LAO TZE
❤️: 12./13./14.I.2024

Jeśli czytacie mój blog, wiecie, że jestem dzielna. Pierwotnie uczyniłam z niego własną „AUTOTERAPIĘ”. Powiem krótko, bo nie znoszę narzekać i koncentrować się na wszelkich niedomaganiach, gdyż, jak wiemy, to wtedy rośnie… TWORZENIE tego bloga zajmuje mi jednak wiele czasu i kosztuje mnie także sporo wysiłku, gdyż zawsze staram się wyszukiwać i zamieszczać rzeczy cenne również dla innych. Dlatego, jeśli ktoś z Was uznałby, że jest to przydatne i zechciałby wpłacić na moją zrzutkę jakiś „grosz”, będę BARDZO WDZIĘCZNA. 🙏❤️🙆♀️
A tutaj podaję link do tego: https://zrzutka.pl/wx9kgt
Mamy już PIĄTEK, 12.I.2024. U tej Małej Mi, kochani, co chwila coś się dzieje… Tzn. szczerze mówiąc, ona wciąż i na nowo, SAMA to stwarza… Popatrzcie tylko na ten obrazek, który zamieściła na samym początku tego wpisu… Przecież on właśnie świadczy o tym, że ta kobieta [pomimo, że dobrze o tym wie, iż jej "drugie życie" już jest CUDEM] to ona nadal bardzo stara się je dalej tworzyć!
Jednak, ponieważ nasza bohaterka zawsze chciała pokazywać tutaj prawdziwą siebie, bo ona BARDZO W TO WIERZY, ŻE WŁAŚNIE POPRZEZ BYCIE AUTENTYCZNĄ, MOŻE SŁUŻYĆ INNYM

Dokładnie tak! Poza tym wiem, przecież o tym, że TO JEST NIEMOŻLIWE, ABY NIE ODCZUWAĆ ŻADNYCH SMUTKÓW I NIE MIEĆ CZASEM GORSZEGO NASTROJU! To jest całkowicie NORMALNE, po tym właśnie widać, że JESTEŚMY ISTOTAMI CZUJĄCYMI!


Kochanie, ale zauważ proszę, że Ty nieustannie tutaj się STARASZ i wciąż się nie poddajesz! A nawet, jak są takie momenty, kiedy nie udają się nam te nasze spotkania…

To Ty, moja droga, i tak wciąż nie tylko mówisz sobie, ale też pokazujesz, właśnie poprzez to, co wykonujesz! Że o siebie DBASZ I SIEBIE NIEZMIENNIE KOCHASZ
A nadal wychwalasz i hołdujesz to zdanie, które jest dla Ciebie świętą prawdą:

Podamy tutaj Twój poranny/ nocny zapisek:
1:36 – 22.04 3 WC, chce mi się sooo cry, feel so obciążona, zu viel to do… I noch scare for everything… Chcę meet people, but lese CouchSurfing I denke, że ja doch NIGDZIE NIE PASUJĘ… 🤦♀️

Tak właśnie, kochana było… W dodatku, przecież, jak się obudziłaś to niemal od rana chciało się Tobie płakać… Bo wciąż czujesz się taka obciążona przez to wszystko, co masz do zrobienia… A wczoraj jeszcze pomyślałaś, że nie będziesz nastawiała w ogóle budzika specjalnie wcześniej niż o tej 7:25, ponieważ uznałaś, że jeśli Twój organizm to poczuje, że powinien wstać jednak wcześniej, to tak też zrobi…
Tak właśnie… Nie wiem tak naprawdę, skąd to wzięłam, bo przecież później już doszło do mnie, że ja nie umiem tak nic nie planować… Czuję się też z tym chyba trochę niekomfortowo… Ale na wtedy już to po prostu odpuściłam. I… serio, wiem, jak to może wyglądać…, bo chyba sama siebie nie poznaję wręcz… Ale, np. obudził mnie oczywiście dopiero budzik o 7:25 i od wtedy czułam w sobie jakiś taki płacz… Lecz przecież wciąż przyświecają mi te właśnie słowa:

Ok, kochana, ale opowiadaj, jak to wszystko u Ciebie przebiegało…
No więc…, kompletnie jak nie ja!
Pomyślałam wprawdzie, że nie będę już bawiła się w żadne "zaścielanie" [czyli tak naprawdę, przykrywanie pościeli na moim łóżku tą kapą i położenie na nim poduszek]. Jednak, serio, jakbym była w jakimś transie, mówię do siebie: wypij choć wodę [bo dzisiaj miałam NIC NIE JEŚĆ!]
Później zaś zrobiłam dla Moni czarną herbatkę z cytryną, bo pomyślałam, że to ją [przed wyjściem do tej przychodni po wynik badań] bardziej obudzi. I nawet siadłam sobie wtedy na leżak i po prostu sobie ją piłam. I włączyłam chyba ponownie 101 Power Thoughts Louise Hay. Nie sprawdziłam nawet żadnego tramwaju, bo pomyślałam, że przecież tak z rana, to dużo już ich jeździ, więc tym się już kompletnie nie stresowałam.
8:38 – 22.04 3 go z kijkami, 8:46 – 14 2 22.04 3 (jedno po drugim SAMO) im 🚃
A tu poniżej będą te fotografie przedstawiające właściwie CAŁY jej dzisiejszy PIĄTEK do momentu, aż wróciła do domu.


Obserwowałam Ciebie, kochanie, przez całą drogę! I teraz ja będę tu troszkę komentować i dodawać od siebie, to wszystko, co mi przychodziło na myśl. Widziałam Ciebie, jak się w ogóle zastanawiałaś, czy masz wziąć te kijki… Później jednak stwierdziłaś, że przecież chodząc z nimi znacznie lepiej/ pewniej się czujesz, zwłaszcza obecnie, gdy wciąż jednak miejscami jest ślisko! Jak dotarłaś na przystanek, widziałaś, że odjechały Tobie właśnie 2 tramwaje i to jeden za drugim!
No tak było, ale co się okazało? Że za 2 minuty miał być kolejny tam właśnie! A wtedy dopiero doszło do mnie…, że przecież nie wszystkie jeżdżą tam do końca, bo część skręca na Lawendowe Wzgórze, 🤦♀️. Także miałam OGROMNE SZCZĘŚCIE, że ten mój miał już jednak za chwilkę jechać!

Kochanie, Ty mnie naprawdę NIEUSTANNIE ZADZIWIASZ wręcz!!! Właśnie tym swoim totalnie niekonwencjonalnym podejściem!
I tym, że Ty, moja droga, pomimo wszystko, choć masz doła i chce się Tobie płakać, to i tak zaczynasz coś robić i ruszasz z miejsca!

No oczywistym, bo dziś przecież jest ostatni dzień, jak mniemam, kiedy mogłam odebrać ten wynik na to badanie w niedzielę! Tak więc w tamtą stronę pojechałam tramwajem i okazało się, że w tej rejestracji w przychodni, pomimo, że byłam tam jakoś przed 9, nie było wcale osób! Jak dostrzegłam, że jednak nie jest też aż tak ślisko po tej prostej drodze chodnikiem, to postanowiłam, że do domu wracam już na piechtę z tymi kijkami!
Tak się jeszcze jednak zastanawiałam, czy mam od razu zajść i odebrać tę paczkę z InPost, czy może lepiej, jak już zostawię te kijki w domu… [bo nie wiedziałam przecież, jakich rozmiarów ona jest i czy czasem nie będę musiała jej nieść w rękach…🤷♀️] I tak przez całą niemal drogę to "rozkminiałam", 🤔
Kochanie, widziałam to doskonale, ale dostrzegłam także, że z oczu prawie wyciekały już Tobie łezki… Tak, jakby już się tyle ich tam zgromadziło, że w końcu „postanowiły sobie wyjść„, 🤭.
Tak, wiem… Właśnie o tym samym pomyślałam… W dodatku nawet przez myśl mi przeszło, że może tym szybkim spacerem je z siebie w końcu wycisnę, 😋 
Jednak, jak wiesz, wcale tak się nie stało…
No nie, ale, moja droga, szłaś przecież tak szybko już i to dłuższą drogą… A wspaniale ze sobą po drodze rozmawiałaś! I przestałaś już siebie absolutnie sabotować i na siebie najeżdżać, tylko wciąż powtarzałaś tej Moni, że daje sobie wspaniale ze wszystkim radę, bo ma już odebrane wyniki z przychodni! A co z tego, że idzie dłuższą drogą? Taką wybrała, bo tak jej było wygodnie! I nawet wówczas już "zacisnęłaś zęby" i powiedziałaś sobie, że jakoś to przebolejesz, że było Tobie już gorąco. Uznałaś bowiem, że dzielna kobietka [TY] chciała po prostu sprawdzić i się przekonać, [jak zwykle na sobie,😋], czy może ta paczka w tym paczkomacie nie będzie jednak taka wielka i da się ją spokojnie włożyć do plecaka…

No i co się okazało? Oczywiście dobrze jednak uczyniłam, że od razu, po przychodni tam poszłam i ją odebrałam! Zrobiło mi się już na koniec tak ciepło, że musiałam się trochę odpiąć, co uwieczniłam na zdjęciu poniżej. Lecz tę paczkę jednak spokojnie dało się schować do plecaka!


A tutaj jej zapisek z tego, jak już dotarła do domu i nawet uwieczniła na zdjęciu te zakupione produkty:
Odebrałam InPost, 9:54 – 14 2 22.04 3 (jedno po drugim SAMO) "ścielę"

Wspaniale, moja kochana, to teraz dodajmy jeszcze kolejne rzeczy, które również tego dnia miały miejsce! Przedstawimy je również tymi zdjęciami, a następnie poproszę Cię, abyś się do tego odniosła.


boooszeee, znowu ta sama informacja o tych obrazkach… Jak mnie to strasznie już wkurza… bo ja się na tym, za grosz nie znam 

Ale ok., piszę już dalej o tym, co przedstawiają te foty powyżej… Otóż pierwsza to jest oczywiście moja noga…. Gdyż tak bardzo myślałam o niej, jak ona strasznie wyglądała na tych poprzednich zdjęciach przeze mnie zamieszczonych..🙈🙉🙊. I chciałam, jakby wszystkim pokazać, jak jest z nią obecnie, 😋. 

Dalej zaś są śmieci, które wciąż mi na tym przedpokoju stoją… i czekają na wyniesienie… Dobra, bo już nie mogę wręcz, TO ZA DŁUGO TRWA… To zapisywanie tych obrazków… Więc po prostu tak to puszczam. Bo brak mi już na to sił i czasu…
Ok., kochanie, to przejdź już proszę do znacznie ważniejszej rzeczy…, którą rozpoczyna ten Twój zapisek:
10:33 – 22.04 3 na leżaku MEDYTACJA fale THETA * 
- * Fale Theta 5 | Głęboka medytacja, głęboki sen, silne leczenie, poprawa pamięci
Odkryłaś to właśnie dzisiaj! Jak już wróciłaś taka zmarnowana do tego domu… Jednak, Ty, kochana wciąż starasz się tak bardzo doszukiwać pozytywnych rzeczy,
. Pomimo tego, że nadal masz brudne żelazko, niepoprasowane rzeczy i nie do końca sprzątnięte to mieszkanie… = M.IN. to właśnie sprawiało, że nie czułaś się tak dobrze wstawając…

Ahhh, dobrze wiesz, że jest tego znacznie więcej… Ale ja nie chcę się na tym koncentrować! Przejdę raczej do tego, co zaczęłam dalej wykonywać…, jakby tak znowu magicznie….✨

Gdyż leciały mi właśnie te Fale Theta 5 [tak, jak i zresztą teraz, 🙌] I ja … wtedy, ponieważ wciąż pamiętałam o tym, że już daaawno nie robiłam NIC Z ANGIELSKIEGO… A doszło do mnie jeszcze, że przecież ja nawet nie bardzo znam te czasy w tym języku, co z pewnością widać w tym moim wpisie, zatytułowanym: PRACTICE MAKES PERFECT, że ten mój angielski WCIĄŻ wymaga WIELU ĆWICZEŃ…🤦♀️A ja, cholerka, nadal nie potrafię znaleźć na to czasu…

Ja bym to, kochanie, ujęła w inny sposób: NIE POTRAFIŁAŚ DO DZISIAJ! Bo byłaś pochłonięta innymi rzeczami! Ale, dokładnie dzisiejszego dnia, przy odsłuchiwaniu tych Fal Theta, zaczęłaś przecież już znowu DZIAŁAĆ, bo… i:
- pousuwałaś kilka subskrypcji z komórki, które wcale już Tobie nie służą
- zaczęłaś subskrybować TUTLO, bo już nawet ponownie nie wiedziałaś, wielu rzeczy, czy, np. wcześniej subskrybowałaś tę platformę/ jak otworzyć ją na komórce, bo znowu nie miałaś tej appki…
- ALE JUŻ JĄ DODAŁAŚ NA SWOJĄ KOMÓRKĘ, SPRAWDZIŁAŚ TAKŻE, GDZIE MASZ ZAPISANĄ TĘ APLIKACJĘ W KOMPUTERZE, BO…
Właśnie wtedy, zaczęłaś też oglądać ten filmik: Poznaj 15 niezbędnych PHRASAL VERBS, który Ciebie również zainteresował. A następnie, przeszłaś dalej do działania, 😉. Gdyż, tak na szybko słuchając tej kobietki z TUTLO właśnie, kliknęłaś, by zapisać się na "darmową lekcję", bo tak bardzo chciałaś, aby Tobie ktoś powiedział, czy w czasie przeszłym w j. angielskim, także używa się końcówek w 3 osobie, jak to zrobiłaś w tym ostatnim wpisie…” saws”… 🤷♀️A Ty, moja droga, wciąż tego niestety nie wiesz…🤔. [choć Tobie się wciąż wydaje, że chyba to w ogóle nie pasuje do siebie..🤦♀️🤷♀️].
Owszem, lecz to mi się tylko wydaje! Ale chcę wiedzieć już na pewno, jak to powinno być prawidłowo!
I dlatego właśnie, zaraz po obejrzeniu tego filmiku, jak już udało mi się i zainstalować na komórce tę apkę tej platformy językowej oraz "obczaiłam", gdzie mam ją na kompie… To napisałam zaraz do mojego ostatniego lektora, Jakuba Karpińskiego, z którym mi się ostatnio… [22.11.2023] wspaniale wręcz rozmawiało! I jemu właśnie przesłałam takie oto pytanie:
Hej Jakub, czy byłbyś w tym tyg. jeszcze dostępny? A jeśli nie, to może od przyszłego tygodnia by się udało? Let me, please, know 🤗
Tak, moja droga, jesteś wprost wspaniała!
Gdyż, po tym, jak on odpisał Tobie:
12 stycznia 2024 o godz. 11:57:
Hej! Będę dostępny na pewno jutro, możemy umówić się na 13:00?
Poinformowałaś go, że fantastycznie, zatem potwierdziłaś jutro Waszą lekcję na tę godzinę!

Tak właśnie zrobiłam! I niezmiernie się z tego cieszę, bo ja naprawdę lubię…, może nie tyle rozmawiać po angielsku…, bo wciąż niestety nie znam wielu słówek/ zwrotów, 🤷♀️. Ale najważniejsze dla mnie, że nadal się staram mówić najlepiej, jak tylko potrafię, 💪. A z tego, co słyszałam, to nie idzie mi wcale tak kiepsko, 😋. Bo ja naprawdę uważam, że TRENING CZYNI MISTRZA!

Widzę to u mnie, choćby w tej mojej sprawności fizycznej! Co przecież pokazałam również na LinkedIn, publikując moje zdjęcia z rehabilitacji 😋:








Moja droga, ale naprawdę NIE TYLKO W TYM!!! Przecież, Ty, kochanie, zrobiłaś już tak niebywały PROGRES także w swojej psychice/ podejściu i zachowaniu!!! Ty już obecnie niemal zawsze potrafisz po "jakimś upadku", siebie podnieść i nawet już tej Moni absolutnie nie besztasz, tylko ją czule tulisz i mówisz do niej, następujące słowa:
NIC SIĘ NIE STAŁO, KOCHANIE, NIE PRZEJMUJ SIĘ TAK BARDZO… TO BYŁ PO PROSTU KOLEJNY CIĘŻKI/ TRUDNY MOMENT DLA CIEBIE.

KOLEJNA "LEKCJA", A DOBRZE WIEM/ WIDZĘ TO! JAK TY CUDOWNIE POTRAFISZ JUŻ SIĘ Z NICH UCZYĆ!


ALE JA NIESAMOWICIE W CIEBIE WIERZĘ I PO PROSTU TO WIEM, ŻE TY SOBIE JESZCZE ZE WSZYSTKIM, CO DO CIEBIE DALEJ PRZYJDZIE, PORADZISZ! 

A tu Twoje kolejne zapiski. Ponieważ dopiero po tym Twoim i odpoczynku, i również kolejnych już osiągnięciach! zrobiłaś sobie śniadanie, do którego siadłaś… i właśnie włączyłaś sobie ponownie ten film:
11:43 – 22.04 3 Haferflocken mit
,
i Orange… I TRIUMF PAMIĘCI
Bo ja już naprawdę nie wiem, co mam tu oglądać… Niby nie chce mi się w kółko tego samego… Ale jakoś właśnie ten film ponownie mnie tak przyciągnął… Bynajmniej trochę do tego śniadania, bo później już do obiadu, włączyłam sobie kolejny…, z którym również czuję jakieś związki… A poza tym ten był właśnie taki, że chyba znowu zaczęło mi się chcieć płakać…
I… tak wiem, że dziś miałam nic nie jeść, ale został mi jeszcze ten makaron m.in. ze szpinakiem z wczoraj…, więc postanowiłam go już zjeść do końca dziś właśnie! A na jutro już mi tu prawie nic nie zostało, hehe, 😋. Ale NIC NIE ZAKŁADAM 

15:04 – 22.04 3 Mittagessen (Nudel, szpinak, Käse i
) & Beauty in the Broken, ≈15:30 – 22.04 3
///////


*** 19:45 / 1:01:51 ***
Kochani, mamy już [jak z pewnością zdążyliście się zorientować, 😉], kolejny dzień, którym jest SOBOTA, 13.I.2024. Jednak, moi drodzy…, nasza bohaterka, ponownie uczyniła dziś ogromnie wiele! Ale może od początku, jak to było… Otóż… [to będzie raczej dłuższa historia, jak właściwie wszystko u tej Małej Mi, 😋]
Ok., ale może nim do tego przejdziemy, to najpierw zjemy PIERWSZY POSIŁEK, 😉. A dodam tylko, że jest już po godz. 14…
Bo wcześniej ponownie najpierw o siebie zadbałam:
11:10 – 22.04 3 (WSZYSTKIE NA 1) na leżaku i Fale Theta 5, 11:30 – 22.04 3 beginne work na blogu
***
[Dodajmy, że Mała Mi wprawdzie zaczęła rzeczywiście swoją pracę na blogu, jednak wciąż miała otwartą na komputerze aplikację TUTLO i tam właśnie obserwowała cierpliwie, czy i kiedy pojawi się ten jej lektor, z którym była umówiona…]

***
A dopiero później będziemy ponownie dalej pracować, bo dzisiaj mam znowu WIELE DO PODZIELENIA SIĘ! No, a poza tym, ponieważ ja już dzisiaj, tak, jak było wspomniane, wiele zrobiłam… A jedną z istotnych rzeczy jest to, że jeszcze, jak czytałam sobie w łóżku ten wpis… , to jakoś ta poprzednia muzyka mi w nim nie odpowiadała.😋 Zatem zamieniłam ją właśnie na The Miracle of Surrender (Dhan Dhan) Jai-Jagdeesh.
[Teraz, SOBOTA, 13.I.24, godz. 21:30 zamieściła tu jeszcze kolejną, dłuższą…, ponieważ po prostu już zwątpiła, czy tamta tutaj wystarczy… A właśnie ta, którą tu wybrała, ponownie BARDZO jej odpowiada i uznała, że będzie tu świetnie wręcz pasować,🤗]
A tu jej dalsze komórkowe zapiski:
13 – 20 TUTLO JAKUB = NIE POJAWIŁ SIĘ
14:26 - 22.04 3 Brot mit Wurst i 🌶️,🍅 i TRIUMF PAMIĘCI, 14:40 – 15 21 (2na1)
Wtedy właśnie już siadła do pracy.
//////////
Kochani, naprawdę WIELU RZECZY jeszcze nie wiecie o tej Małej Mi… Dlatego właśnie postanowiliśmy to tutaj napisać. Szczerze mówiąc, chcieliśmy zrobić to już wczoraj, [PIĄTEK, 12.I.2024], jak poszła wziąć swoją kąpiel… Jednak ponieważ, nim się do niej udała, wzięła już tabletkę NA DOBRY SEN, właśnie tę, którą tutaj widzicie. To nie jest oczywiście ŻADEN LEK, skład jej podany został na opakowaniu i wygląda on tak:

I choć ona dobrze wie o tym, że wciąż tyle rzeczy zapomina, a właściwie jedynym, co jej dobrze służy, to pisanie natychmiast o wszystkim, bo jak tylko coś dostrzega, to zaraz już jej się przypomina, np. z tym związana historia.
Jednak, cóż musimy Wam powiedzieć, że poszła do tej kąpieli, a kupiła sobie nowy płyn z melisą, przez Internet oczywiście,😉
My dobrze to dostrzegliśmy, że to dziewczę już po wyjściu z tej wanny, było takie senne, dlatego podjęliśmy decyzję, że nie będziemy już jej tego spokoju w żaden sposób zakłócać! Dlatego zostawiliśmy jej jedynie otwarty komputer, by mogła sobie odsłuchiwać i tej Guided Meditation: MANIFEST Your Most Wonderful Future. Create, FEEL & ATTRACT EXTREMELY POWERFUL! Następnie zaś ponownie włączyła sobie do spania i wizualizacji dokładnie to: 11 godzin głębokiego snu ★︎ Szybkie zasypianie ★︎ Czarny ekran po 30 minutach
A, moi drodzy, ona wciąż nie ma wprawdzie w tym swoim mieszkaniu TYLU RZECZY, np. mebli w łazience i lustra dużego na ścianie tam. To ona i tak uważa, że kupuje JEDYNIE TO, co jest jej najbardziej potrzebne i niezbędne! Wspominała już kiedyś o tym, że pieniądze, które ma, lub uda jej się uzbierać, znacznie bardziej woli przeznaczyć na choćby powrót do zdrowia [rehabilitacja], czy własny rozwój [j. angielski, warsztaty, zwłaszcza wyjazdowe, które tak jej służyły! oraz książki, zdrowe jedzenie, czy dobre/ naturalne kosmetyki] niż jakieś wyposażenie mieszkania!
Tak, jak mówiła, ma już przecież WSZELKIE NIEZBĘDNE RZECZY! Bo i łóżko = wspaniałą rogówkę, zakupiła sobie także piękne drewniane komody,

A babcia dała jej pieniądze na pralkę automatyczną, sama kupiła sobie, meble do kuchni. Mieszkając jeszcze w tej poprzedniej "kawaleruni",😋, zaopatrzyła się w porządną dużą lodówkę, która również została przewieziona do tego jej mieszkania!
Dlatego teraz już kompletnie nic sobie z tego nie robi, że choćby wciąż nie ma jakiegoś porządnego zegara w domu, lecz pomysłowo podwyższyła sobie właśnie ten elektroniczny za pomocą taśm, które kiedyś jeszcze zakupiła:

Ale wracamy do tej jej kąpieli… No więc poszła wziąć ją z tym płynem, do niej zaś ponownie słuchała sobie cudownych piosenek i moi drodzy… Ona uznała, że niesamowicie wiele z nich rozumie, właśnie PO ANGIELSKU! Lecz, kochani, co jej wtedy przyszło do głowy… Że po prostu musi o siebie samą bardziej zadbać, zwłaszcza o swoje ciało…🤦♀️ Ponieważ dostrzegła, że ten jej brzuszek niestety jest ponownie duży… i z fałdkami… 😉

Jednak, kochani, ONA JEST JUŻ NAPRAWDĘ DLA SIEBIE WYROZUMIAŁA I bardzo mądra! [co widać choćby po tych zamieszczonych powyżej zdjęciach do tego..🤭]
Ponieważ przyznała, że: No, ok, taki jest stan obecny, ale przecież już ona sama dobrze wie, że to także może ulec zmianie. Po prostu, jak tylko zrobi się cieplej, to będzie się więcej ruszać, więcej wychodzić, może ponownie i z tymi kijkami, albo nawet zacznie się uczyć biegać, czego ona przecież wciąż nie umie… Lecz uznała, iż to jest TYLKO NA TERAZ! A ona oczywiście nie byłaby sobą, jakby nie zaczęła zaraz obmyślać, jak może teraz tę swoją obecną sytuację poprawić.

Cóż jednak zauważyła [nie zapominajmy, że ta kobieta potrafi cieszyć się z najmniejszych nawet rzeczy!]
I dlatego właśnie, jak tylko wyrzuciła starą odżywkę do włosów i zastosowała to nowe SERUM do włosów REGENERUM, które zakupiła jakoś ostatnio w Rossmannie, to niesamowicie się ucieszyła, że po nim w końcu może normalnie rozczesywać swoje włosy!!! I aż po wyjściu uwieczniła swoje zadowolenie na zdjęciu:



(…)
Tutaj widzicie ją kolejnego, DZISIESZEGO DNIA [SOBOTA, 13.I.24], jak wyglądała, gdy się już przebudziła i wstała:






Następnie zaczęła się przebierać i ponownie wpadła na pomysł, że uwieczni tę swoją nogę na zdjęciu!…

A właśnie do tego, kochani, nie wiem, czy pamiętacie, jak powyżej wspomnieliśmy następujące słowa: to będzie raczej dłuższa historia, jak właściwie wszystko u tej Małej Mi, 😋. Tak więc, jesteście gotowi? To zaczniemy może od tego, że nasza bohaterka obecnie sypia i w tym powyższym kombinezonie, który zakupiła sobie w ubiegłym roku właśnie na jesienno – zimowe dni, lub nawet 2 lata temu… 
W każdym razie, ona śpiąc w nim, czuje się taka bezpieczna i wyobraża sobie, że jest po prostu otulana, jak takie małe dziecko
A nie wiem, czy pamiętacie, że tę swoją nogę uszkodziła właśnie termoforem, który jej pękł,😫😖😰, gdy ona go brała sobie zawsze w nogi, jak było jej zimno… Wtedy już też kładła się także do śpiwora, jak się nie mylimy… A teraz, oczywistym dla niej jest, że odkąd już nie używa tego "urządzenia do ogrzewania", kładzie się tym bardziej w swój śpiwór jeszcze.
No dobrze, kochana moja, zostało już tutaj, choć tak mniej więcej przedstawione, z czym Ty się tutaj mierzysz i jaka dzielna jesteś. Lecz…, moja droga, wydaje mi się, że ważniejszym jest, abyśmy przeszły już jednak do tego dnia dzisiejszego, bo wydarzyło się ponownie coś dla Ciebie ważnego i nie do końca zrozumiałego!
Nooo tak, boooszeee, dziękuję Ci bardzo, że mi o tym przypomniałaś! Otóż… pamiętam, że jakoś w nocy MIAŁAM SEN! A mianowicie, sama tego nie rozumiałam…, dlaczego mi się właśnie to przyśniło… i z jakiego powodu dokładnie TEN CZŁOWIEK w nim… W każdym razie pomyślałam sobie wówczas, że, jak widać, musieliśmy się jakoś "przywołać"…, coś przecież musiało to spowodować, że właśnie tej nocy taki sen z nim miałam…
Jak wiesz, nie znam się kompletnie na snach… Wierzę jednak, w to, co słyszałam w tym filmie: Niebiańska Przepowiednia/ The Celestine Prophecy, a mianowicie, że:
SNY ZAWSZE CHCĄ NAM COŚ POWIEDZIEĆ, NIEWAŻNE, JAK SĄ POKRĘCONE [28:40]


Ok, kochana to opowiadaj proszę dalej, bo…, nie ukrywam, że dla mnie to jest również interesujące/frapujące i bardzo zajmujące! 
No więc… może najpierw przedstawię to, co taka zdumiona wręcz, zdążyłam sobie zapisać, jak udałam się do WC, jakoś po północy…
DREAM: NEW MOVIE OF SIMON SINEC na LI (kt. do mnie NIESAMOWICIE passt! ✨) WŁĄCZAM LI a tam JEGO POST!!!, zwar nie movie, ALE I TAK TAKI, KTÓRY WYDAJE MI SIĘ ŻE, JAK NIC, DO MNIE PASUJE!!!

A były to dokładnie te słowa powyżej. Zaraz oczywiście je udostępniłam na swoim profilu…😉 I właściwie od tego momentu było już mi trudno zasnąć, bo wciąż o tylu rzeczach moja głowa myślała… I ponownie zaczęłam sobie "wkręcać"…., że on musi ten mój blog czytać, bo to, co na tej platformie udostępnia, jest jakby "prowadzeniem ze mną rozmowy/ dialogu"🤭
, bo przecież te JEGO słowa tak bardzo niemal pasowały do tego, co ja jeszcze wczoraj udostępniłam tu w tym wpisie:
A chciałam jeszcze tylko zauważyć, że Ty, kochanie, zawsze TAK BARDZO MARZYSZ O TYM, ABY SPOTKAĆ MĘŻCZYZNĘ, KTÓRY MIAŁBY CHOĆ PODOBNE DO CIEBIE PRIORYTETY

A TAKŻE BYŁBY W STANIE RZEC TOBIE TE SŁOWA, KTÓRE ON SAM TAM WYPOWIADA, bo Twoim marzeniem, kochanie, jest dokładnie to, co przedstawia ta ilustracja i o czym dalej mówi ON sam:

ALL YOU NEED IS ONE PERSON IN YOUR LIFE WHO SAYS:
YOU GOT THIS I BELIVE IN YOU 

AND YOU WILL FIND COURAGE & ENERGY TO DO THINGS THAT YOU WOULD NOT HAVE BEFORE. BUT MORE IMPORTANTLY THAT PERSON NEEDS TO ALSO SAY:
AND IF EVERYTHING GOES WRONG, I WILL BE THERE FOR YOU & I WILL BE THERE WITH YOU. AND I WILL BE IN THE MUD WITH YOU 


AND HAS THE ABILITY TO SAY:
SOMETHING IS WRONG, I`M WORRIED ABOUT YOU (…)


Lecz jestem tego pewna, że jest wiele osób, które chciałyby nie tylko usłyszeć takie słowa, ale TAKŻE WIDZIEĆ POTWIERDZENIE ICH W CZYNACH/ W DZIAŁANIU! Bo sama dobrze wiesz, że jest wielu ludzi, którzy umieją pięknie mówić…

Poza tym pomyślałam sobie również, że
Boże, a nie uwierzysz, co ja zrobiłam niedawno?
Opowiadaj, kochana i nie trzymaj mnie/ nas w niecierpliwości i napięciu 🤗.

Otóż…, boooszeee, aż sama nie mogę w to uwierzyć… Bo… wyobraź sobie, że jeszcze obliczyłam znowu tę dzisiejszą datę… I … WYSZEDŁ MI …. ANIELSKI NUMER 22. 
A zobacz tylko, co tutaj o nim zaraz wyczytałam:
(…) niesie ze sobą wibracje i energie numeru 2, jednakże są one wzmocnione. Zwykle „ewoluujemy”, często w pierwszych fazach zauważając numer 2 następnie 22, po czym następny etap: 222. Wiele osób jednak zaczyna zwracać uwagę i zauważać jakąś zbieżność dopiero przy numerze 222. Numer 2 wiąże się z misją twojej duszy i twoim boskim „przeznaczeniem” aka celem życia. Cyfra ta posiada wibracje: harmonii, związków i relacji (nie tylko romantycznych), wrażliwości, dyplomacji, harmonii, bezinteresowności, zdolności adaptacji do sytuacji, wnikliwości.
Numer 22 niesie ze sobą energie intuicji, harmonii i balansu, ewolucji, służby, dyplomacji, dostosowywania się, filantropi, obowiązków, emocji, idealizmu, osobistej mocy, ewolucji, rozwoju. 


Numer ten także symbolizuje realizację twoich najwyższych pragnień oraz ideałów, jest numerem mocy, siły i dokonań. Anioły
poprzez numer 22 chcą zachęcić cię do pilnej pracy nad misją twojej duszy i duchową ścieżką rozwoju.

Boże, wiesz, o czym ja w takich momentach myślę…
Kurczę, a dokładnie teraz jeszcze wydaje mi się, że kiedyś także, gdy właśnie na TEGO MĘŻCZYZNĘ "napotkałam", to również dostawałam tyyyleee tych znaków, ✨😯🙆♀️🙌 I nie wiem, czy czasem wtedy też nie wyszła jakaś anielska liczba z tej daty właśnie tego dnia… Nie umiem już nawet tego tutaj sprawdzić…, choć może już teraz mi się nawet nie chce tego robić…,
Kochana moja, ale Ty przecież ponownie jutro masz "co nieco" do zrobienia…
No tak, przede wszystkim przecież mam jechać na to badanie, bo już dziś dostałam takiego smsa:
Dzień dobry, z tej strony pracownia Rezonansu Magnetycznego Affidea. Czy potwierdza Pan/Pani obecność na badaniu w dniu 14/01/2024? Proszę o informację zwrotną.
A jeszcze wczoraj takie oto powiadomienie:
Affidea – przypominamy o terminie wizyty 2024-01-14 o 09:35 w Affidea Gdansk II (CH Madison 3 piętro, ul. Rajska 10, 80-850 Gdańsk). Prosimy o przybycie 20 min. przed badaniem, zabranie dokumentacji medycznej oraz o ograniczenie liczby osób towarzyszących do niezbędnego minimum. (…)
Zaraz więc sprawdzę sobie jeszcze dokładnie dojazd tam, a następnie kładę się już spać… i ponownie będę sobie wizualizować i wyobrażać właśnie, m.in. to, co przedstawiają te obrazki


Dobrze, kochana moja, uważam, że to jest słuszne postępowanie z Twojej strony, tym bardziej, że przecież dziś nie odbyła się żadna Twoja lekcja z tym Jakubem z TUTLO, ale co ważniejsze, nawet on nie poinformował Ciebie, z jakiego powodu w ogóle się nie pojawił…
Owszem, nie zrobił tego, ale wiesz przecież, że powodów mogło być wiele. Ja w każdym razie kompletnie tego nie oceniam. A nawet muszę powiedzieć, że jednak się ucieszyłam, bo mogłam przecież nadrobić swoją pracę tutaj nad tym blogiem!

Ale, powiem więcej, już jakby znowu, to nie ja… tylko niemal KTOŚ ZA MNIE, MOIMI RĘKOMA, to robił, hehe, ✨… A mianowicie zdążyłam jeszcze w łóżku, bo przecież jak odnosiłam wrażenie, że nie mogłam zasnąć od razu po tej mojej wizycie w toalecie i odkryciu tego postu Simona... To wtedy właśnie postanowiłam, że zbyt bardzo siebie kocham, żeby to od razu na moim blogu notować, bo przecież byłam wciąż zmęczona…
Tak więc, boooszeee…, ale zobacz, jak to wszystko korzystnie się jednak dla mnie potoczyło, bo przecież NIE WSTAŁAM NAWET PO BUDZIKU O 8, a postanowiłam sobie jeszcze spokojnie spróbować choć dalej zasnąć… I tak dopiero o 9:52 przesłałam ten mój wpis po ang.: https://niesklasyfikowana.wordpress.com/2024/01/11/practice-makes-perfect/ do jednak znajomych, którzy znają trochę lepiej ten język niż ja sama, 😋
I właśnie wtedy pomyślałam sobie: boooszeee, dlaczego ja wcześniej na to nie wpadłam??? A wysłałam to i do: SANDRY BEHR z Austrii [której córeczką się opiekowałam], UTE HEYDE [Niemki, z którą kiedyś pracowałam razem w Bayer], ale także udostępniłam ten wpis osobom, z którymi pracowałam w firmie, w drodze do której wydarzył się mój wypadek, tj. do: MICHAŁA TWAROWSKIEGO, PRZEMKA WANAGOSA, LUCYNY MAJKOWSKIEJ, oraz do moich kuzynów, którzy także znają j. angielski: MARTY I DAMIANA. A u nich dodałam te słowa jeszcze:
Proszę Was, kochani, poprawcie błędy, jakie zauważycie
I z góry SERDECZNIE DZIĘKI/ THANK YOU IN ADVANCE ![]()
Poza tym uważam, że jestem niesamowicie świadomą kobietą obecnie i spokojnie mogłabym się podpisać pod słowami Marilyn Monroe:

I doszłam chyba także już, czy może lepiej "w końcu/ wreszcie",😜, do kolejnych wniosków:


*** 41:18 / 1:01:51 ***
Nadeszła już do nas NIEDZIELA, 14.I.2024 i… moi drodzy, ponownie… przedstawimy Wam za chwilę, jak intensywnie i niebywale wręcz ten jej dzień wyglądał… A póki co, wstawimy tutaj to zdjęcie, które jesteśmy tego pewni, że ilustruje wszystko.

No więc, kochana moja, zacznijmy tym, co zwykle… A mianowicie tymi punktami/ hasłami, bo wiem, że Tobie jest wtedy łatwiej… 
Owszem, ale chyba jeszcze łatwiej mi będzie, jak zacznę jednak o tym opowiadać… od samego początku… No więc, ponieważ dzisiaj miałam być na tym rezonansie magnetycznym głowy w AFFIDEA, więc nastawiłam sobie budzik na 7:07, by zdążyć sobie na spokojnie zrobić to, co miałam. Oczywiście śniadania nie jadłam, bo pojechałam tam na czczo, a ciuchy już sobie także wczoraj przygotowałam.
Lecz obudziłam się już taka spokojna jakoś ok. 6:30 i tak sobie chwilę leżałam… taka szczęśliwa, bo spokojna, i już dziękowałam WSZECHŚWIATOWI znowu za wszystko, 🤗 Przede wszystkim za to, że żyję, ale również i za to, jaką się stałam odporną już na wiele rzeczy osobą! Wtedy jednak postanowiłam włączyć jeszcze te Fale Theta 5 … I tak sobie właśnie leżałam, a za chwilkę zastanawiałam się, czy to w tym było coś z pamięcią? 🤔, hehe, 😉.
Jednak nie chciało mi się za bardzo w tym momencie tego sprawdzać… Później…, jak już się podniosłam, to dostrzegłam, że owszem! Bo cała nazwa wyglądała następująco: Fale Theta 5 | Głęboka medytacja, głęboki sen, silne leczenie, POPRAWA PAMIĘCI. A teraz podam te moje zapiski na komórce:
6:49 – 22.04 3 FALE THETA
7:48 – 22.04 3 na leżaku, trinke wapno, Tee i nahm 💊i FALE THETA 🙌
8:15 – 22.04 3 w 🚃

Dodajmy tylko, że sprawdziła sobie 3 tramwaje, które tam dojeżdżają w niedzielę i spisała sobie ich godziny: wyjazdu oraz dojazdu. Po czym wybrała właściwie ten „środkowy”, czyli nie najpóźniejszy, ale też nie najwcześniejszy, 😉. Ponownie udała się tam z kijkami, a dziś już warunki do chodzenia były raczej „dobre”. A tutaj ona w tramwaju:


9:35 – 9 0,5 2 AFFIDEA
To, kochana moja, opowiedz, jak to przebiegało, proszę! Bo ponownie widziałam, że byłaś BARDZO ZADOWOLONA, co widoczne już było z rana w tramwaju po Twojej uśmiechniętej buźce, 🤗, a jeszcze bardziej pogodnych oczach!

Bo czułam się naprawdę taka radosna, zawsze tak mam, jak wiem, że jadę załatwić coś ważnego, to wówczas po prostu już odczuwam to szczęście! Ale powiem jeszcze, że ponieważ, tak naprawdę PO RAZ PIERWSZY JECHAŁAM TAM W TO MIEJSCE NA TO BADANIE… A było ono w CENTRUM HANDLOWYM MADISON, to po prostu chciałam tam pojechać JESZCZE WCZEŚNIEJ, nie tylko te 20 minut… Bo nie wiedziałam za bardzo jak tam dojdę… Tzn. oczywiście wiedziałam, gdzie znajduje się to centrum! Tylko zastanawiałam się, jak znajdę jeszcze to miejsce, gdzie to obrazowe badanie ma się odbyć…
Owszem, kochanie, ale poradziłaś sobie wręcz cudownie, jak zwykle Ty zresztą, 😉. 


Ok, ale już nie będę opowiadała tutaj wszystkiego… Tylko przejdę do konkretów! No więc, byłam tam oczywiście DUŻO WCZEŚNIEJ, bo chyba nawet prawie 1 godzinę, 🤭. Ale w końcu udało mi się to odnaleźć! Właściwie to dzięki takiemu chłopakowi, którego zapytałam o ulicę Rajską, hehe. Bo tak patrzę, że to główne wejście do tego CH MADISON jest zamknięte… Ale tam była karteczka, że wejście jest możliwe tam wcześniej już właśnie od ul. Rajskiej.
No więc ja tak go pytam, czy nie orientuje się on, gdzie ta ulica jest, a dokładniej chyba z której strony tego CH, 😉. A ten do mnie wtedy, jak Pani do AFFIDEA, to tu jest wejście! I mi je wskazał, ja byłam w totalnym szoku,
, bo nie sądziłam, aby tak po prostu w ogóle zapytać konkretnie o to Centrum Diagnostyczne… Gdyż tak sobie pomyślałam, że z pewnością nikt nie będzie wiedział jak użyję tę nazwę AFFIDEA. A tu proszę! [tak, wiem, tu już założyłam znowu pesymistycznie…,a wcześniej nawet nie spróbowałam..🤦♀️😋😜]
Ale… przechodzę już do dalszej części. Zatem, jak już tam byłam to pokazałam dziewczynie w rejestracji wszystkie dokumenty, jakie miałam, także mój wypis ze szpitala! I rzekłam wtedy o tym co nieco, że tak naprawdę OTRZYMAŁAM PO RAZ KOLEJNY ŻYCIE, ponieważ jak mnie wybudzili ze śpiączki TO NIE POTRAFIŁAM NIC! Ona wówczas rzekła: to powinna być pani z siebie BARDZO DUMNA! Ja otwarcie przyznałam, że teraz już jestem! Bo wiem, że przeszłam naprawdę KAWAŁ CIĘŻKIEJ DROGI I ŻE NIE KAŻDY POTRAFIŁBY TO WSZYSTKO ZNIEŚĆ.


A dodałam właśnie o tym "mówieniu"…, że mój mózg tak mnie zaskoczył [choć ja sama tego oczywiście nie pamiętam, wiem to jedynie z opowieści], że jak nie umiałam znaleźć wyrazu po polsku, to radziłam sobie [podobno właśnie] wyrazami po niemiecku, 🤭. Lecz podczas tej mojej drogi/ podróży niesamowicie wiele zdążyłam się już nauczyć! I wcale nie przez teorię [z której ja nigdy nie byłam dobra, 😜], a poprzez realne/ rzeczywiste doświadczanie. A teraz już coraz bardziej ufam w te słowa:

Poza tym, coraz bardziej jestem tego pewna , że nie "PRZEZ TO", co było mi dane przeżyć, ale "DZIĘKI TEMU", UZYSKAŁAM POTRZEBNĄ MI WIEDZĘ, aby teraz móc lepiej rozumieć i pomagać także innym:

Powiem jeszcze tylko, że ta dziewczyna w recepcji tam, zrobiła oczywiście ksero tego wypisu, jak i zauważyła, że miałam już tam jakieś wyniki obrazowe i to także z AFFIDEA, oczywiście nie w tym miejscu, ale miałam! Widząc, że mam ZNACZNY STOPIEŃ NIEPEŁNOSPRAWNOŚCI, powiedziała mi, abym TO ZAWSZE OKAZYWAŁA JUŻ PRZY REJESTRACJI, ponieważ wtedy otrzymam szybciej termin.
To opowiedz jeszcze, jak samo badanie przebiegało…
Ok., mówię. Okazało się, że nie weszłam jednak o tej godzinie, jak miałam zaplanowane… Ale, jak już zostałam wezwana, to miła pani obsługująca rzekła do mnie, że mam zdjąć płaszcz i zostawić wszelkie jakieś metalowe i elektroniczne rzeczy. Tak więc torebka, komórka, okulary, nawet musiałam zdjąć stanik, bo założyłam wprawdzie sportowy, ale niestety ten z zamkiem z przodu, 🤦♀️. Oczywiście ubrałam później normalnie własny T-Shirt, który miałam. Byłam także w spodniach i butach!
Położyłam się tam, jak mi panie wskazały, ponieważ od razu powiedziałam, że będzie mi raczej zimno tak na krótki rękaw, więc ta bardzo miła kobietka, rzekła mi, że ona mnie oczywiście przykryje kocem. Samo badanie trwało [podobno] 20 min. Ja w każdym razie tam tak sobie leżałam i POMIMO TYCH HAŁASÓW, nie uwierzysz, lecz PONOWNIE DZIĘKOWAŁAM WSZECHŚWIATOWI/ BOGU I WSZYSTKIM NIEZIEMSKIM ISTOTOM, ŻE MOGĘ TAKŻE TEGO DOŚWIADCZAĆ, 😉🤭
Dostałam do uszu stopery, bo było tam cholernie głośno… Później jednak wciąż się zastanawiałam, jak to działa…
~~~~~~
Kurczę, a teraz właśnie jeszcze sprawdza dokładnie, na czym to badanie właściwie polega… I spójrzcie tylko, cóż znalazła:
Na czym polega rezonans magnetyczny głowy
W każdej komórce ludzkiego ciała są obecne atomy wodoru, które ulegają charakterystycznemu uporządkowaniu, jeśli znajdą się w silnym polu magnetycznym – trochę jak opiłki żelaza układające się wokół dużego magnesu. Można to zaobserwować, poddając tkanki działaniu fal radiowych o odpowiedniej częstotliwości. Komórki poszczególnych struktur organizmu reagują wówczas na fale w różny sposób. Aparat do rezonansu rejestruje zaś te reakcje i dzięki zaawansowanemu oprogramowaniu przekłada je na niezwykle precyzyjny, dwu-, a nawet trójwymiarowy obraz owych struktur. Tak właśnie w dużym uproszczeniu przedstawia się zasada działania rezonansu magnetycznego, zwanego też skrótowo RM lub MRI (od angielskich słów „Magnetic Resonance Imaging” oznaczających po prostu „obrazowanie rezonansem magnetycznym”).
MRI głowy – zakres możliwości badania
Ani pole magnetyczne, ani fale radiowe nie mają przy tym szkodliwego wpływu na tkanki. W przeciwieństwie chociażby do promieniowania jonizującego, używanego do prześwietleń rentgenowskich czy w tomografii komputerowej. Co więcej, o ile badania te bardzo dobrze uwidaczniają kości, o tyle znacznie gorzej radzą sobie z ukazaniem komórek nerwowych, których największe zagęszczenie znajduje się wszak wewnątrz czaszki. Przy MRI podobny problem natomiast nie zachodzi.
Nic zatem dziwnego, że rezonans magnetyczny głowy jest jedną z najskuteczniejszych metod obrazowania tego obszaru. Da się dzięki niemu zobaczyć zarówno elementy szkieletu, jak i tkanki miękkie, mózg oraz rdzeń kręgowy, obecne tam nerwy i naczynia krwionośne*, węzły chłonne, a także narządy zmysłów (wzroku, słuchu, równowagi) i ich otoczenie. Badanie umożliwia ocenę budowy wymienionych struktur, wykrycie ewentualnych nieprawidłowości, zaplanowanie leczenia – w tym przygotowanie do operacji chirurgicznych – a potem monitorowanie efektów. Tzw. funkcjonalny rezonans magnetyczny (fMRI) pozwala zaś ponadto obserwować ośrodkowy układ nerwowy w działaniu, co wykorzystuje się przede wszystkim w neurologii, psychologii i dziedzinach pokrewnych.
52:27

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
A tu po prawej jeszcze zdjęcie jakie zrobiła Mała Mi w tej przychodni właśnie, czekając na to badanie.
Ok. moja kochana, ale powiedz jeszcze o tym, że Ty przecież czekając tam, czytałaś sobie już i własny blog… Oraz póóóźniej, jak już wyszłaś z tego gabinetu, a powiedziałaś także, że chcesz od razu otrzymać płytkę z obrazem tego badania, bo dopiero po chyba 2, czy 3 tygodniach będziesz mogła udać się tam po odbiór wyniku z opisem.
Tak właśnie, zatem, jak już tam byłam, to stwierdziłam, że i zaczekam na tę płytę… Bo właśnie w przeciągu tego czasu, zdążyłam już przeczytać moje 2 wpisy… Ale najważniejszy był dla mnie przecież ten po angielsku. Wtedy jednak napisałam zaraz do kolejnej znajomej, ona pracowała właśnie w HR w tej korporacji, w drodze do której uległam temu wypadkowi.
A Iza, przez długi czas mieszkała w Anglii, tam również się uczyła… Odwiedziła mnie również w szpitalu, jak leżałam. Jednak ważniejszą informacją było dla mnie właśnie to, że mówiła zdecydowanie lepiej po ang. niż po polsku. A teraz ma już nawet drugiego męża pochodzącego z Rumunii, z którym ma także córeczkę Sonię [z poprzedniego małżeństwa ma również cudownego synka, właśnie napisałam do niej z pytaniem, jak mu na imię,😉 RYSIU]
Owszem, moja droga, a poniżej to, co napisałaś do tej Izabeli:
09:22
Hej Kochana, co u Ciebie i jak się czujesz? Czy mogłabym mieć do Ciebie prośbę? Byłabym MEGA WDZIĘCZNA, gdybyś kiedyś w wolnym czasie, zechciała sprawdzić mój wpis na blogu po angielsku i poprawiła błędy, które tam porobiłam ![]()
![]()
![]()
![]()
I podałaś jej link do tego wpisu, zatytułowanego PRACTICE MAKES PERFECT. Czyli widzisz, moja droga, Ty w ogóle nie próżnujesz, tylko nieustannie czymś się zajmujesz! Ale teraz dodajmy jeszcze to, co Ty już zdążyłaś tutaj zrobić… Prócz tego, że przygotowałaś wspaniałe wręcz jedzonko dla nas! Ok, to zacznijmy od tego… Bo to uwieczniłaś także na zdjęciach! Dodam jeszcze tylko jedną bardzo ważną rzecz: że… TY, KOCHANA, MASZ OGROMNY WRĘCZ DYSTANS DO SIEBIE I SWOJEGO ZACHOWANIA! Naprawdę mnie tym niemal "rozbrajasz". Przedstaw tutaj proszę wszystko, co tylko możesz!
Ok, to zacząć chyba powinnam od tego, że… nie wiem, czemu tak sobie to wydedukowałam [ubzdurałam, 🤦♀️], …, że skoro to CH MADISON jest dziś otwarte [a tak wcześnie, jak ja tam byłam, to oczywiście jeszcze było wszystko pozamykane…😉] No więc, ja cały czas byłam pewna, że dzisiaj jest TA HANDLOWA NIEDZIELA… Więc nawet przechodząc tak spacerkiem z tymi kijkami do następnego przystanku, a nie tego przy dworcu głównym…, już planowałam sobie, że coś jednak zjem. Lecz nie chciałam się nigdzie zatrzymywać, aby kupować coś gotowego do jedzenia, bo postanowiłam, że wracając do domu, zajdę jeszcze do Lidla i tu przede wszystkim zakupię sobie jakieś produkty…
Tak sobie później pomyślałam, że może nie będę kupowała niczego wielkiego, bo przecież dzisiaj miałam ponowny plan NIC NIE JEŚĆ… I przez cały czas, jeszcze w tramwaju tak do siebie mówiłam, że ok, ale z pewnością zakupię CYTRYNY i ACTIMEL, jabłka i może jakieś jeszcze banany. Przecież to również może zostać też na później, ale bynajmniej nie musiałabym tyle dźwigać na raz, bo przecież będę chciała zakupić jeszcze Passatę Pomidorową, szpinak oraz cebulę. Bo chciałabym ponownie wykreować jakieś danie… na ciepło, wzmacniające odporność, a zainspirowała mnie właśnie aga [agnieszka@salaterka.pl], od której dostałam takiego @: Pyszności na styczniowe mrozy. boooszeee, ale ja tego nie skończę nigdy..
56:22
No właśnie, kochana! To teraz już naprawdę w takim MEGA SKRÓCIE, bo ja doskonale wiem, jaki Ty masz ten język bogaty i kwiecisty, stworzony wręcz do "BAJECZNYCH" opowiadań… Ale teraz, to najdroższa ukróćmy i ja już przedstawię to za Ciebie tak szybciutko… Otóż byłam Tobą, kochana, ponownie zachwycona, jak Ty jednak, zobaczywszy, że WCALE NIE MA DZISIAJ ŻADNEJ HANDLOWEJ NIEDZIELI I TEN LIDL JEST JEDNAK ZAMKNIĘTY… To Ty sobie pomyślałaś, no ok, trudno, mam tylko jeszcze dłuższy spacer [bo przecież w samym Gdańsku także przeszłaś się na kolejny przystanek,😉] A tutaj uwieczniłaś jeszcze swoją uśmiechniętą buzię na zdjęciu, 😋.

Dalej zaś, kochanie, pomyślałaś sobie, że no właściwie to trudno, choć pierwsza Twoja myśl była taka, że może właśnie Wszechświat Ci poprzez to pokazuje, że masz jednak dzisiaj nic nie jeść, 😜. Ty jednak, powróciwszy do domu, pomyślałaś, że skoro przez całą drogę już się właściwie nastawiłaś, że sobie coś zjesz… To postanowiłaś, że otworzysz zamrażalnik i sprawdzisz, czy czegoś tam czasem już sobie kiedyś nie przygotowałaś… A jakie było Twoje zaskoczenie, jak dostrzegłaś TYLE MROŻONEK!
boooszeee, no właśnie! Czemu ja o nich zapomniałam…??? Nie miałam wprawdzie niczego już zrobionego, ale przecież nie byłabym sobą, gdybym czegoś kreatywnego jednak z tego, co mam nie przygotowała,
Zatem wzięłam te warzywa na patelnię, po włosku… I raz, dwa je zrobiłam… Lecz tak sobie jeszcze pomyślałam, że cholerka do tych warzyw, przydałoby się jeszcze coś… jakaś kasza, lub soczewica… Bo Wrapów, ani makaronu [które najszybciej się przygotowuje…] już przecież nie mam…🤷♀️
Owszem, nie masz, ale opowiadaj lepiej, na jaki Ty pomysł wpadłaś!

No więc…, zajrzałam szybko do zamrażalnika, ale tam również nie było już nic ugotowanego wcześniej… Więc zaczęłam się rozglądać po tej kuchni, a tam w kartonie dostrzegłam stojące PŁATKI JAGLANE, zatem szybciutko je tylko odwróciłam, by sprawdzić, jak je przygotować i jak tylko dostrzegłam, że WYSTARCZY ZALAĆ GORĄCĄ WODĄ LUB MLEKIEM… To dosypałam ich zaraz do tej patelni, bo przecież te warzywa podlałam również wodą i to w takiej ilości, że jednak w niej za bardzo chyba pływały,


Owszem, kochanie, ALE ZOBACZ TYLKO JAK WSPANIALE ZADZIAŁAŁAŚ ZNOWU! Przecież nawrzucałaś tych płatków i razem to wymieszałaś i zrobiła się super wytrawna jaglanka!
Owszem tak było! I muszę powiedzieć, że po raz kolejny udowodniłam, że dla mnie nie ma rzeczy niemożliwych, 😜. Lecz, jak wiesz… to jeszcze nie wszystko, buhaha, 🤣. Bo…, ok. ale to już postaram się napisać najkrócej jak mogę: Okazało się, że nie dodałam tej przyprawy, która była w tej mrożonce zamieszczona, tylko ją wyjęłam szybko i … później już o niej całkowicie zapomniałam… 🤷♀️ A w międzyczasie pokroiłam jeszcze 🍅 i… tutaj, ponownie, jak moja własna rodzicielka… Wiesz, skoro pomidor i Włochy to… BAZYLIA, 😉🤭🤣. Zatem ja wzięłam już, oczywiście z takim wielkim dystansem/śmiechem oraz jednak ironią, niemalże rozbawieniem, i tego pokrojonego 🍅, oprószyłam jeszcze tą moją suszoną bazylią!



Ale… Co ważniejsze: do jedzenia tego dania, włączyłaś nam kochana Beauty In The Broken (Full HD Movie, Love, Romance, Drama, English) w ORYGINALE, CZYLI PO ANGIELSKU!!!
Tak owszem, bo postanowiłam właśnie w ten sposób też się uczyć! I dlatego ten mój zapisek wyglądał następująco:
12:15 – 22.04 3 Gemüse auf r Pfanne & BEAUTY I N THE BROKEN AUF ENGLICH!!!, 12:30 – 22.04 3
Następnie jednak po prostu to czułam, że powinnam jeszcze wykonać jakiś, choćby MAŁY RESET, który wyglądał tak:
12:43 – 22.04 3 na leżaku i Connection with the universe, get all the money you want – music to attract good luck, success
1:03:11

boooszeee, kochanie moje, spójrz tylko, jakiego smsa JUŻ DOSTAŁAŚ!
Zapraszamy na www.affidea.pl. Opis Twojego badania jest gotowy do pobrania.
Wiem właśnie, kurczę, jak widzisz ja nie mam chwili wytchnienia, bo muszę jeszcze zobaczyć w ogóle, jak mogę się tam zalogować… A właśnie przed moim wyjściem zapytałam jeszcze o to w tej recepcji i ta dziewczyna wydrukowała mi to nawet na kartce, ale z całą pewnością zajmę się tym dopiero jutro!
Moja droga, a zauważyłaś, że ponownie jakby WSZECHŚWIAT CI SPRZYJA??? Otrzymałaś przecież dzisiaj takiego smsa jako ALERT RCB:
Uwaga! Jutro i pojutrze (15/16.01) intensywne opady śniegu. Drogi mogą być nieprzejezdne. Zachowaj ostrożność. Śledź komunikaty pogodowe.
///////////
Zdumiewa mnie tu kochanie kilka rzeczy…, choćby to, że wciąż pojawiają się Tobie te właśnie cyfry i to naprawdę BARDZO CZĘSTO!
boooszeee, Mała Mi nie byłaby sobą przecież, jakby nie spróbowała choć jeszcze odnaleźć jakiegoś wpisu, w którym może coś już o tym Simonie wspomniała… Odnalazła go! Jest on zatytułowany: ŻYCIE WEWNĘTRZNE (MYŚLI/ UCZUCIA/ WYOBRAŻENIA) => STWARZA ŚWIAT WEWNĘTRZNY!!!
ŻYCIE WEWNĘTRZNE (MYŚLI/UCZUCIA/ WYOBRAŻENIA)=> STWARZA ŚWIAT ZEWNĘTRZNY!!!
14:41 – 22.04 3 ☕(+ owsianka na wodzie… + bakalie i Brot z masłem orzechowym) i Beauty In The Broken (Full HD Movie, Love, Romance, Drama, ENGLISH)





1 myśl w temacie “Życzliwość w dawaniu tworzy miłość.”