Woda omiatająca dziób statku, wydaje się tak blisko, na wyciągnięcie ręki, a nim się spostrzeżemy, przepływa gdzieś za nami.
CZAS MIJA, A WRAZ Z NIM MIJAJĄ SZANSE ODNALEZIENIA TEGO, CO ZAGUBIONE I PRZEŻYCIA TEGO, CO JESZCZE SIĘ NIE WYDARZYŁO. MIŁOŚĆ, SZCZĘŚCIE WYDAJĄ SIĘ TAK ULOTNE, PEŁNE SPRZECZNOŚCI, TRUDNE DO OPANOWANIA.
„BEAUTY IN THE BROKEN ” Reż. Max Leonida
❤️: 12./14./15.III.2024

Jeśli czytacie mój blog, wiecie, że jestem dzielna. Pierwotnie uczyniłam z niego własną „AUTOTERAPIĘ”. Powiem krótko, bo nie znoszę narzekać i koncentrować się na wszelkich niedomaganiach, gdyż, jak wiemy, to wtedy rośnie… TWORZENIE tego bloga zajmuje mi jednak wiele czasu i kosztuje mnie także sporo wysiłku, gdyż zawsze staram się wyszukiwać i zamieszczać rzeczy cenne również dla innych. Dlatego, jeśli ktoś z Was uznałby, że jest to przydatne i zechciałby wpłacić na moją zrzutkę jakiś "grosz", będę BARDZO WDZIĘCZNA.
A tutaj podaję link do tego: https://zrzutka.pl/wx9kgt

Wróciła dziś z rehabilitacji, gdzie już będąc tylko z fizjoterapeutką Agatą, gdy ta zapytała w końcu o więcej…, co się właściwie stało, to Mała Mi już nie mogła… i leżąc tam na tej macie, W KOŃCU po prostu zaczęła płakać… Mówiła, że dostrzega, że już coraz gorzej wykonuje wiele rzeczy, a wszystko przez to, że jej były mąż chce jej odebrać całkiem alimenty…
Przecież wiadomo, że mi NIE CHODZI TYLKO O TE PIENIĄDZE! Ale tak naprawdę, gdyby mi je zabrał, to straciłabym właściwie możliwość robienia czegokolwiek jeszcze… W sensie oczywiście "NAPRAWIANIA SIEBIE"… Ja tak naprawdę noszę w sobie ten płacz bardzo długo… Bo przecież NIE MAM NIKOGO, BY MÓC CHOĆBY O TYM POWIEDZIEĆ I WYPŁAKAĆ TEGO. A ja właśnie nieustannie o tym marzę…, by po prostu móc to WSZYSTKO Z SIEBIE W MIARĘ REGULARNIE WYRZUCAĆ…

Owszem, kochana moja, ale przecież wiesz dobrze o tym, że PRZEDE WSZYSTKIM MUSISZ TE TRAUMY PRZEPRACOWAĆ Z JAKIMŚ DOBRYM TERAPEUTĄ!
W każdym razie, ja nawet nie płakałam tam tak, jakbym chciała to uczynić…, bo tu już przypomniały mi się znowu te warsztaty w Koziej Górze, gdzie na początku również się krępowałam… Lecz zaraz po tym, jak dostrzegłam innych ludzi tam, którzy zaczęli nagle uwalniać te swoje traumy/ smutki/ żale z ciała… tak, jak to czuli… Czyli było nawet ruszanie rękoma w taki sposób, jakby coś bili/ w coś uderzali/ walili, nogami zaś tak, jakby z kolei kopali i kompletnie nie bali się wypuszczać z siebie krzyków i różnych odgłosów. Więc zaczęłam i ja…
Kochana moja, powiem Ci, co ja zauważyłam… To, że Ty wciąż wracasz do tego, co było, z całą pewnością oznacza, że potrzebujesz porobić porządek z tą przeszłością i rzeczywiście PRZEPRACOWAĆ te wszystkie SWOJE TRAUMY! Ale powróćmy, proszę do tego, cóż działo się na tej rehabilitacji… Dostrzegłam bowiem, że Ty widząc i słysząc, co ta fizjoterapeutka do Ciebie mówiła, już nawet, leżąc tam na tym materacu, zaczynałaś tak po prostu „bezgłośnie” płakać… Bo dobrze wiedziałaś, że rozmowy nie są jej specjalnością. A już zwłaszcza, gdy Ty weszłaś, a ona tak tylko zapytała, jak się dziś masz?
Tak, ja doskonale o tym wiedziałam, że p. Agata jest bardzo sympatyczną, mądrą, i optymistyczną kobietą, ale zdawałam sobie sprawę/widziałam i poniekąd czułam to również, że ona nie jest za bardzo dobra w takie głębsze rozmowy, to po prostu nie jej działka. Ona jest za to MEGA specjalistką w reha… Więc ja akurat wtedy ogromnie się cieszyłam z tego, że mogłam jej po prostu to powiedzieć i trochę „popłakać”. Co jej zresztą później napisałam w smsie, gdy jednak postanowiłam, że nie będę już czekała na ten masaż:
Pani Agatko, jednak nie musi już tu wracać do mnie na masaż, ale i TAK SERDECZNIE DZIĘKUJĘ ŻE MOGŁAM POPŁAKAĆ I TO POWIEDZIEĆ 😘
Tak właśnie, kochanie było… Ona powiedziała Tobie szczerze, że żadnym psychologiem to ona nie jest, ale też, zauważ!, rzekła, iż tak patrzy na Ciebie, jak Ty codziennie stawiasz się do tego życia i za to niezmiernie Ciebie podziwia. Za to Twoje podejście do tego życia, za siłę do starania się w ogóle! Po czym dodała, że nawet nie wie, czy GDYBY ONA DOSTAŁA TYLE, CO I TY OD ŻYCIA, TO DAWAŁABY SOBIE Z TYM TAK DZIELNIE RADĘ, JAK I TY!

4:25
Tak, poza tym wcześniej jeszcze, jak jej tylko powiedziałam, że czuję się tak, że lepiej nie pytać i zaczęłam ćwiczyć najdzielniej, jak potrafiłam. To przekochana ona starała się mnie nawet tam chwalić…
Ona mówiła po prostu to, co widziała! Przecież akurat to ćwiczenie wychodziło Tobie całkiem dobrze!
No wiem…, dlatego też to był w ogóle moment, kiedy nie wiedziałam, czy ona te słowa kieruje do mnie, czy do drugiej kobietki… Dlatego o to zapytałam, 😉. Poza tym, rzekłam jej, co jest dla mnie najgorsze…
To, myślę, że najlepiej powiedz to samo, co i jej wtedy … Zrób to, proszę, gdyż wydaje mi się, że będzie to adekwatne i bardzo obrazowe porównanie! Zatem powiedz, jak to było….
Na dolince, tam, gdzie chodzę z kijkami Nordic Walking, spotykam również taką ładną dziewczynę, która ma wiele ran na swojej twarzy… I widzę, ją tak dziarsko chodzącą, ZAWSZE MA SPUSZCZONĄ GŁOWĘ [i tym samym twarz…], czasem chodzi w kapturze, niekiedy ma zalepione te rany plastrami… A ja tak za każdym razem, jak ją mijam [bo zawsze chodzimy jakoś w w przeciwnych kierunkach = czyli jest moment, gdy widzimy siebie na przeciw…] To wtedy moja wyobraźnia… widzi już tę moją Monię, która tych dziur i ran ma jeszcze więcej i są one także dużo większe…., lecz wciąż NIEWIDOCZNE, BO WEWNĄTRZ MNIE!!!

Kochanie, dodam tylko, że Twoja świadomość siebie jest coraz większa! Teraz jednak wypisuj po prostu wszystko, co Ci przychodzi do głowy jeszcze… Bo właśnie doszliśmy do wniosku, że w ten sposób może uda się Tobie tu wypuścić z siebie wszystko, co tylko byś chciała!
No więc, jak tam [na rehabilitacji] tak leżałam, to pamiętam, jak weszła jakaś nowa kobieta raczej w średnim wieku, lecz wciąż dziarska. Ale przyszła tak tylko, by się zapisać, bo swoją rehabilitację zaczyna dokładnie wtedy, gdy ja już kończę własną… I wówczas słyszę, takie radosne słowa tej babeczki…, która sobie nawet żartowała. Następnie rzekła także, że ona kiedyś to wiele sportów trenowała [i mój mózg/ moja głowa wtedy nasłuchuje…] np. piłkę ręczną, albo siatkową [już nie pamiętam dokładnie…🤦♀️] i że była także gimnastyczką, a później jej słowa:
WIE PANI, JAK JA SIĘ TERAZ CZUJĘ, ŻE NIE JESTEM JUŻ TAKA SPRAWNA, JAK BYŁAM…
I ja tam leżę na tym materacu na brzuchu i sobie myślę znowu: boooszeee, a co ma powiedzieć mój brat??? Jak on musi/ał się czuć! I wtedy właśnie ponownie zebrało mi się na płacz…
Widziałam, kochanie, jak po prostu znowu nie mogłaś… Nie miałaś także już nawet siły, by twierdzić to, co jest przedstawione na tym obrazku…

Bo zaraz po tym jak rzekłaś, że ZAWSZE STARAŁAŚ SIĘ BYĆ SILNA I DZIELNA, ale już momentami uważasz, że to zbyt wiele…

Bo niby dostałaś DRUGIE ŻYCIE, ale nie wiesz, co z nim dalej robić…, POTRZEBUJESZ POMOCY/ wsparcia! Bo sobie nie radzisz z tym wszystkim… A nikt nawet nie wie, że wciąż musisz na wszystko poświęcać więcej czasu, jak choćby na zakładanie spodni, czy butów…, bo wówczas jesteś zmuszona siadać… A tak naprawdę nadal nie mówisz o wielu rzeczach, których niestety nie potrafisz wykonać, lub z którymi masz trudności…
Np. wszelkie biurowe rzeczy/ formalności itp. oraz to, że wciąż jest dla Ciebie trudne ogarnianie wielu komputerowych/ technicznych spraw… Wreszcie Twoje trudności z pamięcią, niewiedza, a raczej brak czasu i sił, by im jakoś przeciwdziałać…
Tak właśnie… i, cholera, zadałam tej fizjoterapeutce, takie pytanie…, teraz myślę, od czapy/ bez sensu i właściwie retoryczne, bo: i co z nim teraz…??? [Z tym drugim życiem], które przecież ponownie otrzymałam!
Moja droga, to pytanie nie było wcale bez sensu, ani od czapy, jak się wyraziłaś! Tylko po prostu, zadałaś je nieodpowiedniej osobie… Lecz, kochana moja, spójrz tylko, skoro takie myśli Tobie już wtedy przyszły do głowy… To przecież oznacza, że Ty, moja droga, WIESZ WIĘCEJ, NIŻ TOBIE SIĘ WYDAJE!
Moim zdaniem, posiadasz, kochanie, ogromną wręcz wiedzę, ale taką właśnie o życiu… Trzeba Ciebie kochanie, jeszcze trochę oszlifować, byś mogła być już czystym DIAMENTEM/KLEJONTEM… boooszeee, kochana moja, ale tylko spójrz… zostałaś nim przecież nazwana już przez Lamę Ole Nydhal…

Ale nim to…, moja droga, to doskonale przecież o tym wiesz/ zdajesz sobie z tego sprawę i wciąż szukasz jakiegoś wyjścia… Bo życie już Ciebie naprawdę doświadczyło… A to Twoje zwątpienie odczuwała również i p. Agata…, która otwarcie powiedziała, że nooo…

Ale wiesz, myślę, że najlepiej będzie to się czytało, jak spróbujemy, choć mniej więcej, odtworzyć tę Waszą rozmowę tutaj:
To życie, które pani obecnie zyskała, jest o wiele cięższe…
A wie, pani, co ja teraz z tym robię? Ja po prostu te wszystkie smutki/ stresy/ zmartwienia zajadam…🙊🤦♀️
Bo to jest dla mnie najłatwiejsze…🤦♀️.
Po prostu pani Moniko, nie widzę innego wyjścia, jak poszukać sobie jakiegoś dobrego psychologa, bo inaczej to tu nic z pani nie zostanie…
Ale ja uważam, że to powinna być osoba, która mnie rozumie…, bo inaczej to raczej nie ma większego sensu…
No to nic, tylko próbować… jak nie ten to inny…
Nawet pani nie wie, ile ja kasy na to straciłam…🤦♀️, bo był taki czas, że dokładnie w ten sposób postępowałam… I żaden mi wtedy nie pasował, nie czułam się u nich/ z nimi dobrze, ale też widziałam, że niektórzy mi mówili wprost, że powinnam szukać kogoś innego…🤷♀️ Odpowiadała mi tylko jedna kobietka, u niej czułam się naprawdę dobrze i widziałam rezultaty pracy u niej! Jednak wtedy nie miałam tyle pieniędzy, więc musiałam z niej zrezygnować…
Po czym, jak póóóźniej, mając już te pieniądze, chciałam do niej chodzić, to ona mi odparła, że teraz to niestety już nie… [i opowiadając to zaczęłam znowu płakać, bo poczułam się przez kolejną osobę odrzucona/ zostawiona….]

A może i ją to również przerastało… Bo, nie ukrywajmy, ale pani ma tego naprawdę duuuużoooo,😨

Kochanie, ja mogłabym do niemal wszystkiego, o czym Ty mówisz, dodawać coś od siebie także… Tu, np. rzekłabym, że wcale się nie dziwię, że tak się poczułaś. BO, moja droga, TY ZOSTAŁAŚ WŁAŚCIWIE ZOSTAWIONA PRZEZ WSZYSTKIE WAŻNE W TWOIM ŻYCIU OSOBY! Męża, przyjaciółkę.

Choć mnie bardziej nie dobijaj, proszę… Bo ja już naprawdę nie mam na nic siły… A mam przecież tyyyleeee tych terminów teraz, i wciąż ciężko mi to wszystko ogarnąć…

Moja droga…, Boże drogi, mi samej jest ciężko Tobie w tym wszystkim pomóc. Lecz wiedz, że w 100% zgadzam się z tą Twoją wspaniałą fizjoterapeutką i również uważam tak, jak i ona, że kochanie OSIĄGNĘŁAŚ JUŻ TYLE SAMA, JAKBYŚ BYŁA NIEMAL JAKIMŚ NADCZŁOWIEKIEM/ CYBORGIEM!
Muszę powiedzieć, że często się dokładnie tak czuję z tym wszystkim! A jeszcze te barki tak cholernie mnie bolą… Ale, jestem umówiona również do tego OSTEOPATY i… choć jestem tego świadoma, że mój stan nie poprawi się po jednej wizycie…, bo tu jest zdecydowanie WIĘKSZA ROBOTA DO ZROBIENIA!
[powyższe zostało przekreślone, gdyż później zrezygnowała z tego całkiem]
Jednak w rezultacie wybrałam chyba bardziej jego niż tę fizjoterapeutkę p. Agatę, bo wiem już, że ten człowiek rozumie i wie znacznie więcej… Obecnie, np. mam znowu jakieś uczulenie na tej prawej dłoni…🤦♀️[a ten akurat, tak jak i ja wie, że psychika jest powiązana z naszym ciałem i fizycznością! A poza tym to z jego ust również słyszałam, że on także uważa, że lewa str. = żeńska]
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
[boooszeee, a tu z kolei dodałabym jeszcze, że już taka wszystkim tam znowu przejęta/ poruszona…, zaczęłam sobie wyobrażać, że to zimne powietrze, którym mi te bolące barki traktują…, że albo mi wciąga te wszystkie moje ciężary, albo…, gdy mi jeszcze ta fizjoterapeutka Dorota rzekła, że ona nie może tak tylko w jednym miejscu, bo zrobi mi dziurę/ ranę… To ja w tym momencie zaczęłam sobie wizualizować, że zrobiła mi te dziury/ rany i wypływa z nich ten cały brud, te wszystkie moje traumy!🤭]
Wspaniale, że o tym wspomniałaś, bo to przecież, kochanie, już czyni Ciebie kimś wyjątkowym! Widziałaś przecież reakcje tych wszystkich fizjoterapeutów…, że dla nich raczej to, co mówiłaś było również jakimś kosmosem, 😉.
Przeszło mi to przez myśl, hehe, jak im to opowiadałam… Lecz później już to po prostu zostawiłam, bo pomyślałam o tych słowach:

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
A jak zaczęłam tam u tej p. Agaty to mówić, to ona, że zapewne jest to jakieś uczulenie… boooszeee, a teraz przypomniało mi się, że przecież na tej reha dzwoniłam jeszcze do księgowości GTBS, by się dowiedzieć ile w tym miesiącu mam do zapłaty, zapisałam to sobie na karteczce i rzekłam, że zapłacę dopiero, jak będę w domu… I cholera, wciąż tego nie zrobiłam…
Nie zrobiłaś tego jeszcze, ALE WŁAŚNIE TO SOBIE UŚWIADOMIŁAŚ! Więc teraz możesz dokonać tej opłaty🤗.
Właśnie chciałam to uczynić… Wooohooo i DOKONAŁAM TEGO!!! boooszeee, jak dobrze, że dokładnie taki obrazek nadałam temu wpisowi!!! Bo ja wciąż i na nowo, staram się podnosić i ten swój świat właśnie tworzyć, zamiast po prostu przyglądać się!

Kochanie, ale dodajmy, że ponownie, pomimo iż JUŻ MASZ ZAŁOŻONĄ NA KOMÓRCE NOWĄ APLIKACJĘ SWOJEGO BANKU, BO JUŻ WIESZ, JAK TO ZROBIĆ!!! Dzięki swojemu kuzynowi właśnie! To jednak, jak chciałaś tej opłaty dokonać u siebie na komputerze, to ponownie miałaś to zatwierdzić w tej apce i znowu się nie dało… Lecz, Ty, moja dzielna, tego nie zostawiłaś, tylko wszystko na tej swojej komórce pozamykałaś, by móc dokonać tej opłaty właśnie W TEJ KOMÓRCE I… ZROBIŁAŚ TO!!! Określiłabym Ciebie ponownie tymi słowami:
////////
To teraz powróćmy jeszcze do tej Twojej dzisiejszej rehabilitacji… Doskonale pamiętam, jak był moment, kiedy rzekłaś otwarcie, że Ty uważasz tak, jak i Ewelina Stępnicka, wciąż chcesz stawiać się do tego życia. A poza tym stwierdziłaś także MASZ TU ROBOTĘ DO ZROBIENIA! Którą…, kochana moja, może nie zauważasz, ale WYKONUJESZ KAŻDEGO DNIA!

boooszeee, przecież teraz wychodzę na jakąś niemal hipokrytkę… Bo wcześniej jeszcze na tym LI i na fejsie także pokazywałam wszystkim, jaka to ja jestem mądra. A teraz co? GÓWNO PRAWDA!
Nie, kochanie, absolutnie się z tym nie zgadzam! Ale tyle razy chciałam już wtrącić coś nowego… jak, np. po pierwsze zapomniałaś o tym, cóż Ty dodałaś niemal za chwilę, ja ta Twoja ulubiona fizjoterapeutka p. Agata powiedziała do Ciebie dziś, że ona wprawdzie nie jest żadnym psychologiem, ale to widać już, że Ty potrzebujesz terapii. To Ty do niej, że jesteś zdania, iż to nie może być przypadkowa osoba, że uważasz, iż to musi być ktoś, kto Ciebie zrozumie i kogo Ty będziesz czuła… A wtedy
Mówiłam jej, że dobrze o tym wiem, bo mam na sobie naprawdę masę nieprzepracowanych traum/ nieodbytych żałob….
- pocieszanie się jedzeniem
- rezygnacja z masażu
- poronienie Oli
- umycie przez mamę okien/ odkurzenie
- szukanie psychoterapeutów, próbowanie kilku

boooszeee, ale W JAKIM CELU TY MI TO TUTAJ WSTAWIASZ w ogóle… ??? Przecież Ty już powinnaś to dobrze wiedzieć, że ja naprawdę nie jestem, jak wszystkie inne ZDROWE osoby, ponieważ już dawno tak to do mnie dochodzi…, że chyba drugiej….
Masz rację, kochanie, ale ponieważ jutro kończysz już tę swoją rehabilitację, to teraz weź już tabletkę i zmykamy do spanka, poprzedzonego naturalnie ponownie jakąś medytacją… i wizualizowaniem, bo ja naprawdę uważam, że jesteś kimś niesamowitym! I podziwiam Ciebie nadal, jaką Ty jesteś niespotykanie silną osobą! Ale też doskonale to widzę, jak Tobie brakuje po prostu ludzkiego dotyku…
, stąd tak rozkminiałaś, czy czasem nie poczekać jeszcze na ten masaż w wykonaniu p. Agaty…

(…)
Mamy CZWARTEK, 14.III.2024, a Mała Mi czuje się po prostu STRASZNIE… Obecnie mamy godz. 17:01 a ona odsłuchuje właśnie tego: HO’OPONOPONO FOR DEEP HEALING & CLEAR PAST KARMA| HAWAIIAN MANTRA (108 REPETITION), ponieważ ona czuje się naprawdę już wszystkim bardzo obciążona…
DEAR MY PAST I`M SORRY, PLEASE FORGIVE ME, THANK YOU AND I LOVE YOU/ I GIVE MYSELF PERMISSION TO HEAL.
DEAR MY PAST I`M SORRY, PLEASE FORGIVE ME, THANK YOU AND I LOVE YOU. I AM DETERMINED TO CURE MY WOUNDS, SOUL AND MIND, AND SEE THINGS DIFFERENTLY.
DEAR MY PAST I`M SORRY, PLEASE FORGIVE ME, THANK YOU AND I LOVE YOU/ I DO NOT HOLD A GRUDGE AGAINST THOSE WHO HURT ME. I PREFER TO BE FREE AND EASE MYSELF.
DEAR MY PAST I`M SORRY, (…) I CHOOSE TO FORGIVE MYSELF AND OTHERS WHILE I LET GO OF THE PAST.
DEAR MY PAST I`M SORRY, (…) I RELEASE THE PAST AND TRUST THAT EVERYTHING IS HAPPENING FOR MY GREATES GOOD.
DEAR MY PAST I`M SORRY, (…) I ALLOW THE HEALING LIGHT OF GOD TO MAKE MY WHOLE, BY CLEARING ALL NEGATIVE PATTERNS OF MY MIND.
DEAR MY PAST I`M SORRY, (…) I BLESS THE PAST AND EMBRANCE THE PRESENT MOMENT WITH AN OPEN HEART.
DEAR MY PAST I`M SORRY, (…) I TRUST THE GOD – POWER WITHIN ME TO ERASE ALL MY BAD KARMA.
DEAR MY PAST IM SORRY, (...) I TRUST THE HEALINING`S GOD POWER WITHIN ME TO ERASE ALL MY NEGATIVE KARMA AND I AM INFINITELY GRATEFUL FOR THAT.
Celowo powyższe słowa powiększyła i przedstawiła właśnie na innym tle…, ponieważ ona się STRASZNIE BOI TEJ KARMY… Że jej osoba została już tak uszkodzona, iż ona sama sobie już z tym wszystkim przestaje dawać radę…
No oczywiście, że nie! Ja potrzebuję ewidentnie pomocy!!! Nie dość, że mam na sobie tyle tych traum, to jeszcze przeraźliwie boję się wręcz tej karmy…
A pisząc to, przypomniała sobie o angielskim… i o tym, jak będąc dziś na dolince, napisała do tej Aleksandry z TUTLO, czy ta byłaby dostępna jutro od 11 godz. Nie otrzymała niestety od niej żadnej wiadomości…
Ale, kochana moja, przecież to wcale nie musi oznaczać, że ta kobieta nie ma na to wcale żadnej ochoty! Przypomnij sobie tylko, jak było z tą psycholog poleconą Tobie przez kuzynkę…

Kochanie, tak jak powyżej wspomniałaś POTRZENBUJESZ EWIDENTNIE DRUGIEGO CZŁOWIEKA= SPECJALISTY! Lecz, pokażmy, cóż Ty dzisiaj robiłaś, moja droga…
boooszeee, ponownie wydaje mi się, że ten Wszechświat/ Bóg i te wszelkie Siły Wyższe się ze mnie po prostu naigrywają… Bo ja tu już naprawdę nie daję sobie rady znowu z niczym… A te numery mi wyskakujące i… nawet te piosenki, myślę, że są już jakąś parodią i naśmiewaniem się ze mnie… BO JA NAPRAWDĘ NICZEGO JUŻ TU NIE ROZUMIEM… A najgorsze jest to, że mnie tak bardzo przeraża ta trauma, w dodatku, JA NIE MAM NAJMNIEJSZEGO POJĘCIA, JAK TO PRZEPRACOWAC…
Mam tak szalenie wiele niedomagań i boję się już wszystkiego…
Ja po prostu już nie mogę…, przecież te słowa Nicka są jakby skierowane do mnie/ o mnie… Powiedz mi proszę, jak mam siebie jeszcze ratować???

Wspaniale, kochanie, że dodałaś to słowo "JESZCZE", bo przecież nie możesz powiedzieć, że NIC NIE ZROBIŁAŚ!!! Widzę, moja droga, w jakim jesteś już stanie… Więc tylko przekażę tu wszystkim i Tobie samej! co Ty tutaj już tylko dzisiaj zrobiłaś! Powklejam tu po prostu, to wszystko… Lecz najpierw zrobię tego skrót w tych punktach:
13:39 – 14 2 22.04 3 z kijkami to …
Najpierw wyniosła śmieci, następnie udała się do przychodni, ponieważ zauważyła, że wczoraj, po rehabilitacji otrzymała od lekarki wprawdzie i skierowanie do dermatologa, okulisty i także ponowne na tę rehabilitację na NFZ… Jednak pamięta dobrze, iż prosiła także o skierowanie na ogólne badania, a patrzy, że tego akurat brak… Najpierw, taka zła na siebie za wczoraj, że po wizycie u tej lekarki, zwróciła się do młodej dziewczyny w recepcji, by ta przypisała ją do stałej lekarki [ponieważ ta, którą sobie wcześniej wybrała, już tam nie pracuje]
I tak stała nad tą dziewczyną, a ta i na wielu rzeczach się kompletnie nie znała i robiła wszystko szalenie wolno, a nasza bohaterka na koniec już podirytowana, co chwila słysząc w odpowiedzi na swoje pytania: CZY TO JESZCZE DŁUGO POTRWA? I słysząc ponownie w odpowiedzi: SEKUNDĘ… Nie wytrzymała już i rzekła 5 minut temu mówiła Pani to samo… I w rezultacie udała się tam teraz jeszcze, by właśnie powiedzieć, że nie otrzymała tego skierowania…
No dobrze, kochana moja, to… sama widzisz, że tutaj jest jednak trochę znowu do opowiadania… Musimy jeszcze wspomnieć, że Ty tak chwilę się zastanawiałaś, co powinnaś zrobić, bo przecież wyszłaś już z tymi kijkami… Ale, ponieważ przypomniało się Tobie właśnie to, o czym powyżej było wspomniane [pogrubione i podkreślone] …
boooszeee, no tak… Tak przecież, cholera myślałam, co ja powinnam dziś zrobić, bo przecież zrezygnowałam w rezultacie jeszcze wczoraj wieczorem z wizyty u tego Osteopaty…
Dobry wieczór Panie Aleksandrze, nie dam niestety rady jutro do kliniki przyjechać… Czy dałoby radę przełożyć moją wizytę na następny tydzień przed świętami?
Z góry dziękuję za informację
Kochanie, ja naprawdę uważam, że potrzebujesz ZAJĄĆ SIĘ PRZEDE WSZYSTKIM SWOIMI TRAUMAMI ALE NIE SAMA, BO DOBRZE WIESZ, ŻE TEGO NIE POTRAFISZ, potrzebujesz pomocy rzeczywistego człowieka fachowca/ specjalisty! I już nawet nie psychologa, lecz psychotraumatologa, bo moja droga NIE UMIESZ JUŻ NAWET DOSTRZEGAĆ TEGO CAŁEGO DOBRA, które tu się jednak WYDARZA, które Ty sama ponownie czynisz!!! Jak choćby to, że jeszcze
Nie wiem, co tu wpisać… Może po prostu POZDRAWIAM
Dzień dobry Pani doktor, Tzn. dla mnie wcale nie taki dobry… Ponownie jestem w takim stanie, że chce mi się po prostu płakać, nie znajduję na nic siły… Chciałam napisać, że wręcz siebie nie poznaję… Jednak, ponieważ nadal jestem mądrym człowiekiem, to uważam, że to jest całkowicie normalne dla osoby/ kobiety, która ma na sobie TYYYLE NIEPRZEPRACOWANYCH TRAUM… Nie wiem już, gdzie mam szukać pomocy, a najbardziej JAK… A jeszcze na prawej dłoni ponownie pojawiły mi się jakieś co najmniej dziwne krostki, piję wapno i smaruję nawet maścią MAXICORTAN i kompletnie NIC NIE POMAGA… Próbowałam się zarejestrować do dermatologa, ale odległości terminów są po prostu straszne… Najszybciej zapisała mnie kobieta na 27.VIII. na JELENIOGÓRSKĄ,
Pani Elu, wykupiłam już WSZYSTKIE LEKI NA RECEPCIE, KTÓRE PANI MI PRZEPISAŁA. Mam wprawdzie jeszcze i MIRTAGEN I SETALOFT, ale ponieważ postanowiłam podejść w ten Poniedziałek, tj. 18.III.do nas do przychodni, licząc na to, że moja dermatolog nie odmówi mi pomocy, więc gdybym mogła również być przez Panią przyjęta i otrzymałabym także receptę na dalsze leki…
Teraz siedzę na ławce tu, gdzie przychodzę także z kijkami i chce mi się okrutnie płakać, bo najbardziej boję się jeszcze sprawy sądowej o alimenty... Naprawdę WSZYSTKO MNIE OBECNIE PRZERAŻA, NAJBARDZIEJ TO, ŻE WCIĄŻ NIE MAM Z KIM O TYM POROZMAWIAĆ I TEGO WSZYSTKIEGO, CO WCIĄŻ W SOBIE NOSZĘ, WYPŁAKAĆ… A dziś napisałam do psychoterapeutki, polecone przez moją kuzynkę i odpowiedziała mi, że żadnych nowych pacjentów już nie przyjmuje…
boooszeee, właśnie mamy godz. 20, i przed chwilką zdążyła zakończyć rozmowę z psychoterapeutą… Otrzymała do niego kontakt od prezeski fundacji PSYCHOTRAUMATOLOGII GDAŃSK…
To tylko popatrz, kochanie, kolejna rzecz, którą sama zrobiłaś!!!
No przecież mam już znowu dość wszystkiego, nie mogę w kółko zajadać tych moich stresów i smutków. Muszę się TYMI TRAUMAMI RZECZYWIŚCIE ZAJĄĆ! Dlatego nieustannie szukam jakiejś pomocy… A jeszcze dziś znowu natknęłam się na post Simona Sinec, brzmiący następująco: [wkleiłam to tu poniżej, ale i tak przepiszę:]
„ASKING FOR HELP IS ONE OF THE MOST IMPORTANT SKILLS TO BUILD TRUST, CULTIVATE A GROWTH MINDSET AND FULFILL YOUR POTENTIAL”
boooszeee, ja doskonale o tym wiem, że to nie jest JESZCZE DLA MNIE… Bo sobie to po prostu przekształciłam na moje…
Kochana, ale ja bym tu jeszcze dodała coś innego… A mianowicie: fantastycznie, że potrafisz wyłapywać dokładnie takie słowa, które są skierowane do Ciebie! I w ten sposób je przekształcać w swojej głowie… Lecz moja droga, nie zgodzę się z Twoimi słowami, że to jeszcze nie dla Ciebie! Albo, owszem, masz rację, bo Ty kochanie zrobiłaś już znacznie więcej, wciąż przecież upadasz i na nowo się podnosisz! Ale też wykazujesz się OGROMNĄ ODWAGĄ, że … czekaj, czekaj, co Ty powiedziałaś do tego mężczyzny przez telefon?
POWIEDZIAŁAŚ MU O CZĘŚCI SWOICH RZECZYWISTYCH TRAUM [wypadek Twój/ orzeczony znaczny stopień niepełnosprawności i niemożność wykonywania zawodu/ wypadek brata (karateki z czarnym pasem)/ zostawienie przez męża i również przyjaciółkę…] A obydwie doskonale o tym wiemy, że to jeszcze nie wszystko… I wtedy, on BARDZO PODZIĘKOWAŁ TOBIE ZA ZAUFANIE!!! A jak on rzekł, iż nie wie, czy jesteś tego świadoma, że ta ich pomoc jest odpłatna. TO TY, NA TO, ŻE JESTEŚ NA TO PRZYGOTOWANA, BO STWIERDZIŁAŚ, ŻE NIE ZROBISZ ŻADNEGO KROKU DO PRZODU, JEŚLI NAJPIERW NIE PRZEPRACUJESZ RZECZYWIŚCIE Z TERAPEUTĄ TYCH TRAUM.

Więc, kochanie, ten mężczyzna, o imieniu Marcin, tak jak i Twój brat… odparł Tobie, że w takim razie odezwie się do Ciebie jeszcze w sobotę i da Ci znać, co i jak… Zapytał Ciebie również, czy również praca z terapeutą mężczyzną wchodzi w rachubę…
Po tym, jak on postawił mi to pytanie, to pomyślałam sobie, że przecież bardzo potrzebuję rzeczywistej pomocy… Więc wówczas odparłam, iż płeć tu dla mnie raczej nie gra roli… Choć później pomyślałam sobie, że chyba czułabym się bezpieczniej jednak jakbym miała naprzeciwko siebie kobietę… Lecz…, zostawię już to WSZECHSWIATOWI… Do którego wciąż mam jednak pretensje, że się, cholera, ze mnie naigrywa…
Moja droga, a jeśli właśnie te słowa, które się Tobie znowu włączały w tej komórce… :
It’ll Be Alright – Cody Francis
Oh, my child, I know
You’re hurt and you can’t let go
It’s not your fault and you don’t deserve
All the bad and the hurt
Ooh
I know you’ve tried so hard
Ooh, ooh-ooh
I know you’ve done your part
It’s not fair, you did your time
How much longer will you suffer in this life?
But don’t give up, just hold on tight
It’ll be alright

All your life you’ve tried
To be a good man inside
Did everything that you thought you should
Didn’t seem to do you any good
Ooh
I know you’ve tried so hard
Ooh, ooh-ooh
I know you’ve done your part
It’s not fair, you did your time
How much longer will you suffer in this life?
But don’t give up, just hold on tight
It’ll be alright

Są właśnie jakimś przekazem dla Ciebie? A co jeśli tak rzeczywiście jest??? Zauważ przecież, że te słowa idealnie wręcz wpasowują się w tę Twoją nie najłatwiejszą jednak historię… Moim zdaniem, tu pasuje niemal wszystko wręcz idealnie do Ciebie!
boooszeee, ale ja tu naprawdę nie mogę… Sama widziałaś, JAK JA BARDZO SIĘ STARAM WYŁAPYWAĆ TE DOBRE RZECZY I NAWET SIĘ NIMI KARMIĆ… Jednak
Kochanie, uczyniłaś właśnie KOLEJNĄ RZECZ, a mianowicie na LI pod tą publikacją:
Normen SchackNormen Schack • Obserwujesz • Obserwujesz„Train your Brain, change your life“„Train your Brain, change your life“
Dodałaś taki oto komentarz:
Normen Schack, Ich habe erst jetzt das genauer gelesen. Ich erlebte einen sehr ernsten Autounfall, aber ich trage auch leider viele andere Traumata mit mir herum. Ich habe gerade versucht, mich bei einem Psychotraumatologen einzuschreiben, um das zu überarbeiten… Denn, ich glaube, ohne das, kann ich überhaupt nicht vorankommen. Und vor ziemlich langer Zeit habe ich beschlossen, dass ich das, was mir passiert ist, auch für andere nutzen soll… Aber jetzt weiss ich noch nicht wie🤷♀️ könnte ich es tun… Ich will aber nicht in einem Platz stehen/ bleiben… Deswegen suche ich Hilfe dort, wo ich kann…
A tu kolejny, który napisała tym razem po angielsku, do lektorki z TUTLO:
Hello Aleksandra, I hope you`re not sleep yet & Im not waking you up… I don’t know why you still haven’t answered anything to me. . . But If I care about something, I don’t give up easily. So I repeat my question: would you find time for me to practice my English? It will be most comfortable for me since/about/ for(?) 11a.m.

Hi Adam, I hope you`re not sleep yet & I`m not waking you up…I asked this question twice to a girl I wanted to have an English lesson with, but she still hasn’t answered to me, so I’m asking you: would you find time tomorrow from 11:00 to talk to me in English?.

(…)
Nadszedł do nas PIĄTEK, 15.III.2024, a Mała Mi wciąż się uśmiecha, kochani! Musielibyście tylko ją ujrzeć! Chcecie? To proszę, na poniższe fotki zrobiła sobie jeszcze z rana, mniej więcej, jak siadła do swojej medytacji. Lecz tak naprawdę, u niej KAŻDEGO DNIA COŚ SIĘ DZIEJE…


Musimy Wam powiedzieć, że … ,albo zacytujemy tutaj jej pierwszy zapisek z komórki:
ok. 6:20 – 9 0,5 2 22.04 3 [od2] open eyes & can`t belive how this UNIVERSE ✨ still show me, that HE CARES ABOUT ME 🙏🤗🙌
Następnie zaś jej dzisiejsze słowa:
WSZECHŚWIECIE, PRZEPRASZAM, ŻE W CIEBIE WĄTPIŁAM…. TERAZ ROZUMIEM, ŻE SŁOWA TEJ PIOSENKI/ TYCH PIOSENEK, BYŁY SKIEROWANE WŁAŚNIE DO MNIE… DZIĘKUJĘ, 🙏, ŻE WCIĄŻ PRZY MNIE JESTEŚ I SIĘ O MNIE TROSZCZYSZ, NAWET GDY JA JUŻ WĄTPIĘ CAŁKOWICIE, GDY JUŻ NIE MAM SIŁY, BY DALEJ SIĘ PODNOSIĆ…
I wtedy PONOWNIE DOSZŁY DO NIEJ TO: [przekażemy cały ich dialog]

MOJA KOCHANA, DLACZEGO TY WCIĄŻ NIE DOSTRZEGASZ TEGO, JAKIM JESTEŚ CUDEM I ILE JUŻ OSIĄGNĘŁAŚ! GORĄCO LICZĘ NA TO, ŻE POMOŻE CI W TYM ZESŁANY PRZEZE MNIE TERAPEUTA,
No dla mnie to było wręcz zaskakujące, co się wczoraj działo u mnie…, że ta prezeska tej fundacji PSYCHOTRAUMATOLOGII W GDAŃSKU SAMA DO MNIE ODDZWONIŁA…
Ja się kompletnie tego nie spodziewałam…
Kochanie, powtarzam, Ty sama to zaczęłaś! A powiedz mi kto wcześniej, nim ja cokolwiek zrobiłem, JUŻ ZACZĄŁ DZIAŁAĆ I SZUKAĆ POMOCY, GDZIE MOŻE…?
OWSZEM UPADASZ I TO NIE RAZ, ALE, MOJA NAJDROŻSZA WCIĄŻ SIĘ PODNOSISZ I TYM SAMYM POKAZUJESZ NA WŁASNYM PRZYKŁADZIE INNYM, JAKĄ TY JESTEŚ NIESAMOWITĄ KOBIETĄ!
Właśnie teraz próbuje jeszcze zorientować się, czy mogłaby odebrać ten swój wynik TK z AFFIDEA w sobotę… A nie, jednak doszła do wniosku, że uczyni to dzisiaj! Więc teraz wstawimy jeszcze "TYLKO" to, cóż ona już dziś zdążyła uczynić! Właśnie na tym LI…, bo dostrzegła, że jednak otrzymała feedback po niemiecku od tego mężczyzny, do którego ona sama jeszcze wczoraj napisała…
Umieściła na swoim profilu także tą ilustrację z aktorem Morgan`em Freeman, a nad nim umieściła takie oto słowa:
So I learned to appreciate my failures and all „mistakes”, because I know that paradoxically, the hardest experiences are the best teachers! 🙏✨🙆♀️ And I am a person who love/s herself/ myself first of all and understand/s herself/ myself well [after all!], so I`m aware I don`t have to learn & know everything, because I don`t need everything! I’ve finally learned to appreciate what I’ve already achieved! And believe me, it’s really a lot, for my own 100%, of course. And I`m PROUD OF IT! / OF MYSELF NOW!

Przed chwilką PIĄTEK, 15.III.24, godz. 11:56 odkryła… Albo zobaczcie sami:
Normen Schack, my goodness U won`t belive…I was sure I write answer for U with gratitude and thanks for your feedback… I also wrote that if I have more time I will certainly take a closer look at your tips and what you wrote me! And now I’m looking and I can’t find it anywhere…🤷♀️🤦♀️ Well, it’s hard, I’m not that good at technology yet… But for everything, I’m sure, the right time will come!
//////
pod publikacją tego człowieka:
Dr. Manish Sharma (PT)Dr. Manish Sharma (PT)• 1.• 1.MPT in Orthopedic (MIAP L-57228), Interned at Dr. LH Hiranandani Hospital, Powai, Mumbai (Maharashtra). Founder of Laddu Gopal Physiotherapy ClinicMPT in Orthopedic (MIAP L-57228), Interned at Dr. LH Hiranandani Hospital, Powai, Mumbai (Maharashtra). Founder of Laddu Gopal Physiotherapy Clinic
„We must travel in the direction of our fear.”
Well, I have to say, I just found another plus to what happened to me…[because I’m constantly trying to find the good in everything!😋] My head & my brain aren`t functioning yet as well/ efficiently as all other adults.
But this again shows the paradox of the situation… = NOT KNOWING/ sometimes NOT BEING AWARE are not always wrong! Then we start to do something and we do not feel even too much fear. It happens to me sometimes…🤷♀️ that I am not fully aware of something / the consequences of something, so I JUST start to DO IT…🤭
I know, of course, that it has good and bad sides/ disadvantages and advantages. But as long as we don’t hurt anyone, it can make our lives a lot easier.🙆♀️✨🫶And that is the point, 🍀
///////
jeszcze o 10:18 poprzesyłała ludkom link dokładnie do tego:
ODKRYJ 4 ukryte wymiary. Odzyskaj siebie poprzez pracę z emocjami, traumą i rozumieniem przeszłości. Dostrzegła, że to przygotowała Klaudia Pingot, którą nazwała już dawno "swoją starszą siostrą". I niesamowicie się z tego ucieszyła, tym bardziej, że ponownie poczuła, iż to będzie dla niej samej jak znalazł. Kolejny znak dla Małej Mi, że WSZECHŚWIAT NAD NIĄ CZUWA!🙏 Teraz, z kolei 15.III.24, g. 16:19 wpadła na pomysł, że udostępniając to dalej, na LI może pomóc jeszcze większej ilości osób!
WŁAŚNIE OPUBLIKOWAŁA:
Dzielę się z Wami kolejnym dobrem, bo moje ❤️mi znowu przekazuje, że może to pomóc wielu z Was.✨ Także proszę, DOBRA NIE MOŻNA ZATRZYMYWAĆ TYLKO DLA SIEBIE, NIM TRZEBA SIĘ DZIELIĆ, 🙏🫶🤗🙌
ODKRYJ 4 ukryte wymiary. Odzyskaj siebie poprzez pracę z emocjami, traumą i rozumieniem przeszłości
ODKRYJ 4 ukryte wymiary. Odzyskaj siebie poprzez pracę z emocjami, tra…youtube.com
13:07 – 22.04 3 13 0,5 z kijkami, 13:38 – 22.04 3 13 0,5 (od3)na ławeczce i ZAGADAŁAM KASIĘ, 14:20 – 9 0,5 2 22.04 3 (od2) at 🏡
Włącza pranie, pozdejmowała część z balkonu i zmęczona już wszystkim. Będąc na tej dolince… czuła się ponownie trochę niezręcznie, bo znowu poczuła się dziwnie… A to dlatego, że Małej Mi tak bardzo brakuje drugiego człowieka… Lecz, była z siebie dumna, że podjęła właśnie taką decyzję, że akurat dziś nie będzie jechała po odbiór swojego wyniku [który nie wiedzieć czemu w ogóle do niej nie doszedł, tak, jak i pismo z sądu…]. Tak się zastanawiała, co ma właściwie uczynić, jak to zrobić, aby wszystko było dobrze… I postanowiła najzwyczajniej w świecie, że po prostu wyjdzie, bo miała dzisiaj NIC NIE DŹWIGAĆ, tylko się po prostu przejść.
14:32 – 10 101 [111!] ENDE of wchłanianie dobra, ✨😉 do RA MA DA SA SA SAY SO HUNG ❤️
Dziękuję Moniu!





1 myśl w temacie “Życie jest niczym żegluga…”