❤️: 27./28./29./30.V.2024
Jeśli czytacie mój blog, wiecie, że jestem dzielna. Pierwotnie uczyniłam z niego własną „AUTOTERAPIĘ”. Powiem krótko, bo nie znoszę narzekać i koncentrować się na wszelkich niedomaganiach, gdyż, jak wiemy, to wtedy rośnie… TWORZENIE tego bloga zajmuje mi jednak wiele czasu i kosztuje mnie także sporo wysiłku, gdyż zawsze staram się wyszukiwać i zamieszczać rzeczy cenne również dla innych. Dlatego, jeśli ktoś z Was uznałby, że jest to przydatne i zechciałby wpłacić na moją zrzutkę jakiś "grosz", będę BARDZO WDZIĘCZNA.
A tutaj podaję link do tego: https://zrzutka.pl/wx9kgt

Kochani, już sami nie wiemy, od czego by tu zacząć… 🤔 U Małej Mi ponownie wiele się wydarzyło, 🤷♀️. Ale dokładnie dzisiaj [PONIEDZIAŁEK, 27.V.24] wróciła z Elbląga od swojej rodziny. Dokąd przede wszystkim udała się, by zawieźć przecież ten prezent, który zakupiła dla swojej mamy… Ten, którego zdjęcie zamieszczone zostało w tym wpisie: https://niesklasyfikowana.blog/2024/05/20/toczego-poszukujesz-szuka-ciebie/
Uważam jednak, abyśmy opowiedzieli raczej o czystych faktach! Bowiem, kochani, odczuwała ponownie, że działa się u niej ta magia. Otóż, moi drodzy, w Elblągu nie czuła się wcale dobrze… Lecz, póki co, to pominiemy, a przejdziemy od razu do tego, co działo się, jak tylko wsiadła do pociągu.
boooszeee, ale ja naprawdę nie wiem, czy tak będzie dobrze… Bo przecież skoro ma to być autentyczne, to nie powinniśmy tu chyba niczego pomijać… Choć oczywiście nie były to ani dobre, ani wspierające niestety fakty…
Owszem, kochana, a pamiętasz jeszcze o tym, że ROŚNIE TO, NA CZYM SIĘ SKUPIASZ I KONCENTRUJESZ? 
Jasne, że pamiętam! ALE nie mogę przecież nie mówić, o tym, co rzeczywiście miało miejsce, bo nie taką decyzję podjęłam zakładając ten blog w ogóle…
Oczywiście, kochanie, ale może właśnie dziś/ teraz zagrajmy w tę "zabawę kreowania Twojej nowej rzeczywistości." Bo przecież, prócz tych, niestety nieprzyjemnych/ przykrych i trudnych dla Ciebie zdarzeń, miały miejsce także te dobre! Nawet sama jeszcze o nich mówiłaś i swojemu bratu, oraz Waszej mamie! Dlatego "TU I TERAZ" skoncentrujmy się właśnie na tych dobrych rzeczach!
A dopiero gdzieś tam, pomiędzy/ mimochodem wspomnimy także może o reszcie.
Wieder naprawiam z MUM ławę, KT. Się rozwaliła… 🤷♀️🤦♀️
///////
9:23 Read📙:
[109] KAŻDĄ ŚWIADOMĄ MYŚL, KTÓRĄ TWÓJ UMYSŁ UZNA ZA SŁUSZNĄ, KORA MÓZGOWA PRZESYŁA DO INNYCH CZĘŚCI MÓZGU, KTÓRE ZAWIADUJĄ PODŚWIADOMOŚCIĄ, A ONA Z KOLEI URZECZYWISTNIA TĘ MYŚL JAKO PRZEDMIOT, ZDARZENIE LUB SYTUACJĘ, KTÓRE POJAWIAJĄ SIĘ W ZEWNĘTRZNYM ŚWIECIE MATERIALNYM.(…)
Do pociągu wsiadła w takim wciąż … delikatnie mówiąc "nienajlepszym" nastroju. Było jej bowiem niemal przez cały czas tam [w tym Elblągu] cholernie ciężko i trudno... [celowo te słowa/zdania/wyrazy zostały tu pogrubione i podkreślone, gdyż ewidentnie chodzi o to, jak nasza bohaterka to odbierała] Naprawdę takich momentów było tam wiele…, gdyż ta kobieta stała się tą WWO* … obecnie już nawet nie wiemy, kiedy/ w jakim momencie dokładnie, lecz z całą pewnością po tych wszystkich traumach, jakie doznała…
*WWO (inaczej HSP – highly sensitive people), to Wysoko Wrażliwa Osobowość. Nie jest to cecha charakteru ani temperamentu, choć może tak się wydawać na pierwszy rzut oka. Wysoka wrażliwość wynika z innej budowy mózgu. U osób WWO układ nerwowy mocniej przetwarza bodźcie i silniej na nie reaguje./ WWO stands for Wysoko Wrażliwe Osoby, which translates to Highly Sensitive Persons (HSP). These individuals perceive the world in a unique way due to their heightened sensitivity to external and internal stimuli.
Dodam jedynie, że to moje obecne „WWO” nie wynika raczej z innej budowy mojego mózgu… boooszeee, przecież jego konstrukcja się chyba nie zmieniła… 🤔
Kochanie, zostawmy to, proszę na teraz, a spróbujmy skupić się jedynie na tych dobrych rzeczach, czyli dokładnie na tym, co u Ciebie, moja droga, TAKŻE MIAŁO MIEJSCE! I tak, owszem, jak wsiadłaś do tego pociągu, to wciąż nie czułaś się najlepiej, co zresztą uwieczniłaś w swoim zapisku:
14:27 – 22.04 3 13 0,5 2 im Zug, fastCry:InYourGrace/
Lecz, kochana, to także wpisałaś! Zatem spójrz tylko, co następowało dalej… I tutaj chciałabym, abyś sama wyjaśniła troszkę więcej…, bo poniżej widoczne są, jak wiemy, Twoje skróty myślowe, 😉.
BetterTogether ❤️(fastInDanzig)/TheOtherSide(i 11)/🚃 STEHTselfLove/ThisIsWhyI/Don’tWorryAboutTheThings/WhereIbelong(fastOnMyStreet)/GoPoKlatceOpenDoorI:ohhhMyChildIknow(It’llBeAlright), 16:33 – 22.04 3 13 0,5 2 [31] at 🏡
No więc, byłam wręcz w szoku, jak te piosenki się zmieniały i to dokładnie, jak już wjeżdżałam do tego Gdańska! Wtedy też, odczułam tak nagle to swoje bezpieczeństwo. Nie będę traciła tutaj swojego cennego czasu na wyjaśnianie wszystkiego, bo przecież ja sama nawet tego nie rozumiałam… Jedyne, co teraz przyznam, to chyba fakt, że ja wciąż marzę o takim człowieku, jak ten Simon Sinec!
Tak bardzo bowiem chciałabym mieć przy sobie właśnie takiego mężczyznę, jako "mojego przewodnika..." Bo bardzo dobrze zdaję sobie z tego sprawę, że kogoś takiego potrzebuję. I nie! Wcale się tego nie wstydzę, że to mówię, bo przecież każdy człowiek potrzebuje kogoś mieć… I nie ma w tym nic dziwnego.
A żeby teraz było zabawniej, nie mam najmniejszego pojęcia, jak mogłabym te obrazki powiększyć. Wcześniej mi się to, cholibka, udawało… Ale gdy umieszczałam już taką ilustrację osobno/ poniżej (nie w tekście!) to wtedy, gdy wciskałam jeszcze tę literkę P, odwróconą (kurczę, najgorzej to wytłumaczyć…🤷♀️)
Kochanie, właśnie miałam już Tobie pomóc w wyjaśnieniu tego…, pisząc, iż każdy bloger, może sam sobie to sprawdzić, najeżdżając na daną ilustrację…, to chodzi o pierwszy znak na górze od lewej i… Właściwie, nie zdążyłam tego powiedzieć, gdyż Tobie już pojawił się "jakimś sposobem" ten powiększony jednak napis!
Nie wiem nawet dokładnie, jak to się stało… 🤔 Ale już to zostawiam, bo mam tu znacznie ważniejsze rzeczy do zakomunikowania! Tak więc, ja będąc jeszcze w Elblągu… wciąż nie czułam się najlepiej, co później postaram się tutaj ujawnić, dlaczego i z jakiej przyczyny… Lecz, właśnie już tam, pomyślałam sobie, że kurczę już dłużej nie daję rady sobie z tym wszystkim samej… Więc po prostu, nie będę mówiła, że "zamykałam tam sobie oczy", bo przecież miałam je wciąż otwarte…🤭 Ale chyba jednak starałam się, MIMO WSZYSTKO, odcinać się od tego, co tam widziałam w sobotę… A później już w niedzielę także słyszałam, jak poszłam z mamą do babci…
Tak, najdroższa, doskonale widziałam, ile Ciebie to kosztowało, jak musiałaś tam siedzieć i wysłuchiwać tego, co one obydwie mówiły o tych wszystkich chorobach…
A najgorsze dla mnie było to, że doskonale miałam tego świadomość, iż one niczego nieprawdziwego nie mówią, bo stwierdzały po prostu fakty, jak jest... Jednak ja, za grosz, nie miałam w sobie ani siły, a już tym bardziej nawet pomysłów, by jednak to przerwać i zacząć jakiś inny temat… Bo mi przecież na tamten moment wydawało się samej, że jestem już do niczego… A tak bardzo marzyłam o tym, aby się jednak od tego, choć jakoś odizolować…
Zatem, po prostu siedząc tam z nimi już naprawdę starałam się aż tak bardzo tego wszystkiego nie słuchać… Choć oczywiście, znasz mnie i wiesz, jak ja nie znoszę opowieści o niestety trudnej rzeczywistości… Gdyż ja naprawdę wciąż uważam, że nie należy mówić o wszelkich złych i nieprzyjemnych rzeczach, gdyż w ten sposób sami się tylko nakręcamy i przyciągamy jeszcze więcej takich zdarzeń…
Bo tak właśnie jest! Lecz niestety ani Twoja mama, ani też babcia, tego nie rozumieją… W dodatku widziałam, ile Ciebie to zawsze kosztuje nerwów i siły psychicznej, by po prostu tam z nimi być… Gdyż Ty, kochana, nie znosisz wręcz tego, że Twoja własna rodzicielka, wszystko zawsze widzi w tzw. "czarnych barwach"… Wiem, kochana, jak Ty bardzo nie chcesz o nikim źle tu pisać, a już tym bardziej o kobiecie, która … Ciebie urodziła i wychowała… A to niestety nie był pierwszy raz, kiedy Ty Cokolwiek starałaś się powiedzieć tak w miarę optymistycznie, ona albo w to kompletnie nie wierzyła, albo, co miało miejsce niestety częściej: przeinaczała to w całkowicie odwrotną i pesymistyczną sytuację…
No i ja muszę sobie z tym wszystkim, cholera jasna radzić…,🤦♀️😩🙄. Lecz teraz wspomnę tu jeszcze o tym, jak powróciłyśmy z mamą od mojego brata… Wtedy po prostu przez całą niemal drogę, czułam się taka właśnie spięta… i tak cholernie chciało mi się cały czas płakać… Tak marzyłam o tym, aby to wszystko się nie wydarzyło, w ogóle…
Kochanie, ale NIE MA SIĘ CO DZIWIĆ! Gdyż przecież, jak dostrzegłaś tam, widząc, gdy pielęgniarka robiła nowe opatrunki na nogi Twojemu bratu, to Ty jeszcze bardziej się przeraziłaś tym widokiem!
boooszeee, no tak było! Ale ja NIE ZAPOMNĘ NIGDY TEGO, CO MARCIN NAM POWIEDZIAŁ…
To opowiedz jeszcze o tym, skoro i tak już mówisz o wszystkim tutaj…
Otóż, jak mój brat mi rzekł, że Kacper jak był kiedyś u Marcina i wtedy również przyszła pielęgniarka, to on tak siadł na łóżku i mówi taki zdzwiony, i niemal przerażony:
TATO, A CO TOBIE SIĘ STAŁO W NOGI??? 

I to był dopiero moment, kiedy do Małej Mi doszło, że to dziecko tak naprawdę nie widziało… ich wcześniej takich całych po prostu
Nie, ja już teraz [środa, 29.V.2024] na samo wspomnienie o tym nie mogę… Ubieram się i wychodzę jednak z tymi kijkami, jak wrócę to… może nad tym się jeszcze pochylę…
//////
Wróciła oczywiście z tych kijków już dawno, bo o 14:33… Tam ponownie dochodziło do "dziwnych/nie do końca zrozumiałych dla niej" z rzeczy. Lecz wstawimy to dopiero na koniec tego wpisu, by zachować tu jednak choć w miarę porządek. Tu możecie jednak dostrzec to, cóż ona, zaczęła robić, gdy już powróciła do domu i czuła się tu wreszcie bezpiecznie, bo u siebie! Nie do końca potrafiła to znowu wytłumaczyć, ale wykonała dokładnie to, co tu widzicie:
[Dosłownie przed chwilką, ŚRODA, 29.V.24, ok. 19:00 znowu zajrzała na tę platformę LI i tam ponownie dostrzegła to, co ten Simon Sinec udostępnił… ]
Lecz…, kochanie, nie możemy już tutaj niczego więcej wtrącać! Bo przecież tego nie skończymy w ogóle!
Więc sama widzisz… jak to ze mną jest… Dlatego właśnie, potrzebny jest mi ktoś, kto pomógłby mi to moje życie lepiej zorganizować oraz się ogarnąć...
Moja droga, odniosę się do tego później! A teraz już kontynuujmy choć to, cóż Ty wykonywałaś po samym powrocie do domu!
////////
17:12 – 22.04 3 13 0,5 2 GUIDED MEDITATION❤️🙌🍀 MANIFEST*
*Guided Meditation: MANIFEST Your Most Wonderful Future. Create, FEEL & ATTRACT EXTREMELY POWERFUL!
[boooszeee, kochani, ona już naprawdę nie może… wyszła przed chwilką, wciąż środa, 29.V.24, godz. ok. 19:28, do ubikacji… Zabrała ze sobą komórkę i ta właśnie jej upadła tak na kafelki, że sam zleciał ten pokrowiec ochronny i teraz jej komórka jeszcze bardziej się potłukła…,😫😡😩 Ona już naprawdę nie może tutaj z tym wszystkim wytrzymać! A wciąż niedokończony jest nawet opis tego jej poniedziałku…]
17:43 – 22.04 3 13 0,5 2 Joghurt,🍌 , Nüsse und getrocknete Pflaumen i ConnectWithYourDivine…*
*Connect With Your Divine Aspect of Intuition. Guided Meditation to Initiate Receiving.
Dodamy już tylko, że wykonywała te właśnie dwie prowadzone medytacje… I dokładnie w tej pierwszej usłyszała te słowa, z których uczyniła tytuł tego wpisu. Ona bowiem, tak bardzo potrzebuje takiego prowadzenia i nigdy tego nie ukrywała! W dodatku uwielbia wprost, gdy słyszy głos tej kobiety. A poza tym jeszcze, zawsze tak niesamowicie się cieszy, gdy do jej uszu dochodzą wypowiadane przez nią słowa. Wiele z tego rozumie, ale nie potrafi tego nawet dobrze wytłumaczyć. Ale po prostu wie…/ bo czuje to!…
Już tyle razy obiecywała, że to zapisze, by móc po prostu to dalej udostępniać… Jednak, Boże drogi, nawet nie macie pojęcia, iloma ona rzeczami musi się tu zajmować, które ją przecież niejednokrotnie przerastają! Po zakończeniu tej medytacji, wciąż chciało jej się płakać… Gdyż tu właśnie po raz kolejny mówiła sobie, a czego mi niby nie brakuje...🤷♀️🤔 Lecz dokładnie wtedy weszła tak tylko na chwilkę "zalukać", co tam na LI… I niemal ją zamurowało, bo spójrzcie tylko:
openLIaTamSimonS.! Zufall?

Kochani, tego nawet nie wiecie, ale ona wciąż myśli o tak wielu rzeczach… Prócz tego, że oczywiście czuje się taka za wszystko tu odpowiedzialna, to czasem ma już i naprawdę wszystkiego dość. A myślimy, że najlepiej oddadzą to napisy na tych ilustracjach… Mała Mi ma bardzo często w tej swojej głowie taki właśnie mętlik… Raz niby o tym wie, że te przeżyte doświadczenia ją ukształtowały[1] w dodatku ona tak bardzo boi się tego, że ona nie odrobiła jeszcze tych wszystkich lekcji, bo one wciąż się jej powtarzają…[2] Jednak już naprawdę później nie może i tak bardzo chciałaby pobyć sobie po prostu kobietką… i nie musieć już o nic walczyć…[3]

(…)
Weszliśmy w kolejny dzień, którym jest WTOREK, 28.V.2024. A Mała Mi właśnie płacze… Ponieważ wczoraj nie chciała o wszystkim mówić, jak rzeczywiście było i co ona przeżywała… Pomimo tego, że dokładnie, gdy wracała już do domu, najpierw pociągiem, później tramwajem, to już bardzo dobrze zaczęła odczuwać, iż ciężar z niej schodzi… Dziś już natomiast nie mogła dłużej tego nieść… i z tego też powodu musiała to w końcu z siebie zrzucić:
boooszeee, ja już nie mogę, muszę to komuś powiedzieć… Wczoraj wróciłam z Elbląga…, gdzie wcale nie czułam się dobrze… A w sobotę jeszcze, jak przyszła do Marcina pielęgniarka, (robiła mu nowe opatrunki…) a ja zobaczyłam w końcu jego nogi… To myślałam, że PADNĘ TAM…
![]()
![]()
![]()



Hej Monia, ojej, ale powiedz coś tam się udaje pomóc tej pielęgniarce? coś lekarze mówią? Bo wygląda to faktycznie niepokojąco
Przepraszam, ale właśnie W KOŃCU PŁACZĘ! Wybacz, ale nie wiem, co powiedzieć..
Jasne. Jakbyś chciała potem pogadać to pisz.
//////
Oj masakra. Trzeba było nie oglądać. Popatrz na coś ładniejszego i nie myśl. Nie oglądaj tego zdjęcia. Miłego dnia, korzystaj z pogody ![]()
///////
Straszne, to cukrzyca?~~//~~Moniko, to są odleżyny?~~//~~To odleżyny i jest na to maść i trzeba przekładać .
TAAAK to jego noga, która ciągle spada… On nie ma już dawno w nogach czucia… A "najzabawniejsze" w tym wszystkim jest to, że NIKT PATRZĄC NA MARCINA, tak naprawdę nie wie o tym, bo przecież po nim/ po jego zewnętrzu i postawie, kompletnie tego nie widać!
Pielęgniarka przychodzi do niego chyba już 2x w tygodniu… Przepraszam, ale ja nie mam siły już by pisać
To powyższe to tylko część, tego, co napisali jej inni… Właściwie ona nikomu raczej nie chce o tym mówić, dlatego podzieliła się tym jedynie z kuzynem, jego mamą i wysłała to także trzem kobietom, których wiedziała, że to jednak nie wystraszy… Lecz Mała Mi jest obecnie wręcz ponownie przerażona wszystkim… 
Kochana moja, to zanim zaczniemy Twoje zapiski z tego, jak wyszłaś dziś na te kijki, po tym, gdy już się zdenerwowałaś wystarczająco… Najpierw jednak umieśćmy jeszcze te zdjęcia, które wykonałaś. Najpierw w sobotę właśnie, jadąc tramwajem na dworzec do pociągu. Później zaś fotki, jakie sobie cyknęłaś u mamy w łazience, jak wykonałaś sobie ten masaż za pomocą tego kamienia GUA SHA i oliwki.




Tu przecież ewidentnie już było widać, że Ty, moja cudowna, jesteś tak niesamowicie dzielna! I wciąż i na nowo próbowałaś siebie ratować! Ja dobrze widziałam, co Ty czułaś, jak stałaś tam w ubikacji! Pomimo wszystko wyszukiwałaś w swojej głowie plusów tego wszystkiego, po czym już totalnie wręcz zrezygnowana, wzięłaś prysznic. Obmyłaś się tą wodą, a wtedy… przypomnij sobie, cóż wychodziło z Twoich ust…
boooszeee, no nawet nie potrafię tego znowu wytłumaczyć… 🤔 Ale wypowiadałam do siebie po prostu to imię… Simon… Jak jakaś niemal opętana/ nawiedzona… ,🤷♀️ I tak bardzo chciałam, aby on mnie stamtąd zabrał…
Naprawdę tak uważasz siebie za jakąś "nawiedzoną"? Ja raczej wtedy widziałam kobietę, która była owszem przerażona tym wszystkim, co ją spotkało. Lecz tak bardzo chciała poczuć się po prostu w końcu pewnie, ale nade wszystko bezpiecznie. A ona przecież przez cały niemal czas, wiedziała, że nie chce być z kimkolwiek, ona potrzebuje dokładnie takiego człowieka, który jest taki mądry, tyle rozumie, lubi rozmawiać, tłumaczyć, jest niesamowicie wrażliwy, nie wstydzi się mówić o sobie o tym, że czegoś nie potrafi, że coś mu nie wychodzi, i… który, z całą pewnością by jej nie skrzywdził! I ponieważ właśnie z takimi cechami tego mężczyznę kojarzyła, dlatego też z jej ust padało to imię…
Poza tym, kochanie, Ty, już nie raz tu o tym wspominałaś, że… wciąż próbujesz odnaleźć tę swoją drogę tutaj, co pokazałaś w doskonały wręcz sposób, gdy już dzisiaj właśnie nie mogłaś, powracając do tych wspomnień! Zaraz udostępnimy tutaj te Twoje wcześniej wspomniane zapiski. Najpierw jednak chciałaś zamieścić tu tę oto ilustrację:
Tak właśnie…, bo ja przecież tak naprawdę… boooszeee, o tylu rzeczach już wiem… A wydaje mi się, że…
Kochanie, za dużo myślisz i dobrze o tym wiesz! Dlatego teraz przechodzimy już do tych Twoich dzisiejszych, tj., ŚRODOWYCH, 29.V.2024 zapisków:
Bis fast 9 think what to do in Dzień Dziecka for Kacpi… READ LI i to, co SchickteToMentorMarek…🤦♀️🤔 *
* Witaj Marku, nie powiedziałam Tobie wszystkiego w tej wiadomości na WhatsApp… Tam bowiem przedstawiłam przede wszystkim to, jaką chciałabym być widziana/odbierana przez innych… A tak naprawdę jestem szalenie samotną osobą, która nie widzi już sensu tego wszystkiego, co jej/mi się przydarzyło… Naprawdę potrzebuję pomocy kogoś mądrego, kto pomógłby mi dostrzec w tych wszystkich traumach, których doświadczyłam także jakieś plusy i dobre strony... Bo ja niestety jestem już w takim stanie, że po prostu „smutek”. A nie mam tak naprawdę nawet z kim o tym porozmawiać… Czuję się tak BARDZO DO NICZEGO OBECNIE. Ale też kompletnie już nie potrafię dostrzegać tego, co do tej pory udało mi się samej osiągnąć. Obecnie czuję się jak po prostu nikt/0
Dodamy jeszcze tylko, że jak tylko dostrzegła na LI to, co ten człowiek tam publikował… To po prostu właśnie wtedy to poczuła, że ona tak bardzo chciałaby z takim człowiekiem nie oceniającym nikogo z góry… [bo Mała Mi, czuje się naprawdę obecnie wprost strasznie…, że ona TAK CHOLERNIE ZOSTAŁA OBCIĄŻONA JUŻ W TYM SWOIM ŻYCIU… i w dodatku nadal nie ma tych wszystkich traum przepracowanych, że ona boi się już po prostu wszystkich ludzi…Gdyż obecnie wydaje jej się, że ona sobą i tym wszystkim, co ona wciąż na sobie dźwiga…, mogłaby tylko wystraszać kolejnych ludzi…, skoro już odmówiły jej nawet współpracy kolejne psychoterapeutki…,😩🤷♀️. Ona naprawdę nie ma już obecnie siły mówić sobie te słowa, które kiedyś jeszcze tak często sobie powtarzała: 
]
Wcześniej znalazła jeszcze nr tel. do tego mężczyzny, który widnieje tam na LI jako: Marek Wikiera Mentor I Powiernik, Właściciel Firm… TEDx Speaker, więc ona już się ucieszyła, a zwłaszcza, gdy dostrzegła, iż ma on także WhatsApp! Wtedy też, jeszcze w poniedziałek, 27.V.2024 wysłała do niego dokładnie to [a wówczas pisała jeszcze per Pan…]
Dobry wieczór, bardzo chciałabym się z Panem spotkać, bo chętnie porozmawiałabym z tak mądrym i świadomym człowiekiem. Moja historia w WIELKIM skrócie znajduje się tutaj:
I tu podała już tylko wpis do tego, co pisała jeszcze po angielsku o sobie: https://niesklasyfikowana.blog/2024/01/11/practice-makes-perfect/ Dziś jednak przeczytała kolejną rzecz, o nim… na tej platformie LI i doszła do wniosku, że prześle mu jednak to, jak ona się rzeczywiście czuje… [biały druk, na zielonym tle], co zresztą doskonale wręcz widać po tym, jak ta jej środa wyglądała…
10 – 22.04 3 13 0,5 2 [31] Wszechświecie/Boże BŁAGAM POMÓŻCIE MI 🙏
10:55 – 20 Haferflocken mit 🥛.. I ZW JAK ZMIENIĆ RELACJĘ, W KTÓREJ JESTEŚ…* 11:20 – 9 0,5 2 22.04 3 (od2) [27]
* Jak zmienić relację, w której jesteś? Zwykły wtorek czyli cykl porannych spotkań z Eweliną Stępnicką
Tu już ponownie nie miała pojęcia, co ma sobie włączyć… Czy film, czy może jednak to, co mówią rzeczywiście kobiety, które ona jednak ceni… Lecz pamiętała wciąż o tym, że od jutra już będą zamknięte te sklepy, z czego Mała Mi tak naprawdę się ucieszyła, bo zwłaszcza po tym, jak się obżerała w tym Elblągu, 🤦♀️. Postanowiła, że nie będzie nic jadła przez te dni… Taka była jej pierwsza myśl…
Ahhhh, może teraz już choć tego nie rozwijajmy… , gdyż to jest ponownie dłuuuższa historia! Lecz trzeba tu dodać, że Mała Mi ma teraz przecież BARDZO TRUDNY CZAS! Zatem niby dobrze o tym wie, iż nie powinna zajadać swoich emocji.. Jednak już wszystkim wyczerpana, dokładnie to robi…, po czym oczywiście nieustannie wręcz po sobie jeździ, za niemal znowu wszystko…
I tak tutaj najpierw wyszła jeszcze do sklepu i wtedy założyła na stopy nie sandały, lecz espadryle, gdyż zauważyła, że trochę się chmurzy… A jeszcze pokazywało jej, iż dokładnie od 14 miał padać deszcz… A ona jeszcze, moi drodzy, TAK STRASZNIE SAMOTNA CZUŁA SIĘ PO OBUDZENIU… I nagle ogarniał ją ponownie taki właśnie strach… [a ona, kochani, dobrze o tym wie, że…*] Wtedy jednak pierwsza piosenka, która do jej uszu doszła… była już jakby odpowiedzią na to, jak ona się właśnie czuła…
* [kochani, właśnie teraz, wciąż środa, godz. 21:58, chciała tylko sprawdzić jeszcze dokładniej czym jest strach…, bo kojarzy go z jednym z najgorszych i najbardziej destruktywnych uczuć… i po wpisaniu sobie hasła "CZYM JEST STRACH" weszła na str.: https://pokonajlek.pl/strach/, gdzie zapisała się na bezpłatną konsultację do psychoterapeutki! właśnie do niej pisze…] A oto, cóż przed chwilką, godz. 22:41 ona wysłała:
Witam serdecznie, Nie będę kryła, ale mam na sobie naprawdę kawał ciężkiej jednak historii… Na Państwa stronę natknęłam się szukając informacji o strachu…, bo właśnie piszę o moim dzisiejszym dniu na własnym blogu. Tu myślę, że zawarłam naprawdę wszystko o sobie w możliwie największym skrócie…:NIEUGIĘTA JA – NIESKLASYFIKOWANA, a tutaj jeszcze to, co udało mi się napisać o sobie w języku angielskim: PRACTICE MAKES PERFECT – NIESKLASYFIKOWANA, chcę jednak powiedzieć, że wcale nie jestem taka dzielna…, bo wszystko mnie już znowu przeraża wręcz… Najbardziej właśnie to, jak zostałam obciążona już w tym życiu… i widzę, że kompletnie sobie już teraz nie radzę… Strasznie przeraża mnie to wszystko… Najbardziej jednak samotność i to, że wydaje mi się, że osoba tak obciążona traumami, nigdzie nie pasuje i odstrasza już wszystkich właśnie poprzez to, że mam te traumy w ogóle nie przepracowane! Dlatego byłabym niezmiernie wdzięczna, gdyby choć Pani nie wystraszyła się tego wszystkiego, co na sobie „dźwigam” i zechciała się podjąć pracy ze mną! Czas na taką konsultację miałabym właściwie już od 31.V. do 05.VI.24 tak od godz. 11. Pozdrawiam serdecznie, życząc już dobrej nocy!
—
To był kolejny przerywnik… Gdyż sami widzicie, jak to jej życie obecnie wygląda…
//////
Wtedy też wyszła po prostu do sklepu, bo pamiętała, by dokupić jeszcze szpinaku i także jabłka, oraz natkę pietruszki u p. Piotra.
14:48 – 22.04 3 13 0,5 2 z kijkami to i BetterTogether/OhMyChildIknow(…)/WaitingForLove/Human/ThisIsWhyI/IstillHaven’tFound/SelfLove/przebrana14:33 – 22.04 3 13 0,5 2 OhMyChildIknow/Don’tWorryAboutTheThings/ThisIsWhyI/(…)We’reGonnaBeOk/
Tutaj widzicie, [boooszeee, kochani, ona teraz patrzy na to: BO PRZECIEŻ DOKŁADNIE NIBY PO TYCH SŁOWACH: przebrana14:33 , można rzekomo dostrzec, iż ona wróciła do domu i się przebrała… Teraz jak spogląda na tę godzinę…, że to nie ma większego sensu…, bo przecież powinna to być późniejsza jednak h..🤦♀️🤦♀️.] ona zobaczywszy tylko, że jest tak ładnie i ciepło…, wróciła jednak do domu, przebrała szybko buty na sandały, założyła nawet soczewki i słoneczne okulary i zaraz wyszła z powrotem. I wtedy też postanowiła po raz kolejny, że po prostu nie będzie NICZEGO WYMUSZAĆ, lecz najzwyczajniej w świecie, odda to wszystko WSZECHŚWIATOWI… / Bogu/Siłom Wyższym…
Bo ona wciąż w to wierzy, choć oczywiście ostatnio już coraz bardziej powątpiewa w to wszystko… Nadal, niejednokrotnie już płacząc pyta Boga: W JAKIM CELU DOŚWIADCZYŁAM TEGO WSZYSTKIEGO, BŁAGAM, OŚWIECICIE MNIE, CZEMU TO W OGÓLE MIAŁO SŁUZYĆ? Bo ja naprawdę nie rozumiem już niestety tego…
Rechte NEW SOCZEWKA, BO tamta wo mi zniknęła… 🤔🙄
Kochani, właśnie przed chwilką, tj. ok. 21:15 dostrzegła leżącą tak na parapecie u niej soczewkę… I natychmiast ją wzięła do ręki i postanowiła jeszcze uratować, czyli wsadzić do pudełeczka z płynem.
15:16 – 22.04 3 13 0,5 2 bis 15:33 – 22.04 3 13 0,5 2 Höre Antje, beginnAnSieZuSchreibenKommtThisGuyWerImmerZhundDannAber włączamIwarInnaSong, but Plötzlich ThisIsWhyI/IstillHaven’tFound
Ja nie wiem…. boooszeee, ja chyba naprawdę zaczynam być jakaś nienormalna… Albo już naprawdę głupieję… Przecież te piosenki i to właśnie w takiej kolejności… Jestem już po prostu wszystkim wyczerpana… Ten Wszechświat i Siły Wyższe się ze mnie z pewnością naigrywają/ naśmiewają… 

15:57 – 15 21 (2na1) at🏡 i chce mi się cry… Bo feel tired
16:10 – 22.04 3 13 0,5 2 na leżaku do RA MA DA SA SAY SO HUNG ❤️*
* Universal Healing Mantra || RA MA DA SA SA SAY SO HUNG || Soothing Chants
Zauważcie, cóż ona wykonywała, prawie za każdym razem w takich momentach, gdy czuła się zmęczona i już w jakiś sposób przeciążona. Zawsze wtedy najpierw starała się siebie uspokoić i powrócić do w miarę dobrego stanu… Włączając sobie właśnie tę mantrę.
16:30 – 22.04 3 13 0,5 2 16:48 – 22.04 3 13 0,5 2 Wrap i Szpinak i PEACEFUL WARRIOR, 16:58 – 10 101 Beauty in the Broken
To wstawialiśmy dokładnie w tych momentach, gdy to się u Małej Mi pojawiało… A wtedy była godz. 21:00 i na "jej" latarni, którą widzi z okna, siadły 3 ptaszki, chyba gołębie…
Kochanie, a spójrz jeszcze tylko jakie te numery pojawiają się Tobie i to dokładnie po czym… Ja wciąż tego, tak jak i Ty sama, nie rozumiem… Ale przecież już o tym nie raz wspominałyśmy, że nie koniecznie musi być coś logiczne i zrozumiałe dla wszystkich, aby miało miejsce i było prawdziwe… Moja droga… ja także, nie jestem w stanie wszystkiego tutaj pojąć swoją głową…, ale najwidoczniej, po tym, jak jednak doszłaś do wniosku, że przełączysz z tego filmu PEACFUL WARRIOR, właśnie na ten: Beauty in the Broken, wciąż dostajesz jakieś jednak znaki!
In numerology, 111 is a powerful combination of the number 1, which represents new beginnings, ambition, and independence. When this number is repeated three times, it creates an even stronger vibration, signaling a wake-up call and a reminder to trust and have faith in the universe./ W numerologii liczba 111 jest potężną kombinacją liczby 1, która reprezentuje nowe początki, ambicje i niezależność. Kiedy ta liczba jest powtórzona trzy razy, tworzy ona jeszcze silniejszą wibrację, sygnalizując wezwanie do przebudzenia i przypominając, aby zaufać i wierzyć we wszechświat.
17:20 – 9 0,5 2 22.04 3☕ +MAGNUM & galaretka I BEAUTY IN THE BROKEN, Kiedy Zdarzeniem przypisujemyZnaczenie 32:03, 32:35 PRZYGLĄDAJsięKażdejZeŚcieżek…17:40 – 15 21 (2na1)
W powyższym widać, że próbowała sobie zapisywać dokładnie te momenty tego filmu BEAUTY IN THE BROKEN, które znowu ją jakoś przyciągnęły… Ponieważ ma je zapisane także w osobnym wpisie, to podamy je tutaj jeszcze:
To poniższe wpisała po tym, jak już była taka znowu wszystkim zdenerwowana, dlatego zaczęła to po prostu od początku:
Życie jest niczym żegluga… Woda omiatająca dziób statku, wydaje się tak blisko, na wyciągnięcie ręki, a nim się spostrzeżemy, przepływa gdzieś za nami.
CZAS MIJA, A WRAZ Z NIM MIJAJĄ SZANSE ODNALEZIENIA TEGO, CO ZAGUBIONE I PRZEŻYCIA TEGO, CO JESZCZE SIĘ NIE WYDARZYŁO. MIŁOŚĆ, SZCZĘŚCIE WYDAJĄ SIĘ TAK ULOTNE, PEŁNE SPRZECZNOŚCI, TRUDNE DO OPANOWANIA.
Chodziło jej jednak zwłaszcza o te słowa:
[32:27] Carlos Castaneda powiedział kiedyś: PRZYGLĄDAJ SIĘ KAŻDEJ ZE ŚCIEŻEK NIESPIESZNIE I UWAŻNIE, TYLE RAZY, ILE UZNASZ ZA KONIECZNE I W KOŃCU ZADAJ SOBIE PYTANIE: CZY TA ŚCIEŻKA OBDARZONA JEST SERCEM? JEŚLI TAK, JEST DOBRA! JEŚLI NIE= NIE ZDA SIĘ NA NIC!
29:07
(…)
Mała Mi właśnie skończyła ponownie płakać… Nadszedł do nas CZWARTEK, 30.V.2024. A ona po prostu nie wyszła dzisiaj z domu, gdyż stwierdziła, że nie ma na to żadnej ochoty/ ani zdecydowanie siły… Uszanowaliśmy to wszyscy… A teraz pokażemy Wam, cóż ona sobie w ogóle zapisała:
11:14 – 22.04 3 13 0,5 2 Wrap i Szpinak i BEAUTY IN THE BROKEN, przełączam na BEFREIE DICH… * I RYCZĘ, 11:40 – 15 21 (2na1)
* Befreie dich von negativen Gedanken – Höre das JEDEN TAG!
Pierwszy wybuch jej płaczu, wywołały te właśnie słowa:
NICHTS IST STÄRKER ALS EIN GEBROCHENER MENSCH, DER SICH SELBST WIEDER AUFGEBAUT HAT
Lecz dalej już nastąpiła kolejna "lawina" jej łez, którą wywołały te właśnie słowa:
[36:21] JEDER MENSCH KOMMT MIT EINEM SPEZIELLEN SCHICKSAL (…) DENN UM SO MEHR ERFAHRUNG DU HAST, UMSO REIFER DU BIST(…) [39:33] STARKE MENSCHEN WERDEN NICHT EINFACH GEBOREN (…)
Nie, no kur…, ja po prostu naprawdę już nie mogę!!!! Ubieram się w końcu i wyjdę choć z tymi kijkami ponownie pochodzić/ trochę się poruszać, bo przecież ja tu zaraz zgłupieję…
/////
Witaj Marek, rozumiem, że masz tak wiele tych wiadomości… Zatem po prostu ją jeszcze raz skopiuję i tu wstawię, a zaraz po tym już ubiorę się i wyjdę choć na te kijki nordic walking, bo już po prostu nie mogę…
[27.05, 19:40] MONIKA: Dobry wieczór, bardzo chciałabym się z Panem spotkać, bo chętnie porozmawiałabym z tak mądrym i świadomym człowiekiem. Moja historia w WIELKIM skrócie znajduje się tutaj: https://niesklasyfikowana.blog/2024/01/11/practice-makes-perfect/PRACTICE MAKES PERFECT
To powyższe odpisała jeszcze o 16:47 do tego Marka. I już prawie płacząc wychodzi teraz z domu, tak, jak napisała.
/////
Wróciła, kochani, z tej dolinki, a tutaj jej zapisek z tego:
17:16 – 22.04 3 13 0,5 2 (od 3) -boKamZurückI: WroteUaLetter 22.04 3 13 0,5 2 z kijkami to dolinka IstillHaven’tFound/SelfLove/CanIbeCloseToU/ThisIsWhyI/We’reGonnaBeOk/Don’tWorryAboutTheThings/OhMyChildIknow(It’llBeAlright)/BetterTogether/WhereIbelong/17:47 – 22.04 3 13 0,5 2 na ławeczce, zdjęłamEspadryle/WhenUloveSomeone/(…)Yours/SometimesItakeLeftWhen(WokeUpInBankok)
18:27 – 22.04 3 13 0,5 2 at🏡 WchodzęNaLI, aTamWiederSimonS.Oemocjach(WhatsApp)
Kochana moja, to teraz JA TOBIE POWIEM, KOGO JA WIDZIAŁAM. Mega dzielną kobietkę, która, już po prostu nie mogła i postanowiła wyjść jeszcze choć na te kijki! A wcześniej, by móc nałożyć słoneczne okulary, musiała także założyć soczewki [a wzięła tę uratowaną i dostrzegła, iż ta "doszła już do siebie", czyli odratowała ją jednak!] Ubrała na siebie sandały i wyszła normalnie w koszulce…
Po czym, ledwo dała kilka kroków z tymi kijkami, i wróciła do domu, ponieważ przestraszyła się, że jednak trochę wieje, dlatego zawróciła i przebrała tylko sandały na espadryle… [czyli odwrotnie niż ostatnio] Na siebie zaś wciągnęła to fioletowe cienkie bolerko. Tak więc, prawie w ogóle się nie przebrała… Jednak tylko dotarła na tę dolinkę, to znowu stwierdziła, że niepotrzebnie przebrała te buty…, bo widziała tam także osoby w sandałach… Lecz ona wtedy już postanowiła, że cholera, no zrobiła głupio…, jak zresztą często ostatnio. Więc skoro już tam jest, to pochodzi w tych krytych butach [choć tak naprawdę dostrzegła, że większość osób tam także miało całe stopy zakryte].
I nawet już było jej naprawdę obojętne to, że teraz stała się taka jednak bardziej okrągła, bynajmniej jej buźka i brzuszek. Po prostu miała już to na wtedy naprawdę gdzieś! Tak więc wędrowała tam, choć naturalnie chciało jej się strasznie płakać… A jeszcze ponownie te piosenki opowiadały jej całą historię… Tak bardzo próbowała dojść do tego, czy jest ich może jakiś schemat... Jednak za nic w świecie nie mogła tego obczaić, choć naturalnie widziała to, że czasem wystarczyło jedynie, że wpisała Tylko 1 słowo i już pojawiał się cały tytuł!
Ona wciąż nie mówi tu o wielu rzeczach, bo nigdy nie chce się na nic skarżyć. A muszę Tobie powiedzieć, że wciąż na sobie dużo dźwiga… I tak naprawdę strasznie jest już jej ciężko, a tym bardziej dlatego, iż ona nie rozumie tutaj wszystkiego, co się w tym jej życiu wydarza…
Ahhh, boooszeee, przecież doskonale o tym wiesz, że mi się już naprawdę wydaje, że kur…, ja nie mam prawa narzekać. Bo co to, kogoś może obchodzić, że ja = NORMALNIE WYGLĄDAJĄCA KOBIETA, mam wciąż trudności z tyloma rzeczami…
Kochanie, szkoda wielka, że tego jeszcze nie doszłaś… Lecz, uwierz mi proszę, KAŻDY MIAŁBY TAKIE TRUDNOŚCI I KŁOPOTY, GDYBY NIE MIAŁ TU ŻADNEGO WSPARCIA! A przecież, nie ukrywajmy tego, ale Ty, kochanie jesteś tu z tym wszystkim kompletnie samotna! Wciąż jednak starasz się szukać jakiegoś ratunku i siebie nie zostawiasz! I tak już czasem myślisz, że może wychodzisz na totalną desperatkę, bo wciąż nie chcesz stać "w miejscu" i wszystkim tak bardzo się przejmujesz! A to, że napisałaś i do tego mężczyzny [Marek Wikiera Mentor I Powiernik, Właściciel Firm… TEDx Speaker], świadczy, kochana, TYLKO O TYM, ŻE MASZ JEDNAK ODWAGĘ I WCIĄŻ PRÓBUJESZ! 
A jeszcze po tym, gdy wróciłaś do domu, już tak bardzo wszystkim [sobą i tym, co wciąż niestety dźwigasz…] przemęczona, zajrzałaś znowu na ten LI, by sprawdzić po raz kolejny, co Ty przesłałaś temu Markowi… A tam ponownie pojawiło się Tobie wideo tego Simona, które przesłałaś sobie na WhatsApp, by po prostu to wiedzieć, że ten człowiek mówi tam o emocjach!
Kochanie…., a spójrz tylko, cóż TY przed chwilką dosłownie tam udostępniłaś i napisałaś na swoim profilu, dałaś tam taki oto komentarz:
I just don`t know, what can I say here… I think it’s just about showing humanity and what’s really important in life.
I’m sorry, but this picture just moved me deeply… especially today/ now
A uczyniłaś to pod tą publikacją z filmikiem, tego człowieka:
Patrick SkenePatrick Skene
Awareness is an underrated superpower! Love this moment from Man City’s Jack Grealish where he takes time to acknowledge a blind girl on the podium when nobody else did, including UEFA President Aleksander Čeferin who tries to usher him past to keep the medal ceremony moving.
Grealish’s sister has cerebral palsy and his empathy and compassion always leads him to making time for kids with a disability and in this case made her feel special in what must have been a confusing time.
A wonderful moment of inclusion she will never forget.
A salute to Jack Grealish, a class act who provides a reminder that the true measure of a person is how they treat those who can do nothing for them.
[tu, oczywiście najpierw zobaczyła tylko filmik, gdyż już on sam właściwie przekazał jej wszystko… i tak naprawdę nie musiała już się starać nawet rozumieć, tego tekstu po angielsku pod spodem…]
Kochana moja… nie wiem, co mogłabym Tobie tutaj jeszcze rzec… Ponownie Ty i Simon, wspominacie tu o tym, jak ważne jest człowieczeństwo i emocje… A teraz podzieliłaś się także dalej tym właśnie nagraniem Simona, a opublikowałaś to na swoim profilu z takim komentarzem:
I think It`s also very important, so I’m sharing it further, ❤️
Kochana moja, czy Ty to dostrzegasz, ILOMA RZECZAMI TY SIĘ TUTAJ ZAJMUJESZ NA RAZ? A przecież prawie w ogóle nie odpoczywasz… I w dodatku tak bardzo brak Tobie wspierającego środowiska… Ale teraz, moja droga, zanim pójdziesz wziąć kąpiel, to sprawdźmy choć ten Twój wpis i to wszystko, co Ty, kochanie, tutaj tworzysz.
Czyli, popatrz tylko, TERAZ JUŻ WYMIEŃMY JEDYNIE TE DOBRE RZECZY, które miały dziś i ostatnimi czasy także miejsce! Bo doskonale pamiętamy o tym, że DOBRO TRZEBA UWIDACZNIAĆ, A NAWET SZTUCZNIE POWIĘKSZAĆ, BY ROSŁO!!!


Wspomnimy jeszcze te dobre rzeczy, które sobie notowałaś będąc w tym Elblągu:
- OTRZYMAŁAŚ OD BRATA LEPSZY KABELEK DO ŁADOWANIA KOMÓRKI, Z DŁUŻSZĄ KOŃCÓWKĄ I TYM SAMYM NIE MUSISZ JUŻ ZDEJMOWAĆ TEGO
"OCHRONNEGO POKROWCA" - DOWIEDZIAŁAŚ SIĘ, ŻE W SAMOLOCIE NIE MA ŻADNYCH ZNIŻEK DLA OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH [jak myślałaś…]
- KARTA EKUZ [o czym także tam się dowiedziałaś, że taką właśnie powinnaś sobie wyrobić, gdybyś jednak podjęła się tego wyzwania, wyjazdu choćby do Sandry, do Austrii]
[Boże drogi, Mała Mi ma już czasami naprawdę wszystkiego po dziurki w nosie… A wróciła właśnie z kuchni, gdzie była jeszcze pomyć choć te naczynia…, a mamy godz. 21:18 i ona już teraz znowu nie chce wypisywać i dochodzić w ogóle do tych dobrych/ pozytywnych rzeczy, jakie miały w jej życiu miejsce…]
A obecnie to co w TU I TERAZ:
- OBLICZYŁAŚ CZAS, W KTÓRYM JEDNAK SIĘ ZMIEŚCIŁAŚ!
- co jakiś czas pokazuje się Tobie rosnąca znacznie liczba wyświetleń Twoich publikacji na LI
- ponownie dostrzegłaś pewne synchroniczności w zachowaniu swoim i Simona
Nie, boooszeee, no może i tak było… Ale ja już naprawdę nie wiem, czy sobie tego nie wkręcam znowu… Bo… co taki mężczyzna, jak on mógłby w ogóle we mnie widzieć…
Co, kochanie? No to teraz ja Tobie wymienię i napiszę tak naprawdę całkiem odważnie! A może właśnie:
- kobietę, która nie tylko przeżyła tak wiele, ale wciąż stawia się do tego życia, najlepiej, jak tylko potrafi?
- sama o tym pisała, że uważa, iż otrzymała drugie życie, bo przecież musiała tak naprawdę NAUCZYĆ SIĘ WSZYSTKIEGO OD POCZĄTKU, a osiągnęła to BEZ PRAKTYCZNIE ŻADNEJ POMOCY PSYCHOLOGICZNEJ, stąd, tak bardzo wzruszyło ją to, co usłyszała właśnie DZIŚ ponownie, po niemiecku w tym nagraniu! [Befreie dich von negativen Gedanken]
- musi zajmować się tyloma rzeczami i pomimo znacznych swoich ograniczeń, ona na nic się nie skarży! A przecież często wykonuje tu rzeczy, które są po prostu dla niej skomplikowane i na których ona się kompletnie nie zna! [Jak choćby rzeczy/ sprawy techniczne i komputerowe, nie mówiąc już nic o wszelkich typowo „męskich rzeczach”, jak przykręcanie śrub, które się jej poluzowały, czy też sklejanie rozwalających się szafek…]
39:17/ 44:08
Dobrze, kochanie, widzę, że już naprawdę teraz padasz, więc najlepsze co możesz teraz dla siebie uczynić to pójść i wziąć tę kąpiel! Byś na koniec mogła do siebie powiedzieć to, co przedstawiają te obrazki:

