❤️: 28./29.II./ 01.III.2024

Jeśli czytacie mój blog, wiecie, że jestem dzielna. Pierwotnie uczyniłam z niego własną „AUTOTERAPIĘ”. Powiem krótko, bo nie znoszę narzekać i koncentrować się na wszelkich niedomaganiach, gdyż, jak wiemy, to wtedy rośnie… TWORZENIE tego bloga zajmuje mi jednak wiele czasu i kosztuje mnie także sporo wysiłku, gdyż zawsze staram się wyszukiwać i zamieszczać rzeczy cenne również dla innych. Dlatego, jeśli ktoś z Was uznałby, że jest to przydatne i zechciałby wpłacić na moją zrzutkę jakiś "grosz", będę BARDZO WDZIĘCZNA.
A tutaj podaję link do tego: https://zrzutka.pl/wx9kgt
Napiszemy po prostu już skrót z tego wszystkiego, co się u tej naszej bohaterki dziś działo, jest dziś już ŚRODA, 28.II.2024, a Mała Mi, nie byłaby oczywiście sobą, gdyby już nie zdążyła obliczyć liczby z tej daty i wyszła jej cyfra 20.
Anielski numer 20 jest mieszanką wibracji i atrybutów cyfry 2 oraz numeru 0. Dwójka rezonuje z energiami harmonii i równowagi, dwoistości (dualizmu), dyplomacji, służenia i służby, kooperacji i współpracy, przystosowywania się do sytuacji, wrażliwości, rozwagi, miłości, związków (nie tylko w sferze romantycznej) oraz miłości.
Kochani, musicie jednak wiedzieć, że dzisiaj ponownie przez jej głowę przechodziło… "TORNADO" z naprawdę całego mnóóóstwa powodów. Ale podamy tutaj taki skrót tego jej dzisiejszego dnia, ponieważ ona wciąż próbuje się nie poddawać i tak, jak pisała kiedyś na LI, w komentarzu do publikacji Arkadiusza Czajkowskiego:
Ja dokładnie tak właśnie czynię i wciąż łapię za rękę tę Monię i powtarzam jej: NIC SIĘ NIE STAŁO, KOCHANIE, po prostu miałaś gorszy czas (dzień/tydzień/nawet może i miesiąc…) Ale co niby z tego? Przecież bohater potrafi powstawać zawsze na nowo, niemal jak „FENIKS Z POPIOŁÓW”, a Ty kochanie „wygramoliłaś się” już z niejednego bagna😘💪❤️



Kochanie, uważam, że wspaniale czynisz, że nie chcesz koncentrować się absolutnie na tym, co złe/ niewygodne w Twoim życiu! Lecz, pomyśl, że tym samym, prawdopodobnie nie będziesz mogła pozostać autentyczna… A tego przecież nie chcesz i bardzo nie lubisz! Poza tym, sama to mówiłaś, zakładając w ogóle tego bloga, że … CHCIAŁABYŚ BYĆ INSPIRACJĄ DLA INNYCH. Zatem…, przecież sama o tym wiesz, że TYLKO PRZEDSTAWIAJĄC SIEBIE AUTENTYCZNĄ, możesz czynić więcej dobra dla innych! A dzisiaj, moja droga, ponownie CUDNIE wręcz o tę Monię się starałaś i ją tak bardzo podnosiłaś i wciąż to czynisz, bo doskonale o tym wiesz, że nie zostałaś tu przez przypadek! Już długo o tym wszystkim rozmawiałyśmy…
Kurczę, masz rację, to, że nie skupiam się na negatywności tego życia, nie oznacza przecież, że ona nie istnieje! Jest oczywistym, iż nasz byt wcale nie jest idealny i wolny od wszelkich niedogodności! Chodzi o to, że ja wciąż, pomimo wszystko, potrafię siebie łapać za rękę i ciągle na nowo podnosić, 💪.

Dokładnie tak, moja droga, właśnie NA TYM POLEGA TWOJA SIŁA! O czym m.in. mówił już Konfucjusz.

Kochana moja, a spójrz tylko jeszcze, jakie/ kogo, a raczej czyje zdjęcie się Tobie tutaj również często pojawia…😉
Ale, dobrze, przechodzimy do tego, jak ta Twoja dzisiejsza środa wyglądała i wygląda nadal. Także, może po prostu zacznij o tym opowiadać Ty sama, 🤗.
No więc, tym razem, najlepszym chyba jednak będzie, jak rozpocznę od tych skrótów…, bo już…, boooszeee, znowu mnie to wszystko przerasta… Ale, nie, ja się przecież tak łatwo nie dam i wciąż i na nowo będę powstawać, dokładnie jak ten FENIKS Z POPIOŁÓW. Dlatego już bez żadnego marudzenia, wklejam te główne rzeczy, które dziś wykonałam, 💪. Uprzedzam, że nie wiem już, czy uda mi się tu zachować kolejność chronologiczną…

Kochanie, zaczynaj, proszę! Bo przecież jutro rozpoczynasz już swoją rehabilitację!
No tak, zatem jeszcze wczoraj przecież zamówiłam to ETUI dokładnie z tej str., którą podał mi mój brat i wówczas wszystko było super. Więc ja już tak się cieszyłam na to nowe etui… Dziś jednak patrzę, że otrzymałam takiego oto @:
| 09:39 (6 godzin temu) |
Status Twojego zamówienia został zmieniony. Aktualny status to: Brak możliwości realizacji zamówienia – zwrot pieniędzy
Niestety nie mogliśmy zrealizować Twojego zamienia [zamówienia, prawdopodobnie😉], ponieważ wybrany produkt nie jest już produkowany i nie jest dostępny u dostawców.
Wpłaconą kwotę zwróciliśmy tą samą metodą, jaką została dokonana płatność.
Zauważ tylko, że Ty, kochana przeczytałaś to wprawdzie, i znowu tak, na szybko przesłałaś to jeszcze do swojego brata.
Tak owszem, bo wiem przecież, że Marcin potrafi wszelkie techniczne sprawy lepiej, a przede wszystkim szybciej niż ja ogarnąć/ pojąć…
Rozumiem, kochanie, ale… później jednak, na spokojnie już to przemyślałaś i wysłałaś im dokładnie taką wiadomość:
Dzień dobry, właśnie próbuję do Państwa zadzwonić pod PODANY W @ Kontaktowy numer telefonu: 796949491, z którego niestety w ogóle mnie wyrzuca… A chciałam się szybciej dowiedzieć o pewne ważne dla mnie rzeczy, np.: 1) czy ten model w kolorze khaki, który zamówiłam już w ogóle przestał być produkowany? 2) w jakim celu został mi wysłany ten kod weryfikacyjny, skoro jest on aktywny tylko przez 1 godzinę? czemu ma mi on służyć? 3) przykro, że nie próbowali się Państwo ze mną skontaktować, by powiedzieć mi o zaistniałej sytuacji, wówczas może wybrałabym sobie etui w innym kolorze…
No, ale trudno, w każdym razie bardzo proszę udzielić mi odpowiedzi na 2 pierwsze pytania. Pozdrawiam, życząc również miłego dnia
I to już, moja droga, świadczy o Tobie, jaką Ty potrafisz być jednak zaradną osobą, rzekłabym tutaj po prostu te słowa:
Wtedy bowiem otrzymałaś właśnie taką odpowiedź:
Dzień dobry, tak, model w kolorze khaki wyprzedał się też u producenta i już go nie będzie. My kodów nie wysyłamy sami z siebie. Zawsze jest to na prośbę kupujące, np. przy próbie wejścia w Paner zamówienia. Na chwilę obecną dostępny jest już tylko kolor czarny. Gdyby była nim Pani zainteresowana prosimy o złożenie ponownie zamówienia. Pozdrawiam Renata Kapelan
Owszem i dobrze wiesz, jak to jest ze mną…, ja potrzebuję najpierw raczej się wyciszyć.
Zgadza się, moja droga, ale też na WŁAŚCIWIE WSZELKIE, NIE MÓWIĄC JUŻ NIC O TYCH "WAŻNYCH"… decyzjach potrzebujesz najzwyczajniej więcej spokoju. Ale musisz wiedzieć, że WIELE OSÓB Z TEGO, CO WIEM/ WIDZĘ, RÓWNIEŻ GO POTRZEBUJE, DO PODJĘCIA JAKICHŚ POWAŻNIEJSZYCH DECYZJI! Tak, wiem, kochanie, że AKURAT W TWOIM PRZYPADKU JEST TO RACZEJ KONIECZNOŚĆ!
Dokładnie tak! Ja w ogóle odnoszę wrażenie, że właśnie po tym wypadku… i tych kolejnych "zdarzeniach/ sytuacjach" [tak już je nazwę], na wszystko potrzebuję więcej czasu niż inni, no a bynajmniej na logiczne myślenie… Bo…, jak wiesz…, nie wszystko jest dla mnie tak na pierwszy rzut…, oczywiste…/ zrozumiałe… A na wielu rzeczach przecież nawet nie wystarczy mi się długo zastanawiać, bo i tak tego nie rozumiem i w życiu bym na to nie wpadła. 🤷♀️[i tu właśnie wtedy wychodzę na tą BLONDYNKĘ, 🤦♀️]
Zatem, często, nawet [jak już do tego dojdę i na to wpadnę..🤭.😋= bo wiesz, jak jest z moim mózgiem..🤦♀️], to wówczas już stwierdzam, że szkoda mi na to tracić własnego czasu i energii. I wtedy [o ile uda mi się to prawidłowo ocenić/ oszacować] to po prostu już najzwyczajniej w świecie się tego nie podejmuję!
Ale, moja droga, zauważ, że to już jest OGROMNĄ ZALETĄ I TWOIM PLUSEM! A w dodatku jesteś kobietą nie tylko tego świadomą, ale też kompletnie już się tego nie wstydzisz…
Tu będę z Tobą polemizowała! Gdyż… to słowo "KOMPLETNIE" tu nie do końca pasuje, bo … przecież rozmawiałyśmy już o tym, że nie jest mi raczej miło i komfortowo, gdy wiem, że mogę wychodzić na kobietę głupszą niż rzeczywiście jestem… I naprawdę NIE CHCE MI SIĘ JUŻ INNYM WYJAŚNIAĆ, ŻE TO PRZECIEŻ NIE DO KOŃCA Z MOJEJ WINY…
Ok., masz rację, ale zdajesz sobie z tego sprawę, że ZROBIŁAŚ I ROBISZ KAŻDEGO DNIA kolosalny wręcz progres. Wciąż starasz się nie stać w miejscu i nieustannie uczyć czegoś nowego! I, co najważniejsze robisz to, tak jak nawet już otwarcie przyznajesz, NA WŁASNE 100%. Bo doskonale już o tym wiesz, że u każdego ono inne. Tak samo jak i to „kochanie siebie”, nie u wszystkich musi, a nawet nie powinno polegać ono na tym samym!

boooszeee, a wiesz, czego jeszcze jestem świadoma? Że cholernie ciężko mi się trzymać jednego tematu… Ale też DOBRZE O TYM WIEM, ILE JUŻ UDAŁO MI SIĘ PRZETRWAĆ! Ale też przede wszystkim ILE TYCH RÓŻNYCH RZECZY MUSZĘ TU WYKONYWAĆ I O NICH PAMIĘTAĆ/ WSZYSTKO DOBRZE ORGANIZOWAĆ, ZGRAĆ [a takie rzeczy kosztują mnie najwięcej wysiłku…, bo psychicznego…]

Dlatego teraz już to po prostu wiem, że nawet, gdyby ktoś, kto nic o mnie nie wie…, rzekłby o mnie…, że chyba brak mi piątej klepki… To wtedy mogłabym już OTWARCIE POWIEDZIEĆ, ŻE JA ZNAM SWOJĄ WARTOŚĆ, BO WIEM, CO I ILE PRZEŻYŁAM!

Wspaniale, kochanie, cieszę się z tego ogromnie, choć doskonale to widzę i ILE CIEBIE TO WSZYSTKO KOSZTUJE, bo masz TAAAAK SZALENIE WIELE TYCH RZECZY DO ZROBIENIA, że po prostu bardzo często czujesz się w tym wszystkim już pogubiona… Lecz obecnie już SKONCENTRUJMY SIĘ NA TYM, CO BYŁO W TYM DNIU DOBREGO! Bo przecież takie rzeczy również miały miejsce!
Ale… Czekaj, czekaj, może właśnie jeszcze tylko w jakiś sposób będziemy odznaczały, te jednak niesprzyjające sytuacje, bo nie chcę nazywać tego żadnymi „przeciwnościami"! Tak po prostu wygląda życie, że nie zawsze wszystko się udaje i muszę nauczyć się to akceptować i umieć z tym obchodzić, wśród tego nawigować, 😉. 
Kochanie, Ty przecież wciąż to czynisz!!! I naprawdę wprawiasz mnie samą w nieustanny zachwyt, jak patrzę, w jaki jednak mądry sposób każdego dnia postępujesz. A bynajmniej zawsze się starasz, bo tak niesamowicie o tym wiesz, że … 
Tak owszem, wiem o tym, ale co z tego, jak przecież nie zawsze mi wszystko wychodzi tak, jakbym chciała… Mało tego, ostatnio wręcz…, sama widziałaś jak wędrowałam dziś z tymi kijkami po tej dolince, co chwila włączałam sobie tam coś innego…, czułam się jakbym była niemal totalnie jakaś popaprana…🤦♀️.
Owszem, kochanie widziałam, ale ja powiem, Tobie, to co ja zauważyłam i chcę, abyś także w ten sposób na to właśnie teraz spojrzała! Opowiem teraz Tobie pewną historię… Słuchaj UWAŻNIE, bo to jest niesamowicie istotne, co będę Tobie przekazywała! Wyobraź sobie, że dostrzegłam MEGA DZIELNĄ KOBIETĘ, [nazwijmy ją Małą Mi,😉] która ponownie, pomimo takiej nienajlepszej pogody, szarugi wyszła wraz ze swoimi kijkami! W dodatku była w takim właśnie dość kiepskim nastroju i jeszcze bolały ją i barki, i w ogóle miała wrażenie, że cała ta lewa strona ponownie jej dokucza…
Ona jednak wciąż mówiła do siebie, że się nie podda tym wszystkim nachodzącym ją smutkom i obawom…, bo przecież nie takie rzeczy już stawały na jej drodze… 
A nim wyszła z tego domu…, to dobrze pamiętała, że w poniedziałek przecież zakupiła tego kalafiora… A wówczas jeszcze, jak była w LIDLU dokładnie o nim sobie przypomniała, gdy dostrzegła takie starsze małżeństwo, przebierające właśnie w tych warzywach… Wtedy też wybrała już sobie któryś z nich… Rzekła tylko na głos, iż owszem jest ładny, ale ona chciałaby bez tych liści…
I wówczas odezwała się ta miła starsza pani, która powiedziała jej, że ona bierze z tymi liśćmi, bo… GOTOWAŁA JE OSTATNIO DO ZUPY I BYŁY PYSZNE!!! Tak więc ta artystka, jak to usłyszała, to stwierdziła, że ok, w takim razie i ona weźmie go z tymi liśćmi… A później to małżeństwo wskazało jej taką sztukę, gdzie tych liści było jeszcze więcej => Więc nasza bohaterka stwierdziła, że… skoro one są także jadalne, to postanowiła również to wykorzystać, 😉
Bo ona jest, na całe szczęście, taką jednak entuzjastką nowości… I muszę Tobie szczerze powiedzieć, że już ją naprawdę niewiele rzeczy dziwi i zaskakuje… A szczególnie właśnie, jeśli dowiaduje o jakiejś kolejnej części warzywa, która okazuje się jadalna. Przecież kiedyś jeszcze wyrzucała np. pestki od awokado, a teraz jak ma, to je ściera i dodaje, np. do sałatki. Wtedy też poczuła już pierwotny spokój i zadowolenie z siebie! 
A tu wstawimy jeszcze, jak już to wyglądało, co ta nasza cudowna i mega zaradna kobietka sobie przygotowała… Zrobiła to przed samym wyjściem dziś właśnie na tę dolinkę! Tu widoczny jest po lewej, w misce ten obrany, umyty i już nawet rozdzielony na różyczki kalafior, obok zaś te właśnie również już pięknie wymyte jego liście!

Ale… to był dopiero początek, tak naprawdę… Gdyż…, słuchaj uważnie dalej! Ta niesamowicie dzielna kobieta dobrze wiedziała już o tym, że
Poza tym to jest, muszę Ci powiedzieć, SZALENIE MĄDRA OSOBA, która z ogromu rzeczy już zdaje sobie sprawę…, np. jest tego świadoma, iż: 


Dlatego też, już taka szczęśliwa z samego tego powodu, że podjęła się tego… Nawet nie wyzwania, gdyż dla niej ta próba przygotowania jakoś tych liści była raczej świetnym eksperymentem i znacznie bardziej kojarzyła jej się z jakąś nową przygodą, która sprawiła jej po prostu frajdę/ czysty FUN, 😜

Ale powiem Ci, że to jeszcze nie wszystko! Bowiem ona pomyślała sobie, że na razie jeszcze zostawi te liście… Za to jednak, już wiedziała, że zapiecze sobie 2 „rzeczy/ dania” w tym piekarniku… Bo i tego kalafiora, ale też chodziły za nią jeszcze te te zdrowe owsiane ciasteczka… A ponieważ nie chciała marnować podwójnie energii/ prądu… Zatem "rozkminiła", że, w takim razie, wsadzi te obydwie rzeczy do tego piekarnika na raz, czyli i tego kalafiora, jak i właśnie te ciasteczka… A na tym zdjęciu widoczna jest dokładnie ta "masa", którą przygotowywała… [na te ciasteczka], dalej ten kalafior już w tych przyprawach, 😉:


Następnie zaś widoczne jest już to, co jednak uczyniła.. A mianowicie, widziała, że ta masa na te ciasteczka jej się rozwala… A Ty myślisz, że ona zrezygnowała? A w życiu, to nie była by Mała Mi, dusza tej dziewczyny wiedziała, że nie zostałaby nazwana „ein kämpferischer Typ” [jeszcze kiedyś, pracując w Wiedniu], gdyby to ją załamało! Ona, moja droga, pomyślała sobie, ok., nie udajesz się maso sformować i utrzymywać w rozmiarze tych ciasteczek, to w takim razie wstawię cię do piekarnika jako jedną całość na blaszce! 😜



//////~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~////////~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~////////


No dobrze…, tak, w sumie to masz rację. Ona jest MEGA DZIELNA i radzi sobie z tym wszystkim, co jej się przydarzyło niesamowicie dobrze! I wciąż, pomimo wszystko, znajduje dla siebie czas, łapie siebie za rękę, głaszcze, a nawet siebie przytula!
Tylko, muszę Ci powiedzieć, że dzisiaj…, tak jakby od nowa spadł na nią ten ciężar…
No jaki, kochanie?
Już mówię… Otóż wielu rzeczy… ona jeszcze nie rozumie do końca…
Ale, przed chwilką zadzwoniłam do kuzyna, by się o pewne rzeczy podpytać, których nie rozumiałam…
Czyli zauważ, kochana moja, ponownie NIE CZEKASZ I NIE PŁACZESZ, TYLKO PRÓBUJESZ ROBIĆ, CO W TWOJEJ MOCY I JAKOŚ DZIAŁAĆ!

Tak właśnie, wciąż i nieustannie muszę się o coś starać i już mam w sumie tego wszystkiego po dziurki w nosie… Bo już myślałam, że będę mogła się dalej skupić jedynie na… pracy nad sobą i pomocy przede wszystkim sobie samej, bo jestem BARDZO ŚWIADOMA TEGO, ŻE JEJ POTRZBUJĘ! A tu dowiedziałam się właśnie, że SĄD ODRZUCIŁ MOJĄ MOŻLIWOŚĆ STARANIA SIĘ O PRAWNIKA Z URZĘDU…🤦♀️
Ok., kochanie, to już wiem… Ale, powiedz, moja droga, czego dokładnie się dowiedziałaś od kuzyna?
Zapytałam go, a raczej przyznałam, że… rozumiem, iż u tego mediatora w sądzie staniemy obydwoje: ja i mój były mąż. A on mi odrzekł, że owszem, ale Arek będzie z tą swoją prawniczką, albo tylko ona… go reprezentująca… I…, nie będę kryła, odebrało mi mowę…😮 Bo wcześniej myślałam, że on również nie będzie mógł nikogo mieć do pomocy… Więc ja już myślałam sobie, że może po prostu uda mi się odnaleźć te wszystkie argumenty, które kiedyś pisałam wraz z Angeliką… Bo ja przecież sama kompletnie nie umiałabym się bronić!
Owszem, kochanie i to jest już Twój plus, że jesteś tego świadoma, czego nie potrafisz i z czym mogłabyś mieć problemy… To teraz powiedz o tym, cóż kuzyn Tobie rzekł…
Że ja również mogę mieć prawnika, ale nie z urzędu, jak się staraliśmy… Sąd tego nie uzasadnił, podobno…, ale zobaczę to, jak już dostanę to pismo…
No dobrze, a co Ty na to kuzynowi?
Powiedziałam mu, że JA MUSZĘ MIEĆ KOGOŚ DO POMOCY, BO SAMA SOBIE Z TYM WSZYSTKIM NIE PORADZĘ! Już ta biurokracja mnie przecież przerasta, ja wiem, jak to zabrzmi…. Ale ooo, właśnie! Dlatego tak się czułam chodząc po tej dolince…, bo pomyślałam sobie, że przecież ON MA CHOLERNĄ PRZEWAGĘ NADE MNĄ! A w dodatku, żeby było atrakcyjniej to przecież mi nikt nie uwierzy na słowo, że mam takie problemy, bo po mnie tego wszystkiego nie widać!🤦♀️🤷♀️Po moim bracie, to choć fakt, że on jeździ na wózku…, boooszeee, a po mnie?

Ale, moja droga, nie zapominaj proszę o tym, że masz na to dokumenty medyczne i TO SĄ FAKTY OD LEKARZY!
Tak wiem dobrze o tym…, jednak wiesz o co chodzi, że ja poi prostu NIE UMIEM SIĘ BRONIĆ, ANI TAK SZYBKO I SPRAWNIE MÓWIĆ/ REAGOWAĆ NA WSZYSTKO/ WIEDZIEĆ, CO POWIEDZIEĆ/ UMIEĆ ZNALEŹĆ ODPOWIEDNI ARGUMENT itp… Dlatego właśnie byłoby mi o wiele łatwiej, gdybym miała jakiegoś dobrego prawnika jeszcze do pomocy… Najlepiej kobietę i to empatyczną, która potrafiłaby to wszystko ogarnąć i mnie zrozumieć…

Dobrze, kochanie, to wstawmy choć jeszcze to, co Ty już rozmawiając z nim, sobie postanowiłaś… A mianowicie, rzekłaś mu, że Ty masz wprawdzie odłożone pieniądze, ale odkładałaś je na to, by później móc spłacić podatek za te alimenty…
Tak właśnie…, cholera, już naprawdę dziś nie mogę..
boooszeee, ja w życiu nie przypuszczałam, że będę się musiała z nim sądzić w sądzie o pieniądze! Przecież, do cholery, to jest dla mnie jak kolejna trauma… Wiesz, ja już naprawdę w żaden sposób nie chciałam tego oceniać, że mnie zostawił całkiem samą ze wszystkim i o tak wiele rzeczy musiałam się tutaj właściwie CAŁKOWICIE SAMA STARAĆ. Bowiem już dawno jestem tego świadoma, iż trudno określić tak naprawdę kto jest dobry, a kto zły…, ale do cholery to, jak się postępuje to jest przecież także istotne!

Ja naprawdę bardzo dobrze to rozumiem… Ale powiem więcej TO WŁAŚNIE PO CZYNACH POZNAJEMY CZŁOWIEKA, PO TYM, CO I JAK ROBI! I jak innych traktuje! Lecz może już na zakończenie…, bo zbliża się, kochanie 23…, wstawię tylko to, co przesłałaś jeszcze tej właśnie Angelice:
Hej Angie, słuchaj mogłabyś polecić mi jakąś dobrą prawniczkę, bo dowiedziałam się od kuzyna, że sąd odrzucił moje pismo odnośnie prawnika z urzędu… Ale, jak to ja, nie załamuję się, tylko podejmuję wyzwanie i dalej robię, co mogę, czyli działam…
Hej, kurczę nie znam nikogo, ale chociaż poszukam. Cieszę się, że się nie załamujesz, tylko działasz. A jaki powód podał sąd?
Właśnie chodzi o to, że nawet nie podał powodu! Po prostu odrzucił…
No co Ty?!
Tzn., tak naprawdę, jak dostanę to pismo w papierku rzeczywiście, to będę mogła o tym przeczytać, bo póki co, to było w @ z e-sądu i ja nawet tego nie otwierałam, bo się boję i nie znam… na tym… A ta prawniczka, o której mi kiedyś wspominałaś?
Kochana moja, czyli właśnie dobrze wiem/ widzę, moja droga jak Tobie jest tu już ciężko… Aczkolwiek spójrz tylko jaką Ty jesteś osobą, wciąż nie chcesz narzekać, tylko za wszelką cenę próbujesz szukać rozwiązań! Poza tym, moja Ty cudna, przypomnij sobie jaki SAMA NADAŁAŚ TYTUŁ TEMU WPISOWI!!!
Nie wiem już dokładnie, kto te słowa wypowiadał…, ale znowu wydaje mi się, że słyszałam je od tej "mojej terapeutki" = Eweliny, 😉. W każdym razie muszę Ci powiedzieć, że ja momentami naprawdę już siebie aż nie poznaję, bo myślę sobie, skąd ja, do cholery, biorę tę siłę??? Tym bardziej, że włączam sobie wciąż i na nowo to nagranie: NAWYKOWNIA #3 i nieustannie powtarzam sobie, że muszę z tego porobić w końcu jakieś notatki, bo tyyyleeee tam cennej dla mnie wiedzy!

To pozwól jeszcze tylko, że dokończę Ci tylko tę opowieść "o tej niesamowitej bohaterce!" I mam ogromną prośbę, proszę, pozwól mi kontynuować! Tak więc skończyłam na tym, iż ta kobietka zapiekła już i tego kalafiora, i tę swoją "masę" [jak to ona już w skrócie nazwała…]. Jednak wciąż pamiętała o sobie = i nadal nie zostawiła tej smutnej Moni samej, tylko chwyciła ją delikatnie za dłoń i powiedziała:
CHODŹ, KOCHANIE, TERAZ JESZCZE WYPROWADZĘ CIĘ NA SPACER! WIEM, JAK SIĘ CZUJESZ, I JEST MI OCZYWIŚCIE Z TEGO POWODU BARDZO PRZYKRO,
ALE JA ZAWSZE Z TOBĄ I PRZY TOBIE BĘDĘ!!! BO PO PROSTU ZACHWYCAM SIĘ TOBĄ! TAK WŁAŚNIE, ŻE POTRAFISZ BYĆ WCIĄŻ TAKA DZIELNA, POMIMO TEGO WSZYSTKIEGO, CO TOBIE SIĘ W ŻYCIU PRZYDARZA!!! AŻ NAPRAWDĘ, NIE MAM NAJMNIEJSZEGO POJĘCIA, SKĄĄĄĄD BIERZESZ TYLE SIŁY NA TO, BY ZAWSZE POWSTAWAĆ NA NOWO, CHOĆBY NIE WIEM, JAK ŹLE BYŁO???!!! TO TY, MOJA NAJDROŻSZA JESTEŚ NIEUSTANNIE NIEUGIĘTA WRĘCZ- I JESTEM TEGO PEWNA, ŻE WŁAŚNIE TYM STANOWISZ DLA WIELU TU OSÓB NIESAMOWICIE DOBRY PRZYKŁAD!


Tu poniżej nasza Mała Mi wyprowadzająca siebie z tymi kijkami na spacer… boooszeee, musielibyście tylko ujrzeć ją na własne oczy, chodziła tam i naprawdę nie miała już siły, wciąż dreptała… siąpił deszcz. A ona tak się przemieszczała i włączała sobie już…, co chwilę, co innego…


Tu zaś widzicie już tę zupkę, którą nasza bohaterka, po powrocie z tej dolinki właśnie, przygotowała:



Ahhhh, nie mam już czasu na takie duperelki! Właśnie jeszcze rozmawiam dalej z kuzynem…
Dobrze, kochana, ale wiedz, że dla mnie jesteś i zawsze będziesz bohaterką!

W takim razie już może tylko…, by ten dzień jednak w miarę dobrze zakończyć…, wstawmy tutaj jeszcze to, co Ty, kocha udostępniłaś po raz kolejny na FB [zauważ tylko, iż w tym wspomnieniu ponownie jest wiele dystansu i poczucia humoru jednak!]
Moi drodzy, ponieważ zdaję sobie sprawę, że o takich rzeczach należy przypominać
Zatem: JEŚLI KTOŚ Z WAS NIE MA NA KOGO PRZEZNACZYĆ TEGO 1% podatku… to zgłaszamy się my
Jak w „Shreku”: mnie wybierz! X2 , hehe
Więc tak, NR KRS MAMY z bratem TAKI SAM, jedynie dopisek jest inny: NA REHABILITACJĘ MARCINA KAMIŃSKIEGO / na rehabilitację Moniki Gutkowskiej Z góry MUCHAS GRAZIAS!
(…)

CZWARTEK, 29.II.2024 był pierwszym dniem rehabilitacji Małej Mi. Tak wyglądała dziś, jak tam wędrowała



Dziś przez cały dzień niestety nie czuje się najlepiej… Ale myślę, że o tym opowiedzą już więcej moje dziewczyny😉.
Widziałam i wciąż widzę, kochanie, jak Ty się czujesz… I doskonale o tym wiem, że nie za bardzo lubisz nawet o sobie mówić, jak właśnie tak się czujesz… Ale, myślę, że opowiadając o tym i móc w końcu się tym z kimś podzielić, będzie Tobie powolutku stawało się lżej…
No cóż… Powiem jedynie, że "prowadzę te rozmowy w mojej głowie niemal non stop"…
Właśnie o tym mówię, byś w końcu to uzewnętrzniła, wiesz przecież dobrze, jak to pomaga!

Tak, wiem o tym bardzo dobrze, ale… muszę powiedzieć, że tak czytałam leżąc dziś na łóżku ponownie ten wpis… Wszelkie błędy postarałam się już właśnie dziś, PIĄTEK, 01.III.2024, poprawić. Lecz przede wszystkim chciałam dodać, że to wcale nie jest zawsze tak, że ja uważam, że trzeba coś robić! Poniekąd przychodzi mi tu do głowy od razu to, co powiedziała ta Ewelina, nazywając to kochaniem siebie. Że owszem, to jest przecież bardzo istotne, ale u każdego kochanie siebie znaczy przecież co innego!
Jeden powinien w końcu się ruszyć, inny zaś potrzebuje po prostu spokoju i ciszy, oraz odpoczynku… Ja zauważyłam, że tak właśnie mam… No a bynajmniej teraz… Kiedy ponownie czuję się do niczego i nic tylko bym zajadam te moje smutki i troski…🤦♀️

boooszeee, dziś będąc na tej rehabilitacji przecież czułam się strasznie…
Kochanie, dobrze Ciebie znam i obydwie wiemy, że to nie JEDYNIE OD TEGO! Doskonale o tym wiem, że Ty NIE LUBISZ I NIE UMIESZ W OGÓLE UDAWAĆ!
Powiem więcej, jak wcale nie zamierzam tego robić, bo chcę pozostawać wierna sobie… Właśnie obawiam się jednak, że wciąż nie umiem pozostawać swoim własnym przyjacielem…
Moja droga, już nieraz Ci o tym mówiłam, że naprawdę nie znam wielu osób… Hmmmm,🤔… Tak naprawdę jeszcze nikogo tak odpornego na te wszystkie ciężary, jak Ty nie udało mi się spotkać… Poważnie Tobie mówię!
Najdroższa, ale spójrz tylko, ile Ty masz w sobie siły? Przecież pomimo tych wszystkich traum wciąż potrafisz o siebie dbać/ łapać siebie nieustannie za rękę i podnosić z tych klęczek…

I muszę Ci powiedzieć, że tyle rzeczy, ILE TY TU MUSISZ WYKONYWAĆ KAŻDEGO DNIA…, to niejedna osoba, zaczęłaby nie raz płakać i mówić, że nie daje rady… A Ty, moja droga, choć wiadomym jest, że Tobie wciąż jest o wiele trudniej niż innym to nieustannie jednak "zbierasz się z tej podłogi", bo…, choć już naprawdę momentami NIE MASZ SIŁY ZA NIC W ŚWIECIE I CHCIAŁABYŚ ZREZYGNOWAĆ I SIĘ PODDAĆ. To jednak tego nie robisz! A ja bym podsumowała to jeszcze właśnie tymi słowami:

Dlatego, kochanie, opowiedz nam o dzisiejszym dniu tyle, ile dasz radę i ile uznasz za stosowne…
Cóż, więc… pominę to, że dostrzegam MASĘ SWOICH BŁĘDÓW I TOTALNIE BEZMYŚLNYCH RZECZY, KTÓRE ROBIĘ…🤦♀️A już szczególnie dzisiaj…
Nie, przecież nie tylko dzisiaj!
///////
boooszeee, ta kobieta jest wprost niesamowita!!! Obecnie mamy nadal CZWARTEK, 29.II.24 i wciąż bolą ją te barki, ALE… teraz w końcu się uśmiecha, bo jest z siebie DUMNA!!!
Kochana moja, widzisz, jak Ty wciąż potwierdzasz moje głębokie przypuszczenia…,. Ty jesteś wprost niepokonana!!! Nawet nie wiesz, jaka ogarnia mnie radość i szczęście, jak patrzę na Ciebie, JAK TY WCIĄŻ SIĘ BARDZO STARASZ! I…, MIMO WSZYSTKO PRÓBUJESZ!!! ❤️🤗✨Nie mogę się na Ciebie wprost napatrzeć, jak cudownie to robisz… Naprawdę jestem przekonana wręcz, że WIELE OSÓB MOGŁOBY BRAĆ Z CIEBIE PRZYKŁAD! Nade wszystko z Twojej wytrwałości, ale także zaangażowania!!!

Ponieważ już jest wieczór, więc napiszmy choć ten skrót, cóż Ty DZISIAJ ZROBIŁAŚ!
(…) Zrobimy rodzinną zarzutkę ![]()
boooszeee Damian, nawet nie wiesz, JAKA ja jestem WDZIĘCZNA, ŻE CIEBIE MAM![]()
![]()
Dajesz mi niewyobrażalne wsparcie ![]()

Od tego jest rodzina Monia.
Myślisz, że ja nie pamiętam jak miałem 12 lat i przyjechałaś mnie pocieszyć do szpitala jak miałem operacje w gdańsku
To było ogromne wsparcie dla dziecka. 

Serio? Kurczę, ja nawet tego nie pamiętam… Ale to tak niezmiernie miłe mi to słyszeć… Właśnie siedzę i ryczę..
Nie płacz Monia, uszy do góry. (…)
To dalej, kochana, bo, jak widzisz to są niezmiernie istotne sprawy! Ty, moja droga, czasem się kładziesz, bo już naprawdę nie możesz i czujesz, że WSZYSTKO TU CIEBIE PRZERASTA… To teraz pomyśl jeszcze tylko, a propos tego, co Twój kuzyn Tobie rzekł, o czym Ty już nawet nie pamiętałaś!!! A przecież, przypomnij sobie tylko, jak dziś stałaś w tej piekarni wracając z rehabilitacji… i po tym, jak dłuuuugoooo czekałaś i w końcu znalazłaś to 10PLN, by móc zapłacić za pieczywo…
To koniec końców, jak ta ekspedientka, starsza/ zmęczona kobieta, powiedziała Tobie, że cena tego pokrojonego pieczywa [bo było na wagę], wynosi 18PLN. To Ty rzekłaś, by w takim razie dała Tobie tyle tego chleba, aby starczyło Tobie te 10PLN… I jak ona rzekła, że 8, coś… To powiedziałaś jej, że reszty nie trzeba. A ona do Ciebie później, że NIE, NIE , ONA NIE WEŹMIE, DZIĘKUJE.

Lecz tak naprawdę, jak usłyszałaś jej słowa…, że JEST DOPIERO POCZĄTEK DNIA, czy jakoś tak…, to rzekłaś do niej:
ALE, BARDZO PROSZĘ… TO JEST DLA PANI ODE MNIE! ❤️
I wtedy ona już nie kwestionowała tego w ogóle… Tylko Tobie podziękowała, a Ty, kochanie mogłaś już udać się dalej na ten tramwaj. To powróćmy jeszcze tylko na chwilkę na tą rehabilitację… To był Twój pierwszy dzień tam, po długiej przerwie… Poza tym zaczął się nowy turnus, więc i było mnóstwo ludzi i jeszcze oni nie wiedzieli, co mają za bardzo robić… Ale, teraz wymienię plusy, które jednak z tego dnia tam wyszły:
W końcu do tego doszłaś, że zostawiałaś tam zawsze swoje adidasy i tak też teraz uczyniłaś, po prostu na półce tam, gdzie ta Twoja ulubiona prowadząca p. Agata zawsze prowadzi te zajęcia. A zauważ jeszcze, kochanie, że ONA TOBIE DZISIAJ POWIEDZIAŁA PIERWSZA DZIEŃ DOBRY I TO UŻYŁA TWOJEGO IMIENIA, CZYLI ZAPAMIĘTAŁA CIEBIE!!!
W końcu zaczęło się Tobie wszystko przypominać, że przecież w szatni, ponieważ tam do tych szafek nie ma żadnych kluczyków, zostawiałaś jedynie płaszcz, buty i te rzeczy, które z siebie zdejmowałaś, przebierałaś się bowiem w sportowe ubranie, ALE TOREBKĘ I BUTELKĘ Z WODĄ ze sobą zawsze zabierałaś! No dobrze…, kochana, to to już mamy w takim szybkim skrócie…
Bo… teraz chciałam coś jeszcze dodać o tej Twojej niesamowitej wytrwałości i pomysłowości! Otóż, nooo…, brak mi wręcz słów na to wszystko, na Ciebie, na sposób, w jaki Ty, kochanie to wszystko tu robisz!

No… boooszeee, przecież ja to wiem, że NIC SIĘ RACZEJ NIE POPRAWI, JEŚLI JA SAMA RZECZYWIŚCIE NIE PODEJMĘ JAKICHŚ KROKÓW… I tak, może na razie podam to tylko w skrócie…
NIE! Kochanie, nie zgadzam się na to, TRZEBA TO TUTAJ NAPISAĆ, że Ty kochanie, siedziałaś tak długo na necie i wyszukiwałaś jeszcze tych produktów spożywczych i kosmetyków, które chciałaś zakupić… Jak już straciłaś na to swój czas, to okazało się, że tej płatności NIE MOŻESZ POTWIERDZIĆ W ŻADEN SPOSÓB W SWOJEJ APLIKACJI BANKOWEJ NA KOMÓRCE…
I…, kochanie, zauważ, jak jednak POTRAFISZ MĄDRZE MYŚLEĆ! Otóż doszło do Ciebie, że IDENTYCZNĄ SYTUACJĘ miałaś w poprzednim miesiącu… Ponownie nie możesz opłacić TEGO INTERNETU, POMIMO, ŻE DZIŚ BYŁ OSTATECZNY TERMIN. Lecz, Ty wydedukowałaś [z doświadczenia!], że ok, będziesz w takim razie musiała zrobić to ponownie w banku gotówką! Zatem, doszłaś do tego, że może jutro po tej Twojej rehabilitacji podjedziesz te 2 przystanki dalej i udasz się do tego banku.
A przypomniało się Tobie także, że tam pracuje przecież ten chłopak, który zna się trochę na Twoim telefonie [na tej marce/ modelu] i wie, że tam pewnych aplikacji w ogóle nie ma… Więc tu już pomyślałaś, że może jakbyś na niego znowu natrafiła… To zechciałby Tobie pomóc w zaktualizowaniu LinkedIn na komórce…, Bo Ty nie wiesz, jak…
No tego niestety wciąż nie wiem… ALE… ZA TO DOSZŁAM JUŻ W KOŃCU, JAK MOGĘ POROBIĆ TE OPŁATY, NIE MUSZĄC W OGÓLE POTWIERDZAĆ TYCH PŁATNOŚCI NA KOMÓRCE! Tzn. oczywiście płacąc BLIKIEM także muszę to robić… , tylko…, cholerka…,🤔 nie potrafię tego wytłumaczyć jasno i zrozumiale… Że… nie muszę wchodzić tam do siebie na konto wpisywać millekodu z hasłem, tylko wciskam tak szybko płatność BLIK i wtedy wpisuję jego numer na kompie i… wówczas już MI TE PŁĄTNOŚCI PRZECHODZĄ!!!💪
Moja droga, ale wspomnij tylko jeszcze o tym, co Ciebie dzisiaj jakoś tak również zaskakiwało…
No, te piosenki oczywiście, które zawsze, gdy włączałam sobie w drodze… to były jakieś takie adekwatne niemal… Cholerka, no teraz już żałuję nawet, że nie notowałam ich dokładniej… W każdym razie pamiętam, że jak tylko wyszłam już przebrana z tej rehabilitacji na zewnątrz, to pierwsza piosenka, jaką usłyszałam to była ta ze słowem WHY… Kurczę, już teraz nawet nie mam siły, by jej szukać…
To już to zostaw, kochana, ALE MUSIMY JESZCZE TU NAPISAĆ, że PO TYM, JAK ZAUWAŻYŁAŚ, IŻ JUŻ OTRZYMAŁAŚ ZWROT PIENIĘDZY ZA TO ETUI, W KOLORZE, KTÓREGO JUŻ NIE PRODUKUJĄ, TO TAKŻE DZISIAJ JUŻ NA KONIEC, ZAKUPIŁAŚ RÓWNIEŻ TEN JUŻ CZARNY!
| Data zlecenia: 2024-02-29 19:22.58Numer transakcji: P24-H2K-J7E-Z6R |
Dzień dobry, Informujemy o zarejestrowaniu nowej transakcji płatniczej w Serwisie Przelewy24 dla: RENCA LTD Aktualny status transakcji sprawdzisz tutaj: Sprawdź status transakcji (…)
(…)
W dzisiejszy dzień, którym jest PIĄTEK, 01.III.2024 weszła Mała Mi już w całkiem innym nastroju! A wiecie, jakie było jej pierwsze wytłumaczenie? „TO DLATEGO, ŻE SIĘ W KOŃCU UMYŁAM, buhaha, 😜🤣😋. I po tym, kochani od razu było widać i czuć, że właśnie dzisiaj „odżyła”.
Ja rzekłabym więcej… Czułam się niemal tak, jakbym zmartwychwstała! I to było dla mnie tak szalenie wręcz zaskakujące… Lecz również trochę zaskakujące dla mnie było to…, pokażę to na moich komórkowych zapiskach:
23:55 – 20 UKOCHUJĘ MAŁĄ MONICZKĘ ❤️ do 11h…🙏❤️🤗
5:19 – 15 21 (2na1) WC, czuję się jakby spadł ze mnie jakiś ciężar… I DZIĘKUJĘ WSZECHŚWIECIE
Dokładnie to sobie zanotowała… Ale, poważnie już właściwie od tej godziny, choć naturalnie wróciła do łóżka, miała wrażenie, że nie może zasnąć, ponieważ jej głowa wciąż próbowała najwidoczniej do tego dojść, Z JAKIEGO POWODU W OGÓLE TAK ZASKAKUJĄCO DOBRZE SIĘ CZUJE…
Masz rację, to chyba musiał być powód, choć oczywiście, taka szczęśliwa, tym niewiadomo skąd stanem… boooszeee już teraz nawet nie pamiętam dokładnie, co robiłam…🤦♀️
Kochanie, ok, to wymień choć to, co przychodzi Tobie pierwsze do głowy.😉
No więc… to był taki totalny niemal miszmasz, ale podam tu dosłownie wszystko, co mi przychodziło do głowy:
- SIMON SINEC [nie pytaj mnie skąd, bo kompletnie tego nie wiem…]
Zaraz jednak potem zaczęłam dalej główkować, bo pamiętałam jeszcze, że Z KIMŚ FAKTYCZNIE ROZMAWIAŁAM… I wtedy też zaczęło mi się przypominać dalej…
- Damian = poczucie bezpieczeństwa [totalna „zaskoczka” o tym, co on mi rzekł, że jak on 12 lat i był tu w Gdańsku w szpitalu…] Tutaj sobie właśnie pomyślałam, że boooszeee, to przecież znaczy, że DOBRO POWRACA!


I już sam ten fakt tak mnie podbudował jednak, jak jechałam, a później szłam taka uśmiechnięta na tę rehabilitację,
.
No poważnie, w dodatku jeszcze świeciło piękne
. A tym razem już się troszkę lepiej jednak chyba przygotowałam…, bo przede wszystkim wzięłam wczoraj wieczorem tę kąpiel!
47:43/58:40
boooszeee, kochana moja, spójrz tylko…, co tu się wydarza… Obliczyłaś wprawdzie ten czas i zamieniłaś odpowiednio muzykę na dłuższą, chciałaś tu wstawić ten oto obrazek:

A wraz z nim załączył się także i ten…

48:20
No właśnie, sama widzisz, JAK JA MAM TU SOBIE NIBY Z TYM WSZYSTKIM RADZIĆ? Ledwo, co zdążyłam TYLKO TEN WPIS SPRAWDZIĆ, a niczego prawie jeszcze nie zdążyłam napisać o tym, jak zaskoczył mnie wręcz mój dobry i dziś wyjątkowo [znowu] pozytywny nastrój…. A przecież TYYYLE CHCIAŁAM O TYM NAPISAĆ…. A już jest 22:32…, a ja przecież od jutra muszę się zabrać w końcu za to sprzątanie….
To w takim razie zakończmy już jedynie tymi hasłami…
- jaki numer [39, or 40, buhaha]
szlifowanie/ tapicerowanieściany, 😜- gostek po wypadku samochodowym, ledwo chodził i BARDZO NIEWYRAŹNIE mówił…
- masaż u fizjoterapeutki [której nr w mojej komórce widnieje pod: MEGA Agata Fizjoterapeutka]
wlazałamtaka szczęśliwa i zaskoczona na mojej komórce, na Messengerze, dostrzegłam jakieś zaproszenie do grupy ludków, pomyślałam, że jakaś fajnie nazywająca się grupa…[teraz już nawet nie pamiętam nazwy…, ale kojarzy mi się jeszcze coś o dyskutujących/ podejmującychświatłe/mądre/ niebanalnetematy o życiu…, więc moja pierwsza myśl była oczywiście WCHODZĘ W TO. Potem zaś, jak tylko dostrzegłam ten czat i pytania tych ludzi… Po prostu poczułam się ponownie, jakbym słuchała jakichśpseudoduchowychludków…
Nie ja już niczego mądrego o tej godzinie tu nie wymyślę… Bo teraz już znowu atakuje mnie ta okropna Helga… Ale też sama dałam jej całe mnóstwo powodów do tego…
To, kochana moja, teraz już na sam koniec tego dnia, proszę, trzymajmy się JEDYNIE DOBRYCH RZECZY = DOSZUKUJMY SIĘ ICH / ZAUWAŻAJMY JE I KONCENTRUJMY SIĘ NA NICH WŁAŚNIE, TAK, JAKBYŚMY DOSTAŁY DOKŁADNIE TAKIE ZADANIE TERAZ!
BYŁAŚ NA REHABILITACJI DZIŚ W NIESAMOWICIE DOBRYM HUMORZE I NASTROJU! AŻ MYŚLAŁAŚ, ŻE WEJDZIESZ TAM I ZACZNIESZ ŚPIEWAĆ PIĄTEK,= TYGODNIA KONIEC I POCZĄTEK,😜
ALE WESZŁAŚ WCIĄŻ UŚMIECHNIĘTA I W TAKIM DOBRYM HUMORZE, A DZISIAJ JUŻ, JAK POWIEDZIAŁAŚ TAM OTWARCIE – W KOŃCU WYGLĄDASZ JAK CZŁOWIEK, hehe, bo i teraz i byłaś umyta, czyli odświeżona ale też po prostu ubrałaś lepsze ciuchy, bo wczoraj ten biały T-shirt, który nałożyłaś, był i zbyt krótki i również zbyt obcisły [wg. Ciebie]
Bo tak przecież było! Ale nie mam już teraz siły na wymyślanie jakichś bzdetów! Wolę kłaść się już spać…
/////////
rehabilitacja
Wäsche gewaschen & augehängt





