WYUCZONA BEZRADNOŚĆ #IcoDalej # Ewelina Stępnicka
❤️: 16./18./19./26.IV.2024
Jeśli czytacie mój blog, wiecie, że jestem dzielna. Pierwotnie uczyniłam z niego własną „AUTOTERAPIĘ”. Powiem krótko, bo nie znoszę narzekać i koncentrować się na wszelkich niedomaganiach, gdyż, jak wiemy, to wtedy rośnie… TWORZENIE tego bloga zajmuje mi jednak wiele czasu i kosztuje mnie także sporo wysiłku, gdyż zawsze staram się wyszukiwać i zamieszczać rzeczy cenne również dla innych. Dlatego, jeśli ktoś z Was uznałby, że jest to przydatne i zechciałby wpłacić na moją zrzutkę jakiś "grosz", będę BARDZO WDZIĘCZNA.
A tutaj podaję link do tego: https://zrzutka.pl/wx9kgt
[1:12:43] BEZ WZGLĘDU NA TO W KTÓRYM JESTEŚ MIEJSCU, JAK BARDZO JEST CI TRUDNO I JAK BARDZO ŻYCIE JEST PRZECIWKO TOBIE, TO MOŻE SIĘ OKAZAĆ, ŻE JESTEŚ CZYIMŚ MARZENIEM, ŻE KTOŚ MARZY O TYM, BY BYĆ TERAZ Z TOBĄ/ KTOŚ MARZY O TYM, ŻEBY CIĘ SPOTKAĆ, ŻEBY BYĆ OBOK CIEBIE

Ona, kochani, wciąż TAK BARDZO MARZY O TYM, ABY ODNALEŹĆ/ SPOTKAĆ TEGO SWOJEGO CZŁOWIEKA"… Zwłaszcza, gdy jest jej źle. Wtedy szczególnie, co jest oczywistym, chciałaby mieć swojego przyjaciela, kogoś, komu może powierzyć największe sekrety, przy kim nie wstydziłaby się płakać, kto by właśnie widział w niej coś więcej… Ale przede wszystkim Z KIM MOGŁABY DZIELIĆ i swoje smutki, obowiązki, ale także i radości.
Poniżej to, co Mała Mi zanotowała sobie dokładnie dzisiaj, tj. we WTOREK, 16.IV.2024
7:55 – 20 bi się i przełączam nie 0 głos na muzykę Aniołów 

To powyżej jest jej oryginalnym zapiskiem… Także sami widzicie, że ta kobieta już jak się tylko przebudziła, to była TAK PRZERAŻONA… Ona naprawdę uważa, że odczuwa więcej, nie potrafi tego nawet za bardzo wytłumaczyć… Powiemy jedno, że tego dnia była w Gdańsku, w Sopocie, a chyba w ogóle na północy całej Polski bardzo deszczowa i nieprzyjemna pogoda….
10:10 – 22.04 3 13 0,5 2 after 107 ze świetlikiem w oczach, przeglądam LI i włącza się RA MA DA SA SAY SO HUNG
Ale postanowiła [ona, kochani, naprawdę wciąż stara się pokazać, że siebie kocha i o siebie dba!], a ponieważ jeszcze w poniedziałek już dokładnie nie pamięta, czy rano, czy jeszcze wieczorem przed położeniem się spać [bo niestety nie ma tego zapisanego… = zatem teraz już widzicie, dlaczego ona "musi" sobie robić te notatki!]. W każdym razie, tak dosłownie tylko "chwilunię" się zastanawiała i jednak ten masaż GUASHĄ wykonała, gdyż postanowiła, że to będzie jej nowy NAWYK! 

GUA SHA MASSAGE (5MIN.
) 

Tutaj, jak dokładnie widzicie…, była wciąż jednak, jakby nie sobą,😉, bo całkowicie zapomniała wpisać godzinę rozpoczęcie tego śniadania.
11:41 – 22.04 3 13 0,5 2 Ende of Essen (Haferflocken) +Ewelina Stępnicka JAK WYJŚĆ Z…
Musimy Wam powiedzieć jedną rzecz, iż ta nasza Mała Mi naprawdę uważa, że te słowa [piosenek], które ona słyszy u siebie w słuchawkach… Jakby to wyrazić…🤔
Wprost! Tak będzie najłatwiej. Nieważne już dla mnie, jak to wygląda i co myślą o tym inni, ALE JA, POWAŻNIE, UWAŻAM, ŻE TO POPRZEZ TE TEKSTY PIOSENEK KOMUNIKUJE SIĘ ZE MNĄ WSZECHŚWIAT/ BÓG/ COŚ WIĘKSZEGO niż ja sama i wszyscy ludzie tu na Ziemi! Wiem, że obiecałam, że zacytuję jeszcze te wszystkie utwory… Ale, cholibka, mi wciąż brakuje na to czasu, 🤷♀️. Powiem tylko otwarcie, że zawsze jak słyszę tę piosenkę z WHY, to jakoś automatycznie ją podkreślam, gdyż kojarzy mi się ona z SIMONEM SINEC! Który… przyznam bez ukrywania PODOBA MI SIĘ JAKO CZŁOWIEK! W dodatku… ja tak bardzo chciałabym mieć takiego właśnie przyjaciela…

12:07 – 22.04 3 13 0,5 2 ThisIsWhyI/

Dodajmy tylko, że Mała Mi po tym, jak miała takie cudowne wyobrażenie o tej właśnie kobiecie [terapeutce z Sopotu], gdyż na zdjęciu wyglądała ona tak ciepło… To po tym, jak usłyszała w słuchawce głos do tej terapeutki… niemal całkowicie niepasujący do tej osoby ze zdjęcia…, bo brzmiał on raczej, jak jakiejś starszej babci… Ta jej sama jeszcze przyznała, iż ona ma już chyba 20 lat więcej niż ta kobietka tam na zdjęciu… Więc już wtedy nasza bohaterka poczuła taki jednak niepokój i niesamowicie wiele obaw, co zresztą doskonale odzwierciedliło się tego dnia, gdy tylko się podniosła z łóżka.
13:11 – 13 0,5 2 22.04 3 zdążyłam na wcześniejszy tram, vergaß Ring, butHear:Heartbeats Gonzales/
Zauważcie jednak, iż ona się nie poddawała i postanowiła nikogo nie skreślać, zanim nie spróbuje i nie przekona się na sobie [jak zwykle zresztą…] Dlatego wszystko, co się wydarzało/ działo w międzyczasie oddaje to całe jej podejście i samo nastawienie do tej okoliczności. Dobrze już siebie zna i wie o tym, że jest WWO, więc przypuszczała, że może po prostu to są zbyt wielkie obawy… Z tego też powodu, naprawdę starała się dopatrywać wszędzie dobrych rzeczy, jak choćby to, że znalazła 1 grosz na peronie, gdy czekała na tą SKMkę:
13:30 – 22.04 3 13 0,5 2 wait na SKM I found 1 GROSZ FOR LUCK
, 13:33 – 22.04 3 13 0,5 2 go I haven’tFound/It’llBeAlright 

/(…)/SomethingJustLikeThis/
A jeszcze wciąż nie mogła uwierzyć wprost w te piosenki, które dochodziły wtedy do jej uszu.
13:54 – 14 2 22.04 3 Sopot/ThisIsWhyI
Tak, kochana, doskonale widziałam choćby to, jak wędrowałaś tam niemal płacząc, lecz pomyślałaś sobie, że się nie poddasz i i tak znajdziesz to miejsce, gdzie ona przyjmuje. A wcześniej, kochanie już się dowiedziałaś, że masz wysiąść w Sopocie Głównym, tylko masz wyjść nie tak jakbyś chciała iść na „Monciak", tylko od drugiej str.
Bo tak też było i myślę sobie, cholera jasna, będę silniejsza, bo może to jest właśnie jakiś kolejny „SPRAWDZIAN" dla mnie… Ale tak naprawdę wciąż miałam CAŁE MNÓSTWO TYCH WĄTPLIWOŚCI… Bo po pierwsze, sam dojazd do Sopotu to jest jednak kawałek, ale przede wszystkim muszę za ten przejazd płacić… Ale pomyślałam, jak to kur…, zawsze ja,🤦♀️że DOPÓKI OSOBIŚCIE SIĘ NIE PRZEKONAM, NIE BĘDĘ NIC ZAKŁADAĆ!
15 in Sopot, wkurzyłam się, bo ta psycholog do mnie, że ma obsuwę, so maybe o 15:20, 🙄🤦♀️skaleczyłam finger Parapul się Rozwal kam na kawę i leciało ThisIsWhyI
Ale, kochanie, trzeba przyznać, co zresztą doskonale widać na Twoim powyższym zapisku, że bardzo się zdenerwowałaś… To może opowiedz nam o tym, aby było to jasne dla wszystkich.
No…, co tu wiele mówić, wkurzyłam się na nią na maxa… 😠, bo nie dość, że odnalezienie tej drogi do niej mnie wiele kosztowało… Bo… skaleczyłam po drodze palec tą parasolką, która dokładnie, jak tam lazłam i próbowałam ją otworzyć, to mi się jeszcze rozpieprzyła… Ale, ja się za cholerę nie poddawałam, bo wiesz, jaka ja jestem… [a teraz sobie myślę, że jak ostatnia kretynka się zachowałam, jak kur… taki właśnie CYBORG…] A gdy do niej zadzwoniłam, bo oczywiście dotarłam tam jednak przed czasem… [brałam oczywiście pod uwagę opcję, że ma tam jeszcze jakiegoś innego klienta] Jak tak sobie stałam przy tej kamienicy i próbowałam otworzyć te drzwi dokładnie tym hasłem, które mi podała, lecz za cholerę nie mogłam… I muszę Ci powiedzieć, że już wtedy zastanawiałam się, czy to czasem nie jest dla mnie KOLEJNY znak, że nie mam tam iść…
Tak, kochanie, widziałam doskonale, jak nie bardzo wiedziałaś już, co powinnaś dalej robić, bo oczywiście miałaś na uwadze to, że ona może jeszcze mieć tam innego klienta… Ale z drugiej str. nie wiedziałaś nawet, czy jest tam może jakaś poczekalnia, gdzie mogłabyś odczekać sobie te jeszcze 20 min. Ale w momencie, gdy ona do Ciebie oddzwoniła, gdy Ty już taka załamana właściwie wszystkim, nie wiedziałaś co masz zrobić…
To pozwól, że teraz dokończę już ja sama. No więc, jak dostrzegłam tylko, że właściwie od tej jej kamienicy zaledwie kawałeczek dalej jest już morze i plaża! To, pomimo pochmurnej pogody, postanowiłam się tam udać i po prostu „wychodzić/ wyspacerować” ten własny „wkurw” …. 🙄 🤦♀️ 🤔 Bo pomyślałam, że to mnie może trochę uspokoi, jak już sobie tam pooddycham.
Lecz tak naprawdę wkurzyła mnie jeszcze bardziej, jak do mnie jednak oddzwoniła i rzekła mi, bym [jeśli to, ku…wa, nie problem…], przyszła do niej jednak troszkę później…
Tak, kochana widziałam to dokładnie, jak już niemal poirytowała Ciebie strasznie słowami, że to jej "TROSZKĘ", to tak naprawdę 20/25 minut. Ale i tak najlepsze było, gdy rzekła do Ciebie, słysząc Twój zdenerwowany już głos, że tu niedaleko jest taka kawiarenka/ herbaciarnia i możesz tam przecież sobie pójść na herbatkę.
Już nawet mi o tym nie wspominaj, bo nie dość, że pomyślałam o niej, że jest przecież totalnie nieprofesjonalna. Choć, jak wiesz, jestem w stanie wiele zrozumieć i gdyby chodziło o jakieś 5/10 min., to tyle mogłabym sobie jeszcze przecież na tej plaży pospacerować, choć zaczęło padać i miałam już wszystkiego dość! Lecz, jak ona mi dokładnie przed 15 proponuje, bym jednak przyszła później, a w międzyczasie poszła się najlepiej napić herbatki DO POBLISKIEJ HERBACIARNI/KAWIARENKI, która nie miałam nawet pojęcia, gdzie się znajduje,🤷♀️, 🤔.
Tak, kochana, to po pierwsze, ale Ty przecież jesteś jednak ZAWSZE zaradna i podpytałaś tam jakichś napotkanych przechodniów i jednak udało się Tobie tę herbaciarnię odnaleźć. Ale, moja droga, Ty nie po to oszczędzałaś tę kasę, by móc sobie pić herbatki… Czekając aż będzie miała dla Ciebie łaskawa pani czas…
Ale, kurczę, byłam tak wściekła na wszystko, że mówiłam sama do siebie [do tej Moni, która tak dzielnie tam wędrowała], że skoro i tak musi jeszcze czekać, to choć postawię jej jakąś kawkę, bo na to, ku… wa, zasłużyła!
Ok., kochanie, ale powiedzmy już na koniec, że u tej psychoterapeutki, wcale nie czułaś się tak dobrze + samo dotarcie do niej kosztowało Ciebie jednak "troszkę" nerwów i w rezultacie stwierdziłaś wściekła na siebie, że niepotrzebnie tam jednak pojechałaś, bo żadnej terapii nie zamierzasz się u niej jednak podjąć.
Tak właśnie, czyli po prostu zmarnowałam swój czas i pieniądze na kawę…🤦♀️Jednak taka właściwie zła znowu na wszystko, spójrz tylko na ten mój kolejny zapisek:
16:37 – 22.04 3 13 0,5 2 wyszłam i Don’tWorryAboutTheThings
/SelfLove/Erase/goMonciakiem:TakeMeHome/IstillHaven’tFound
/AsummerBreezeTenTowers
Ja naprawdę już nie wiem i za cholerę tego NIE ROZUMIEM!!! boooszeee, a teraz już sobie myślę, że jakby to były jakieś rzeczywiste komunikaty/ znaki od „Wszecha” , to NIC TYLKO SIĘ ZE MNIE NABIJA I NAŚMIEWA…
17:37 – 22.04 3 13 0,5 2 in tram 7i:WroteUaLetter/(…)We’reGonnaBeOk/18:08 – 11 0,5 2 22.04 3 at
przebrana
18:38 – 22.04 3 13 0,5 2 Mittagessen i Die Kraft Deiner Gedanken, 19:02 – 22.04 3 13 0,5 2
Mój komment pod publikacją SIMONA SINEC pokazało się, ILE WYŚWIETLEŃ
19:30 – BARBARA RAVENSDALE
20:30 I CO TERAZ?/DALEJ?
Kochanie moje, ale zauważ, co tu się ponownie wydarzało dzisiaj! Przecież TEN niesamowicie mądry mężczyzna pojawiał się Tobie właściwie przez cały dzisiejszy dzień… A to, gdy słyszałaś tę piosenkę. Później zaś, jak już powróciłaś do domu, to po raz kolejny przyszło do Ciebie powiadomienie, że AKURAT ten wpis JEGO WŁAŚNIE, ponownie był/ jest/ został zauważony! A dodałaś do niego taki oto komentarz:
Thanks for the reminding, because today I see that THIS „HELGA” 😋 again "takes the floor". I’m still trying to show her where she belongs and that I’m in charge of my own life💪
///////
Kochana, spójrz tylko…, co tu się ponownie wydarza? Tak, mamy już 22:37, a Ty po raz kolejny dostrzegłaś dla siebie "przekaz" na FB, tym razem! Ale popatrz jeszcze tylko na to, JAKI TY SAMA NADAŁAŚ TYTUŁ TEMU WPISOWI! Ty również już dawno to zresztą planowałaś, by to wszystko, czego doświadczyłaś, te zdobyte doświadczenie, stały się także choćby w jakiś sposób cenne dla innych!
(…)
Obecnie mamy już CZWARTEK, 18.IV.2024, a Małej Mi chce się nieustannie płakać… Ona już naprawdę czuje, że nie radzi sobie z tym życiem!
I tak, z jednej str. niby o tym wiem, że nie powinnam tak pisać, ALE TAK SIĘ, Ku… WA, CZUJĘ!!! A już zwłaszcza dzisiaj… Bo, myślę sobie, jaką ja jestem cholerną debilką, że przecież po tym, jak się przebudziłam to włączyłam ten cholerny LI i zaczęłam go przeglądać,🤦♀️. A później jeszcze przypomniało mi się, że przecież ten Simon Sinec [pomijam już, że niemal zawsze przecież zaznaczam te jego publikacje ❤️….] boooszeee, jakbym je wprost kochała…
Nie zgodzę się z tym moja droga, przecież dobrze o tym wiesz, że NIE robisz tego TYLKO przy jego publikacjach! Lecz czynisz tak ZAWSZE [bez względu na to, od kogo to pochodzi!], gdy czujesz, że coś z Tobą "rezonuje!"
To prawda, ale przecież dzisiaj, jak kompletna desperatka, jeszcze wlazłam na tę platformę, na jego profil i tam właśnie odnalazłam jakiś jego krótki wywiad o związkach… A widząc, że ktoś tam napisał w komentarzu, że wspaniały wywiad… Więc przeszukałam i włączyłam sobie go całego… A tam przecież znowu usłyszałam, że MA PARTNERA… Tak, wiem, że niby już kiedyś o tym mówił, że ma przyjaciółkę…, teraz usłyszałam zaś słówko partner [w męskiej wersji].
boooszeee, no nieważne już… Ale jestem już teraz zła na wszystko, także na Ciebie, na Wszechświat, na to wszystko, co się w tym moim życiu obecnie dzieje… Bo, ja przecież już w tej desperacji sama siebie po prostu dobijam… Nie wiem już naprawdę, co mam dalej robić… Boję się tak wielu rzeczy… A obecnie już chyba najbardziej również tego Internetu…
A wiesz, co jest dla mnie teraz najgorsze? Że… tak naprawdę nie mogę podpisać się nawet pod tymi poniższymi słowami, bo przecież ja doskonale to widzę, że chyba już nawet nie postępuję całkiem normalnie/ zdrowo… 
Bo, kurwa, WCALE NIE MAM SILNEJ WOLI, ANI CHYBA JUŻ ZDROWEGO UMYSŁU… boooszeee, to jest wszystko dla mnie tak cholernie trudne i zawiłe niemal, to moje życie obecnie, ta moja psychika… Naprawdę wprost mnie to przeraża, co tu się ze mną dzieje! 


Kochana moja, tak doskonale to widzę, jak jest Tobie tutaj trudno. I uwierz mi, już zresztą Ci o tym mówiłam, że JESTEM PEWNA, ŻE KAŻDY NORMALNY I ZDROWY CZŁOWIEK BY ZWARIOWAŁ, GDYBY MUSIAŁ TU WYKONYWAĆ WSZYSTKO SAMEMU! Ale, najdroższa, pamiętasz, że Ty zawsze starałaś się każde, za przeproszeniem gówno, obracać w coś dobrego dla siebie…
Ja już naprawdę NIE MOGĘ I NIE DAJĘ RADY!!! I niby o tym wiem, że jak będę sobie to wmawiała, to tak będzie… Ale, ja poważnie czuję się tak okropnie z tym wszystkim…
No właśnie, kochanie, to powiedz otwarcie z czym?
Że czuję się taka za wszystko odpowiedzialna… boooszeee, co ja bym dała, aby ktoś mi powiedział, że już nie muszę, abym po prostu mogła to puścić… A ja obecnie, sama widziałaś…🤦♀️ Nie wiedziałam, co mam robić… Ja się TAK STRASZNIE BOJĘ, ŻE: PONIEWAŻ PRZEŻYŁAM TAK POTWORNY WYPADEK I w dodatku pozostałe traumy… Tak, wiem, że mój brat także, tylko on nigdy nie brał wszystkiego tak bardzo do siebie, jak ja…
A poza tym ja przecież wierzę w te wszystkie energie… I co najgorsze, ja tak bardzo widzę, nie TYLKO WIERZĘ, ALE PO PROSTU TO WIDZĘ, że w moim żeńskim rodzie jest coś na rzeczy…, jak rzekła mi to ta terapeutka karmiczna… Ja jednak za nic w świecie nie umiem sobie z tym poradzić sama, przerwać ten cholerny cykl…🤦♀️
Dobrze, kochanie, że o tym wspomniałaś! Lecz, moja droga, nie możesz powiedzieć, że w ogóle nie próbujesz!!! Kto, bowiem jeszcze wczoraj czw., 18 kwietnia, 20:43, napisał ponownie szczerego @ o sobie i swoich traumatycznych doświadczeniach do younity.pl? Z prośbą właśnie o pomoc! A wcześniej jeszcze przecież Twój kuzyn poradził Tobie, abyś jednak nie publikowała tak oficjalnie rzeczy o kursach na LI… Bo rzekomo może to zobaczyć Twój były mąż…
boooszeee, no tak mi właśnie napisał i jeszcze tym mnie wystraszył… Doszłam w ogóle do wniosku, że cholerka, chyba rzeczywiście zbyt wiele powiedziałam… Ale też wiedząc o tym, że wciąż mam jakieś problemy z takim dorosłym/ logicznym myśleniem, po prostu pokasowałam to wszystko…🤦♀️Lecz, za chwilę poczułam, że to nie do końca jest moje…
*** 16:07/ 28:14 ***
(…)
Kochani, mamy właśnie PIĄTEK, 26.IV.2024, a u tej naszej bohaterki TAK WIELE SIĘ JUŻ ZDĄŻYŁO WYDARZYĆ…
Dokładnie tak, ale myślę, że poświęciła już tyle czasu na szukanie tu jakiejś krótszej muzyczki… Ale też najpierw wstawiła tu właściwie taką krótszą, która trwała najpierw dokładnie 22min i 21s. Lecz zaraz, jak dostrzegła jej słowa, to stwierdziła, że przecież dokładnie dzisiaj doszły do niej kolejne rzeczy, jaka ona jest niemądra… I postanowiła już bardziej siebie samej nie pogrążać właśnie tym tekstem, że…
[teraz właśnie szuka jeszcze tej piosenki, bo ona tak lubi PRZEDSTAWIAĆ FAKTY…, lecz nie udało jej się tej muzyki już odnaleźć…]
Kochanie, więc już odpuść, powiedzmy to, że zapamiętałaś tylko, iż były tam słowa: "Life/ dream/ beautiful", a to był tylko początek i Ty już się wystraszyłaś, że przecież wyszłoby na to, iż Ty żyjesz wciąż w jakimś śnie… i ciągle tylko marzysz… A nie potrafisz realnie żyć…
No tak, bo przecież dziś do mnie doszło dopiero to, co jeszcze wczoraj usłyszałam przez tel. od tej Uli… i wprost się tym załamałam… boooszeee, jak ja mogłam sobie z tego nie zdawać w ogóle sprawy???
Kochana, ale może najlepiej, aby wszystko było znowu jasne dla osób, które Ciebie tu czytają…, to przejdź do konkretów i może najlepiej przedstawmy tutaj tę Twoją konwersację, jaką przeprowadziłaś dziś ze swoim kuzynem…
boooszeee, teraz już nawet sama nie wiem, czy tak powinnam… Ale, przecież to jest tak naprawdę CAŁA PRAWDA O MNIE… O tym moim tragicznym teraz życiu… Więc nie wstydzę się tego pokazać Wam wszystkim, bo cholera, sama zdałam sobie przecież dopiero dzisiaj z tego całkowicie sprawę… Jakim TUMANEM I GŁUPKIEM JESTEM, 
Moja droga, po prostu przedstawmy tutaj tę Waszą konwersację… Myślę, że to będzie najlepsze… BEZ OCENIANIA I NAJEŻDŻANIA JUŻ NA SIEBIE! A później się jeszcze do tego odniesiemy, bo uważam, że JEST DO CZEGO!
boooszeee, …. , nie uwierzysz… A może jednak
Ja NIE WIEM, CZEMU NIE POMYŚLAŁAM OD RAZU O TYM, ŻE PRZECIEŻ JAK MAM ORZECZONĄ RÓWNIEŻ NIEZDOLNOŚĆ WYKONYWANIA ZAWODU… TO PRZECIEŻ NIKT NAWET NIE MÓGŁBY MNIE TERAZ PRAWNIE ZATRUDNIĆ… ![]()
![]()
boooszeee, dlaczego ja sama na to nie wpadłam… Przecież to jest niemal logiczne… Czuje się już jak ostatnia niedojda… /głupek i niemal tępak![]()
No dokładnie, w odpowiedzi na pozew to pisaliśmy nawet, ale możesz nie pamiętać, bo dużo tego było
Także nic się nie martw, sąd już o tym wie i orzeczenie też było załączone
[a tu już Mała Mi celowo podkreśliła dokładnie to, co ją najbardziej zastanowiło jeszcze w wypowiedzi kuzyna, i pomyślała sobie następujące rzeczy: boooszeee, a co to, cholera miało znaczyć, że mi to potwierdził, że jestem tępakiem i niedojdą…? Czy, że to jego NO DOKŁADNIE miało oznaczać to, iż tak jest rzeczywiście, że osoba z „taką informacją” nie może być przez nikogo legalnie zatrudniona… ]
Ale ja się teraz martwię o to, że ja sama na to nie wpadłam, rozumiesz? Tylko właściwie jak ostatni głupek poniekąd jednak cieszyłam się z tego. A teraz do mnie doszło, po fakcie, że tak naprawdę sama skazałam siebie jeszcze na brak możliwości jakiegoś zatrudnienia… Po prostu nie wiem, dlaczego nie było to dla mnie jeszcze jednoznaczne…
🤦♀️ boooszeee, sami widzicie, jakie ja mam trudności z takim logicznym myśleniem… ![]()
![]()
Nie masz się co tym przejmować Monia ani się obwiniać. Raczej być dumna z tego jak sobie radzisz pomimo tego wszystkiego
Nie, kurwa, ja nawet tego nie powinnam pisać, bo przecież i tak cała rodzina uważa mnie już za niespełna rozumu…, 🤦♀️Ja, serio, czuję się jak niemal ostatnia kretynka… boooszeee, ja naprawdę czuję, że siedząc tu samej coraz bardziej głupieję… Teraz nie mam kompletnie już na nic siły… Jak jeszcze mój kuzyn, który zawsze tak mnie wspierał… tzn. mi się tak wydawało… A teraz po tym, co on napisał widać przecież jak nic, że on także uważa mnie za niespełna rozumu…
Kochanie, dobrze o tym wiesz, że masz tak cholernie wiele tego wszystkiego na swojej głowie! I w dodatku nie masz żadnych wspierających osób… A jeszcze, moja droga, Ty tak bardzo przecież przestraszyłaś się tego, co usłyszałaś od tej terapeutki karmicznej.
No, co ja mogę na to poradzić? I jeszcze, kurna wlazłam w te jakieś energie, a ja przecież nie wyobrażam sobie pracować gdzieś na czarno… Nie mogłabym tak i nie potrafię… A wiem już, co tu znowu może zarzucić mi ten mój były mąż, że przecież skoro znam niemiecki i nawet chwalę się już tym angielskim na LinkedIn… [którego już się też dawno przecież nie uczyłam…, bo teraz to się już wszystkiego boję i wszystko mnie przeraża wręcz…] Ja przecież jestem teraz w takim stanie, że po prostu smutek, a najbardziej jestem zła na siebie, że w ogóle o tym nie pomyślałam…, że przecież gdyby ktokolwiek chciał mnie teraz zatrudnić, to zostałby zaraz ukarany…🤦♀️Więc nawet już nie mogę próbować szukać jakiejkolwiek legalnej pracy… boooszeee, powiedz mi, DLACZEGO JA TO SOBIE ROBIĘ???
Ale, co kochanie, co niby takiego sobie robisz? Wiem, że nie pomyślałaś o tym, że właśnie poprzez TO orzeczenie nie będziesz mogła podjąć długo żadnej legalnej pracy. Lecz moja droga, ja w tym wszystkim potrafię Ciebie zrozumieć, bo wówczas cieszyłaś się najbardziej tym, że otrzymałaś dalej TEN ZNACZNY STOPIEŃ NIEPEŁNOSPRAWNOŚCI, gdyż to się wiązało jednoznacznie z tym, że będziesz mogła dalej jeździć bez biletów w komunikacji miejskiej. A odnośnie tego orzeczenia o tym, że nie jesteś zdolna do pracy… To, pozwól, że zadam Tobie jeszcze kilka pytań:
Czy Ty coś sama wymyślałaś? Opowiedziałaś jedynie o tym, co RZECZYWIŚCIE PRZESZŁAŚ… Kochana moja, przecież Ty tam niczego nie zmyślałaś! Opowiadałaś, jak faktycznie było! TY NAJDROŻSZA TO WSZYSTKO PRZEŻYŁAŚ I PRZETRWAŁAŚ!!! Więc tak, jak pisze Twój kuzyn, powinnaś być jednak z siebie dumna, bo uważam, że naprawdę wiele osiągnęłaś!!!
Tak… z pewnością…,🤷♀️ A teraz się czuję tak, jakbym sama siebie niemal skazała… I jeszcze, cholera jasna, na koniec musiałam pokazać to zdjęcie mojej tragicznie poparzonej nogi…
A co w tym niby złego? Pokazałaś, bo same doskonale o tym wiemy, że miałaś ją RZECZYWIŚCIE STRASZNIE POPARZONĄ!!! Kochanie, jestem tego pewna, że zrobiłaś wszystko najlepiej, jak mogłaś. Pokazałaś jedynie to, czego faktycznie doświadczyłaś!
boooszeee, no przecież wyszłam przed wszystkimi na ostatnią debilkę…🤦♀️
Bo powiedz mi, jaka inna mądra osoba, mogłaby się z tego cieszyć??? Ja naprawdę jestem niespełna rozumu…
Kochana moja, tak tu muszę przyznać, że teraz nawet ja to widzę z innej strony… Lecz Ty, kochanie, miałaś na wtedy tyyyyle tego wszystkiego na sobie, tych wszystkich nieprzepracowanych traum… [które zresztą wciąż masz i je dźwigasz!], że naprawdę już niczemu nie mogę się zdziwić. Powiedz mi tylko jedną rzecz: czy cokolwiek robiłaś umyślnie i wiedziałaś, zdawałaś sobie wtedy sprawę z tego, że to jest niewłaściwe? Przecież Ty kochanie, robiłaś wtedy, co mogłaś i z czego zdawałaś sobie sprawę, najlepiej, jak wówczas potrafiłaś! Zatem, bardzo Ciebie proszę, już choć o to się nie obwiniaj! Kochanie, a spójrz tylko jeszcze, jakie wspomnienia pokazały się Tobie na fejsie, oraz co (…)
*** 23:23/ 28:14 ***

Na co jest ta zrzutka?
PolubieniePolubienie
Wszystko napisałam, jeśli wejdziesz na stronę zrzutki, tam jest to wyjaśnione, 😉
PolubieniePolubione przez 1 osoba