❤️: 06.V.2024
Jeśli czytacie mój blog, wiecie, że jestem dzielna. Pierwotnie uczyniłam z niego własną „AUTOTERAPIĘ”. Powiem krótko, bo nie znoszę narzekać i koncentrować się na wszelkich niedomaganiach, gdyż, jak wiemy, to wtedy rośnie… TWORZENIE tego bloga zajmuje mi jednak wiele czasu i kosztuje mnie także sporo wysiłku, gdyż zawsze staram się wyszukiwać i zamieszczać rzeczy cenne również dla innych. Dlatego, jeśli ktoś z Was uznałby, że jest to przydatne i zechciałby wpłacić na moją zrzutkę jakiś "grosz", będę BARDZO WDZIĘCZNA.
A tutaj podaję link do tego: https://zrzutka.pl/wx9kgt
Ja tu zaraz oszaleję i zwariuję naprawdę…

Kochanie, dobrze to widzę, jak jest Tobie tutaj samej ciężko…
boooszeee, ja już się totalnie boję nawet ludzi, rozumiesz? Bo wydaje mi się, że po prostu nie umiem i nie potrafię wśród nich być 🤦♀️
Tak, widzę to doskonale… To powiedz, proszę jeszcze, skąd to masz i dlaczego w ogóle tak myślisz.
Jak to dlaczego? Przecież ja cały czas czuję się tak strasznie obciążona tymi moimi traumami. I wydaje mi się, że to jest już widoczne u mnie na zewnątrz,🙈… Bo czuję taki cholerny wręcz garb wciąż na sobie… Tak bardzo marzę o tym, by móc to po prostu wykrzyczeć i uwolnić to wszystko, co we mnie siedzi, jak wtedy na tych wyjazdowych warsztatach w tej Koziej Górze, 
A nawet teraz nie wiem, gdzie w związku z tym mogłabym szukać jakiejś pomocy… A w dodatku obecnie jeszcze siedzę praktycznie, jak na szpilkach… Bo muszę czekać na ostateczny termin tej sprawy sądowej… I właśnie również dlatego, ja zaczęłam się także bać innych ludzi, bo wydaje mi się, że obecnie już nawet nie umiałabym ściemniać, że uczę niemieckiego… Naprawdę wszystko już mnie tu przeraża… A "najzabawniejsze" jest dla mnie to, że ja przecież przede wszystkim chciałam mieć tę legitymację, a obecnie boję się już gdzieś w ogóle jeździć…🤦♀️ 
//////
Wróciła właśnie z tych kijków:
12:47 – 22.04 3 [11] 13 0,5 2[20] [11+20=31]z kijkami to dolinkaI: BetterTogether/IstillHaven`tFound/BLOOM/wszędzieSROCZKI/WhereIbelong/ It`llBeAllright/am Block:ThisIsWhy/13:41 – 22.04 3 13 0,5 2 at 🏡
Ja po prostu zaraz poważnie zwariuję!!! Jestem już naprawdę załamana, choćby tym, że kur… Kompletnie nie rozumiem już tych pojawiających mi się liczb… A jeszcze te pier… piosenki, które zawsze słyszę… boooszeee, naprawdę już coraz bardziej wydaje mi się, że staję się jakaś "obłąkana"…
Wiesz, co kochanie, tak się czujesz, bo jesteś tu sama! Ale, chyba już Tobie o tym mówiłam, że pokaż mi w takim razie człowieka, który po przeżyciu i przetrwaniu tylu jednak traum, by nie zwariował… Bo, ja, jak tylko patrzę na Ciebie, ile Ty rzeczy musisz tu wykonywać/ ogarniać… To naprawdę opada mi wręcz szczęka…
Przecież, kochanie, Ty jeszcze wczoraj skasowałaś jednak ten swój wpis, bo zaczęłaś się go po prostu wstydzić. Aczkolwiek ja uważam, iż powinnyśmy choćby "coś" stamtąd przenieść jednak tutaj. Dokładnie to wszystko, co tam było opisywane, przydarzało się Tobie rzeczywiście!
Ja naprawdę czuję się już momentami, jakbym wręcz była jakaś nienormalna... i niemal "upośledzona"🤦♀️
Po pierwsze ZABRANIAM TOBIE TAK MÓWIĆ O SOBIE SAMEJ!!! A poza tym ja naprawdę jestem o tym przekonana, że NIEWIELE OSÓB, które zostałyby tak jednak uszkodzonych i poprzez ten wypadek, ale także i poprzez kolejne traumy, potrafiłby sobie tak cudownie wręcz radzić do tej pory, jak i Ty!
Wszystko zaczęło się u Ciebie ewidentnie psuć, jak Twój były mąż założył sprawę o odebranie Tobie alimentów i praktycznie od tego momentu, wszystko już idzie Tobie tu "pod górkę". Co, kochana, wcale nie jest dziwne! Gdyż przecież po raz kolejny odczuwasz brak jednej z najważniejszych potrzeb, wg. Abraham ‚a Maslow ‚a , którą jest to BEZPIECZEŃSTWO!
Zauważ, kochanie, że to, jakby automatycznie niemal sprawiło, że przestałaś w siebie wierzyć! Że w ogóle się jeszcze do czegoś nadajesz… Bo to, iż prócz tego, że udało się Tobie ponownie otrzymać ten znaczny stopnień niepełnosprawności = a tego przecież chciałaś, gdyż to jest jednak paradoksalnie ułatwieniem w tym życiu… A to, kochanie, iż „przy okazji” otrzymałaś także notatkę, która chyba brzmiała „że nie jesteś zdolna do pracy”, to przecież, moja droga, Ty niczego tam nie zmyślałaś, opowiedziałaś najzwyczajniej to, jak było rzeczywiście!
[kochani, właśnie napisała jeszcze taką wiadomość do tej swojej prawniczki:
Dzień dobry, Pani Kamilo, bardzo proszę mi przypomnieć, jakie ja dokumenty Pani zostawiłam, bo tego już również nie pamiętam 🤦♀. Czy było tam stwierdzone, że żadnej pracy nie mogę podjąć? To mnie tak strasznie obecnie martwi, bo przez to czuję, że już moje zdrowie psychiczne znacznie się pogarsza… Jeśli znalazłaby Pani czas, to bardzo mi powiedzieć, co dokładnie jest tam napisane?
Z góry dziękuję za informację i pozdrawiam]
Ale najdroższa jestem za tym, abyśmy jednak wstawiły to, co się Tobie tutaj przydarzało, a naprawdę WIELE TEGO BYŁO! Także przenosimy to, co zostało ujęte w tym wpisie, który wykasowałaś: zaraz to tutaj wstawimy, a póki odgrzałaś nam zupkę pomidorową [którą przywiozła dziś nam Twoja mama], to pójdźmy teraz zjeść.
15:34 – 22.04 3 13 0,5 2 Tomatensuppe i POZNAJ PROCEDURĘ SAMOUZDRAWIANIA… *, 15:45 – 22.04 3 13 0,5 2
- *Poznaj procedurę samouzdrawiania w 6 krokach. Moc podświadomości.
Nie uwierzycie, kochani, cóż przed chwilką właśnie zrobiła:
| Produkt | Ilość | Cena |
|---|---|---|
| Klasa Quantum “Uzdrawianie poprzez myśli” | 1 | 337,00 zł |
No tak, bo przecież skoro nie mogę dostać się do żadnego terapeuty, to postanowiłam, nie marnować dalej tego mojego życia, które przecież otrzymałam, tak naprawdę, po raz drugi! A ponieważ, nie potrafię tutaj sama wyszukiwać sobie choćby jakiegoś wyjazdu na rehabilitację…
Lecz wiem także o tym, iż w pierwszej kolejności, powinnam zająć się uleczaniem tych traum… Także już wtedy pomyślałam o tym kursie… Pomimo tego, iż dobrze wiem, że zdecydowanie bardziej potrzebuję chyba rzeczywistego człowieka i prawdziwej terapii. Jednak powiem Tobie, że właśnie jeszcze wczoraj, jak była premiera tego filmu i zaczęłam go odsłuchiwać… To już wtedy niemal automatycznie w głowie pojawiły mi się takie myśli: 1) wykupić ten kurs (choć nie wiedziałam jeszcze nawet w jakiej cenie), 2) może nawet i tę książkę…
Lecz za chwilkę przypomniało mi się, że przecież nakupowałam już tyle tych książek…🤷♀️, a niektórych nawet nie przeczytałam, bo jak tylko weszłam i zaczęłam je czytać…, to stwierdziłam, że albo są dla mnie zbyt trudne, albo mnie przerażają,😵. A teraz zdecydowanie bardziej potrzebuję po prostu ludzi, ale również takiego mądrego prowadzenia! Klaudię Pingot, na którą kiedyś również trafiłam "jakoś przypadkowo" i właściwie od tamtej pory czułam, że ona stała się takim moim przewodnikiem. Nazwałam ją przecież nawet "moją starszą siostrą".
Pomyślałam jeszcze, że tego odpowiedniego dla mnie terapeuty nadal będę szukała… A do tego czasu, zajmę się sobą w taki właśnie sposób! W końcu powtarzam przecież tej Moni, by wciąż próbowała, tak jak może najlepiej i nie ważne już dla mnie, w jaki sposób… Mówię do niej, że JA JEJ NIGDY NIE ZOSTAWIĘ!!! A dobrze o tym wiem, że wciąż pamięta o tych słowach: 
Tak, kochanie, niezmiernie mnie cieszy, że Ty wciąż próbujesz siebie jakoś ratować! Ale teraz powklejajmy tutaj te rzeczy, z poprzedniego, wykasowanego wpisu:
JAK UPADNIESZ, TO NIE ZACZYNASZ OD ZERA, TYLKO OD DOŚWIADCZENIA!
Chyba Mel Robins… Ewelina Stępnicka i Joanna Chmura I Co robić, gdy wpadamy w stare schematy?
❤️: 01./02./03./04./05.V.2024

Kochani, nawet sobie nie wyobrażacie, ILE u tej naszej bohaterki się dzieje… Obecnie jest już SOBOTA, 04.V.2024. Przed chwilką zadzwoniła do niej mama, więc teraz już odebrała, bo zauważyła, że wczoraj również do niej dzwoniła. Zatem pomyślała, że z pewnością to był powód, dlaczego uczyniła to także dzisiaj. Jej mama jednak nagle zaczęła jej składać życzenia imieninowe…
boooszeee, ja kompletnie o tym zapomniałam, że 04.V. są moje imieniny… 🤦♀️Ale teraz chcę o czym innym! Przed chwilką wzięłam kalte Dusche, bo już po prostu nie mogłam z tego wszystkiego… Totalnie niemal zdesperowana… pomyślałam, że, cholera, może właśnie ten zimny prysznic mi pomoże… Gdyż moja głowa od tego myślenia i tych trosk zaraz mi po prostu pęknie… 🙈😫
Ale nie będę już tego rozwijać. Powiem jedynie, że już taka zdesperowana znowu wszystkim [poważnie, bajzel na chacie, garb płaczu na sobie/ w sobie, CHCE MI SIĘ TAK CHOLERNIE PŁAKAĆ i wciąż tego nie umiem…] zabrałam oczywiście komórkę do łazienki i tam znowu… te piosenki mnie tak cholernie zaskakiwały, bo, NIM JESZCZE WZIĘŁAM ZIMNY PRYSZNIC, włączam muzykę… A tam:😮
8:52 ThisIsWhyI/We’reGonnaBeOk/… WeAreMeantToBe/IstillHaven’tFound❤️
Ja już naprawdę nie mogłam… Taaaak strasznie chciało mi się tam płakać i przechodziło mi tyle tych myśli przez głowę… W dodatku wyobrażałam sobie, że te słowa kieruje do mnie właśnie "mój mężczyzna"... Nie mam już teraz siły, by cytować te piosenki, bo musiałabym znaleźć jeszcze ich teksty tutaj, ALE MNIE WRĘCZ ZAMUROWAŁO, JAK USŁYSZAŁAM JESZCZE TĘ:
WE ARE MEANT TO BE
I to aż musiałam jeszcze sprawdzić, by nie mieć żadnych wątpliwości… I jak dostrzegłam te słowa: JESTEŚMY SOBIE PRZEZNACZENI, i tu niemal się udławiłam własną śliną, 🤣… Ale w tym momencie już pomyślałam nawet: boooszeee, ja tu, poważnie, głupieję…🤦♀️😮😫
Kochanie, MÓW O WSZYSTKIM, CO POJAWIAŁO SIĘ U CIEBIE, TAKŻE W TWOJEJ GŁOWIE! Przecież, kochanie, TY TEGO NIE WYMYŚLAŁAŚ! To samo przychodziło, więc opowiadaj o tym!
Kurczę, no dobrze, będę, bo faktycznie, ja sama tego nie kreowałam i nie stwarzałam! Tylko, ponieważ nie mam już tego chyba nigdzie zapisanego, więc dokładnie nie pamiętam, kiedy to się wydarzało, jednak śmiem twierdzić, że jakoś w ostatnich dniach.
Nieważne, kiedy! Mów w końcu, co tak naprawdę jeszcze pamiętasz!
Ok. zatem wymieniam:
- jakieś nagranie Simona, jak mówił, że przyjaźń bez seksu, to też przyjaźń, a może nawet więcej!
- sam długo, czy zawsze/ albo od długiego czasu [już oczywiście nie pamiętam dobrze…], właśnie o tym, że jest sam, ale ma również przyjaciela/ przyjaciółkę, który/a także jest sam/a
boooszeee, a ja chyba nawet jak wczoraj wróciłam z tej plaży taka załamana wszystkim/ sobą najbardziej to włączyłam sobie, jak on mówił o tych 8 minutach… I zachciało mi się tak, kurwa, ryczeć, bo ja TAAAAK BARDZO BYM CHCIAŁA MIEĆ TAKIEGO PRZYJACIELA! A później sobie myślę… Tak znowu…, że no daj spokój kobieto, przecież taki człowiek w życiu by się Tobą nie zainteresował…
///////
Udała się nad morze ponownie! Tym razem do Brzeźna, bo koleżanka [do której wczoraj z tej plaży na Stogach zadzwoniła i pierwotnie miały się właśnie dziś tam spotkać] dzisiaj jej napisała:
Cześć Moniu. Niestety dziś nie ma aż takiej pogody więc nie będzie mnie dzisiaj na plaży. Sezon dopiero się zaczyna więc na pewno wkrótce się spotkamy🙂 pozdrawiam serdecznie
Mała Mi jednak już dawno przebrała się w strój… A postanowiła i tak wyjść [bo przecież posmarowała się już tym balsamem od słońca, ale, co więcej POKRYŁA SWOJĄ TWARZ NAWET FLUIDEM = czego wczoraj nie zrobiła!] Ponieważ, jak tylko usłyszała, że nie będzie tam jej znajomej, to zdecydowała się wyruszyć jednak do Brzeźna. Wczoraj także wsiadła w ten tramwaj, lecz patrzyła na te przystanki po drodze i właściwie w ostatnim momencie wysiadła, oraz przesiadła się w tę 8-kę, która już jechała!
Ale udało jej się wsiąść jeszcze, lecz musielibyście tylko ją zobaczyć, ponieważ teraz już po niej niestety widać, że źle chodzi i niemalże kuśtyka… To tak szła/ dreptała i patrzyła na tych ludzi, w duchu "modląc się", aby zdążyła jeszcze wsiąść. I udało jej się! Lecz weszła naturalnie tylnymi drzwiami. W każdym razie tego dnia, kochani, także się kąpała. Już taka znowu wszystkim załamana… Bo moi drodzy, ona doskonale zdaje sobie z tego sprawę, że ZAWSZE MIAŁA TRUDNOŚCI ZE WSTAWANIEM z tego ręcznika, lecz teraz ponownie to po niej, jak nic! widać, że nie jest w pełni sprawna! A wiecie, cóż jeszcze dzisiaj się przydarzyło? Przekażemy najlepiej to, co ona sobie przez cały czas notowała w komórkowym kalendarzyku:
11:36 – 22.04 3 13 0,5 2i SHEbooosze, jakJaBymWantToHearThisWords/WhereIbelong/We’reGonnaBeOk/Bleecker&6th/ Don’tWorryAboutTheThings/ SelfLove/BetterTogether ❤️
A przez cały niemal czas, tak cholernie chciało jej się płakać… Jednak mówiła sobie, że przecież musi wyjść z tego domu, bo inaczej po prostu zwariuje! A poza tym, jak jej mama składała jej życzenia, to gdy ta zapytała naszą bohaterkę, jak spędza czas? Ona zaś odparła, że dziś ponownie jedzie nad morze i właśnie tym razem z tą znajomą, którą przez przypadek, poznała w tamtym roku właśnie. Jej mama, oczywiście nie byłaby sobą, gdyby ponownie nie powiedziała swojej córce, aby również uważała, bo tej dziewczyny przecież tak naprawdę wcale nie zna. Lecz odparła to, a propos tego, jak nasza bohaterka powiedziała, że jeszcze wczoraj weszła do wody popływać… No dobrze, to teraz dalej, to, co sobie pisała [dla niej wciąż jest to straszne, że musi sobie to wszystko notować…🤦♀️]
(KamykŻyczeniaGoZkacperkiemIjegoKolegąNaHolandię*)/zdjęłaLegginsyButAskedCyNieBędąMieliNicPrzeciwko/CieszęSięŻeChoćSiedzęTyłem/ButI’mStillHaven’tFound/ThereSheGoes/ThisIsWhyI (fastWbrzeźnie)/GoNaPlażę:It’llBeAlright/
Właśnie przed chwilką jeszcze sprawdziła, o czym dokładnie wspomniał jej brat: Rodzinny Park Rozrywki “Nowa Holandia” w Elblągu i niby wiedziała już o tym, jak również słyszała nie raz… Lecz, jak to ona, chce przekazywać jedynie sprawdzone informacje. To tutaj musimy jeszcze dodać, że wyszła tylko wynieść śmieci, aby sprawdzić, czy rzeczywiście nie zmarznie [bo i ta znajoma, że dziś jednak rezygnuje z plaży… A wcześniej jeszcze jej mama także wspomniała, iż dzisiaj podobno mają być nawet jakieś burze…]
Zatem Mała Mi tak pomyślała, że skoro ma te śmieci do wyrzucenia, więc zrobi to najpierw, jeszcze bez plecaka i tylko wyszła w sukience oraz sportowych [tym razem, 😉]sandałach. A przekonała się, że jednak lepiej, aby wzięła jeszcze te legginsy i zabrała ze sobą także coś na długi rękaw. Jak jednak zdążyła wsiąść do tramwaju jadącego do Brzeźna, myślała już, że nie uda jej się, ale ten [na całe szczęście] jeszcze stał, bo miał czerwone światło. No więc, teraz wspomnimy o tych legginsach, które sobie jednak nałożyła…
To tak na spokojnie spojrzała tylko jeszcze, że przed nią [a siadła na końcu tak tyłem, bo tam było wolne] naprzeciwko siedziała jedna dziewczyna, nad nią zaś stała jej koleżanka. *** [tu przerwiemy, a oznaczymy w ten właśnie sposób ***, aby później już, jak ponownie dostrzeżecie ten znak, było wiadome, że ten wątek jest dokańczany,😉. A powiemy jedynie o tym, do czego doszło jeszcze dokładnie w dniu Pierwszej Komunii jej chrześniaka, bo to zdarzenie bardzo wyryło się w jej głowie…] I pamiętając, że kiedyś zdjęła tak niefortunnie w taksówce, siedząc wraz z babcią z tyłu, również legginsy, bo było jej także ciepło… Lecz nic już nawet nie wspominała, bo pomyślała, że babcia może się jednak oburzy, czy coś powie, że nie wypada… Więc ona wolała już to po prostu przemilczeć, wiedząc, że nie umiałaby nawet tego powiedzieć w jakiś żartobliwy sposób. A zrobiła tak oczywiście tylko ze względu na babcię, bo jadąc samej choćby zapytała, czy mogłaby wykorzystać ten moment, że tam siedzi i ponieważ jest jej za ciepło w tych rajstopach bez stóp to je po prostu ściągnie raz dwa.
Uczyniła to tam, lecz właśnie niczego nie mówiąc na głos… Po czym, jak się okazało, jej babcia, pomyślała, że TAK SIĘ NIE ROBI/ NIE WYPADA itp…🤦♀️🙈😵, i następnie przekazała jej mamie w kościele, co jej wnuczka uczyniła… A jechały wtedy na Pierwszą Komunię Św. Kacperka i Mała Mi, gdy było coś o rodzicach oraz o tym, by podeszli ojcowie… A ponieważ jej brat [a tata Kacpra] był wtedy świeżo po szpitalu, to został w domu i nasza bohaterka w tym momencie już znowu nie mogła… i zaczęły jej płynąć samoistnie łzy… Gdyż zrobiło jej się tak cholernie przykro, że jej synek chrzestny, ponownie nie ma przy sobie swojego taty [w tym momencie, "zastąpił" go naturalnie jego przyjaciel "Zabłoś", który jest jego ojcem chrzestnym]. Lecz ona po prostu nie mogła, to było od niej silniejsze, bo wtedy już myślała znowu o tym, jak Kacperkowi musi być przykro…
To teraz dokończymy już *** ,🤭… Także w tym tramwaju, jeszcze tylko uprzejmie zapytała i te 2 dziewczyny na przeciwko, czy nie miałyby nic przeciw, gdyby ona zdjęła tutaj te legginsy… Te oczywiście z uśmiechem odparły, że absolutnie, nie będzie im to przeszkadzać, bo niby czemu? [o tym pomyślała także Mała Mi, że przecież, do diaska, nie robi nic złego i niestosownego!…] Ale za chwilkę spojrzała jeszcze na kobietę, na której widoku także była… Wprawdzie ta nie siedziała tak strickte na przeciwko naszej bohaterki, lecz obok… Ale pomyślała, że ją także o to zapyta…
Zatem to uczyniła, bo chciała już być naprawdę w porządku wobec wszystkich. Ta babeczka odpowiedziała jej, to samo. A nawet rzekła, że skoro ma taką możliwość, to niech kompletnie nie czuje się skrępowana! I tu nasza bohaterka już szczęśliwa, powiedziała po prostu, jak było… Że wyszła tylko wynieść śmieci i dostrzegła, iż jednak AŻ TAK CIEPŁO TO CHYBA NIE JEST… Więc wróciwszy do domu, wciągnęła jeszcze te legginsy… Po czym ta kobietka z uśmiechem jej nawet odparła, że tak, tu jest MEGA DUSZNO I GORĄCO W TYM TRAMWAJU!
******
[właśnie była pomyć naczynia, a o tym jeszcze nie wspomniała nawet, że ponieważ zauważyła tę już niesamowicie brudną podkładkę pod tą suszarką do naczyń. Postanowiła ją umyć, lecz wówczas uczyniła jakoś wszystko odwrotnie, bo oczywiście, jeszcze przed wyjściem nad to morze już zdążyła się ponownie zbesztać, że cholera wykonuje wszystko od "dupy strony". Tak oczywiście to nazwała… w dodatku nie wiedziała już, jak jeszcze mogłaby sobie z tym ciemnym brązem/ kamieniem poradzić…, to zalała to po prostu octem i już prawie, że płacząc, wściekła na siebie, wyruszyła właśnie nad to morze…]
******
Tak naprawdę, kochani, to gdy brat składał jej te życzenia [jak jechała tramwajem], to … kurczę, teraz już ponownie nie ma nawet pojęcia, co chciała tutaj dodać…🤷♀️ Prócz oczywiście tego, że to wspaniałe, że jej brat, a tata Kacpra, zabrał syna wraz z jego jakimś kolegą tam. To znaczy, że on dobrze o tym wie, jak dla dziecka ważna jest obecność rodzica, pomimo tego wszystkiego!

Oooo, a teraz właśnie do niej przyszło, o czym chciała tu rzec… Otóż słyszała, jak jej brat powiedział, że będzie tam sam, [nasza bohaterka, że jednak również…, a Kamyk zapytał jeszcze ją, jak spędza swoje imieniny, ta mówi, że właśnie jedzie nad morze], ale słysząc, jak jej brat starał się dostrzegać, choćby te dobre rzeczy… Tak więc rzekł, że on się cieszy z tego, iż przynajmniej posiedzi sobie na dworze, trochę na słońcu, a chłopaki się chociaż pobawią… [zauważcie proszę, jak Małej Mi jest zawsze totalnie wręcz głupio w takich momentach narzekać na cokolwiek, gdy na myśl przychodzi jej brat… ]
Dlatego, moi drodzy, ona już miała naprawdę w dupie to, że teraz jeszcze bardziej kuleje! Będąc na tej plaży, choć czuła się, jak naprawdę sierotka… To jednak wciąż przypominała sobie swojego brata, że ten nie może przecież nawet chodzić. No, a poza tym nie ma u siebie w mieście morza… Więc ona, naprawdę postanowiła już na nic nie narzekać [że wcale nigdzie nie wyjechała, że czuła się tam strasznie tak naprawdę, bo właśnie wyglądała, jak taka niemal "łamaga" (tu, jednak pojawiała się jej taka myśl, nie wiadomo, skąd…, że może ktoś tam dostrzeże w niej naprawdę wartościową kobietę, która, pomimo wszystko! wciąż udała się na tę plażę i próbuje żyć najlepiej, jak tylko może). A jej, wyobraźcie sobie, obecnie nawet już coraz ciężej normalnie wstać, by sobie otrzepać ręcznik,🤦♀️, na którym pojawiał się, co chwilę jakiś piasek… ] Wiadomym, że sam on tam się nie pojawiał, tylko ona tak niezgrabnie się przesuwała, że… właśnie zawsze, jak tylko chciała się poprawić, lub obrócić/ zmienić stronę, to ten piasek nanosiła…
No dobrze, kochana moja, widzieliśmy dokładnie JAK TY SIĘ TAM CZUŁAŚ… A wiedz, że jesteś naprawdę MEGA DZIELNĄ KOBIETĄ! Dodajmy jeszcze, że tak naprawdę słowa tych piosenek, tworzyły Tobie już tam niemal całą historię i za każdym niemal nowym utworem, wystarczyło tylko, że usłyszałaś jakieś słowo, a już napływały Tobie do oczu łzy. To pozwól, że ja przedstawię Tobie, kogo ja widziałam tam, ok?
Otóż dostrzegłam wspaniałą kobietę, która POMIMO WSZYSTKO [wszelkich przeciwności i obecnie już coraz większych niedomagań fizycznych i nawet psychicznych (gdyż jedno z drugim jest przecież powiązane!)] WCIĄŻ "STAWIA SIĘ DO TEGO ŻYCIA I SIĘ NIE PODDAJE". A kompletnie nie wspomina nawet o tym, jak jest jej ciężko, choćby np. na tej plaży tam, gdy musi się [takie niby banalne wręcz, wydawać by się mogło dla każdego całkowicie sprawnego człowieka…] przekładać ze wszystkim w inne miejsce, bo wciąż szuka sobie jednak takiej przestrzeni, gdzie mogłaby choć poczytać książkę, którą ponownie zabrała [tym razem inną niż wczoraj, lecz tej także nawet nie ruszyła…]
Otworzyła zaś jeszcze, nim wyszła z domu, by tylko sprawdzić, czy ta [POTĘGA PODŚWIADOMOŚCI, Joseph Murphy] będzie lepsza, niż ta wczorajsza [MNICH, KTÓRY SPRZEDAŁ SWOJE FERRARI, Robin S. Sharma] i dokładnie, gdy chciała się o tym przekonać…, to otworzyło się jej na stronie, gdzie wyczytała:
PRAWO ŻYCIA JEST PRAWEM WIARY. WIARA JEST MYŚLĄ. NIE WIERZ W TO, ŻE COŚ MOŻE CIĘ ZRANIĆ LUB CI ZASZKODZIĆ. UWIERZ, ŻE PODŚWIADOMOŚĆ MA MOC, KTÓRA CIĘ UZDRAWIA, INSPIRUJE, WZMACNIA I DBA O TWÓJ DOBROBYT. SPEŁNI SIĘ WSZYSTKO, W COKOLWIEK UWIERZYSZ. 
I powiem Tobie, że po tym, jak tylko to przeczytała, postanowiła, że będzie ponownie wierzyć! Nie miała wprawdzie czasu/ siły, a przede wszystkim sprzyjających warunków, by ponownie wyjąć tę książkę. LECZ… zaczęła po prostu wszystko sobie wyobrażać. A tak naprawdę to niemal całą tę jej historię tego dnia, ponownie odzwierciedlały te piosenki i to, co w nich słyszała i co rozumiała. To na razie tyle, przypatrz się dokładnie… Była bowiem świadoma tego, że właśnie te utwory budowały/ stwarzały tę jej opowieść, dlatego też też musiała je sobie zapisywać…
12:26 – 22.04 3 13 0,5 2[31] onTheBeachCanIbeCloseToU (BLOOM) boooszeeeWmeerJakiśSyfSoWiederPrzeniosłamSięZbrzeguBoTamDoGirlKamAllFamilySoEvenNotQuiet..WaitingForLove/Don’tWorryAboutTheThings, ❤️/CanIbeCloseToU(BLOOM)/I’veBeenWaiting(YellowBrickRoad)/IstillHaven’tFound ❤️/oMyChildIknow(It’llBeAlrightZACYTUJ)/ThisIsWhyI/ 15 21 (2na1)=36=9/14:10 – 22.04 3 13 0,5 2, 14:20 – 9 0,5 2 22.04 3 [27] in tram 🚃
ThisIsWhyI/IamYours&UareMine(Yours)/Don’tWorryAboutTheThings/ShowMeTheMeaningOfBeingLonely/IstillHaven’tFound/We’reGonnaBeOk/WhereIbelong/SelfLove (pleaseRememberUareNeverAlone)amWohnblok:OhMyChildIknow(It’llBeAlright)/
To teraz opowiem Tobie dalej o tej przedzielnej i niesamowitej wręcz kobiecie. Otóż, wyobraź sobie, proszę, że tak tam leżała na tej plaży i zaczęła sobie wizualizować, że istnieje dla niej dokładnie ktoś taki, jak ten Simon Sinec!
I cały czas sobie to powtarzała, że ona naprawdę w to wierzy. Zauważ, tylko proszę, jaki progres w niej nastąpił, wprawdzie, nie mogła jeszcze w 100% powiedzieć, że naprawdę wierzy…
Lecz postanowiła, iż będzie pomimo to, postępować właśnie w ten sposób! Bo ona już dobrze o tym wie, iż "tak to działa": mówisz sobie tak długo i często, aż stanie się to w końcu prawdą! 🤭
No więc dokańczam już to, co zaczęłam, a właściwie to ona sama o tym Simonie… I mówiła następujące rzeczy… że nawet, jeśli nie on [bo ona już założyła, że przecież TAKI MĘŻCZYZNA, BY SIĘ NIĄ NAWET NA NIE ZAINTERESOWAŁ…] Lecz, pomimo to, tak sobie w końcu zaczęła powtarzać, aż ją Tobie tutaj zacytuję:
Wierzę w to, że znajdę, czy może raczej "znajdzie mnie"[bo ja przecież nawet nie szukam, gdyż NIE WIEM JAK I GDZIE…🤷♀️] dokładnie taki mężczyzna jak Simon. Nie potrafię tego wytłumaczyć…, ale jak patrzę na tego Simona… i obserwuję go, jakim on jest człowiekiem. To jestem tego po prostu pewna [nie pytajcie mnie, skąd… tak całkowicie nieracjonalnie i niemal nielogicznie…. Lecz ja znowu to czuję…, że on by nigdy mnie nie zostawił, choćby "tylko" jako przyjaciel. Przecież tak szalenie mnie wzruszył już co najmniej kilka razy… A zwłaszcza tymi ostatnimi słowami chyba wczoraj [jak wspominał o tym, że przecież się wkurzył, iż ta jego przyjaciółka, która była w jakimś strasznym stanie… nie poinformowała go o tym bezpośrednio!] Boże, jak mi się to wtedy spodobało, bo ja naprawdę KOCHAM TAKICH LUDZI!
Powiem Tobie, kochanie jeszcze kilka innych rzeczy, abyś mogła ją ujrzeć właśnie bardziej moimi oczami. Ta kobieta, ona naprawdę wciąż nie mówi tutaj o tak wielu rzeczach… Jak choćby o tym, że ona jest niemalże obecnie właśnie przerażona wręcz tym, że ten jej były mąż chce ją pozbawić tych alimentów… I to wcale nie tak, że ona tylko o pieniądze zabiegała, bo przecież tak naprawdę ona miała je gdzieś.
Wie dobrze, że one w życiu nie są najważniejsze… Szalenie wiele ją kosztowało to wszystko, co musiała przejść, bo przecież SAMA MUSIAŁA SOBIE SZUKAĆ I TAŃSZEGO MIESZKANIA. A on ją wtedy zostawił i pojechał sobie rowerem do swoich rodziców… A przychodziły jej do głowy nawet takie pomysły, aby napisać to tak i tam na tej rozprawie to przeczytać, że tak naprawdę ona nie chce od niego żadnych pieniędzy! Chce, aby on już z jej życia całkowicie zniknął! Nie chce z nim się już o nic sądzić, bo to zabiera jej jedynie jeszcze więcej zdrowia… A ona w życiu nie chciała go o nic oskarżać… Niechby sobie te pieniądze zachował dla siebie, skoro tak bardzo mu są teraz potrzebne…
Tylko, pomyślała jeszcze o tym, że przecież: nie spojrzała na to tak całkowicie racjonalnie… [bo wciąż niestety ma z tym OGROMNE TRUDNOŚCI, czyli, ani dokładnie nie przygotowała, ani też nie obliczyła tego, ile by jej rzeczywiście tych pieniędzy zostało, gdyby te wszystkie alimenty jej zabrał…]
A poza tym jej głowa i mózg niestety nie są tak sprawne, aby potrafiła SAMA na siebie zarabiać, tak jak robi to obecnie on. W każdym razie, ona właśnie niemalże codziennie jeszcze raz to w swojej głowie przerabia i mieli… I nawet myślała o tym, by powiedzieć to jemu na sprawie, która ma odbyć się póki co, 11.VI. By już zostawił ją w spokoju, bo poprzez to szkodzi jej jeszcze bardziej… jej/ jej zdrowiu i powrocie do lepszej sprawności…, gdyż ona widzi u siebie obecnie ewidentny wręcz regres…🤦♀️
Lecz za chwilkę pomyślała, że prawdopodobnie, gdyby odebrał jej wszystkie pieniądze, to nie mogłaby już sobie pozwolić nawet na żadną prywatną rehabilitację… A poza tym, tak sobie myśli, ahhh boooszeee, o ilu rzeczach ona musi myśleć i kontrolować, sobie nawet nie wyobrażasz! Oooo właśnie, a tutaj przedstawię Tobie tylko to, co ją jeszcze bardziej przeraża, bo ta kobieta, jak czegoś nie wie i nie rozumie…, to…, nie, że od razu na siebie najeżdża i siebie biczuje… Lecz ma tego świadomość, że albo nie bardzo ma kogo o to zapytać, lub, sobie myśli, że ona nie chce już nikogo jeszcze tym obciążać…, albo już o tym wszystkim po prostu zapomina niestety, bo ma tego wszystkiego zbyt wiele na swojej głowie!🤷♀️A tu pozwolę sobie przedstawić to, co ta dziewczyna stara się zapisywać tu za każdym razem, aby tego jeszcze nie zapomnieć…
BRAK SOCZEWEK/ Jak alle Opłaty???/OBLICZ DOJAZD DO KARDIOLOGA/SKIEROWANIE OD PSYCHIATRY NA PSYCHOTERAPIĘ /ETUI NA HANDY 
Dosłownie przed chwilką [NIEDZIELA, 05.V.24, godz. 16:27] napisała w końcu opinię o tym, bo wciąż nie chciała za bardzo takiej jednak niepochlebnej opinii wystawiać…
Długo zwlekałam z tak niepochlebną opinią, bo jestem osobą, która nie lubi narzekać… Lecz w końcu doszłam do wniosku, iż o takich rzeczach trzeba informować otwarcie. Tak więc, stwierdzić muszę z wielką przykrością, że gdy chcę ładować moją komórkę HUAWEI, to niestety jestem zmuszona zawsze to etui zdejmować, ponieważ nie da rady mojej komórki naładować, gdy jest ono założone…🤷♀️ I w związku z tym, że odłączając, nim przeniosę, by ten pokrowiec ponownie nałożyć, już kilka razy mi upadł telefon i niestety już się uszkodził.
[teraz, powróciwszy z łazienki, z kąpieli, doszło do niej, że nie napisała, że tam na tej komórce słucha zawsze muzyki z komórki i dokładnie wtedy podłącza ją do tej ładowarki… więc, jak tam jej spada na kafelki, to niestety się uszkadza…]
NIE MAM POJĘCIA, CO TO MEAN, ŻE MAM PONAD 1000PLN(ALLEGRO) JAK WYKORZYSTYWAĆ MONETY UZBIERANE NA ALLEGRO??? /BÜGELN/FILTR /*BUCIKI*/ FIND FV ZA ALLES, WOS GEKAUFT/MOTYLKI/”NOSKI” W GLASSES!/ Podwyższ.cholesterol.../gorsze wyniki MRI KOPF=>NOOTROPIL/ Ponowne badania pod koniec V./ FV ZA KURS INNERES KIND/CALL I ASK GENAU O EKG/EEG/ PRZYKRĘĆ ŚRUBĘ W DOOR W ŁAŹNI I WYJŚCIOWYCH/ CHECK, CZY WYKUPIŁAM PLAN NA WORDPRESS/ZAPISZ TERMINY SĄDOWE/ ODBIERZ WYNIK AFFIDEA/ ZSZYJ LEŻAK/WOHNUNG ORDNEN,WÄSCHE WASCHEN/ ORDNUNG NA KOMPIE/WRITE W HEFT/KALENDER
Cześć Monika, niektóre z Twoich monet stracą ważność.
Wow, skarbonka pełna! 
Wymień swoje Monety na kupon przy finalizacji zakupu. Niektóre z nich stracą ważność za 14 dni!
KARTA FINDEN = ostatnio właśnie wybierała się nad to morze i pomyślała, że przecież karty do bankomatu to ona ze sobą zabierać nie będzie, aby czasem jej nie zgubić gdzieś na plaży. Czy może raczej, aby nikt jej z torebki nie wyjął, bo już myślała, że jak tam się uda, to pójdzie sobie trochę jeszcze popływać i tak ją wyjęła… Lecz do dziś, niedzieli, 05.V.24, już naprawdę nie pamięta, dokąd mogła ją włożyć… Niby mówi sobie, że nie mogła przecież jej zginąć… Lecz posprawdzała wszystkie torebki, oraz szafę, do której myślała, że ją zawsze odkłada…
Jednak teraz byłam właśnie w takim niemalże amoku, bo wciąż tak bardzo myślę o tej przyszłej sprawie… I ewidentnie to dostrzegam, że nawet funkcje pamięciowe mi teraz coraz bardziej szwankują…🤦♀️W dodatku, naprawdę jestem tego świadoma, jadąc zresztą dziś ponownie nad morze, czytałam o tym w tej książce Murphego i tam stały te słowa…, coś o tym, … sami możemy wybierać własne myśli i poprzez to właściwie decydujemy, co nam się przydarza…
boooszeee i ja ponownie czytałam to…, ale za chwilę myślę, cholera, ale to nie jest takie łatwe dla kogoś kto miał rzeczywiście uszkodzoną głowę i jeszcze przetrwał TYLE TRAUM… Tej karty jednak jeszcze nie blokowałam, bo już niestety nie pamiętam, jak długo na tą kolejną musiałabym czekać i czy czasem za nią nie musiałabym płacić…🤷♀️
Ja naprawdę boję się już wszystkiego… Także tego, co się działo, jak ja nad to morze jechałam… Wtedy bowiem w tym tramwaju, czytałam, m.in. te słowa:
(…) KAŻDA MYŚL JEST PRZYCZYNĄ, A KAŻDA OKOLICZNOŚĆ SKUTKIEM. (…) Od dziś staraj się zasiewać w podświadomości myśli o pięknie, szczęściu, dobrych uczynkach, dobrej woli i dobrobycie. Rozmyślaj w spokoju i z przekonaniem. Wyobrażaj sobie, że myśli te już się urzeczywistniły. Nie ustawaj w zasiewaniu cudownych ziaren w ogrodzie swojego umysłu, a zbierzesz wspaniałe plony.
Widziałaś przecież, że ja niemalże non stop wypowiadałam: BOŻE, ZEŚLIJ MI PROSZĘ JAKIŚ ZNAK, bo sam dobrze wiesz, jak jest mi tu już coraz bardziej ze wszystkim trudno. Proszę Ciebie, abym poznała takiego mężczyznę jak Simon Sinec… i aby zabrał mnie do siebie… Bo ja się tak potwornie obecnie boję… [tak naprawdę to wciąż myślałam właśnie o nim, bo logicznym jest, że tak szybko nie dałabym się zabrać do kogoś, kogo kompletnie nie znam..🤭.] A, jak ja już "stanę na nogi", to oczywiście także będę go wspierała w trudnych chwilach, bo tak przecież powinny wyglądać w ogóle relacje wszystkich ludzi! Najpierw musielibyśmy się siebie naturalnie jeszcze "nauczyć" i lepiej poznać…
I muszę powiedzieć, że to są dokładnie te momenty, kiedy wydaje mi się, że ja już naprawdę świruję…🤦♀️ A jeszcze w tej książce czytałam właśnie tyle takich wręcz magicznych zdań i tym się tylko jeszcze nakręcałam… Ale też muszę powiedzieć, że przecież sam Simon opowiadał o tym niejednokrotnie, że on także jest "INNY"/ NIESTANDARDOWY„, czy jak to inaczej nazwać…
Rozumiem, kochana, co masz na myśli. Zresztą, nie wiem, czy pamiętasz, ale to NIKT INNY, TYLKO TY pisałaś zawsze pod tymi jego publikacjami, ooo, udało mi się tu odnaleźć to:
Dear Simon, I warn you, it’s gonna be a looong „speech”/ story… as it usually is in my case, 😜🤭
You won’t believe it, but I was in almost the same situation… It was a long time ago… of course, as I was in initial training at Bayer Corporation. I didn’t really understand everything what it was all about either. . . And when the woman conducting the training asked us: if any of you had any questions. . . , doubts or maybe there’s something else that needs to be clarified… I, of course, just looked at the others to see if it’s not clear to anyone either… or or at least not quite clear if there’s any doubt in the room… etc. And when NO ONE SHOWED UP, I decided to ask. Because I knew my situation…, so I came to the conclusion, it wouldn’t be silly to ask something I didn’t know. So I dared to do it and you know what happened next? It turned out that I WASN’T THE ONLY PERSON WHO DIDN’T KNOW. Others lacked courage, afraid they’d look foolishly. So again you see that sometimes it’s even better not to fully realize something and just be yourself, not a fool, but a person who wants to understand. So here again it came out that, sometimes it’s better not to be aware of something, because then you aren’t afraid to ask anything at all,😜
Dobrze, kochana moja, już jesteś umyta i wiem, że teraz będziesz chciała obejrzeć film Klaudii Pingot, a jeszcze zadzwoniła do Ciebie również m.in. w tej sprawie ta Iwona…
//////
Zaczniemy od dnia dzisiejszego, którym jest PIĄTEK, 03.V.24. Właśnie już tutaj uprzedzamy, że będzie to naprawdę nie po kolei wszystko, ale to nas najmniej martwi, bo naprawdę boimy się już o tę Małą Mi… Zanim opiszemy dzisiejszy jej dzień, to powiemy tylko, że dosłownie przed chwilką zajrzała na LI. A tam ponownie Simon Sinec, tym razem w nagraniu, o którym już wcześniej kiedyś słyszała, jak opowiadał o tych 8 minutach w jakiejś rozmowie z kobietą [próbowała to właśnie odnaleźć, ale nie widziała, aby to miała na swoim profilu… A nie chciała już tam dłużej pozostawać w wolnym dniu, kiedy to powinna się relaksować i wypoczywać,😞] Kochani, żebyście tylko widzieli, ILE PRZEZ GŁOWĘ tej naszej bohaterki przechodzi tych myśli!
Dlatego też postanowiliśmy o tym wszystkim tu napisać! Jedyne, co sobie skopiowała na WhatsApp do siebie, aby wiedzieć, móc to zapamiętać/ tudzież przytoczyć, o czym mówił ten Simon Sinec, to: When you’re struggling, here’s a way you can reach out. It’s what I do with those closest to me. It can take as little as 8 minutes to feel not alone. 📲 A dokładnie dzisiaj TAAAK BARDZO MARZYŁA O TYM, aby po pierwsze móc porozmawiać z osobą, która byłaby w stanie ją zrozumieć, a nawet po prostu przytulić. Mała Mi bowiem dziś właściwie znowu przez cały niemal dzień, nosi na sobie ten garb z płaczu… Ona tak bardzo potrzebuje po prostu w końcu to wszystko z siebie powyrzucać i popłakać!

A jeszcze, kochani, najgorsze dla niej jest, że ona uwierzyła i w tę karmę, a przede wszystkim czuje się tak bardzo ponownie za wszystko odpowiedzialna! A jeszcze teraz jej były mąż założył jej przecież tę sprawę o wygaśnięcie tych alimentów… I tak strasznie ją to już wręcz przybiło, że potrzebowała… Albo najlepiej posłuchajcie, cóż ona sama tutaj mówi:
Wróciłam znad morza i wciąż noszę cholerny garb płaczu na sobie, ja nie umiem już żyć… Naprawdę… Nie widzę już po prostu sensu, tego wszystkiego, co mnie spotkało, czego, kurwa doświadczyłam. I jak do tej pory się jeszcze jakoś…, kurczę nie "jakoś"! Tylko przepięknie się wręcz trzymałam i byłam z siebie tak cholernie dumna, że tak wspaniale sobie radzę. Wiem też, że wtedy nawet to było po mnie widać, że moje oczy i całe ciało w ogóle "wysyłało" taką pozytywną energię… A odkąd mój były mąż założył mi tę sprawę w sądzie o wygaśnięcie alimentów… Nie tylko czuję, ale też, co najgorsze! WIDZĘ, że moje ciało coraz bardziej niedomaga…
I dostrzegam znowu tyle rzeczy, które wykonuję, niemal nie kontrolując tego…[jakbym nie miała żadnego wpływu nad sobą, jakbym kompletnie nie panowała nad tym…,😮🙈🤦♀️] I to mnie tak strasznie TERAZ PRZERAŻA… Do tego stopnia, że robię nawet 1000 głupich rzeczy [jak cholera, nie ja…] i teraz zaczęłam się już nawet tego bać, że poprzez to, iż dźwigam wciąż na sobie tyle traum, nie poznam już nikogo, a tym bardziej jakiegoś fajnego mężczyznę…
To powyższe napisała do tej Iwony z Quantum, która wyobraźcie sobie, że ta po jej powrocie znad morza do domu, przesłała jej właśnie coś takiego: Masz ochotę się poddać? 32 przypominajki, które pomogą ci wrócić na właściwy tor. I tak zaczęła sobie to czytać i negowała praktycznie wszystko, [podamy to właśnie w takim nawiasie i pochyłą czcionką, to, co ona wtedy do siebie/ do tego mówiła] bo:
1. Zasługujesz na to, aby poczuć taką samą miłość, jaką dajesz. Mam nadzieję, że wiesz, że twoja miłość jest doceniana. Mam nadzieję, że wiesz, że jesteś godna miłości.
[boooszeee, a może ja, kurwa, żadnej miłości teraz nie daję… i dlatego takie trudne rzeczy mnie obecnie spotykają…]
2. Nie wszystkie pozytywne zmiany od początku wydają się pozytywne. Negatywne uczucia nie równają się negatywnym skutkom. Zaufaj sercu, idź za nim.
[no błagam…]
3. Proszę, uwierz, że jest jeszcze czas, że możesz być, kim chcesz być. Jest czas, abyś zrobiła to, co zawsze chciałaś zrobić. Jest czas, aby zakochać się w kimś, kto pokocha cię tak, jak zasługujesz. Jest czas, aby dowiedzieć się, co chcesz zrobić z tym cennym życiem. Jest czas, aby puścić ludzi, o których wiesz, że nie są dla ciebie dobrzy. Jest czas.
[po pierwsze ja już w nic nie wierzę, tak właśnie teraz mam! fajnie, tylko ja nawet już nie wiem, co ja chcę robić obecnie, bo wydaje mi się, że się kompletnie do niczego nie nadaję… A kto, kur… mógłby teraz w ogóle polubić (nie mówię już nawet o pokochaniu…) kogoś tak nędznego jak ja…]
6. Jesteś powodem, dla którego ktoś wierzy w dobroć ludzi. Jesteś powodem, dla którego ktoś wierzy, że dobrzy i prawdziwi ludzie istnieją. Dziękuję, że jesteś sobą.
[jasne…, to GDZIE CI „KTOSIE" SĄ…]
7. Powinnaś być sobie wdzięczna za słuchanie swojej intuicji. Może to być teraz trudne, ale przyjdzie czas, kiedy poczujesz spełnienie i słuszność decyzji. Proszę, nie bądź dla siebie surowa. Jesteś tam, gdzie powinnaś być.
[Jak ja już nie wiem, czy to kur… intuicja, czy mój "obłąkany umysł..".🤦♀️😞🤷♀️]
8. Jesteś kochaną osobą. Tak bardzo zasługujesz na miłość, która wypełni całą twoją istotę. Wybacz sobie. Kochaj siebie. Miłość jest zawsze w tobie. Idź za swoim sercem. Powiedz sobie: „Kocham cię i słucham”. Im więcej miłości sobie okażesz, tym więcej miłości doświadczysz.
[pierdu pierdu… dalej, bo ja przecież tyle razy mówię do siebie, że siebie kocham, nawet jak leżę już na podłodze i koszmarnie wyglądam… Czego się przecież także musiałam nauczyć!]
9. Zasługujesz na miłość, której szukasz. I ona cię znajdzie. Poszukaj w sobie cierpliwości. Oddychaj głęboko, poczuj bicie serca i zaufaj, że ten, którego oczekujesz, jest w drodze.
[ja już nawet nie mam najmniejszej siły, by w takie rzeczy wierzyć… To raczej zbyt długo, kur…, trwa, bo dokładnie dziś sobie o tym przypomniałam, jak jednak jechałam na te Stogi. Wówczas cofnęłam się pamięcią do tego, jak opowiadałam nawet poznanej tam dziewczynie,
obok której leżałam, że ja tak naprawdę oczami wyobraźni już widzę tego mojego mężczyznę. A wówczas miałam w sobie tyyyyle spokoju i czułam się wręcz z tym niesamowicie dobrze…]
10. Oddychaj. Skup się na dźwięku oddechu. Skup się na rytmie oddechu. Kiedy nie możesz skupić się na niczym, a twój umysł czuje się niekomfortowo, oddychaj. Wkrótce poczujesz spokój. 11. Wszystko będzie dobrze. Powiedz sobie to, gdy nie czujesz się ok. Nawet jeśli w to nie wierzysz, powiedz to.
[I co z tego, że to staram się mówić…]
12. Jesteś tam, gdzie musisz być. Dotrzesz tam, gdzie chcesz być.
[czyli, kurwa, gdzie? W "czarnej dupie", tu miałam się znaleźć?]
13. To, co nie ma teraz sensu, pewnego dnia będzie go miało. Nie mamy możliwości rozumieć wszystkiego od razu. Wiedzę, której potrzebujemy, pozyskujemy we właściwym momencie.
[również tak, kur…, myślałam, co więcej ja nawet sama o tym mówiłam mojej rodzicielce, m.in.]
14. Jeśli nie możesz sobie poradzić dzisiaj, zawsze jest jutro. Rób, co możesz. Nie rób wszystkiego, jeśli nie dajesz rady.
//////
Kochanie, super, że pozwoliłaś nam udostępniać tę swoją autentyczną tutaj rozmowę, bo doskonale tu widać, jaki to był negatywny/ destrukcyjny i miażdżący wręcz selftalk!

To, może aby dalej było równie autentycznie, to wstawimy tutaj te Twoje zapiski w komórce, które będziesz rozwijała. A zacznijmy w ogóle od tego, jak to się stało, że wyruszyłaś jednak nad to morze… Lecz, pamiętaj proszę, skupiamy się jedynie na dobrych rzeczach i już nawet tego wszystkiego nie komentuj żadnymi negatywnymi stwierdzeniami!
Nie uważam, że to będzie najlepsze rozwiązanie, bo przecież jeszcze wczoraj wieczorem opublikowałam to nagranie na LI: Ewelina Stępnicka i Joanna Chmura I Co robić, gdy wpadamy w stare schematy?, o którym zresztą poniżej było wspomniane! I ja właśnie za to je kocham wprost, że one obydwie są takie autentyczne!
Tak, kochanie, masz rację! Przecież ja również za to kocham Ewelinę Stępnicką i nie mam jej nawet za złe, że przeklina w tych nagraniach, 😉. A doskonale widziałam, jak dzisiaj ponownie włączyłaś to do jedzenia śniadania…
Wiesz, najgorsze jest, myślę to, że ja naprawdę jestem już tylu rzeczy świadoma… I doskonale o tym wiem, że nie powinnam tak źle o sobie mówić, bo wtedy właśnie to przyciągam i potęguję wręcz… Ale ja tak bardzo potrzebuję pomocy w tym! A teraz Gutek, do którego ja nigdy o nic nie miałam pretensji, chce pozbawić mnie tych pieniędzy… Ja przecież tak bardzo bym chciała, móc powiedzieć to samo, co i mówią one [a chciałam tylko zauważyć, że to są również wykształcone kobiety i w dodatku z całą pewnością ta Joanna Chmura jest psycholożką!]
Aż tu zacytuję to, co mówi właśnie Ewelina:
To się, kurwa, wydarzyło i to bolało i pewnie będzie bolało przez lata, ALE PO PROSTU TERAZ JEST CZAS NA MNIE, CO JA Z TYM ZROBIĘ. I JAK JA NIC Z TYM NIE ZROBIĘ… TO NAPRAWDĘ POD TYM MOSTEM WYLĄDUJĘ.
JAK POZWOLĘ TEMU ŻYCIU I TEMU, CO MI SIĘ PRZYDARZYŁO, KIEROWAĆ DALEJ MOIM ŻYCIEM, TO INNEJ DROGI NIE MA.
Kochana, ale zauważ tylko, jak Ty to tutaj przedstawiłaś! Przecież Ty, moja droga, nieustannie pokazujesz, że Ty chcesz coś z tym zrobić i nie zamierzasz tego zostawiać!
Tak właśnie, boooszeee, ale wiesz, ja tak strasznie przejęłam się tym, co mi ta terapeutka karmiczna rzekła o tej karmie… Poza tym, ja przecież widzę masę powtarzających się w moim życiu sytuacji: 27 lat = JA I MÓJ BRAT TE "WYPADKI", Ja i moja mama = rozwiedzione, ale dobrze wiesz, że jest jeszcze więcej powtarzających się sytuacji, zwłaszcza z tymi liczbami. Tylko ja teraz już naprawdę nie wiem, jak mogłabym sobie jeszcze pomóc, zwłaszcza obecnie, jak Gutek, chce pozbawić mnie tych alimentów…


//////
boooszeee, powiedz mi proszę, co tu się ze mną dzieje??? Bo ja tu naprawdę zwariuję!!! Przecież ponownie niemal jak nie ja… Wylazłam jeszcze po tym obiedzie, po zupie na te kijki:
17:09 – 15 21 (2na1)ThisIsWhyI/We’reGonnaBeOk/IstillHaven’tFound/BeSlow, 17:33 – 22.04 3 13 0,5 2 at 🏡, bo ☔
Kochanie, powiem Tobie znowu, kogo ja dostrzegłam ponownie: Tak, przerażoną wręcz kobietę, która całkowicie zapomniała, że jej mama miała dziś wizytę u okulisty, dlatego też nie zaproponowała jej, by do niej w niedzielę przyjechała… A czuła się już tak strasznie, że POMIMO TEGO, ŻE WIDZIAŁA NADCHODZĄCE CHMURY, WYSZŁA NA TE KIJKI! By zrobić choć coś dobrego dla siebie!
Poza tym, co tu widać, ogarnęło już ją takie wręcz przerażenie, że ubrała się "szybciutko" i zabrała ze sobą te kijki i wyszła z domu, nie sprawdziwszy nawet tego, co powyżej zostało wklejone. A, ponieważ, tym razem, ponownie zaczęła jej się "wykluwać" ta opryszczka, założyła już adidasy, bo stwierdziła, że w sportowych sandałach to raczej będzie jej już za zimno. I
Ja po prostu zaraz tutaj utonę… w tym wszystkim, 
.
To prawda, kochanie, narobił się nam tutaj już potworny wręcz bałagan! Ale, znając Ciebie, zrobisz wszystko, co w Twojej mocy, aby doprowadzić to, choćby do "jako takiego" stanu. Zatem już tutaj przerywamy ten dzień, którym jest PONIEDZIAŁEK, 06.V.2024 i zaczynasz właśnie teraz już sprawdzać ten wpis, jednak od początku.
*** 50:13 / 58:13 ***
