❤️: 08./09./10.II.2024
Jeśli czytacie mój blog, wiecie, że jestem dzielna. Pierwotnie uczyniłam z niego własną „AUTOTERAPIĘ”. Powiem krótko, bo nie znoszę narzekać i koncentrować się na wszelkich niedomaganiach, gdyż, jak wiemy, to wtedy rośnie… TWORZENIE tego bloga zajmuje mi jednak wiele czasu i kosztuje mnie także sporo wysiłku, gdyż zawsze staram się wyszukiwać i zamieszczać rzeczy cenne również dla innych. Dlatego, jeśli ktoś z Was uznałby, że jest to przydatne i zechciałby wpłacić na moją zrzutkę jakiś „grosz”, będę BARDZO WDZIĘCZNA.
A tutaj podaję link do tego: https://zrzutka.pl/wx9kgt

Kochanie moje, a nie pomyślałaś o tym, co przedstawia tytuł, jaki nadałaś temu wpisowi?
Nooo, jakby Ci to powiedzieć…, 😉. Jakoś chyba właśnie z tego powodu on do mnie "przyszedł/ przemówił/ wpadł mi w oko/ zapukał do mojego ❤️". Boże, to jest dla mnie naprawdę wręcz niesamowite…, co tu się u mnie dzieje… Poważnie mówię, ciężko mi to samej ogarnąć.

Rozumiem, moja droga, ale wiesz dobrze o tym, bo jesteś niesamowicie mądrą i świadomą kobietą! Że wszyscy wolą, jak opowiadasz przede wszystkim, o tym, co się Tobie przydarzyło. Bowiem, nikt z nas, nie lubi mniemać, ani też snuć żadnych domysłów. Ty sama przecież także zdecydowanie lepiej rozumiesz, jeśli przedstawiane są czyste fakty, a nie tylko jakaś teoria/ sugestie/ domysły, itp. 😉. Zatem, kochana, zaczynamy 
No więc, rozpocznę od tego, jak leżałam sobie jeszcze w łóżku… Wówczas wykonywałam coś, czego nie do końca rozumiałam… Po tym, jak włączyłam to WiFi na komórce, by "tylko" sprawdzić temperaturę… To później już przeszłam dalej: doszedł do mnie jakiś @, więc zaraz sprawdziłam, że jest to: Nagranie z webinaru: Gramatyka angielska bez wkuwania, zauważyłam tam także kolejnego @ z tej NAWYKOWNI…, gdzie spotkania prowadzi m.in. ta Ewelina Stępnicka. Następnie, oczywiście,🤦♀️, weszłam ponownie na ten LI [i nie będę kryła, ale… to podobnie wciąga, jak wszystkie inne platformy społecznościowe, 🤷♀️]
Zatem już jakby automatycznie nie czułam się z tym najlepiej… Ale zaczęłam czytać pewien bardzo poruszający wpis… dziewczyny/ kobiety…, która nie dość, że także wiele przeżyła, to potrafiła to wspaniale przerobić na własną siłę i teraz z tego po prostu czerpie, bo znowu: NIE PRZEZ TO, A DZIĘKI TEMU stała się tym, kim jest obecnie!
No dobrze, kochanie, ja również zapoznałam się z tym, o czym ona pisała [jestem zdania, abyśmy to także tu udostępniły! Ponieważ ta kobieta jest tak niesamowita, jak i Ty, i nie tylko nie wstydzi się tego, co jej się przydarzyło, ale także czerpie z tego energię!] Lecz, póki co, myślę, że powinnaś tu jeszcze wspomnieć o kilku innych także istotnych rzeczach…
No więc tak…, to już przedstawię w mega skrócie… O 8:04 zadzwoniłam do mojej mamy [właśnie m.in. po tym, co przeczytałam u tej Małgorzaty]. Nie mogę już tego odnaleźć, więc nie będę cytowała, a jedynie napiszę to, co wtedy odczułam: ŻE W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI POWINNAM SŁUCHAĆ SIEBIE I TEGO, CO MÓWI DO MNIE MOJE CIAŁO. I dokładnie w tym momencie przedzwoniłam jeszcze taka zmęczona do mojej mamy i zapytałam tylko, czy czasem nie kupiła jeszcze żadnego prezentu…
Bo… ja niestety nie mam siły by przyjechać… Ona wtedy, że NIE OTRZYMAŁA ODE MNIE W OGÓLE ŻADNEGO PRZELEWU. Ok., ale to jest oczywiście dłuższa historia, jak to z moją mamą, 🤭,😋, więc najlepiej chyba przedstawię to, co mi napisała i ja jej odpisałam:
Córcia każdy Twój przyjazd bardzo mnie cieszy. Ale faktycznie lepiej jak sobie odpoczniesz w domu, posprzątasz i wyprasujesz. Będziesz mogła poczytać i wypocząć. A jeszcze też nie wiadomo czy [babcia- przypis MM] nie będzie szła do Mateusza na urodziny. Więc nie miej żadnych wyrzutów, nie dzwoń do babci nie usprawiedliwiaj się po prostu jutro złożysz życzenia . Dobrego dnia kochana, spędzaj czas pożytecznie i przyjemnie. Całuję Cię mocno
Na konto nie wpłynęły pieniądze, więc już nie wysyłaj bo babcia mówi, że w marcu zaraz ma imieniny więc mamy nie kupować dwa razy prezentów.
Więc spójrz mamo, ile już dobrych rzeczy tu dostrzegasz:1) ja wypocznę i zajmę się sobą i mieszkaniem (tak, jak zamierzałam) 2) nie wiemy, czy babcia czasem nie pójdzie do Mateusza 3) nie wysłałam jednak tych pieniędzy
4) a chyba jeszcze dziś i tak wyjdę się „przejść” do paczkomatu, bo dziś powinna dojść tam dla mnie kolejna przesyłka
Zadbam i zatroszczę się o siebie, tak jak powinnam
Pozdrawiam
No i super Monia. Do tego jeszcze świeci pięknie słońce, mam nadzieje, ze u Ciebie też.
No dobrze, więc wstawiłaś już tutaj tę Twoją rozmowę z mamą. Jednak zdecydowanie bardziej istotnym tu jest to, cóż napisałaś do tej dziewczyny z LI!
Zaraz oczywiście to uczynię… A dodać jeszcze muszę, że w tamtym momencie już naprawdę niczego nie "rozkminiałam" i nie analizowałam… Bo chyba jakoś zrobiłam to intuicyjnie znowu… Tak, jakby COŚ/ KTOŚ mi mówił/ podpowiadał, że tak mam uczynić.

I wtedy też, rozpoczęłam właśnie tę konwersację [a robiłam to wszystko z komórki…], lecz po prostu jej to wysłałam. Ale teraz jeszcze, kupiłam nam dziś przecież ZAMIAST PĄCZKA Loda MAGNUM! Zatem, zróbmy sobie przerwę na kawkę, 😉. A do tego włączę nam ponownie PEACEFUL WARRIOR.
16:40 – 15 21 (2na1) ☕+ MAGNUM i PEACEFUL WARRIOR, 16:54 – 14 2 22.04 3 [27]
To teraz już to, co Mała Mi napisała tej dziewczynie z samego rana:
09:26 Małgorzata Czernecka, cieszę się, że jesteśmy kontaktami! Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko w porządku. – to było już tam automatycznie, dalej zaś to, co nasza bohaterka sama napisała:
09:36 Bo u mnie niestety nie bardzo… Choć generalnie jestem osobą łatwo się nie poddającą i która także WIELE PRZESZŁA (własny, poważny wypadek [0,5 roku w szpitalu, prawie 2 m-ce w śpiączce farmakologicznej! wypadek brata=karateki z czarnym pasem.., rozwód itd…] A to naprawdę jeszcze nie wszystko 🤦♀️. Więcej o mnie zdecydowanie znajdziesz tutaj: https://niesklasyfikowana.wordpress.com/2024/01/11/practice-makes-perfect/
Dalej jednak, zabrała ze sobą kijki, bo…, choć wczoraj tyyyleee zjadła, ponieważ pomyślała właśnie, że resztę i tak będzie musiała zamrozić… [a nie miała już też niestety tyle miejsca w zamrażalniku…] Następnie zaś wpadła na kolejny pomysł, że może po prostu zrobi sobie już dzisiejszy dzień DNIEM NIEJEDZENIA… Póóóźniej zaś [dokładnie dzisiaj z rana] doszło do niej, że skoro jednak w tym domu zostaje i nigdzie nie wyjeżdża, to uda się choć z tymi kijkami też do tego kerfa po 🥛🍎🍌🍇. Oczywiście zakupiła także cytryny. A jeszcze w międzyczasie się zastanawiała, czy nie wziąć może gorzkiej czekolady…
Lecz, koniec końców, stwierdziła, że nie zakupi jej, jak i w ogóle żadnego pączka! Zamiast niego, jak już wiecie, nabyła po prostu nam tego Loda MAGNUM. A poza tym doszedł do niej i @, i sms, że:
Twoja przesyłka z „Multiwitamina – Witaminy Na Dzień, Minerały Na Noc” jest gotowa do odbioru w automacie paczkowym.
Ale, kochanie musisz o tym tu powiedzieć, że przecież skoro tak słonko świeciło, a było cały czas mroźno, to Ty wybrałaś się po drodze również i na dolinkę!
Owszem tak było, zaraz o tym opowiem… Ale będzie mi łatwiej to zrobić, gdy udostępnię tu foty, które porobiłam. Tak więc w pierwszej kolejności ja, jak wędrowałam po tej dolince… Lecz przez cały niemal czas chciało mi się tak właśnie płakać i generalnie chodziłam tam, wypowiadając wciąż te słowa:
BOŻE/ WSZECHŚWIECIE, PROSZĘ WAS O POMOC…
Czułam się trochę, jakbym była jakaś niemal zahipnotyzowana…😑🫥. Nie bardzo w sumie nawet wiedziałam, z jaką intencją mam tam chodzić, bo było mi po prostu cholernie źle… A jeszcze, jak dostrzegłam, co tam jest wyłożone na tym chodniku… To jakoś wtedy ten mój nienajlepszy nastrój bardziej "wywindował..."



Widziałam, kochana moja, ale powiedz raczej o tym, jak Ty, pomimo wszystko znalazłaś rozwiązanie i zaczęłaś okrążać ten zbiornik wodny w miejscach, gdzie tych płyt jednak nie położono… 
Bo tak też zrobiłam. Nie mogłam wykonać całych tych okrążeń tam, ale właśnie stwierdziłam, już mega wściekła na wszystko/ na kolejną przeszkodę dla mnie [tak, zdaję sobie doskonale sprawę, jak to brzmi…, no ale mówię otwarcie, jak się wtedy czułam…], że po prostu będę przechodziła tylko po drugiej str., bo tam tych płyt nie było i było mi wygodniej chodzić z tymi kijkami! 
Ale… dodam tu jeszcze tylko, że PONOWNIE ZOBACZYŁAM TAM SROCZKĘ!!! I wtedy właśnie pomyślałam, że ten WSZECHŚWIAT jednak mnie nie zostawił… i nawet MU za to podziękowałam, przez niemal łzy…
Kochana moja, ale wiesz co jeszcze do mnie doszło, tzn. oczywiście wiele tych rzeczy…, ale przede wszystkim też pomyślałam sobie, że… kiedyś jeszcze chyba gdzieś czytałyśmy o tym, że ten czas przed tymi WALENTYNKAMI również jest taki wprawiający wiele osób w taki jednak melancholijny, żeby nie mówić posępny i depresyjny stan… A co dopiero Ty, kochana, kiedy musisz tu SAMA ROBIĆ TAK NIEZMIERNIE WIELE RZECZY! I nie masz nawet z kim porozmawiać, podzielić się tym, co u Ciebie, tak naprawdę, szczerze…
Ale… chciałam powiedzieć o czymś jeszcze… Otóż niemądra ja przecież własnej mamie, po tym, gdy ta oczywiście mnie zapytała, słysząc, że jednak nie przyjeżdżam, najpierw zadała pytanie:
A co masz jakieś inne plany jednak, tak?
boooszeee, a ja NIE CHCIAŁAM JEJ OKŁAMYWAĆ I ZMYŚLAĆ CZEGOKOLWIEK, tylko odparłam jej prawdę… A zaraz potem pomyślałam DLACZEGO JA JESTEM TAKA NIEMĄDRA??? BY WŁASNEJ RODZICIELCE MÓWIĆ, ŻE NIE CZUJĘ SIĘ DOBRZE,…I TO… bardziej PSYCHICZNIE…🤦♀️
Kochana, zrobiłaś to, ponieważ tak, jak rzekłaś powyżej, NIE CHCIAŁAŚ JEJ OKŁAMYWAĆ I WYMYŚLAĆ ŻADNYCH HISTORII. A przecież dobrze o tym wcześniej jeszcze [przed tym wypadkiem!] wiedziałaś, że są rzeczy, których lepiej jednak jej nie mówić!
Dokładnie tak!!! Dlaczego ja o tym nie pamiętam??? W każdym razie, jej słowa po tym:
Ledwo sobie tam radzisz…, przyznaj…., bo ja to mam choć do kogo wyjść i pogadać, a Ty jedynie jak gdzieś wychodzisz to tylko do sklepu… A tak z nikim się przecież nie widujesz…
[boooszeee, dlaczego jej mama tego nie pojmuje, że Mała Mi WCALE NIE CHCE MIESZKAĆ TAM Z NIĄ… Bo przecież w tym Elblągu, to by niemal „umierała każdego dnia”…] 
I teraz ja "jechałam moimi textami", nie pomyślawszy o tym, że mogłam powiedzieć cokolwiek innego, że mam np. angielski, [którego, swoją drogą, również już dawno nie odbywałam….], bo, cholera jasna, nie mam na to kompletnie czasu… 🤦♀️😫🤷♀️
boooszeee, ale zaraz powiem coś jeszcze, do czego doszłam właśnie dzisiaj! W każdym razie najpierw tylko te słowa, którymi się broniłam [a tak naprawdę ogarniał mnie niemal wewnętrzny TOTALNY PŁACZ I RYK…] Lecz udostępnię już jedynie to, co tak bardzo zostało w mojej głowie…
MUSZĘ W KOŃCU POSPRZĄTAĆ, WRESZCIE ZACZĄĆ PRASOWAĆ TĘ STERTĘ RZECZY… 🙉🙊🙈
[boooszeee, dlaczego ja zawsze tak mówię! Przecież owszem MAM TAK CHOLERNY TEN BAŁAGAN, ALE TYCH RZECZY WCALE JUŻ AŻ TAK ZNOWU DUŻO NIE MAM DO TEGO PRASOWANIA…]
Koniecznie! Przecież SPRZĄTAĆ MUSISZ, BO INACZEJ ZALEGNĄ SIĘ TOBIE JAKIEŚ ROBAKI…
A poza tym, jak coś robisz, to zawsze też wtedy masz już zajęcie i lepiej Ci odgonić wszelki stres, czy jakieś dołujące myśli…
Mamo, po co Ty mi mówisz takie oczywistości, jak ja to przecież wiem!!! I tak właśnie zawsze robię [tu mnie już totalnie wkurzyła…, bo jestem na nią zawsze zła, że ona przede wszystkim "wali takimi teoriami"…, bo …, gdybym jeszcze wiedziała, że ona nie tylko tak mówi, ale także w ten sposób postępuje…]
Wiesz co, kochanie, myślę, że tutaj już nawiązałaś do kolejnego tematu… [nieuwolniony żal i pretensje do swojej rodzicielki = zaraz się do tego odniesiemy]. Ale najpierw lepiej dokończ, jak już jednak wracałaś do domu i z tej dolinki, oraz z tego kerfa, gdzie później jeszcze się udałaś…
Tak, to widać na tych zdjęciach poniżej, jak właśnie wracałam… Bo wówczas, już w drodze powrotnej z tym MAGNUM w plecaku… Postanowiłam jeszcze odebrać te witaminy… Czułam się wtedy znowu fatalnie… Bo po raz kolejny jechałam po sobie, że cholera mogłam przecież zrobić to jak szłam w tamtą stronę… To ja nie, bo nie chciałam zabierać ze sobą czegoś do plecaka, by chodzić z tym po tej dolince…
Wiesz co, najdroższa, bardzo się cieszę, że dostrzegasz to, jak Ty sama siebie traktowałaś! Ale, kochanie, dodajmy choć, że TE WITAMINY ZAMÓWIŁAŚ JUŻ DO TEGO Allegro One Box, zielony automat, na Twojej ulicy! I byłaś wtedy taka szczęśliwa, aż cyknęłaś sobie to selfie tam. Kolejne zdjęcie zrobiłaś w domu, jak wypakowałaś te właśnie MULTIWITAMINY!


To teraz przejdę już chyba najlepiej do tej mojej dalszej konwersacji z tą Małgorzatą…, bo będąc w tym kerfie zauważyłam, że wysłała mi jakąś wiadomość… Jednak wtedy jeszcze nie mogłam tego za bardzo znaleźć/ odczytać, więc postanowiłam, że uczynię to, jak wrócę do domu.
Ok., kochana moja, ja naprawdę doskonale to widzę, iloma Ty rzeczami chciałabyś się tutaj podzielić z innymi… Ale po prostu już jak przychodzi co do czego, to brakuje Tobie wręcz słów/czasu/siły… Np. co jakiś czas zaglądasz na tą platformę LI, a tam widzisz, co ta Małgosia Czernecka udostępnia… I jak to czytasz, to masz ponownie tak róóóżne te myśli…, bo tak wiele chciałabyś jeszcze dodać tutaj…
Dokładnie…, ale zamierzam choć zakończyć jedną rzecz…, czyli podam tutaj i to, kim jest ta Małgorzata, oraz w końcu rozwinę może to, co zawarłam dalej w tej naszej rozmowie…, bo wtedy zdecydowanie lepiej będzie mi to wyjaśniać… Przede wszystkim zacznę chyba od tego jej artykułu:
Małgorzata CzerneckaMałgorzata Czernecka• 1.• 1.Psychologist | Wellbeing Strategist | Expert in vital energy management | Psychotherapist | Mental Health | Productivity | Human bioenergy | Founder of Human Power
🎁Kiedy los daje nam niechciany prezent wszystko nagle się zmienia. W swoim życiu zachorowałam na 2 nowotwory i miałam 1 przeszczep szpiku. Łącznie w szpitalach przeleżałam bite 10 miesięcy, a prawie 11 lat dzień w dzień brałam chemioterapię.
🌟 Obie choroby dały mi ogromną ilość doświadczeń, swojego rodzaju prezentów, bez których nie byłabym tu gdzie jestem i nie byłabym tym, kim teraz jestem.

💡Jeśli zastanawiasz się kiedy to wszystko się działo, to odpowiem, że teraz, w ostatnich 10 latach. W czasie mojej drugiej choroby stworzyłam firmę Human Power, Poland, która zajmuje się well-beingiem i której by nie było, gdyby nie białaczka. Dziś mogę dzielić się tym, co sama od losu dostałam – energię, wiarę i moc.
Co ważne dla mnie:
✔️Nie traktuję swoich chorób jako wrogów numer 1.
✔️Nie uważam, że są dla mnie większym zagrożeniem niż wypadki samochodowe (których miałam też kilka 🙈).
✔️Nie toczyłam i nie toczę z nimi zaciętych walk czy wojen. W końcu są częścią mnie, która potrzebuje się uzdrowić, a nie… zabić.
Ogólnie czuję, choć może to zabrzmi dziwnie, że moje choroby dały mi ogromną moc, szczególnie pierwsza. Kiedy usłyszałam od profesora 20 lat temu: „jak przeżyjesz 2 miesiące to będzie dobrze” – pomyślałam, że chyba żartuje. Ale to właśnie wtedy zaczęła się moja historia z braniem odpowiedzialności za uzdrowienie.
💡Czuję, że choroba nowotworowa (jak każda inna) przychodzi do mnie z jakiegoś powodu, że gdzieś jest jej źródło. Mam przekonanie, że moje uzdrowienie związane jest nie tylko z przyjmowaniem leków, ale przede wszystkim z dotarciem do przyczyn mojej choroby i pracą z nimi.
💡Uzdrawianie jest procesem aktywnym, czynnym, angażującym. Leczenie jest bierne i wiąże się z przyjmowaniem leków. Nie ma tam większego zaangażowania – ćwiczeń, diet, medytacji, psychoterapii, pracy z ciałem etc.
Gdzie jestem teraz?
🏆 W grudniu 2023 roku, 10 lat od diagnozy, odstawiłam leki na białaczkę. To był dla mnie naprawdę wielki moment i nadal się tym cieszę (!)
🏆 W tym roku kończę szkołę psychoterapii pracy z ciałem w nurcie bioenergetyki Core Energetics. Nie zostałabym psychoterapeutą tak złożonej metody, gdyby nie moje nowotwory.
🏆Oczywiście nadal robię badania co miesiąc i dopiero za pół roku (do roku) będę wiedzieć, czy jestem zdrowa. Czekając na wyniki mam jednak spokój w głowie.
👉4 lutego był Światowy Dzień Walki z Rakiem (wolałabym Światowy Dzień Uzdrawiania Raka, ale też wiem, że dla części osób jest to bardzo mobilizujące słowo i stawia ich psychicznie do pionu. Mnie też raz postawiło).
Jeśli masz w swoim otoczeniu osobę, która choruje teraz na nowotwór sprawdź, czy słowo „walka” jest dla niej. Czy mobilizowanie jej do walki, mówienie, że nie może się poddać, że przed nią kolejna bitwa którą musi wygrać jest tak naprawdę wspierające. I sprawdź, czy czasem nie robi dzielnej miny i mówi że walczy, bo tego oczekuje od niej otoczenie, czy może woli inny rodzaj bycia w tym procesie ze sobą i z… Tobą.
❓Sprawdzisz?
#humanpower
boooszeee, kochani, ta Mała Mi jest naprawdę niesamowita wręcz… Gdyż ona jeszcze kompletnie nie skończyła tego swojego wpisu… A już, czytając to po raz kolejny, pomyślała o tym swoim znajomym kucharzu i szefie tego baru ŻEBERKO… I właśnie teraz, 19:56, zapytała się go, jak się czuje, po czym skopiowała i wkleiła mu powyższy wpis z LI ❤️
Kochanie moje, widzisz, jaką Ty jesteś totalnie altruistyczną osobą, wciąż myślisz o innych, jak mogłabyś jeszcze komuś pomóc! Ale teraz, kończ już proszę, to co zaczęłaś… Bo, kochanie, jutro myślę, że w końcu zabierzesz się za to sprzątanie… Choć wykonasz jakąś maleńką tego część! A chciałam jeszcze tylko zauważyć, że Ty jesteś naprawdę urzekającą wręcz kobietą, ponieważ dokładnie tak postanowiłaś postępować.
Tak właśnie… Lecz…, wiesz dobrze o tym, że nie zawsze znajduję w sobie tyle siły…, by w ten sposób twierdzić/ postępować itp. Ale przecież bardzo dobrze znam już swoje siły i doskonale jestem tego świadoma, że mam jeszcze tyyyyleee tu rzeczy do zrobienia… Ale właśnie w takich chwilach, jak dziś/ teraz… potrafię ponownie złapać siebie za rękę i mówić sobie, że spokojnie, bądź dla siebie dobra i wyrozumiała. Osiągnęłaś w końcu tak wiele, więc poradzisz sobie i z tym!

Ale dodać tutaj jeszcze musimy, że poczułaś jakby w sobie większą moc, gdy przeczytałaś właśnie ten artykuł Małgorzaty.
Oczywiście, że tak! Ale jeszcze bardziej, gdy odsłuchałam tę jej wiadomość do mnie, ❤️. Nie będę tu jej całej już cytować, bo nigdy nie robię tego, bez wcześniejszego zapytania o zgodę… Taką mam zasadę, choć jestem tego pewna, że ONA NIE MIAŁABY ABSOLUTNIE MI TEGO ZA ZŁE! W końcu jest poniekąd także osobą publiczną, która w dodatku już teraz szczyci się tym, co przeszła… Lecz ok., bez zbędnego już owijania, przekażę tę MANTRĘ, którą mi poleciła, bym sobie wypowiadała [ona tak właśnie robi,🤗]
RAZ DOŚWIADCZONE, NIE MUSI BYĆ POWTÓRZONE 
I tutaj wspaniale wręcz, będzie pasować to, co Ty, kochana do niej napisałaś właśnie, jak już wróciłaś do domu.
No więc… o 14:21 wysłałam dokładnie te słowa:
Dziękuję kochana serdecznie 🙏❤️😘 NIE uwierzysz nawet… Ale ja w pewnym momencie pomyślałam, że poznałam może nawet Ciebie na warsztatach z Kronikami Akaszy, w których kiedyś uczestniczyłam, ale potem zdałam sobie sprawę, że to chyba tylko zbieżność imienia i nazwiska oraz urody… Ja wciąż mam niestety trudności z pamięcią świeżą..🤦♀️. Ale najgorsze dla mnie jest, że uważam (tak, jak usłyszałam od terapeutki karmicznej..), że w rodzie mojej mamy jest „coś” na rzeczy…) I później taaak wiele rzeczy zaczęły mi się składać jakby w 1 całość… Ale najważniejsze jest to, że w tym moim "przeszłym życiu" (bo uważam, że po tym wypadku narodziłam się na nowo!) powtarzała się często cyfra 27 (między innymi: ja i mój młodszy brat byliśmy w tym wieku, kiedy doszło do tych zdarzeń, 🙈🙉🙊) BARDZO Ciebie proszę, napisz/powiedz mi, co Ty o tym sądzisz? Z góry serdecznie dziękuję 🌞 🙌 ♥️
Także tutaj kochana, w końcu to przyznałaś otwarcie!
Tak, ale teraz już nie chce mi się niczego więcej tu pisać… Muszę bowiem pomyśleć, co mogę/ powinnam jeszcze teraz zrobić… Wyczyścić żelazko/ poprasować/ umyć się??? Bo sprzątanie mieszkania zostawiam już na jutro!
(…)
Nadeszła do nas pochmurny i zimny PIĄTEK, 09.II.2024

Boże drogi, kochanie, spójrz jaka ilustracja tu się Tobie znowu wybrała??? Przecież te powyższe słowa, jak nic, pasują do tego stanu, w którym dziś ponownie jesteś!
Wiesz, co nie chce mi się już o tym nawet mówić! Jestem po prostu beznadziejna… I nawet nie mam nikogo do pomocy… A jeszcze te słowa, kojarzą mi się właśnie z tą moją rodzicielką…,
która odnoszę wrażenie, że sama potrzebuje także terapii, jakiegoś dobrego psychologa…
Tak, moja droga, ALE MUSISZ PAMIĘTAĆ O TYM, ŻE NIE OTRZYMAŁAŚ TEGO ŻYCIA, BY SWOJĄ MAMĘ ULECZAĆ! Ona ma własne życie i własne poglądy, jak wiemy całkowicie różne od Twoich, co raczej jest normalne, gdyż ona jest z innego pokolenia. Jednak nikogo tu nie oceniamy, gdyż doskonale o tym wiemy, że Twoja mama również WIELE PRZEŻYŁA i jest nadal mega wręcz dzielna oraz postępowała zawsze najlepiej, jak tylko umiała, na własną świadomość!
Ale Ty, kochanie, już ją zostaw w spokoju i zacznij koncentrować się na własnym życiu przede wszystkim! A teraz, chodź, zjemy jeszcze ten kreatywny obiadek, który właśnie przygotowałaś!

boooszeee, kreatywny? On jest chyba jakąś porażką…, tak jak i przecież ja sama…
Kochanie, zostawię to już naprawdę bez żadnego komentarza… I choć zabierzmy się teraz za ten obiad! Który nadal uważam, że jest MEGA KREATYWNIE I POMYSŁOWO WYKONANY!!! Kochana moja, Ty widzę, że wciąż zapominasz o tym, ILOMA TY RZECZAMI TU SIĘ ZAJMUJESZ!
Dlatego teraz zróbmy już sobie przerwę na ten posiłek… A póki co, powiem Tobie następującą rzecz:

//////////////
Ok., kochanie, robimy w końcu porządek! To najpierw jeszcze te fotki tego Twojego "kompletnie niekreatywnego i niesmacznego posiłku"…


No dobrze, przyznać muszę, że był całkiem smaczny… Tylko mam chyba jakiś taki kiepski dzień…
Bardzo się cieszę, że to przyznałaś! Bo ten makaron z warzywami po prostu PALCE LIZAĆ! A jeszcze, gdy patrzyłam, jak Ty niesamowicie pomysłowo go przygotowujesz, to naprawdę uważam, że jesteś cudna, bo przecież wykorzystałaś do tego to, co miałaś! A był to i szpinak…, a właściwie zrobiona już z niego sałatka…, dalej użyłaś jeszcze i tych wczoraj zakupionych kiełków/ łodyg brokułów, oraz fasolki w puszce i Passaty Pomidorowej zakupionych przez Internet. Do tego, tak się zastanawiałaś, co masz wziąć… bo i wyjęłaś już Wrapa…
Jednak ostatecznie, podjęłaś decyzję, że przecież ten makaron również szybko się gotuje. Tak więc… raz dwa, ugotowałaś go jeszcze, po czym wymieszałaś wszystko razem w garnku. A na koniec, na talerzyku, dodałaś tę sałatkę z ogórków ze słoiczka od Twojej mamy. Także, moja kochana, po raz kolejny PAMIĘTAJ O TYM, ŻE TY JESTEŚ WŁAŚCIWIE KOBIETĄ, KTÓRA JEST TAK KREATYWNA I POMYSŁOWA I ZAWSZE POTRAFI SOBIE PORADZIĆ!

Kurczę, ja dziś znowu mam wszystkiego dość! I naprawdę NIE CHCĘ MUSIEĆ SOBIE RADZIĆ ZE WSZYSTKIM SAMEJ! Jak ta moja mama… Ja tak bardzo chciałabym mieć kogoś, kto mógłby/ chciałby mi pomóc… boooszeee, a wiesz, jakie słowa do mnie dzisiaj doszły? Z tego filmu PEACFUL WARRIOR:
LUDZIE, KTÓRYCH NAJTRUDNIEJ KOCHAĆ, NAJBARDZIEJ TEGO POTRZEBUJĄ [1:11:39]
Ja po prostu jestem ZBYT SŁABA… Teraz, aż chce mi się powiedzieć to samo, co i ten DAN MILLMANN [1:32:24 / 1:55:47] SĄDZIŁEM, ŻE JESTEM SILNY, ALE NIE JESTEM, MYŚLAŁEM, ŻE JAKOŚ TO WSZYSTKO ZNIOSĘ, ALE NIE MOGĘ…
Jestem zdania, moja droga, że TY, Z TĄ TWOJĄ HISTORIĄ, NAPRAWDĘ, JAK NIKT INNY, spokojnie mogłabyś rzec te właśnie słowa:

Bo jestem po prostu tego pewna, że NIEWIELU LUDZI ZDOŁAŁOBY UNIEŚĆ TYLE, CO I TY! Lecz teraz, kochana, chciałabym bardzo, abyśmy zrobiły tu w końcu porządek… Wiem bowiem dobrze, że bardzo potrzebujesz kogoś, z kim mogłabyś tak otwarcie i szczerze porozmawiać…Także o swoich problemach i trudnościach. A dobrze widziałam, jak jeszcze wczoraj ta Małgorzata dała Tobie tyyyleee nadziei i Ty, moja droga już, naiwnie sobie pomyślałaś, że spadła ona Tobie, jak z nieba! Ty również uważasz, że nasze ciała i to, co się z nimi dzieje odzwierciedlają to, co wciąż mamy nieprzepracowane w innych kwestiach… A tak naprawdę, kochana, uświadomiłaś sobie to dopiero w trakcie tej swojej trudnej jednak drogi… 
Bo…, kochanie TAK BARDZO WYSTRASZYŁAŚ SIĘ WTEDY TEGO, CO USŁYSZAŁAŚ I OD TEJ TERAPEUTKI KARMICZNEJ, coś o tej karmie w Twoim żeńskim rodzie… Następnie ta numerolog rzekła Tobie także jakieś rzeczy, które odebrały Tobie jednak spokój… A na koniec nawet, jak udałaś się do tego [Twojego ulubionego!] Osteopaty… To ten usłyszawszy, że i Ty, i Twój brat w tym samym wieku mieliście te zdarzenia/ wypadki, zadał przecież pytanie: KTO WYKLĄŁ WASZĄ MAMĘ? I Ciebie to tak niesamowicie uderzyło, bo jakoś wcześniej nawet do głowy Tobie to nie przyszło, że mogło tak rzeczywiście być, że to wcale nie musiała być jej wina…

Ja myślę, że naprawdę zaraz zwariuję…
Poważnie…, JUŻ NIE DAJĘ TU SOBIE SAMA RADY Z NICZYM… 
Widzę, kochana moja, doskonale…, że Tobie, jak nic przydałby się mądry terapeuta, który pomógłby Ci to wszystko, co Ty najdroższa wciąż dźwigasz na sobie, przepracować i się z tego w końcu uwolnić! Wspomnijmy tu jeszcze tylko o tych warsztatach, w tej Koziej Górze, na których byłaś jeszcze chyba w 2019r. Tam przecież właśnie po TYLKO potarciu łyżką Twoich barków, ukazały się właśnie te "SKRZYDŁA"

Cholera, no, jak na złość nie mogę nawet odnaleźć teraz tej fotki z tymi śladami… na moich barkach…
Kochana, a może właśnie dlatego, że TO WCALE NIE JEST TERAZ TAKIE ISTOTNE! Znacznie bardziej wolałabym, abyś pokazała te swoje zdjęcia, po wczorajszej kąpieli, kiedy to tak bardzo zastanawiałaś się, co powinnaś zrobić i ponownie uczyniłaś chyba jednak najlepiej w tamtym momencie! Bo udałaś się do tej kąpieli, po czym do spanka poprzedzonego medytacją…
Aaaa, nie! Jednak udało mi się jeszcze to zdjęcie odnaleźć! Tutaj widoczne są te moje plecy… już o tym opowiadałam wcześniej, jak to było… Nie miałam [ I NADAL NIE MAM TEGO WIDOCZNEGO NA MOICH BARKACH!], ale wtedy za pomocą pocierania TYLKO zwykłą łyżką z olejkiem,😮😯😵, wyszło mi właśnie coś takiego… Słyszałam tylko odgłosy pozostałych uczestników…, bo choć każdemu coś tam na tych plecach wychodziło… To u mnie wyglądało to najstraszniej…😱
Pamiętam chyba nawet, że leciały mi wtedy łzy, lecz absolutnie nie z żadnego bólu, bo tego raczej nie czułam, tylko to była moja reakcja na te przerażone odgłosy pozostałych osób…, bo już wtedy, moja głowa zaczęła mieć pewne przypuszczenia wyglądu tego… Jednak gdy później to zobaczyłam, to nie będę kryła…, ale przerosło to moje najśmielsze wyobrażenia, 😱😶😮😲😭😨 
Kochana moja, zobacz właśnie wtedy już tam, wyszło poniekąd właśnie ILE TY MUSISZ TYCH CIĘŻARÓW NA SOBIE NIEŚĆ… I tu dokładnie wtedy było widać, jak Ty wiele rzeczy, masz jednak wciąż nie pouwalnianych…

Tak…, wiesz doszło to do mnie, jak już z tej kąpieli wyszłam, że uczyniłam jednak najlepiej jak mogłam! Ponieważ w końcu się wykąpałam i dzięki temu również zmyłam z siebie część tych moich zmartwień i trosk, słuchając do tego, jak zwykle zresztą, muzyczki… Ale teraz chciałabym odnieść się jeszcze do którejś z tych medytacji…
Dobrze, kochana, zrobisz to oczywiście, ale najpierw pokaż tu nam wszystkim siebie po tej kąpieli już…
… no dobrze… w ogóle to byłam pewna, że wysłałam je sobie… A patrzę, że widnieją one u mojej mamy…





Nie, tak naprawdę ja znowu nie mam już siły… A przecież właściwie nic nie zrobiłam.. 🤦♀️
Słucham???
Chyba się przesłyszałam, kochanie… Naprawdę uważasz, że to, co tu przedstawię… TO NIC???
- każdego poranka zalewasz sobie wodą siemię lniane, by napęczniało
- medytujesz w międzyczasie…
- na czczo łykasz LIZYNĘ, wraz z WIT. B COMPLEX = to wszystko, kochana, zapisujesz sobie zawsze!
- Dziś np. z rana, byłam TAK Z CIEBIE DUMNA, że prócz spojrzenia na godzinę, nie wchodziłaś w nic więcej na swojej komórce…
- wykonałaś pranie i następnie je rozwiesiłaś!
- zmieniłaś prześcieradło i poszewkę swojego jaśka na nową
- ugotowałaś obiad!
- wyniosłaś śmieci
- wyszłaś z kijkami
- złożyłaś życzenia swojej babci przez telefon, a następnie swojemu chrześniakowi
A jeszcze wczoraj, kochana, przypominam tylko, co Ty odpisałaś temu Piotrowi, po tym, gdy ten wysłał taką odpowiedź na Twoje pytanie:
Czw, 19:56
Hej Piotr, jak się czujesz? Ja właśnie czytam niesamowity artykuł o kobiecie, która… również miała raka (…)
I po tym jak on Tobie właśnie to:
Czw, 20:56
Hej. Ogólnie źle się czuje jestem po kolejnym zabiegu i jest masakra
To Ty, moja dobra duszko, już po kąpieli wysłałaś mu następującą rzecz:
Czw, 23:35
Piotr, wysłałam Ci ANIOŁY, aby otuliły Ciebie swoimi skrzydłami i przyniosły spokój i siłę ![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()


Poza tym, kochana, chciałam Ci jeszcze powiedzieć coś innego… A mianowicie, tak, ponownie Ciebie pochwalę, bo naprawdę uważam, że na to zasługujesz! Przede wszystkim zacytuję tutaj te słowa, z którymi niesamowicie się zgadzam:
NICHTS IST STÄRKER ALS EINER GEBROCHENER MENSCH, DER SICH SELBST WIEDER AUFGEBAUT HAT. 


Naprawdę dobrze o tym wiem, ile udało mi się już osiągnąć! Tylko, że ja, jak każdy człowiek, potrzebuję jeszcze drugiej osoby,🤷♀️. A teraz nie będę ukrywała, ale gdy odczuwam taki duży już ból tego mojego kręgosłupa... to myślę także, że przydałaby się już jakaś fachowa pomoc...🤦♀️ Bo ja choć rozumiem dobrze po niemiecku i nawet wiele już po angielsku… To jednak nie chcę tylko liczyć na jakieś cuda, jak mówi o tym ten "mój głos" [tego WSZECHŚWIATA] dalej w tej medytacji, którą cytowałaś powyżej… [Befreie dich von negativen Gedanken – Höre das JEDEN TAG!]
MANCHMAL FÜHRT UNS DAS LEBEN DURCH SCHWIERIGE ZEITEN, UM UNS GENAU DORT HINZUBRINGEN, WO WIR SEIN SOLLEN. SOBALD DU BESCHLIEßT, DASS DU EIN GUTES LEBEN HABEN MÖCHTEST, WIRD DAS UNIVERSUM BEGINNEN, DIE DINGE IN BEWEGUNG ZU SETZEN, UM ES DIR ZU ERMÖGLICHEN.
Nie, ja kładę się spać i do tej medytacji… Bo ja już naprawdę NIE DAJĘ SOBIE RADY… Wcale nie jestem taka silna i dzielna! Potrzebuję innych ludzi, ale takich którzy mnie rozumieją… Którym mogłabym to wszystko powierzyć i nawet nie bałabym się z nimi o tym rozmawiać…

//////

(…)

38:07
Obecnie nadeszła SOBOTA, 10.II.2024, a tutaj przedstawimy wszystko, cóż dziś ta nasza Mała Mi robiła…
[właśnie była pomyć naczynia po posiłku, który zjadłyśmy], a wyglądał on tak:
To, choć jest już godz. 17:27 przedstawmy proszę, jak ten Twój dzień wyglądał, bo dzisiaj doszło do czegoś naprawdę niezwykłego wręcz… Lecz, zanim o tym, to czyste fakty:
8:19 – 15 21 (2na1) Morning Meditation Louise Hay* dann Tree of Life* I fast cry do tego…
- * Louise Hay’s Guided Morning Meditation for Positivity :Rise and Shine
- * Tree of Life | 741Hz Spiritual & Emotional Detox | Deep Healing Frequency | Positive Energy & Health
Jak zauważyliście po tym komentarzu… Mała Mi wciąż nosi w sobie ten płacz… i musimy Wam powiedzieć, że ona odczuwała generalnie dziwny stan… Spójrzcie tylko, cóż ona dalej robiła…
11:10 – 22.04 3 13 0,5 2 załamana kładę się na Bett do Odblokuj Wszystkie 7 CZAKR… *
- * 30 minut na odblokowanie WSZYSTKICH 7 czakr • Oczyszczanie aury • Równoważenie i leczenie czakr
Wtedy już bowiem, zaczęło się właśnie to niesamowite/ magiczne/ nie do końca racjonalne, o czym wspomnieliśmy na samej górze: „(…) bo dzisiaj doszło do czegoś naprawdę niezwykłego wręcz…” To, myślę, kochana, że najlepszym będzie, jak Ty sama nam tutaj to przedstawisz.
Tak bowiem leżałam i myślałam o tym wszystkim, co się w tym moim życiu przydarzyło… I już dobrze o tym wiedziałam, że potrzebuję pomocy jakiegoś 'FACHOWCA" … I tak zaczęłam jakby jeszcze raz, po kolei analizować…, do kogo byłoby najlepiej się udać…, kto byłby mi w stanie najlepiej pomóc to właśnie rozwiązać… Bo, nie będę kryła, ale uważam, że takie przypadki, jak w mojej rodzinie: 2 rodzeństwa ulega tak poważnym wypadkom i to będąc w tym samym wieku… To przecież nie często się zdarza….
Ok., ale ja napiszę tu jeszcze o całej tej, jak to Ty określiłaś "mojej historii". Ja naprawdę to po prostu odczuwam, że TU RZECZYWIŚCIE MUSI BYĆ COŚ NA RZECZY… W TYM ŻEŃSKIM MOIM RODZIE… I już tak koniec końców, leżałam słuchając właśnie tego o tych czakrach… Swoją drogą, nie umiem dokładnie tego wytłumaczyć, dlaczego akurat to włączyłam…
Wiesz, wydaje mi się, że jednak potrafiłabyś… Ponieważ, kochana, nie wiem, czy jeszcze pamiętasz, ale był przecież taki czas, że Ty wykonywałaś nawet dość systematycznie jeszcze wtedy wraz ze swoją "starszą siostrą" te medytacje na odblokowanie tych czakr… A przypomnij sobie jeszcze, ILE RAZY MIAŁAŚ TO UCZUCIE, ŻE WŁAŚNIE MASZ POŁĄCZONE ZE SOBĄ OBIE NOGI…, JAK W JAKIMŚ OGONIE SYRENY…

boooszeee, pamiętam! To było dla mnie zawsze przerażające wręcz… Bo tak sobie myślałam, że przecież to oznacza, iż ja tak naprawdę nie czułam nigdy bezpieczeństwa…

Czakra podstawy (Muladhara), znana również jako czakra korzenia, odpowiada za fundamentalne wartości dla każdego człowieka, ponieważ w dużej mierze jest odpowiedzialna za pewność siebie oraz poczucie bezpieczeństwa. To dwie bardzo istotne kwestie w kontekście naszego codziennego życia. Prawidłowo działająca czakra korzenia zapewni poczucie stabilności oraz gwarantuje, że będziemy dostrzegać własną wartość. Wyznaczanie sobie nowych celów i stawianie im czoła przy odblokowanej czakrze podstawy przychodzi większą łatwością. Czakra podstawy napełnia nas energią i stanowi pewnego rodzaju fundament na którym możemy budować szczęśliwe życie. Jej energia sprawia również, że czujemy się dobrze na ziemi i czujemy jej wsparcie w życiu codziennym.

Ulokowanie Czakry Podstawy
Czakra Podstawy ulokowana u podstawy kręgosłupa, czyli najniżej ze wszystkich elementów układu. (…)
Symbol Czakry Podstawy
Symbol czakry Podstawy to czteropłatkowy kwiat lotosu w kolorze czerwonym. Każdy płatek symbolizuje co innego: pasję, radość, przyjemność, koncentrację. W środku kwiatu możemy dostrzec kwadrat w którym umieszczony jest trójkąt. Kwadrat to symbol stabilności, siły i fundamentalnej energii. To podkreślenie, że to bazowy element układu na którym opierają się wszystkie inne. Odwrócony trójkąt symbolizuje ziemię i uziemioną energię.
Objawy zablokowanej Czakry Podstawy
Utrudniony lub zablokowany przepływ energii przez czakrę podstawy może bardzo mocno utrudniać nam życie. Zazwyczaj można zaobserwować tylko kilka z objawów, dlatego nawet występowanie kilku z nich powinno zwrócić naszą uwagę:
- Brak radości z życia i pewności siebie – zamiast tego brak poczucia bezpieczeństwa i niepewność, dlatego staramy się nie podejmować kontaktów z ludźmi.
- Ogólna bezsilność i łatwe poddawanie się.
- Nawet podstawowe czynności przychodzą nam z wielkim trudem, a sukcesy są nam obcym doświadczeniem lub występują bardzo rzadko.
- Stajemy się bardziej skąpi, mimo że to nie leży w naszej naturze. Mamy problemy z dzieleniem się z innymi ludźmi, nawet jeżeli coś im się należy.
- Trudności z koncentracją i nieumiejętność panowania nad swoimi emocjami. Jeśli twoja czakra jest zablokowana, możesz czuć się też zagrożony, spanikowany lub niespokojny.
- Słabość psychiczna i ogromy dyskomfort przy byciu w centrum zainteresowania. Dyskomfort może sprawiać nawet zasłyszana na nasz temat wzmianka od innej osoby.
Czakra podstawy choroby
Jak pewnie się domyślasz, przedstawione powyżej objawy mogą doprowadzić do pewnych dysfunkcji i chorób na podłożu psychicznym. Szczególnie narażone są tutaj osoby ze skłonnością do depresji, które przy zablokowanej czakrze podstawy mogą mieć problemy z udźwignięciem sytuacji. Psychiczne problemy to jednak nie wszystko, w niektórych przypadkach możemy doświadczyć również problemów z naszym zdrowiem fizycznym. Brak właściwego przepływu energii w tym ośrodku może powodować problemy z nogami, stopami, dolnym odcinkiem kręgosłupa, układem odpornościowym, narządami rozrodczymi i gruczołem prostaty. Zdarzają się również bóle kolan, rwa kulszowa, zaparcia i zaburzenia odżywiania (…)
https://www.myslczlowieku.pl/czakra-podstawy
Kochana moja, ale przecież…., najdroższa, TY DOSKONALE O TYM WIESZ, ŻE TWÓJ PRZYPADEK JEST JESZCZE CAŁKOWICIE INNY!
Tak, jestem tego świadoma… Ale właśnie chciałam jeszcze to przytoczyć, by pokazać, iż u mnie wszystko jest utrudnione… Bo już teraz nie wiem, co jest wynikiem tego wypadku, a co nie do końca jest z nim związane… boooszeeee, a teraz jeszcze dochodzi do mnie kolejny cytat z tego PEACFUL WARRIOR, że może ten wypadek był również częścią tej mojej podróży…
Kochana moja, ale Ty przecież już dawno o tym wiesz i sama zresztą kiedyś też jeszcze o tym pisałaś. Że Ty jesteś tego świadoma/ odczuwasz to przecież cały czas, że on miał się wydarzyć! CO WIĘCEJ… [popatrz teraz tylko na TYTUŁ TEGO WPISU = to jest wręcz niesamowite, ale tu naprawdę wydarza się jakaś magia!🙌🌟] 
Cholerka no…, nie możemy tak się rozwijać…, bo ja przecież tego dziś nie skończę!
Moja droga, tak, masz rację, powinnyśmy to chyba troszkę jednak ukrócić… Zatem może teraz, póki co, pomińmy to, co zaczęłyśmy obydwie rozwijać. A napisz proszę, tylko, cóż się dalej działo… Jak tak leżałaś…
Zastanawiałam się przecież, kiedy to się niby skończy…, bo myślałam o tym, co w końcu dziś zamierzałam zrobić! Ale… tak naprawdę wydawało mi się, że to trwa jakieś 0,5 h…, więc spojrzałam tylko na zegarek, kiedy zaczęłam to robić… i … jakoś nagle ten czas już właśnie upłynął! Więc mogłam się podnieść i robić dalej swoje…
Tak właśnie, najdroższa…, ale myślę, że powinnaś najpierw jeszcze wspomnieć o tym, co było pierwsze, za co się zabrałaś zaraz po podniesieniu się z łóżka!
No taaaak, ta moja karteczka…😋, na której zapisałam sobie CO MAM DO ZROBIENIA, BY TO PO PROSTU WIDZIEĆ I ZAZNACZAĆ, gdy już to wykonam… I dokładnie, jak pisałam DBAĆ O SIEBIE = EVERY DAY, to wtedy zaraz pomyślałam, że no dobrze, ale przecież ,
😉
I wtedy też zabrałam się za to, co miałam! A już, jak widać powyżej, zdążyłam dziś i odkurzyć (STAUBGESAUGT) & umyć podłogę (FUßBODEN GEPUTZT), 💪.
Wspaniale, kochanie moje… To może teraz przedstawmy tę dokumentację zdjęciową, którą taka dumna i zadowolona z siebie, wykonałaś. I będziesz przy tym jeszcze to opowiadać.






No więc tak… boooszeee, nie to chyba już nie jest aż takie znowu istotne…, bo zdecydowanie bardziej chciałabym napisać o tym, co przyszło mi do głowy, jak tak leżałam i leciało to z tymi czakrami… Tak bardzo prosiłam WSZECHŚWIAT/ ŹRÓDŁO/ BOGA o jakieś znaki…, co powinnam z tym wszystkim zrobić… I przechodziła mi oczywiście CAŁA MASA TYCH RZECZY przez głowę… Ale już to naprawdę ukrócę… Pomyślałam sobie o tym, że właściwie, w pewnym momencie byłam już wręcz ponownie przeciążona tym, co oglądałam …
To straszne, moi drodzy, bo… ta Mała Mi najwidoczniej, jak przestała to subskrybować… to musiała chyba też nawet pokasować te @, bo przed chwilką próbowała to odnaleźć u siebie na skrzynce pocztowej i niestety NIC NIE WIDZIAŁA.. A najgorsze oczywiście to, że ZA NIC W ŚWIECIE NIE MOŻE SOBIE PRZYPOMNIEĆ W OGÓLE, CO TO BYŁA ZA PLATFORMA, którą wcześniej subskrybowała…
ALE, NIE NIE NIE!!! Udało mi się jednak ją odnaleźć!!! Wszechświecie, dziękuję Ci, że jestem taka wytrwała!!! Nie uwierzysz co zrobiłam… Tak bardzo próbowałam sobie przypomnieć nazwę tej platformy… Za nic w świecie mi nie wychodziło… Później zaś doszło do mnie, że przecież pokazywali tam kiedyś jakiś filmik także Bruce`a Liptona i … po wpisaniu jego imienia i nazwiska wyświetliło mi się to: YOUNITY.PL


| Michael @ younity PL <poland@younity.one> |
To teraz powiem, jakie ja miałam te myśli… Generalnie jestem osobą, która nie przerzuca winy na nikogo i zawsze za wszystko stara się być sama odpowiedzialna! Ale to, co się w tym moim życiu zaczęło dziać po tym wypadku… Przechodzi moje wyobrażenia… Dlatego uznałam, że skoro znam ten język niemiecki i mam także mój wypis ze szpitala przetłumaczony w tym języku… A kiedyś wcześniej był już taki czas, że wysłałam im to również, opisałam prawie całą moją historię…

Dlatego teraz pomyślałam, że skoro potrzebuję jakiegoś rzeczywistego fachowca… A tam przecież pokazywali takie niemal paranormalne i mega trudne te sytuacje… Nie pamiętam już wszystkich dobrze… Lecz wiem, że był nawet taki czas, iż bardzo chciałam, aby ktoś właśnie stamtąd zajął się tym "moim przypadkiem", bo naprawdę uważam, że nie często takie rzeczy się dzieją…
To prawda, kochanie, ja również jestem tego zdania! Ale może powiedz jeszcze, co sobie akurat dziś włączyłaś do oglądania!
No więc… niewytłumaczalnie wręcz… przyciągnął mnie dziś ponownie ten film: NOC NA BAGNACH LUIZJANY- cały film / lektor PL. W dodatku… próbowałam znaleźć jeszcze, jak brzmi jego ORYGINALNY TYTUŁ…, jednak za nic w świecie mi się to tutaj nie wyświetlało…
Kochanie, ale zostaw już to proszę teraz, przecież to nie jest takie istotne obecnie. Raczej opowiedz o tym wszystkim, co pojawiało się w Twojej głowie.
No dobrze, ale uprzedzam, że to będzie TOTALNY MISZMASZ,

Wiesz, co moja droga, ale to naprawdę widać, że jednak jesteś już teraz w lepszym tym humorze!
Bo…. TAK WŁAŚNIE JEST!!! I muszę powiedzieć, że jedyne, co teraz chce mi się powiedzieć, co najlepiej mogłoby to moje życie i mnie teraz zobrazować… To dokładnie te słowa Michaela Jordana, 😋.

Choć, sama widziałaś, jak było jeszcze ze mną rano… Wtedy bowiem byłam już na wszystko tak cholernie zła…, że już nawet słowa tej Louise Hay mnie wręcz wkurzały i strasznie irytowały… Gdyż pamiętam to dokładnie… To moje pytanie: A ZA CO JA NIBY MOGĘ BYĆ WDZIĘCZNA… [co już wtedy mi się wydało kompletnie irracjonalne, bo takie właśnie jak nie moje…] Lecz dokładnie rano poniższe słowa były mi CAŁKOWICIE OBCE…



Ok, kochana, to teraz ja będę Ci wdzięczna, 😉, jak już jednak przejdziesz do tego miszmaszu w Twojej głowie. Podaj proszę tu WSZYSTKO/ KAŻDE SŁOWO/ MYŚL, jakie pojawiały się u Ciebie…
- jestem tak popaprana, że smutek…
- nie potrafię wciąż starać się uchronić tej mojej mamy… przed właściwie wszystkim znowu…
- otrzymałam ZWROT PIENIĘDZY Z BALIAN, znam niemiecki, więc napiszę do nich, że chętnie bym się do nich wybrała…
- nie będę siedziała w domu i czekała dalej, jak mi życie ubiega
- pobędę tak, jak chciałam WŚRÓD LUDZI w dodatku takich świadomych…
- nawet, gdybym musiała wydać tą odkładaną kasę na spłacenie tych alimentów, to nie jest już dla mnie takie ważne, bo ja NIE CHCĘ PRZEZ CAŁE ŻYCIE ŻYĆ Z TYCH ALIMENTÓW, CHCĘ PRACOWAĆ I MÓC SAMA NA SIEBIE ZARABIAĆ! A naprawdę, bardzo w to wierzę, że jest to możliwe!
- nie chcę już pisać o jakichś złych rzeczach i smutkach, bo wiem, że wtedy to przyciągam…

Ale… też co ważniejsze, doszło do mnie, że te właśnie trudności z moją pamięcią mogą być spowodowane tym, że ja jako dziecko postanowiłam, że pewnych rzeczy nie będę pamiętać = by się chronić! I dokładnie to mam jeszcze nieprzepracowane… [Nieprzepracowane traumy są jak blizny, które pozostają w psychice i kładą się cieniem na całe życie…]
Dlatego właśnie potrzebuję SPECJALISTY, który pomógłby mi to wszystko uwolnić! A stwierdziłam, że tu naprawdę musi chodzić o coś więcej… i że ani sam masaż, ani jakieś tylko ćwiczenia, nie będą mi w stanie pomóc tak w 100% naprawdę, one mogą mnie tylko odciążyć… I skoro od końca lutego mam znowu uczęszczać tam na NFZ, to oczywiście będę i już się na to niezmiernie cieszę! Jednak i tak napiszę do nich, licząc na to, że może jakiś termin jeszcze mi wyznaczą…
Także już postanowiłam właściwie, że nie będę wydawała tej kasy tu w Polsce, nawet na tego Osteopatę, który już mi bardzo pomógł… Ale to właśnie m.in. od niego się dowiedziałam, że to musi być raczej jakaś grubsza sprawa. I tak sobie teraz jeszcze myślę, że ok., w sumie to przecież nie wiem do końca jak to było/ jest… Ale, o ile będzie mnie na to stać, to postanowiłam już, że tego/ siebie teraz nie zostawię!

Wspaniale, kochanie, taką Ciebie pamiętam! Zawsze byłaś taka niesamowicie dzielna. Wyraziłam to chyba nawet tak, jak ten trener Garrick do tego Dana Millmana, hehe,🤭 Lecz doskonale o tym wiem, że ten wpis będziesz wciąż i na nowo uzupełniać/ poprawiać/ "dopieszczać" i kończyć. Ale naprawdę NIESAMOWICIE SIĘ CIESZĘ, ŻE DO TEGO WŁAŚNIE DOSZŁAŚ!
To jeszcze tylko zawrę tutaj tych kilka rzeczy… Przede wszystkim to, co jeszcze zapamiętałam z tego filmu PEACFUL WARRIOR, to to, jak ten "SOKRATES" mówi do Dana coś o głupcu…, że ten chyba myśli, czy reaguje przede wszystkim [już nie pamiętam…], a WOJOWNIK DZIAŁA! A ja przecież odkąd pamiętam takim wojownikiem właśnie byłam. A mam jeszcze zapisany tu taki cytat:
WSZYSTKO MA SWÓJ CEL! NAWET TO. OD CIEBIE ZALEŻY, CZY GO ZNAJDZIESZ.
A ja zamierzam ten CEL ODNALEŹĆ! Bo jestem naprawdę tego pewna, że zostałam już TAK DOŚWIADCZONA PRZEZ TO ŻYCIE, że… Oooo a tutaj właśnie jeszcze ten dzisiejszy film był dla mnie kolejną odpowiedzią! Przede wszystkim to, co tam ponownie usłyszałam:
[30:55] MIAŁEŚ SIŁĘ ODMIENIĆ SWÓJ LOS (…) BO JEŚLI TERAZ TA HISTORIA NIE ODMIENI SWOJEGO BIEGU… NIKT Z WAS SIĘ Z TEGO NIE WYPLĄCZE. CZAS STANIE W MIEJSCU (…)
A pomyślałam o jeszcze jednej BARDZO DLA MNIE WAŻNEJ RZECZY… Te wyskakujące cyfry… boooszeee, ja tego wszystkiego tutaj nie skończę… O tyyyluuu rzeczach chciałabym napisać.
Wiem, kochana! To może po prostu tak szybciutko ujmij to jeszcze tylko hasłami, a później się do tego odniesiesz:
- pranie i przenoszenie go z balkonu do pokoju…
- różowe
kulkina niemal wszystkich rzeczach…🙄 - DATA 10.II.2024 = 20
- NOC NA BAGNACH LUIZJANY
- dziwne
ślady/ krostypojawiające na moich dłoniach, 🤦♀️
To teraz wstawię choć to, co dziś znowu zdumiona odnalazłam w komórce… Chodzi mi tu o TĘ DZISIEJSZĄ DATĘ… W każdym razie to, co tam przeczytałam, już było właśnie dla mnie odpowiedzią… na te moje jeszcze nie sprecyzowane pytania:
Anielski numer 20
Numer 20 jest wiadomością od twoich Aniołów, która mówi o tym, że „za sceną” i nie do końca za sprawą twojej ingerencji, dzieją się rzeczy które będą dla ciebie bardzo korzystne bliskiej przyszłości. Nawet jeżeli póki co nie doświadczasz korzyści związanych z zachodzącymi zmianami, wiedz że już niedługo na twojej drodze ukaże się wiele nowych możliwości i okazji z których będziesz mógł skorzystać. Zachowaj wiarę i zaufanie w plan Stwórcy. Anielski numer 20 jest mieszanką wibracji i atrybutów cyfry 2 oraz numeru 0. Dwójka rezonuje z energiami harmonii i równowagi, dwoistości (dualizmu), dyplomacji, służenia i służby, kooperacji i współpracy, przystosowywania się do sytuacji, wrażliwości, rozwagi, miłości, związków (nie tylko w sferze romantycznej) oraz miłości.
Numer ten także nawiązuję do twojej misji duchowej i boskiego celu życia.

Cyfra zero symbolizuje moc Stwórcy oraz Energii Wszechświata, numer ten także wspiera, wzmacnia oraz potęguje wibrację cyfr z którymi się pojawia, w tym przypadku 2.
1:02:54
Numer 0 rezonuje z rozwijaniem twoich duchowych aspektów i reprezentuję początek podróży związanej z przebudzeniem świadomości. Podkreśla również uczucie niepewności jakie może się z tą drogą wiązać. Numer ten sugeruje, abyś zaczął słuchać twojej intuicji oraz Wyższego Ja ponieważ w ten sposób możesz odnaleźć odpowiedzi na wszystkie dręczące cię pytania.

Numer 20 jest przekazem wraz z którym płynie do ciebie energia miłości oraz wsparcia od Aniołów i Energii Wszechświata. Wiedz, że na twoje życie spłynie teraz wiele błogosławieństw. Anioły będą cię prowadzić i obdarzą cię energią która sprawi, że będziesz mógł wieść życie pełne harmonii, miłości i równowagi, co będzie dla ciebie wsparciem podczas wykonywania twojej duchowej misji i boskiego celu życia, z optymizmem i entuzjazmem.

Anielska liczba 20 silnie nawiązuje do anielskiego numeru 2 (2+0). Po prostu w swojej wibracji 20 jest silniejszą manifestacją dwójki.
https://www.cerestial.pl/anielski-numer-20-znaczenie-liczby-20-w-numerologii-anielskiej
No dobrze, to teraz już jestem ZNOWU SZCZĘŚLIWA i mogę teraz zasypiać spokojnie. I obecnie to czuję, że z całą pewnością jutro będę w stanie zacząć tak poranek, jak mówi o tym Dalajlama, 🙆♀️🌟❤️

*** 1:05:00/ 1:05:02 ***
STH.








////////



