który byłby ode mnie starszy, ale również i mądrzejszy…, zwłaszcza obecnie, po tych moich wszystkich
przejściach…, który w dodatku, potrafiłby być takim moim niejednokrotnie „przewodnikiem„] - jest przystojny i wysoki ooo, ranyyy, a właśnie zauważyłam, że mam tu również jego jakąś fotkę, hehe, przypadek?
- lubi rozmawiać! mówi mądrze, i to… po angielsku! – języku, którego także mógłby pomóc mi się uczyć..,😉
- nie wstydzi się siebie pokazywać, nawet gdy nie wygląda najlepiej, jak może, bo jest np. zmęczony… Lecz on przecież jest tego świadomy [tak jak i zresztą ja!], że wygląd nie jest wszystkim! A tak naprawdę wszyscy mądrzy ludzie o tym wiedzą, że jest on jedynie
dodatkiem…

Do kolejnych zalet/ rzeczy, którymi także robi na mnie wrażenie, zalicza się również to, że jest ode mnie starszy [ale o tym już przecież wspominałam powyżej,🤭] A także, że ma taką wiedzę, ale również dojrzałe podejście do tego życia… I zna się na o wiele więcej rzeczach niż ja sama…

Oczywiście, kochanie, ale mam nadzieję, że o tym nie zapomniałaś, że Ty mogłabyś w każdej chwili nauczyć się tego wszystkiego, również co i on… A ja naprawdę BARDZO W TO WIERZĘ, ŻE WCIĄŻ BĘDZIESZ TĘ WIEDZĘ ZDOBYWAĆ! A TO, ŻE ULEGŁAŚ TAK POWAŻNEMU WYPADKOWI, dało Tobie jedynie więcej siły obecnie do tego życia, bo przecież Ty NADAL JESTEŚ AMBITNĄ I WYMAGAJĄCĄ OD SIEBIE, PRZEDE WSZYSTKIM, OSOBĄ!


A i owszem, bo jak wiesz, ja jestem ostatnim człowiekiem, który podda się bez walki, a bynajmniej bez jakiegoś starania… Wciąż bowiem jestem tego zdania:


Ale wiesz, co od razu przychodzi mi tu do głowy? Jak ostatnio jeszcze, będąc właśnie u tego Osteopaty Aleksandra Bieleckiego i wykonywał mi tą akupunkturę, to ja później rzekłam coś o tym, że…, kurczę, nie pamiętam już znowu, jakimi słowami dokładnie to powiedziałam…
Kochanie, ale chodziło tu o to, że w pewnym momencie stwierdziłaś coś takiego, że…" jak jakiś TYPOWY MĘŻCZYZNA..." A ten terapeuta wtedy do Ciebie: JAK… KTO???? CZY RZECZYWIŚCIE I CZY JESTEŚ TEGO PEWNA, ŻE TAK FAKTYCZNIE JEST? I dokładnie wtedy przeszły Tobie przecież przez myśl właśnie te słowa, które opublikowałaś na LI… a w tym wpisie już nawet 2 x! W każdym razie doszło do Ciebie w końcu, że TYLE, ILE TY PRZEŻYŁAŚ/ ZNIOSŁAŚ/ PRZETRWAŁAŚ I WYTRZYMAŁAŚ, TO NIE MA RACZEJ WIELU OSÓB w ogóle, KTÓRE DAŁY BY SOBIE Z TYM RADĘ RÓWNIEŻ! 
Tak właśnie… To był znowu ten moment, gdy tak naprawdę on ponownie przywrócił mi wiarę w siebie! Bo jakoś na wtedy, jakbym zapomniała o tym, że przecież

Na całe szczęście jednak szybko zaczęłam sobie o tym myśleć, jak silną i wytrwałą kobietą jednak jestem! I dokładnie wtedy, powróciły do mnie jakoś tak nagle te słowa, które on mi kiedyś rzekł… Abym popatrzyła na to, ILE JUŻ UDAŁO MI SIĘ OSIĄGNĄĆ PO TYM WYPADKU... Tzn. on jeszcze wtedy wyraził to tak, że powinnam niby wracać sobie do tego wypisu i go czytać… A ja wówczas odparłam, że jak to robię… to boli mnie tylko głowa, hehe, 😜.

Aczkolwiek muszę podkreślić, że właśnie będąc tam w tym gabinecie [a już zwłaszcza w samej JEGO OBECNOŚCI] zaczęłam czuć się tak BARDZO BEZPIECZNIE. Zresztą próbowałam mu to nawet przekazać, mówiąc, że "MA RĘCE, KTÓRE LECZĄ”, 😉. Tak wiem, nie powiedziałam tego wprost, ale bardzo liczyłam, że zrozumiał… A zwłaszcza już widząc to, co robi, oraz jak moja twarz [i CAŁA JA!] jestem zrelaksowana. Nie, tak naprawdę ja to wiedziałam, bo po prostu znowu, kurczę nie umiem tego nawet dobrze wytłumaczyć… Ale, ok, a od kiedy trzeba to wszystko tłumaczyć i wyjaśniać?

Świadomi ludzie przecież doskonale o tym wiedzą, że NIE ZAWSZE WSZYSTKO DA SIĘ WYJAŚNIĆ! Tak, bynajmniej było/ jest z tym moim czuciem. Bowiem, szczególnie, miało to miejsce, gdy dotykał tę moją "ciężką głowę..." [podobno to była część tej TERAPII CZASZKOWO- KRZYŻOWEJ] to ja odnosiłam wrażenie, że zdejmuje mi z niej wszystkie ciężary i troski, to było wręcz dla mnie cudowne uczucie… Przyrównałabym po prostu do tego, że nawet czułam w moim sercu/ myślach, jakby on mnie przytulał,
.

boooszeee, nie potrafi nawet tego dobrze wytłumaczyć…, dlaczego ten obrazek powyżej jej się tu wstawił… Tzn. jedno jest pewne, szukała po prostu jakiejś ilustracji z przytuleniem, ale następnie, jak je powiększyła, by zobaczyć, co w ogóle jest na nim napisane… To chyba ją ponownie zatkało, bo ona przecież nigdy nie nazywała tak szybko ludzi swoimi przyjaciółmi…, bo dobrze o tym wie, iż naprawdę NIE KAŻDY NADAJE SIĘ NA RZECZYWISTEGO PRZYJACIELA!
Ale… hmmm… jakby to powiedzieć, akurat odnośnie tego mężczyzny, już dawno to czuła, że po pierwsze TO NIE MÓGŁ BYĆ PRZYPADEK, że na siebie trafili…
A zdecydowanie nie chciałaby stracić kontaktu z TAK DOBRYM I MĄDRYM CZŁOWIEKIEM, jakim on jest!
I wcale nie ma tu na myśli jakichś podtekstów [choć, nie ukrywajmy, na samym początku, po pierwszej już wizycie, była nim tak oczarowana, że wówczas bardzo marzyła o tym, aby mieć takiego właśnie DOJRZAŁEGO I NIESAMOWICIE MĄDREGO, WRAŻLIWEGO, ale jednocześnie też SKROMNEGO I BARDZO POWŚCIĄGLIWEGO! partnera]. Wszystko zmieniło się jednak, gdy usłyszała, że ma on żonę…
A ona, w dodatku odnosiła wrażenie, że TEN MĘŻCZYZNA JĄ ROZUMIE!!! Bo po prostu znowu wie więcej… Zrobił na niej sobą tak niesamowicie dobre wrażenie za pierwszym razem! Już wtedy przecież chyba usłyszała od niego coś o intencjach, że wszystko zależy od tego, z jaką intencją coś się wykonuje… Po prostu uznała, że jest to człowiek, który mógłby jej pomóc po prostu tak jakoś całościowo, bo jest właśnie takim bardzo nieprzeciętnym HOLISTYCZNYM! terapeutą!!! I doskonale o tym wie, że psychiki nie można oddzielić od ciała fizycznego!

////////
W każdym razie teraz jestem już tak naprawdę NIEMAL CODZIENNIE WDZIĘCZNA ZA KAŻDE MOJE DOŚWIADCZENIE! Bo wiem, że to one mnie właśnie ukształtowały taką, jaką teraz jestem. A stałam się już, widzę to bardzo dobrze – o wiele odporniejsza na mnóstwo rzeczy…💪

Dżizas…🤦♀️ no widzisz znowu nie napisałam wszystkiego, co chciałam… Ale ja mam przecież każdego dnia taaaak wiele do zrobienia, a na chacie wciąż nieposprzątane…🤷♀️
Kochanie, ale właśnie miałam do tego się jeszcze odnieść. Przecież Ty, moja droga już się tym wcale nie spinasz… Wiesz doskonale, że robisz wszystko na swoje 100%, co najmniej, każdego dnia! A tak naprawdę zawsze sobie te choćby naczynia jeszcze, zmywasz kolejnego dnia, lub czasem nawet nad ranem…, po powrocie z ubikacji, 🤭. A wciąż postępujesz tak, jak przedstawia ten oto obrazek…

To wstawmy jeszcze tylko tak szybciutko to, co chciałabyś zawrzeć o tym ALKU, Osteopacie…
- początkowy nim zachwyt wręcz, już po pierwszej wizycie! czułaś się taka zrozumiana przede wszystkim…
- kolejna chyba Twoja wizyta u niego, gdy udałaś się tak ładnie, kobieco, dla odmiany, 😉, ubrana [lecz zrobiłaś to naprawdę po tym, jak
usłyszałaśznowu w nocy/ nad ranem TEN GŁOS…, który rzekł Tobie, byś może tym razem nie poszła tak całkiem na sportowo w tych spodniach moro…, tylko dla odmiany założyła na siebie tę długą spódnicę, którą miałaś ubraną jeszcze w weekend, gdy przyjechała do Ciebie Twoja mama] - stwierdziłaś po tym pierwszym spotkaniu [gdy już byłaś jego osobą BARDZO ZACHWYCONA], że spróbujesz się
jakośdowiedzieć, czy on czasem nie ma żony… 🤭[a byłaś właściwie już pewna, że TAKI MĘŻCZYZNA nie może być sam] - dokładnie tego dnia, zaczął on sam mówić o tym, że on ma żonę… Po tym, jak Ty chyba wspomniałaś, że sobie wizualizujesz swoją lepszą przyszłość…, czy zapytałaś go wtedy właśnie o tę jego liczbę numerologiczną! Właśnie, kochanie…, pamiętasz tylko, że dokładnie w tym momencie odparł on Tobie, że żona mu ją obliczyła, bo on sam nie ma na wiele rzeczy czasu… Lecz nie pamiętasz już niestety teraz nawet dobrze…., czy to czasem nie była TA CYFRA 22, która Tobie TAK CZĘSTO TUTAJ WYSKAKUJE! [teraz właśnie, postanowiłaś, że zapytasz go o to przy kolejnym spotkaniu, tj. już w ten WTOREK, 12.XII.2023]
- Lecz, jak usłyszałaś, że on ma żonę, a nawet 2kę dzieci, to już w tym momencie, zamknęły się przed Tobą drzwi…, bo Ty, kochana, NIGDY NIE MOGŁABYŚ ZNISZCZYĆ NICZYJEGO ZWIĄZKU/ MAŁŻEŃSTWA…
- dlatego na wtedy już po prostu życzyłaś mu wszystkiego dobrego… Choć zrobiło się Tobie, oczywiście, przykro i smutno, że kolejny wspaniały mężczyzna jest jednak już zajęty…
- Ale, co więcej…, NIE TYLKO odniosłaś wrażenie, ale szczerze mówiąc, nawet potwierdził to Tobie taki niby
jego znajomy, który zaczepił Ciebie przez Messenger ‚a i wtedy właśnie pisał Tobie [PO ANGIELSKU! bo nie był Polakiem] m.in., iż on wcale nie jest jakoś bardzo szczęśliwy w tym małżeństwie… No, a właśnie mniej więcej w tym czasie „działy się” u Ciebie ponownie takie niestworzone wręcz rzeczy tutaj w domu…
*** / 1:08:54 ***
Będę tu jednak dodawać także od siebie jeszcze rzeczy… Tak więc, chciałam tylko rzec, że jak przecież wiesz, ja na samym początku udałam się do niego całkowicie nieświadoma… I nawet niczego szczególnego nie oczekiwałam, bo ja tak nie lubię na zapas mieć jakieś wyobrażenia… Aczkolwiek muszę powiedzieć, że już po tym, co usłyszałam o nim od tego Niko… Już to zrobiło na mnie jednak wrażenie… No…, ale nadal pozostałam, że tak to wyrażę… "NEUTRALNA/ NIE PODEKSCYTOWANA/ACZKOLWIEK WCIĄŻ OTWARTA"…
Pamiętam jedynie, to co było dla mnie już wtedy takie wręcz niewiarygodne… A mianowicie te wszystkie piosenki, które wówczas słyszałam… Kurczę, ale teraz już nawet nie mam siły, by jeszcze tego szukać… A już znalazłam informację, że byłam u niego 1szy raz, jakoś chyba na początku maja… Na pewno w REHIS byłam w moje imieniny, tj. 04.V.2023. A nie, już znalazłam!!! To był dokładnie CZWARTEK, 11.V.2023 [rany, a z tej daty przecież wychodzi 5! Czyli moja cyfra numerologiczna,🙌🙆♀️❤️] No, ale teraz już niestety nie mam siły…, by dalej coś tu jeszcze pisać…, bo jak wiesz, mogłabym opowiadać tu i opowiadać… A wciąż nie mam nawet przygotowanej tej FV za komp., by móc jutro [w PONIEDZIAŁEK, 04.XII.23] wysłać do BALIAN…
/////////
Dobrze, kochana moja, ale teraz już jest co najmniej odpowiednia pora, aby zabierać się do spanka i tej właśnie medytacji, co każdego wieczora… A może nawet ponownie będziesz sobie wizualizowała swoją lepszą przyszłość. Bo Ty już przecież, mój cudzie, CZUJESZ TO ZNOWU, ŻE ONA WŁAŚCIWIE JUŻ TAKA JEST! To tutaj jeszcze tylko wspomnę, że dzisiaj, po raz kolejny podziwiałam Ciebie, jak wspaniale udało się Tobie w końcu podnieść do tej gimnastyki i ćwiczeń, a wykonałaś je przedzielnie wszystkie i to po 30 powtórzeń każde, no a przysiadów zrobiłaś nawet 10 więcej, 💪🙆♀️.
11:14 – 22.04 3 richtige GYMNASTIK:Sth.JUSTlikeThis/EmagineThereIsNoHeaven/OpenUp, 11:45 – 22.04 3
How much you wanna risk?
I’m not looking for somebody
With some superhuman gifts
Some superhero
Some fairytale bliss
Just something I can turn to
Somebody I can kiss
Something Just Like This Missy & Blonde
12:33 – 22.04 3 Haferflocken mit 🥛🍎🍌… i WAŁKOWANIE DOBRA LEKCJA 4
15:08 – 11 0,5 2 mache Mittagessen (strąciłamKubekWylałaSięZniegoWoda…
), jaWeiterJednakSwojeI: HeyGorgeous/OneLastTime/siadamDo"Work„15:20 – 9 0,5 2
Hey gorgeous
All my friends they told me to let you go
Guess I wanted you to know, mmm
Hey gorgeous
You know damn well that you’re beautiful
16:01 – 22.04 3 Mittagessen (foto) i Lekcja 6: Inteligencja Emocjonalna



17:19 – 15 21 (2na1) Kaffee + (Joghurt/galaretka mit Obst…) i weiter LEKCJA 6, ≈17:43 – 22.04 3

(…)
Zawitał do nas kolejny dzień, którym jest NIEDZIELA, 03.XII.2023. Moi drodzy, ta nasza bohaterka naprawdę nie umie wprost odpoczywać, ona ma TAK NIESAMOWICIE WIELE NA TEJ SWOJEJ GŁOWIE… Ale, bez zbędnego gadania, przedstawimy to, co już do godz. 13:43 zrobiła. Tak więc, najpierw po prostu wstawimy tutaj to, co faktycznie miało dziś u niej miejsce. Zatem… położyła się niestety dopiero dzisiaj…
Ale może to już pomińmy, bo uważam, że zdecydowanie ważniejszym tu jest, jak ta kobieta wciąż i na nowo tu DZIAŁA! Dlatego właśnie zacznijmy choćby teraz od tego, cóż przed chwilką uczyniła! A wysłała takiego oto @:
Kochani moi, JA wciąż nie mogę przestać myśleć… 

Już Wam tłumaczę, o czym: uważam, że naprawdę mam wiele szczęścia w życiu, a te wszystkie doświadczenia, które było dane mi do tej pory przeżyć, jedynie mnie wzmocniły i dodały więcej mądrości i świadomości.

No, ale do rzeczy: BARDZO CHCIAŁABYM MÓC ZROBIĆ MOJEMU UKOCHANEMU/ MEGA DZIELNEMU KACPERKOWI (BRATANKOWI, KTÓRY JEST MOIM CUDOWNYM CHRZEŚNIAKIEM) JAKIŚ WYJĄTKOWY BOŻONARODZENIOWY PREZENT

Ale wcale nie chodzi mi o jakąś rzecz dla niego, gdyż dobrze już wiem, że on się zawsze niesamowicie cieszy, jak może osobiście czegoś doświadczyć i coś przeżyć. Zresztą wszyscy wiemy, że właśnie takie wszelkie pozytywne/radosne wspomnienia są w życiu najważniejsze.

Do Świąt Bożego Narodzenia jest jeszcze „trochę” czasu, ale pamiętajcie proszę, że jeszcze samo zorganizowanie tego również może zająć mi także "trochę czasu"😋. Tym bardziej, że obecnie chodzę również na rehabilitację… Dlatego, kochani, bardzo Was proszę o pomoc w tym… Zróbmy wspólnie proszę taki "brainstorming" (burzę mózgów) i powiedzcie mi proszę, co takiego aktywnego i mega zaradnego 11- latka mogłoby zwłaszcza ucieszyć… Kiedyś moja dobra koleżanka powiedziała mi coś o szukaniu np. na FB atrakcji „Dziecko w Trójmieście”. Proszę Was bardzo o pomoc w TYM, uczyńmy właśnie taki „prezent” dla tego dziecka, bo ono tak wiele już w tym życiu doświadczyło i przeżyło. 
Chodzi mi tu oczywiście JEDYNIE O WASZE IDEE/ POMYSŁY/ POMOC (przede wszystkim mi
) w znalezieniu czegoś „odpowiedniego” dla takiego człowieka, resztą zajmę się już sama, bo… Za to oficjalnie również nie zdążyłam jeszcze podziękować, ALE OTRZYMAM (zaraz, jak tylko wyślę FV do BALIAN
) tyle zwrotu za 1%, że zwróci mi się prawie za mój cały komputer!) Oczywistym jest, że mam także inne ważne dla mnie wydatki, jak choćby ta rehabilitacja. Ale stwierdziłam, że nie chcę tych wszystkich pieniędzy wydać tylko na siebie, jak mogę sprawić przyjemność dziecku, na którym BARDZO MI ZALEŻY I KTÓRE JEST DLA MNIE WAŻNE. Dlatego właśnie postanowiłam, że choć część z nich, mogę spokojnie przeznaczyć dla mojego cudnego chrześniaka i bratanka. Także teraz, tak na szybko tylko SERDECZNIE DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM TYM, którzy oddali na moje subkonto ten 1%
A dalej proszę Was o wsparcie w tym, bo Ci co mnie znają, wiedzą doskonale, że właśnie wszelkie takie wyszukiwanie…, sprawia mi niestety wciąż także trudności... Lecz tak już, na całe szczęście mam, że tam, gdzie tylko mogę, staram się prosić o pomoc/ wsparcie.

Tak więc właśnie proszę otwarcie o wsparcie i pomoc w znalezieniu „czegoś” dla tego niesamowitego chłopca
Lecz bardzo proszę w żaden sposób nie wspominać o tym Kacperkowi, dopóki nie będę miała już tu wszystkiego „dogranego”.

I jeszcze raz OGROMNIE DZIĘKUJĘ! Pozdrawiam ciepło i życzę miłej niedzieli 

—
Moja kochana, czy Ty to dostrzegasz??? Ty wciąż myślisz o innych!
I to, m.in. trzeba chyba zdecydowanie odnieść do tego, co się Tobie przydarzyło, na co natrafiałaś właśnie, gdy jeszcze… albo najlepiej wstawmy to, co miało rzeczywiście miejsce… Otóż jeszcze tydzień temu(!) w NIEDZIELĘ, 26.XI.2023 już przyszedł Ci do głowy ten oto pomysł i zaraz napisałaś go, do tej koleżanki Ewy:
Witaj kochana, przepraszam, że się nie odzywałam, ale ostatnio mam naprawdę DUUUŻO NA GŁOWIE… A wczoraj mi się właśnie przypomniało, że dawałaś mi kiedyś cynk, co mogłabym robić w Gdańsku z moim przekochanym bratankiem, który jest jednocześnie moim chrześniakiem, ma on 11 lat i baaardzo lubi coś robić, a wczoraj wpadłam na pomysł, że zamiast mu kupować coś na święta Bożego Narodzenia, znacznie bardziej wolałabym go gdzieś zabrać, by mógł tego SAM DOŚWIADCZYĆ, bo on to uwielbia. Także Ewciu, jakbyś kiedyś znalazła trochę czasu, by poprzesyłać mi takie rzeczy (może również jakieś nowe pomysły) najlepiej jeszcze w ogóle przed grudniem, będę NIESAMOWICIE WDZIĘCZNA 😘❤🤗
I jakoś wtedy też skusiłaś się po raz kolejny na zagranie w tę grę z imionami [tym razem Bożonarodzeniowe] Co na początku Ciebie wręcz rozbawiło…, ale później przyjrzałaś się dokładniej temu wszystkiemu, co tam zostało napisane… I znowu doszło do Ciebie [choć Ty naprawdę w takie gry się nie bawisz], że może to jednak znowu nie jest przypadek, co tutaj wyszło…
No dobrze, ale to przecież wcale nie tak, że ja nie umiem o siebie/ o nas zadbać! Dlatego zanim tu jeszcze coś nowego dodamy, proponuję nam wypicie tej kawki, którą zaraz przyniosę!
///////
14:41 – 22.04 3 Kaffee + i WAŁKOWANIE DOBRA LEKCJA 4, 15:02 – 22.04 3
Naprawdę, kochani, nawet sobie tego nie wyobrażacie, ILE TYCH MYŚLI/ POMYSŁÓW/ IDEII PRZECHODZI KAŻDEGO DNIA PRZEZ JEJ GŁOWĘ! boooszeeee, cóż ona by dała, aby choć przez momencik nie myśleć, aby mieć tę głowę czystą, bez pojawienia się żadnej "myślowej chmurki", 😉. Tak, jak w tej piosence: MC YOGI – Heaven Is Here (feat. Matisyahu) – OFFICIAL VIDEO. [którą w końcu rano sobie również włączyła]
I szczerze musimy Wam powiedzieć, że my wszyscy, wraz z tą naszą bohaterką, mamy również tak wiele tych pomysłów na wszystko… Choćby właśnie na to, jak to Wam tutaj na tym blogu przedstawiać… Chyba po prostu nam ta zawierucha się również już udziela…
Ahhh, rany jak ja nie znoszę TAKIEGO NARZEKANIA NA WSZYSTKO! Jest przecież już dawno dla mnie oczywistym, że
. Ale PO CO ZARAZ NARZEKAĆ I MARUDZIĆ, SIĘ PYTAM? Ja znacznie bardziej wolę patrzeć na życie w ten sposób
Kochana moja, nie wiem, czy jesteś tego świadoma, ale PO RAZ KOLEJNY POKAZAŁAŚ, ŻE TY MASZ SWOJE ZDANIE! I ja je również BARDZO SZANUJĘ, gdyż jestem tego pewna, że właśnie poprzez to wszystko, co Ty tu wykonujesz pokazujesz, udowadniasz wszystkim, że te poniższe słowa Paulo Coelho są prawdą:

Aczkolwiek, wiem już, niesamowicie dobrze, moja droga, że Ty nigdy nikogo nie oceniasz, a już tym bardziej nie skreślasz, bo jesteś bardzo świadomą i mądrą kobietą, która doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że wszyscy jesteśmy wielowymiarowi! I z tego też powodu, przyznajesz trochę jednak racji temu, co usłyszałaś powyżej… Dlatego właśnie, proponuję, abyśmy już zrobiły w tym wszystkim jednak porządek, 😉. I w związku z tym napiszmy tu choć o tych faktach dalej, czyli to, co rzeczywiście miało u Ciebie miejsce…
Ale… wiesz, co ja już naprawdę sama nie wiem… jak to zrobić, ani czy to w ogóle warto…. Mam teraz znowu tyyyyleee tych wątpliwości…
Kochanie, ale spójrz proszę tylko, jakie obrazki tutaj się nam wstawiły… Zatem myślę, że póki co/ na razie po prostu to zostawmy, sugerując się tym, co mówi ta pierwsza ilustracja. Oczywiście znam już Ciebie bardzo dobrze i wiem, że Ty się nie poddasz, jedyne, co teraz proponuję, to przeniesienie uwagi na co innego, np. sprawdzenie tego wpisu [jeszcze raz], a następnie odniesiemy się do kolejnego obrazka, bo wiem, że tutaj również będziesz miała co nieco do powiedzenia, 😉.

////////

//////////

*** / 1:08:54 ***


2 myśli w temacie “ŻYCIE WEWNĘTRZNE (MYŚLI/UCZUCIA/ WYOBRAŻENIA)=> STWARZA ŚWIAT ZEWNĘTRZNY!!!”