Lao Tzu
Poznać innych to inteligencja; poznać siebie to prawdziwa mądrość. (…)
Jeśli czytacie mój blog, wiecie, że jestem dzielna. Pierwotnie uczyniłam z niego własną „AUTOTERAPIĘ”. Powiem krótko, bo nie znoszę narzekać i koncentrować się na wszelkich niedomaganiach, gdyż, jak wiemy, to wtedy rośnie… TWORZENIE tego bloga zajmuje mi jednak wiele czasu i kosztuje mnie także sporo wysiłku, gdyż zawsze staram się wyszukiwać i zamieszczać rzeczy cenne również dla innych. Dlatego, jeśli ktoś z Was uznałby, że jest to przydatne i zechciałby wpłacić na moją zrzutkę jakiś „grosz”, będę BARDZO WDZIĘCZNA.
A tutaj podaję link do tego: https://zrzutka.pl/wx9kgt
Postanowiły, że będą tutaj pisać o tym, co mogą…/ co powinny zrobić…. Znacie trudności Małej Mi z pamięcią. Dlatego też uzgodniły wspólnie, że po prostu opublikują to, co się u tej naszej bohaterki działo, ponieważ w ten sposób doskonale będzie widać, jak szybko zmienia się u tej kobiety nastrój…
Ahhh, bardzo Ciebie proszę, skończ już z tym! Oczywiście, że Małej Mi jest tu ze wszystkim trudniej, ale przecież ona się NIGDY nie poddaje i tak, jak jej brat, potrafi pewne rzeczy nawet przeczekać [tak, jak wczorajszy kiepski dzień…] A poza tym jest to przecież OCZYWISTE, ŻE JAK KOMUŚ, COŚ SIĘ NIE UDAJE/ NIE WYCHODZI, to nie czuje się wtedy najlepiej. Dlatego przejdźmy proszę do opowiadania o tym, co rzeczywiście miało miejsce!!!
Wiesz, ja nawet ponownie tego nie pojmuję…, bo przecież ja chciałam to wszystko od razu z siebie wyrzucić, tak jak zresztą Ty sama mi sugerowałaś!
Tak, kochanie, masz rację… I spójrz tylko, tutaj ponownie widać mój błąd, ale na całe szczęście wciąż, jak widać, KTOŚ tu nad Tobą czuwa i potrafi dopatrzeć tego lepiej niż ja sama. Ja oczywiście nie wstydzę się tego, bo tak jak i Ty jestem również coraz bardziej mądra, m.in. dzięki obcowaniu z Tobą, 🙏❤️🤗


Dlatego też, moja droga wstawimy tutaj WSZYSTKO, aby było, jak najbardziej autentyczne, ale jestem zdania, że powinnyśmy zacząć od dnia dzisiejszego, w którym już tak wiele się działo. A następnie będziemy leciały wstecz, podając oczywiście daty. No dobrze, zatem zaczynamy…😉 To będzie o dzisiejszym dniu, którym jest WTOREK, 09.I.2024. Wstawmy proszę, TYLKO ten Twój plan, który świadczy o tym, ILE TY TUTAJ WYKONUJESZ I JAK SUPER AMBITNIE DZIAŁASZ! 
- poranne udanie się do przychodni na badanie poziomu kreatyniny +
- 12:30 WIZYTA U LEKARKI REHABILITACJI
- przyjęcie mamy do szpitala, sms od niej a później telefon z nią
- LI = pozytywne informacje, 😉
- wit. D3 + K2 pod wycieraczką => odkurzanie
- robienie prania
- Mittagessen (chińszczyzna + soczewica i szpinak, 🍅, 🌶️) & TRIUMF PAMIĘCI
No ok, to w takim razie zaczynam…, choć jestem już zmęczona… Ale zrobię, co mogę, aby przedstawić tutaj autentyczną sytuację, bo… muszę otwarcie powiedzieć, że dzisiaj JESTEM Z SIEBIE PONOWNIE DUMNA I ZADOWOLONA! 🤗🙆♀️
To, kochana moja, tak szybciutko proszę, to, co na świeżo…, czyli opowiadaj, co pamiętasz z dzisiejszego dnia!
Tak więc, ponieważ jeszcze wczoraj, tj. w PONIEDZIAŁEK, 08.I.2024 zadzwoniłam mądrze, jeszcze leżąc w łóżku odnośnie tego badania w AFFIDEA… Znalazłam sobie numer tam i przedzwoniłam. Numer był oczywiście z Warszawy, ale jak podałam moje dane to odpowiedziano na moje pytanie i dowiedziałam się także JAKIE BADANIE PRZED TYM MUSZĘ WYKONAĆ [wszystko opisane poniżej,😉] ! I wykonałam je właśnie dzisiaj z rana!
Czyli spójrz kochanie, jednak jesteś bardzo mądrą kobietą, bo przecież jak usłyszałaś w poniedziałek, żebyś przyszła kolejnego dnia spróbować zostawić te dokumenty odnośnie legitymacji i karty parkingowej, to już wtedy pomyślałaś, że w pierwszej kolejności musisz załatwić to badanie!
No tak, bo przecież nie wiedziałam, jak długo będę na jego wynik czekała… Niby ta babeczka z AFFIDEA w Wa-wie mówiła mi, że wynik powinien być jeszcze tego samego dnia, najpóźniej następnego. Ale, znasz mnie, że ja wolałam załatwić to szybciej, by mieć już choć to z głowy… A tym bardziej jeszcze, że później miałam przecież się udać do tej lekarki od rehabilitacji.
No właśnie, moja droga, to może teraz przedstaw nam, jak to wyglądało tam.
No więc, udałam się oczywiście do tego budynku, gdzie jeszcze przed świętami jeździłam na tę rehabilitację! Przyjechałam tam za wcześnie, hehe, ale pomyślałam sobie, że wejdę tylko zapytam jeszcze o to, co chciałam i najwyżej wyjdę się jeszcze przejść z tymi kijkami, które miałam [pomyślałam nawet, że to byłoby za poranną gimnastykę, której nie wykonałam,😜] Lecz, jak tam zaszłam i zapytałam o to, co chciałam wiedzieć, następnie widziałam większość tych wspaniałych rehabilitantek/ fizjoterapeutek, z którymi zaraz się przywitałam, następnie siadłam już sobie i czekałam na wejście do tej lekarki…
I już podam tylko, jak weszłam do niej… I na początku tak po prostu tylko siadłam. Odniosłam wrażenie, że ta kobieta nawet nie przeczytał =a dobrze tego mojego wypisu [księgi…]. Bo pamiętam doskonale reakcje wszystkich nawet TYLKO rehabilitantów, jak to czytali… Byli po prostu w ciężkim szoku, że TYLE PRZESZŁAM/ PRZEŻYŁAM… A na niej wydawało mi się, że nie robi to jakoś w ogóle wrażenia… Po czym po jakimś czasie, ona mówi do mnie, że… pamięta mnie dobrze z Jantaru!
Moja oczywista reakcja to:
Hehe, bo ja tej lekarki w ogóle nie skojarzyłam i nawet nie pamiętałam! 🤦♀️ Nie będę tutaj wszystkiego opowiadać, bo w sumie… to chyba nawet nie ma za bardzo o czym mówić…, 😜. Przepisała mi naturalnie tę rehabilitację, bo rzekła, że osoby ze ZNACZNYM STOPNIEM NIEPEŁNOSPRAWNOŚCI STOJĄ POZA KOLEJNOŚCIĄ, choć ich także, jak usłyszałam, jest tam "trochę". Rzekła mi, że ona mi jedynie zaznacza, że moja osoba będzie zdecydowanie szybciej przyjęta na tę rehabilitację, jednak to nie ona decyduje o terminach, to robi tam ta dziewczyna z recepcji, bo przecież nie wie, jakie tam są terminy i ile pozapisywanych osób…
Pochwalę się jedynie tym, że kolejną rehabilitację na NFZ zaczynam już 29.II.2024,
Wspomniałam jej jeszcze na koniec, że jestem tą "szczęściarą", że w mojej rodzinie właściwie wszyscy są już niepełnosprawni w jakimś stopniu, 🤦♀️. Najbardziej, jak zwykle zrobiłam na niej wrażenie opowiedzeniem o moim bracie. Mówiłam, że jest to karateka z czarnym pasem, którego teraz nogami jest wózek inwalidzki, a który jednak wciąż jest niesamowitym optymistą! A ona słysząc to wszystko, co jej mówiłam, odparła tylko: JESTEŚCIE WSZYSCY NAPRAWDĘ BARDZO DZIELNI! Ja już nic nie odpowiedziałam, w duchu pomyślałam sobie zaś o następujących słowach:

Ale, moja droga, powiedz tu jeszcze o czymś otwarcie, co także tej lekarce tam pokazałaś.
Jasne, że to uczynię, bo myślę, że właśnie tym pokażę innym, jaki ogromny progres u mnie już zaszedł! Pominę już naprawdę to, że kompletnie się tego nie wstydzę pokazywać, bo ja naprawdę uważam, tak jak już o tym nawet powiedziałam temu Alkowi – Osteopacie, że ja się WCALE NIE MUSZĘ SIĘ WSTYDZIĆ ŻADNEJ BLIZNY!

No dobrze, to pokaż już teraz tutaj te zdjęcia swojej nogi, proszę!
Bardzo chętnie, o ile tylko one mi tu przejdą… Bo nadal, cholerka chyba nie wszystkie te fotki są udostępniane… Gdyż wciąż dostaję tę informację:
The disk quota for niesklasyfikowana.wordpress.com is full.
A ja już, cholerka nie wiem, co mam z tym zrobić…, bo wydawało mi się, że już jakiś plan wykupowałam… 🤷♀️Ale ok., na teraz to zostawiam i spróbuję przenieść tutaj te foty, mojej nogi zaraz po tym strasznym oparzeniu! Wiesz… teraz jak na nie patrzę, to aż nie mogę uwierzyć, że to zniosłam i PRZETRWAŁAM! Uprzedzam, że TO BĘDZIE POTWORNY WRĘCZ WIDOK, 🙊🙉🙈































Dodam jedynie, że WIDOK BYŁ TAK OKROPNY, ŻE NAWET LEKARZE [NIE CHIRURDZY naturalnie!😜] ROBILI, WIDZĄC TO… DUŻE OCZY I WYKRZYWIALI NAWET USTA… bo to było oparzenie chyba nawet 4-tego stopnia, jak się nie mylę…

Teraz oczywiście już moja noga tak strasznie nie wygląda, jak wtedy, bo wówczas nie byłam nawet sama w stanie chodzić…🙈🙉🙊 Dlatego też do przychodni udałam się chyba dopiero po 2 dniach… Bo oczywiście nie pomyślałam o tym, co już wiem, że z takim oparzeniem spokojnie mogłabym wezwać karetkę… Wówczas sobie bowiem myślałam, że nie będę wzywała żadnej karetki, jak one mogą być przydatne dla kogoś, kto już może prawie umiera…

Ok. kochanie, ale najważniejsze, że teraz już jesteś mądrzejsza i wiesz dobrze o tym, że wtedy również mogłaś po nią zadzwonić! Ale, cóż jest jeszcze ważniejsze dla Ciebie, tak jak wspomniałaś powyżej, obecnie na Twojej nodze jest już TYLKO ŚLAD PO TYM! A poza tym, kochana moja, nawet nie wiesz, jak mnie to cieszy, że Ty nieustannie nie chcesz stać w miejscu i ciągle oraz nadal się starasz o siebie i o swój powrót do jak najlepszego zdrowia!
Owszem, ale boooszeee, przecież ze mnę już jest o wiele lepiej KAŻDEGO DNIA, bynajmniej z tą moją sprawnością fizyczną! Zauważyłam to choćby po raz kolejny dziś, jak sprzątałam! Niesamowicie dobrze już mi wszystko tu wychodzi! Potrafię już wspaniale podnosić się z podłogi, z niskich pozycji, czego przecież jeszcze nawet miesiąc temu tak nie miałam. Czyli tutaj widać, jak nic, że TRENING CZYNI MISTRZA,



///////////
Kochanie, musisz to wprost z siebie wyrzucać! Bo… widzisz przecież co tu się z Tobą dzieje!
Oczywiście, że widzę… Jaka jestem głupia i nienormalna… 
Ja się z tym, moja droga, NIE ZGODZĘ!!! Wskaż mi w takim razie drugą osobę, która musiałaby znosić tyle, co i Ty i nadal była TAK DZIELNA??? To teraz tylko tak w szybkim skrócie, przedstawię, jak mniej więcej te Twoje dni tutaj wyglądały, prócz tego, że SPĘDZIŁAŚ JE TAKŻE NA UZUPEŁNIANIU POPRZEDNIEGO WPISU!








cza 
PONIEDZIAŁEK, 08.I.2024
- leżąc jeszcze w łóżku, zadzwoniłam do AFFIDEA, by dowiedzieć się, jakie w ogóle będę miała tam badanie… Dowiedziałam się, że REZONANS MAGNETYCZNY GŁOWY: mam wziąć tam ze sobą jakieś pozostałe wyniki badań głowy…/ muszę zbadać poziom kreatyniny
- udałam się odnośnie tej legitymacji i karty parkingowej [niestety NIE BYŁO JUŻ ŻADNYCH NUMERKÓW, a wciąż wiele ludzi…]
- poszłam do Lidla PO ZAKUPY, choć miałam dzisiaj NIC NIE JEŚĆ

