SIŁA SPOKOJU/ PEACFUL WARRIOR, reż Victor Salva
❤️: 24.V.2024
Jeśli czytacie mój blog, wiecie, że jestem dzielna. Pierwotnie uczyniłam z niego własną „AUTOTERAPIĘ”. Powiem krótko, bo nie znoszę narzekać i koncentrować się na wszelkich niedomaganiach, gdyż, jak wiemy, to wtedy rośnie… TWORZENIE tego bloga zajmuje mi jednak wiele czasu i kosztuje mnie także sporo wysiłku, gdyż zawsze staram się wyszukiwać i zamieszczać rzeczy cenne również dla innych. Dlatego, jeśli ktoś z Was uznałby, że jest to przydatne i zechciałby wpłacić na moją zrzutkę jakiś "grosz", będę BARDZO WDZIĘCZNA. 
A tutaj podaję link do tego: https://zrzutka.pl/wx9kgt
Kochanie moje, spójrz tylko, cóż Ty włączyłaś sobie ponownie, jedząc dziś swoje Müsli? Nie pomyślałaś, iż to również NIE MÓGŁ BYĆ PRZYPADEK?
10:55 – 20 ☕ + Haferflocken (🍌,🍎, Nüsse und getrocknete Pflaumen) PEACEFUL WARRIOR, 11:14 – 22.04 3 13 0,5 2
Wiesz, wydaje mi się, zresztą, że WSZYSTKO W NASZYM ŻYCIU/NASZYCH ŻYCIACH MA JEDNAK JAKIŚ CEL I POWÓD, DLACZEGO WŁAŚNIE SIĘ ODBYWA/ ZADZIEWA... Ale wolałabym, abyśmy przeszły jednak do samego początku tego dnia. DZIŚ BOWIEM ODCZUŁAM NIESAMOWITY SPOKÓJ!
Tak, moja droga, masz oczywiście rację, lecz chciałam jednak zauważyć, że TO TY SAMA PRZECIEŻ NA TO ZAPRACOWAŁAŚ i wpłynęłaś TYM, JAK JESZCZE WCZORAJ POSTĄPIŁAŚ!!!

W sumie…, chyba to rzeczywiście tak było. Ale i tak chciałabym opowiedzieć tutaj, o wszystkim, bo wciąż wydaje mi się, że to nie do końca ja sama… Tylko ja wciąż tak bardzo w to wierzę, że TEN WSZECHŚWIAT/ BÓG/ ANIOŁY (te wszystkie SIŁY WYŻSZE!) mi po prostu pomagają, 🤗❤️🙌
To zaczynaj, proszę, bo nawet nie masz pojęcia, jak mnie to ucieszyło, jak mogłam Ciebie w takim stanie oglądać! Choć tak naprawdę, Ty przecież nieustannie jesteś dzielna…
Owszem, tak jest, a bynajmniej zawsze się staram taka być, choć jak wiadomo, miewam mnóstwo tych gorszych dni… Lecz, wiesz…, dostrzegłam to chyba dopiero teraz… [chociaż może niekoniecznie, hehe, 🤭], że … jakby to wszystko mi się poskładało ponownie w taką całość i pomyślałam sobie: NAJWIDOCZNIEJ TAK TO MIAŁO SIĘ WŁAŚNIE ROZEGRAĆ!
Oczywiście, że tak! BO TY PRZECIEŻ O TYM JUŻ WIESZ BARDZO DOBRZE, że 
Ok., ale powiedzmy o tym, co Tobie się dzisiaj "przydarzyło".
GUA SHA MASSAGE *I MASAŻ NEUROLOGICZNY 🤗
9:10 – 22.04 3 13 0,5 2 WSZECHŚWIECIE DZIĘKUJĘ BARDZO🙏, ŻE WSZYSTKO TAK PIĘKNIE MI SIĘ UKŁADA ❤️ GRATITUDE AFFIRMATIONS* 🤗🙌🙏, 9:36 – 22.04 3 13 0,5 2
* Gratitude Affirmations: MIRACLE MORNING POSITIVE AFFIRMATIONS. Life Changing Blessings Wonderful Day
Tak naprawdę dopiero po tej powyższej medytacji, której dziś zachwycona ponownie, sobie odsłuchała i wtedy też przystąpiła do kolejnego działania… A mianowicie…
////
Przed chwilką Mała Mi weszła na FB, gdyż chciała jedynie przytoczyć własną konwersację z mamą, a znalazła tam taki oto zabawny post, który nie omieszkała udostępnić i skomentować, 😉. Zatem, najpierw on:
Deja vu -strona otwartych penetracji
„Uspokój się, bo cię ta brzydka pani zabierze” To usłyszałam dzisiaj w sklepie, robiąc zakupy. W scence rodzajowej udział brała mama dziecka, lat 40-coś (albo spracowane 35), dziecko lat około 5 i ja, lat 35. Sytuacja stara jak świat – dziecko drze ryja, rodzic traci argumenty i siłę spokoju, po czym przechodzi do groźby – że zły lud (w tej zaszczytnej roli ja) go zabierze. I niby spoko, bo dziecko przestało płakać ale czemu mnie w to wciągnięto? I czemu brzydka pani? Normalnie bym to olała, pokurwowała pod nosem i poszła dalej. Tym razem jednak mi się ulało. – No dobra – mówię do matki – co się dzieje? – O widzi pani! – matka mówi teatralnie, jak w jasełkach – Jasiu się brzydko zachowuje! I ponieważ pani jest brzydka, to może go pani zabrać! BO BRZYDKIE DZIECI IDĄ Z BRZYDKIMI PANIAMI (normalnie prawie jak hymn ). – Spoko, biorę dzieciaka! – patrzę na matkę i mrugam okiem.
Matka zadowolona, że dołączyłam do gry. Jednak ona gra w makao, a ja w pokera na noże:- Zdrowy jest? – pytam matki.- Słucham?- Czy zdrowy? – mówię i podchodzę do dzieciaka. Podnoszę mu wargę, patrzę na zęby, badam oczy. Matka dostała lekkiego pierdolca:- ALE CO PANI ROBI? – Sprawdzam, czy zdrowy. Chorego nie biorę, nie będę się znowu męczyła, ciężko potem sprzedać. Matkę zatkało, a ja sięgam po telefon, robię dzieciakowi zdjęcie i udaję, że gdzieś dzwonię: – No siema, mam towar dla Ciebie. Pięć lat, zdrowy, szatynek, brązowe oczy…. -udaję, że słucham – nie, aż taki ładny to nie jest. Na adopcję też średnio. Ale może na części? Czekaj, zaraz zapytam: – Chłopczyk siusia regularnie? Nerki w porządku? Matka wyrwała do chłopca i zaczęła z nim uciekać. Ja za nią krzyknęłam:- NO I CO PANI CZAS ZABIERA, JA TU POWAŻNY HANDEL LUDŹMI PROWADZĘ A PANI TAK!… Dokończyłam zakupy śmiejąc się pod nosem. A wszystko dlatego, że nazwała mnie brzydką…” Nie straszcie dzieci!!!
A tu komentarz naszej bohaterki:
Gratulacje za pomysł i podejście!![]()
![]()
Tylko szkoda trochę tego 5-latka, bo ono wszystko rozumie,
.
/////
A tu ta jej rozmowa z rodzicielką:
09:40 Dzień dobry mamo, to ja po masażu GUA SHA I MASAŻU NEUROLOGICZNYM+ "APLIKOWANIU WITAMINEK MIŁOŚCI" I… Dziś DOSTAŁAM OKRES ![]()
![]()
A to ja przed chwilą po medytacji. Ja wczoraj jeszcze po frycku.
Tu przesłała mamie oczywiście te swoje foty… z dzisiejszego poranka [wszystkie poniżej]:





Lecz także wczorajsze, gdy wracała od tej fryzjerki [w poprzednim wpisie]. A komentarz jej mamy na jej zdjęcia, wyglądał tak:
No piękne Monia. Twarz po masażu jest promienista. ![]()
Włosy teraz przybrały świeży odcień no i wyglądasz pięknie moja księżniczko.
Wypocznij dziś i do zobaczenia jutro. A ja niedługo idę do okulisty. Dobrego dnia.
Dziś też zwracaj uwagę na pogodę bo mają być burze
Celowo podkreśliła to ostatnie zdanie, ponieważ ono po raz kolejny pokazuje, jak jej mama się boi/ jest ostrożna, tudzież koncentruje przede wszystkim na zagrożeniach… Kochani, no cóż możemy powiedzieć, Mała Mi zdecydowanie nie ma "łatwo"… Jednak, kochani, ona naprawdę wciąż tak bardzo się stara odnaleźć to swoje szczęście w tym życiu, bo doskonale wie o tym, cóż przedstawia ten obrazek:
Tylko, jakby to powiedzieć, JEJ JEST JESZCZE BARDZIEJ TRUDNO…, ponieważ ona naprawdę nie ma tu nikogo wspierającego. I czasami, ona, poważnie, już kompletnie nie ma najmniejszego pojęcia, co ma tu ze sobą zrobić… Bo ona doskonale o tym wie, że potrzebuje wsparcia kogoś naprawdę BLISKIEGO, kto zechciałby przy niej być…
//////
A to jeszcze wysłała przed momentem przez WhatsApp do tej Sani z Austrii, która jej się nagrała:
Liebe Sani, ich wollte Dir das schon lange her schreiben/ sagen, VIELEN DANK FÜR DEIN GROßES & GUTES HERZ🙏❤🌞 Mit Packung & Fahrt zum Flughafen könnte mir zwar meine Bekannte von hier helfen, aber leider ich kann/ darf Dich jetzt nicht besuchen, da ich zur Zeit viel zu tun hier habe (Im Juni = Gerichtsverhandlung, dann beginne ich meine Rehabilitation… ABER, wie gesagt: Du bist TOTAL LIEB, dass Du es versucht hast, mir hier eine Hilfe zu finden, ❤ So noch mal: VIELEN DANK DAFÜR, ich hoffe aber, ich könnte Dich besuchen, wenn ich schon in einem besseren Zustand bin🥰 Da ich letztens mich falsch ausgedrückt habe: ICH BIN NICHT PSYCHISCH BEHINDERT, nur wurde ich schon SEHR „BELASTET” nicht nur physisch, sondern auch psychisch in meinem Leben. Aber ich glaube, aus all dem, was ich erlebt habe, kann ich etwas „Gutes/ Sinvolles & Positives” aufbauen/ schaffen, 💪🌞🙏
14:30 – 22.04 3 13 0,5 2 Mittagessen (Kürbiscreme Mit Lachsroladka & wkruszony „Wrap” i PEACEFUL WARRIOR, 14:41 – 22.04 3 13 0,5 2 (od 3) 
No dobrze, kochanie, cudownie wręcz, że podzieliłaś się tu z nami tym wszystkim! Lecz, wydaje mi się, że powinniśmy tu jeszcze powrócić do tego, do czego jeszcze wczoraj doszło. Tam będzie właściwie odpowiedź na to, co się dzieje z Tobą dzisiaj! A chodzi przecież o to, że jak powróciłaś od fryzjerki i pozałatwiałaś sprawy. A trzeba przyznać, że wykonałaś to w fantastyczny sposób!
Kurczę, no ja nie do końca wiem, jak to się stało… Tzn. oczywiście, doskonale jestem tego świadoma, co robiłam…, tylko… Jak mam to wyrazić prawidłowo… 🤔
Moja droga, tak, jak rzeczywiście było! Widziałam bardzo dobrze, że musiałaś się nad tym najpierw zastanowić, w jakiej kolejności powinnaś to wszystko zrobić! W dodatku, nie wiem, czy pamiętasz, ale miałaś nawet taką myśl, że może po to zaświadczenie od lekarki udasz się dopiero dziś, jeszcze przed wyjazdem do Elbląga…
boooszeee, bo tak właśnie było! Wtedy myślałam sobie nawet, że załatwię dokładnie te 2 sprawy, bo przecież również dzisiaj miały dojść do mnie te soczewki, które kupiłam. Później jednak niemal wszystko podziało się inaczej. Bo okazało się, iż zakupiona przesyłka dotarła jeszcze wczoraj! Więc, taka zadowolona, po fryzjerce, wsiadłam w tramwaj i pojechałam prosto do przychodni.
Jesteś pewna, że tak było? A nie przesiadałaś się jeszcze w trakcie z jakiegoś powodu…?🤔
Ooo raaanyyy, masz rację, 🤦♀️ Dzięki, że mi o tym przypomniałaś… Kurczę, nie wiem, jak mogłam o tym zapomnieć, przecież przez tą parasolkę [którą w tych moich zapiskach nazwałam PARAPUL, hehe, 🤣.] Tak naprawdę nawet nie wiem, skąd, ale pamiętam, że gdzieś to słyszałam, jak ktoś tak mówił na parasol właśnie, 🤭. No więc, wzięłam ją sobie jadąc do tej fryzjerki, bo zobaczyłam, że zaczął padać deszcz…
Wyciągnęłam go i rozłożyłam, po czym jak doszłam na przystanek, to oczywiście złożyłam i schowałam [tzn. byłam pewna, że tak uczyniłam…] Później jednak, wysiadam już z tramwaju i… nagle orientuję się, że tej parasolki nie mam…🤷♀️ Sprawdzam, zdenerwowana już w plecaku i tam, cholera, też nie ma! I już tak naprawdę nie wiedziałam, czy zostawiłam ją w tramwaju, czy może jeszcze na przystanku… No serio, miałam tak wielki mętlik nagle w tej głowie, że po prostu smutek, 😫, 

To prawda, kochanie, miałam się właśnie do tego odnieść! I chciałam Ci też powiedzieć, że tak naprawdę, to, jak Ty się wtedy czułaś i co się z Tobą wówczas działo, było.., może nie do końca logiczne, ale jednak dobrze zrozumiałe! Ponieważ, moja droga, jechałaś już wtedy przecież do tej swojej fryzjerki w takim właśnie stanie psychicznym! Więc akurat dla mnie [i jestem tego pewna, że dla każdego normalnego, mądrego człowieka również!] było to całkowicie "normalne..."
Gdyż dobrze o tym wiemy, że to, co się dzieje w naszym wnętrzu/ głowie/ psychice ma ogromny wpływ na to, co się dzieje z nami na zewnątrz/ z naszym ciałem i w ogóle ogólnym funkcjonowaniem! JAK I MYŚLENIEM! Ale, kochanie, bo widzę, że obydwie się tutaj już wciągnęłyśmy… Lecz powiedz proszę już, co na koniec z tego wyszło!
To powiem już teraz naprawdę w tych hasłach, bo przecież jeszcze będąc u tej fryzjerki cały czas myślałam o tym, aby zajść jeszcze do tego baru naprzeciwko niej, o nazwie ŻEBERKO, który prowadzi ten mój nowy chory na raka znajomy… To tylko nadmienię, że jego głos i śmiech [w swojej knajpie miał otwarte na oścież drzwi] słyszałam właściwie już u tej fryzjerki [której drzwi także były szeroko otwarte] i zaszłam właściwie tylko na chwilę przywitać się i zapytać, jak on się czuje.
boooszeee, kochani, właśnie Sani jej odpisała:
Liebe Moni, Du bist sooo tapfer… Und positiv!! Ja, ich würde mir wünschen, dass Du mich besuchen kannst💕. Es ist schade, dass es jetzt nicht geht. Aber vielleicht bald. Wie lange dauert die Rehabilitation? Ich wünsche Dir von Herzen, dass es Dir viel weiterhilft🙏🙏💕. Und ich hoffe, und bete, dass Du bei Gericht auch das Geld bekommst…. Es ist so schön, dass Du nicht den Mut verlierst… 👏👏👍💝😘🥰
Kochani, to my już skończymy to za nią. Napiszemy tylko, że właśnie wczoraj już po tym wszystkim, co uczyniła [załatwiła praktycznie wszystko jednego dnia: fryzjer/przychodnia/odebrała po drodze soczewki!] wróciła jednak do domu i zachciało jej się STRASZNIE PŁAKAĆ. Zbyt wiele musiała zrobić/ załatwić/ wykonać. A ona doskonale wie, iż jej organizm niestety tak właśnie reaguje… Zawsze, jak jest zbyt obciążona/ zmęczona, nie mówiąc już nic o tym, że ostatnio niemal jeszcze permanentnie zestresowana tą sytuacją z nadchodzącą rozprawą sądową…
Jest również tego świadoma, że niestety przy swojej mamie NIGDY NIE NIE MOŻE POKAZYWAĆ TEGO, CO WŁAŚNIE CZUJE…, a już tym bardziej smutku i płaczu…🤦♀️Tak więc, włączyła sobie jeszcze tę Universal Healing Mantra || RA MA DA SA SA SAY SO HUNG [właśnie teraz ponownie ją odsłuchuje,🤗] poczerpała trochę ENERGII ze słoneczka i wtedy zadzwoniła do mamy…
Ok, dziękuję za Waszą pomoc, ale dokończę już to ja sama. Znam swoją mamę bardzo dobrze… Ale, też jestem tego pewna, że każdemu się rozmawia inaczej z kimś, kto ma jednak pozytywne i dobre nastawienie. A jeszcze lepiej, gdy nie przekazuje żadnych złych wieści! Tak więc ja powiedziałam jedynie, że przyjadę dopiero jutro, ale wtedy tak raczej w godzinach południowych bardziej…
Przekażę już to naprawdę W WIELKIM SKRÓCIE, [choć, liczę na to, iż wiadomym jest, że opowiadając o mojej rodzicielce, to wcale nie jest łatwe…,🤭,😜] Tak więc, rzekłam jej po prostu, że czuję się obecnie zmęczona… Ale zaraz dodałam, iż zwłaszcza dlatego, że jestem przed okresem! I powiem już to tylko tak, iż powiedziała do mnie, abym w takim razie sobie odpoczęła i przyjechała jutro, lecz wtedy prosto do Marcina. Bo w niedzielę pójdziemy do babci, bo to jej mama! A ja się oczywiście bardzo ucieszyłam, 🤗

