❤️: 11./12./13./14.VIII.2024

Jeśli czytacie mój blog, wiecie, że jestem dzielna. Pierwotnie uczyniłam z niego własną „AUTOTERAPIĘ”. Powiem krótko, bo nie znoszę narzekać i koncentrować się na wszelkich niedomaganiach, gdyż, jak wiemy, to wtedy rośnie… TWORZENIE tego bloga zajmuje mi jednak wiele czasu i kosztuje mnie także sporo wysiłku, gdyż zawsze staram się wyszukiwać i zamieszczać rzeczy cenne również dla innych. Dlatego, jeśli ktoś z Was uznałby, że jest to przydatne i zechciałby wpłacić na moją zrzutkę jakiś "grosz", będę BARDZO WDZIĘCZNA.
A tutaj podaję link do tego: https://zrzutka.pl/wx9kgt
boooszeee, kochani, obecnie jest NIEDZIELA, 11.VIII.2024, dokładnie godz. 16:41, a Mała Mi przed chwilką wysłała takiego @ do Angeliki:
Hi Angie, I hope you spend your sunday in a nice place & positive. I will share with you what I discovered yesterday, 
. I had to do this because I got a message that my mailbox was almost full. And so I started checking all the emails with attachments and… I came across something what left me speechless. Because I found these emails:
Wiesz co, Arku, chyba jednak bałabym się być z kimś takim, jak Ty dalej. Sam fakt, że znalazłam właśnie wtedy [już nie pamiętam, kiedy to było dokładnie…] ten mój list do Ciebie, świadczyć może tylko o tym, jaka jestem wrażliwa. Nie wiem, czy byłabym w stanie Tobie po prostu zaufać i czy bym nie była ponownie dla Ciebie tylko ciężarem… [a to jest ostatnie, czego bym sobie życzyła…]
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tutaj, np. ponownie NIE MA POJĘCIA, o jaki list tu chodziło…
Lecz, tak naprawdę, jest niesamowicie wdzięczna, iż dokładnie to wszystko udało jej się odnaleźć! Gdyż przecież niemal zaskoczona tym wszystkim, co tutaj czyta… Bo ona, poważnie, o niektórych rzeczach wiedziała [lecz raczej nikomu, prócz tej swojej byłej przyjaciółce, nie mówiła/ nie dzieliła się tym tak powszechnie…].
To wczoraj był ten moment, kiedy Mała Mi już, chyba nawet tak podświadomie, przesłała te @ sobie jeszcze raz na skrzynkę mailową, by je po prostu mieć, jako dowód, iż rzeczywiście tak było oraz faktycznie to zaistniało. A ona niczego nie zmyśla i nie wymyśliła sobie! W dodatku ma tam daty do tego. A, gdzie jej brak, może wywnioskować, kiedy to miało miejsce, po tym, co jest napisane! Zatem już w tym momencie doszło do niej, że jednak wspaniale czyniła, iż wszystko sobie zapisywała! 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Czasami chciałabym Ci to wszystko powiedzieć, to jak się czuje, to jak jest mi przykro, tak, jak wczoraj… jak już kilka razy… albo kilkanaście… Ale wydaje mi się, że nie zrozumiesz mnie, że przestałeś już mnie rozumieć, że nawet się nie starasz, więc może ta forma pisemna, jak dawniej, spowoduje to, co dawniej… Gdy czytałeś i wiedziałam, że zrozumiesz, po prostu to wiedziałam, że tam po drugiej, jeszcze wtedy dalekiej stronie, jest ktoś, kto wie, o czym ja piszę, rozumie nie tylko moje słowa, ale też to, jak się czuje, gdy je piszę. Rozumie sytuacje, to, co opisuję, po prostu rozumie mnie, jak przyjaciel.
Czasami czuję się taka samotna tutaj. Z wielu powodów.
Tak bardzo chciałabym mieć w Tobie przyjaciela, to jest moje największe marzenie. I jeszcze to, żebyś mnie zawsze kochał i był wobec mnie lojalny, uczciwy.
Jeszcze nie przyrzekliśmy sobie miłości przed Bogiem, ale dla mnie narzeczeństwo jest już właściwie tym przyrzeczeniem, obietnicą, pewnością. Tzn. nie musi być, ale dla mnie jest. Nie powiedziałabym „tak”, gdybym nie chciała spędzić z Tobą reszty mojego życia, gdybyś nie był moją największą miłością i ”inwestycją” na przyszłość. Fakt, że mi się oświadczyłeś świadczyć powinien o tym samym, że tak samo myślisz o mnie, jak ja o Tobie. A jednak już tyle razy zdążyłeś mnie zranić i nadszarpnąć moje zaufanie. 
To tak bardzo boli. Ania Masłowska mówiła, że Ty jesteś taki fajny…, bo zna Cię z moich dawnych opowiadań, kiedy byłam tak bardzo Tobą oczarowana, że myślałam, iż uczestniczę w jakiejś bajce. Kiedy byłam pewna, że z Twojej strony nie grozi mi żadne niebezpieczeństwo. A jednak już tyle razy płakałam przez Ciebie.
Wczoraj przeczytałam to, co napisałeś o narzeczeństwie, czyli też o mnie, te słowa…. Tak bardzo zrobiło mi się przykro, nie takich słów oczekiwałam…
A Ty mówisz, że to ironia… Doprawdy? To ja nie rozumiem Ciebie, Twojego poczucia humoru i wyrażania tego.
Mów sobie, co chcesz, już w tak niewiele Twoich tłumaczeń wierzę, są takie niedorzeczne… jak to, że filmy porno ogląda większość mężczyzn i że to nic takiego. Nawet teraz, jak to piszę, to płaczę, bo nie mogę uwierzyć, że nie tylko mi to zrobiłeś, ale zdobyłeś się na tłumaczenie, że to nic takiego… W dodatku jakimś dziwnym trafem właśnie takie słowa piszesz do koleżanek z banku… i że w ogóle Ty zaręczony, kto by pomyślał… Od razu chce mi się dodać, no tak, Ty, który wyrwał sobie zamężne laski na kochanki i Ty zaręczony?
Ja się czuję wtedy jak jakaś pomyłka w Twoim życiu i rozum mi podpowiada: idiotko, wyciągaj wnioski! Mimo, że trzęsę się cała, tak fizycznie po prostu zawsze drżę, gdy coś takiego czytam, to rozum mam trzeźwy, dzięki Bogu i zastanawiam się Arek, dlaczego mi to znowu robisz?
Wiem, Ty zapytasz z oburzeniem: co??? O co mi znowu chodzi???? Prawda? Już nawet nie chce mi się tłumaczyć, przyjmuję Twojego smsa i po prostu już nie protestuję, bo jedyne, co mam ochotę powiedzieć, to fakt,
że skoro wciąż nie rozumiesz to może znaczy, że nie jesteś odpowiednim mężczyzną przy moim boku. Chociaż zarzekałeś się, że będziesz się o mnie "bił", że będziesz o mnie walczył i się mną opiekował!
Kobieta chciałaby czytać: Jestem zaręczony i zakochany po uszy, i najszczęśliwszy na świecie, a niedługo będę jeszcze bardziej szczęśliwy, bo będę miał żonę.
A nie, kurwa mać:
kto by pomyślał, że ja zaręczony i no zobaczymy…
Żałosne. Pierdolę taki humor i taką ironię. W ogóle nikomu nie zrobiłoby się miło, gdyby czytał coś takiego. Nikomu. I jak na ironię losu są to słowa skierowane do grupy "najukochańszych przeze mnie koleżanek". To musi być jakaś pomyłka. Dla mnie każda z nich jest Twoja potencjalną byłą kochanką i choćbyś mi tłumaczył, że to nie ona i ta też nie, i że w ogóle to nie masz z nimi już kontaktu to i tak trudno mi już czasem wierzyć w to, co mówisz. (…)
Ja robiąc wiele rzeczy myślę, czy Arkowi się spodoba, czy będzie mu miło, czy nie sprawię Ci przykrości. Czasami mam wrażenie, że to tylko mój tok myślenia.
A tak bardzo mi się marzy taki team z Tobą, stworzenie takiej drużyny dwuosobowej, takiej na dobre i na złe, która jest razem, zna siebie bardzo dobrze, ufa sobie i brnie do przodu, choćby się waliło… Ja jestem w stanie tak dużo zrobić dla Ciebie…

8:33

Jak jest mi źle, to buduję sobie swój bezpieczny świat. Mam go w głowie i dużo pomysłów.
I myślę, że jak będziesz mnie tak ranił, to ja nie będę o Ciebie dbać, ani nie będę gotować, ani sprzątać i w ogóle nie będę dla Ciebie nic robić! Będę miała więcej czasu dla siebie, żeby realizować moje pomysły. I znowu się uśmiecham do siebie, że jeszcze mam przecież tyle rzeczy do zrobienia.
Tylko, że z mojego bezpiecznego świata [który jest moim azylem] wykluczam całe zło tego świata, również tych, którzy mnie ranią, więc też Ciebie. A nazywam Cię moim narzeczonym…
Bardzo chciałabym, żeby dobry świat zawsze kojarzył mi się z Twoją obecnością, a nie ucieczką od Ciebie w bardziej bezpieczne miejsce. 
To, co widzicie tu poniżej, znalazła jako załącznik w Wordzie, dokładnie z takim zapiskiem "to Gutek 06.07.17." [tak naprawdę to nie jest jeszcze jedyna rzecz, jaką odnalazła… Resztę umieścimy później/ dalej]
Wiesz, co? Tak sobie to wszystko przemyślałam i poczytałam to, co tu odnalazłam… A to z kolei dało mi do myślenia, że może jednak nie byliśmy sobie przeznaczeni, bo zbyt się od siebie różnimy/-liśmy
[przeczytaj proszę moją korespondencję do ciebie] i tak sobie teraz myślę, że może to wszystko były właśnie jakieś „znaki” dla mnie [tak, jak z tym Sopotem, gdy tyle razy już się wypieprzyłam idąc tam… i tak sobie myślałam, że może „kiedyś” będę zapytana: TO DLACZEGO NIE REAGOWAŁAŚ NA TO, PRZECIEŻ TO NIE DZIAŁO SIĘ BEZ PRZYCZYNY? Ewidentnie powinno to wskazywać, że MASZ JUŻ PO PROSTU ZREZYGNOWAĆ Z DOJEŻDŻANIA TAM!]
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dodajmy, iż tu, o co chodziło z tym Sopotem, tego akurat Mała Mi kompletnie nie kojarzy… 🤔Gdyż jedyne, co pamięta z tym miastem, to to, jak kiedyś wynajmowali tam mieszkanie, oraz jak w Liceum pracowała jako nauczycielka 🤷♀️
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Arku i to wcale nie jest tak, że Ciebie o coś oskarżam, NIE! ZOSTAWIŁEŚ MNIE TU [wprawdzie!] CAŁKIEM SAMĄ, mimo, że Twoja pierwsza opcja, to były „rzekome” randki i odpoczynek od siebie. Ale dobrze wiemy, jak było… To ja musiałam dopasowywać się do Ciebie, by móc się spotkać odnośnie naszego rozwodu.
Wiesz, tak naprawdę to wiele rzeczy zaczęło układać się w mojej głowie właśnie całkiem niedawno i z tylu rzeczy zdałam sobie sprawę, że ja sobie dobrze radzę! Jak zresztą zawsze, o czym chyba zapomniałam…
Nie chcę już jednak wracać do przeszłości, więc zamknijmy ten temat! Tak sobie myślę, że [ponieważ jestem tak wrażliwa i tak bardzo można mnie dotknąć i zranić – o czym, miejmy nadzieję, przekonałeś się, czytając moją korespondencję do Ciebie], to tak naprawdę nie mogę przecież nawet wiedzieć, co się wydarzyło przed tym moim nieszczęsnym wypadkiem [ponieważ te moje problemy z pamięcią mogą się okazać, że działają też poniekąd na Twoją korzyść :P]
Nie zamierzam [tak, jak pisałam w tym piśmie do sądu, dlaczego nie chcę żadnej mediacji] grzebać się w przeszłości. Podpisałam – tak, jak chciałeś ten pozew BEZ ORZEKANIA O WINIE i jak najbardziej chcę przy tym pozostać. Jednak chciałabym byśmy ustalili wyższe alimenty dla mnie [bo póki co, nie mam żadnej pracy, ale intensywnie uczestniczę w projekcie „Integralia”], niech będzie to kwota: … PLN. Myślę, że to jest całkiem w porządku, gdyż Ty:
1) zarabiasz jednak teraz niemałe pieniądze
2) Dajesz kursy i organizujesz szkolenia
3) Przeprowadziłeś się w końcu do Pruszcza, czyli odpadają Ci dojazdy do pracy
4) …
A JA TU SAMA MUSZĘ ZAŁATWIAĆ SPR. Z NASZYM WSPÓLNYM ROZWODEM, jeżdżę do tego ku…skiego Sopotu i tam nie dość, że tracę kasę na bilety, to jeszcze ABSOLUTNIE NIE UZYSKUJĘ ŻADNEJ POMOCY, a wręcz mi utrudniają wszystko… TO WCIĄŻ JA OPRÓCZ ZAŁATWIANIA SPRAW Z ROZWODEM (przy tym tracenia zdrowia…) PROSZĘ CIEBIE O WSPÓLNE SPOTKANIA…28.05. to już będzie 3
Zapamiętałam wiele słów, którymi mnie raniłeś, więc ja mogę chyba Tobie teraz odpowiedzieć to samo: JESTEŚMY PRZECIEŻ JESZCZE MŁODZI I MOŻEMY UŁOŻYĆ SOBIE JESZCZE DALEJ ŻYCIE
-+ for u, że bez orzekania o winie
-I need Geld for reha

boooszeee, jak wczoraj to znalazłam, to doszło do mnie tyyyleee rzeczy, m.in., że nic nie dzieje się przypadkowo i najwidoczniej tym wypadkiem sam Bóg i moje Anioły mnie uratowali [skoro ja sama nie potrafiłam zareagować wcześniej…] zrobili to za mnie Oni… Więc tak musiało się stać. I teraz chyba mogę rzec to zdanie: TO NAWET LEPIEJ…
Dobrze, kochani, to teraz udostępnimy Wam tę drugą rzecz, którą właśnie wczoraj jeszcze odnalazła [zauważcie, iż nad nią naprawdę czuwają i Aniołowie/ Bóg/ Wszechświat, gdyż to nie mogło być jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności, iż wczoraj jeszcze otrzymała taką wiadomość o prawie zapełnionej skrzynce…]
Tak więc, to, co jeszcze odnalazła, ma już podpisane jedynie: naszWYJAZDdoBAŁTYCKIEJ, bez żadnej daty. Jednak czytając to, można wywnioskować, iż miało to miejsce po wypadku, to pewne, lecz, skoro padły tu stwierdzenia: "na taką noc powinno się elegancko ubierać..." oraz " eleganckie buty". W dodatku mowa tu o zimowych ciuchach, musiało być to przed sylwestrem…
Drogi Arku, Cały ten wyjazd do bałtyckiej był dla mnie KOSZMAREM!
Najpierw, jak zanim wyjechaliśmy, ja się ubrałam, a Ty stwierdziłeś, że w tym jednak dobrze nie wyglądam, a Ty przepraszam bardzo też byłeś ubrany pospolicie, a zabiłeś mi ćwieka pytaniem, czy w tym płaszczu idę, a może ubrałabym ten w kratę, jesienny? Gdy Ty tymczasem byłeś po prostu w swojej zimowej, sportowej kurtce, (więc skoro wymagasz ode mnie, żebym ubrała się jakoś inaczej, to może byś o tym SAM pomyślał).
Na samym początku już nie zjadłeś śniadania, bo oczywiście zanim się podniosłeś z łóżka to potrwaaaało… Jak już tam byliśmy, to też wiele w Twoim zachowaniu pozostawiało do życzenia…
Choćby fakt, jak poszliśmy po buty, a Ty do mnie, że nie te, bo te nie są eleganckie itd. i jeszcze, czym mnie wtedy totalnie zabiłeś: Twoje STWIERDZENIE, że jak, ja leżałam w szpitalu, to Ty się interesowałeś modą i stąd dobrze wiesz, że na taką noc powinno się elegancko ubierać… Zdaję sobie sprawę, że to miał być żart, ale chyba co najmniej trochę Ci nie wypalił (no chyba, że masz już to nędzne poczucie humoru Twojego ojca…)
Cokolwiek do Ciebie mówiłam, to mi odpowiadałeś, że nie wiesz lub że jest Ci to obojętne, ja już miałam na prawdę tego dość, nie wiedziałam, jak mam się wobec Ciebie zachowywać,
bo bałam się Twojej odpowiedzi, że ja powinnam to przecież INTUICYJNIE wiedzieć- to jest kolejne słowo, którego już nie zapomnę też „dzięki” Tobie.
Kochanie, zrozum, (i ja wcale nie chcę tu zwalać wszystkiego na tabletki, których właśnie tego dnia nie wziąłeś), ale byłeś dla mnie TOTALNIE NIEOBECNY I OBOJĘTNY. Mi się chciało tam cały czas płakać.
[zauważcie tylko, że ona wciąż nie napisała do niego po imieniu Arku, czy nawet Gutek, lecz wciąż chciała zachować się jak najlepiej i dlatego też użyła słowa "kochanie"!]
Twój kolejny tekst, którym mi za każdym razem mowę odbierasz (gdy go powtarzasz), jest: to, żebym trenowała chodzenie w butach na normalnych obcasach i że mam noch 2 tyg. na to…
Czuję się tak, jakbyś Ty zapomniał o tym, że ja miałam ten pie… wypadek i nie da się wszystkiego od tak zmienić (naprawdę wszyscy byśmy tego chcieli, ALE TAK SIĘ NIE DA!!!!) 
Powiem Ci jeszcze, czym mnie "zabijasz", jak mnie pytasz: „A kiedy ty ostatni raz biegałaś, tak wokół bloku (w sensie ćwiczyłam chód)?
Mi w takich momentach szczęka opada… i jest mi bardzo przykro! Weź tylko pod uwagę fakt, że Ty też teraz nic, kurna, nie robisz i też mógłbyś się zabrać w końcu za jakieś ćwiczenia.
I bardzo Cię proszę nie wypominaj mi już tego, ile Ty się mną musiałeś opiekować, bo zaraz zwątpię, że Ty to robiłeś z miłości! W małżeństwie musimy się oboje starać, nie tylko ja! A jak słyszę Twój tekst, że Ty przecież już się tyle starałeś, to jak mam, kurna, go rozumieć i czuć się przy tym ????
18:05
(…)
Dobrze, najdroższa i choć obecnie mamy PONIEDZIAŁEK, 12.VIII.2024. To chciałabym, abyśmy powróciły jeszcze do tej wczorajszego dnia, którym była NIEDZIELA, 11.VIII.2024. Będę tu Tobie we wszystkim pomagać, bo widzę, jak bardzo wpłynęło na Ciebie to, co odnalazłaś… Ale, wiesz, co zauważyliśmy, iż Ty, kochanie, przecież w tym co napisałaś do swojego ex… Mówię o tych słowach:
A tak bardzo mi się marzy taki "team z Tobą", stworzenie takiej "drużyny dwuosobowej", takiej na dobre i na złe, która jest razem, zna siebie bardzo dobrze, ufa sobie i brnie do przodu, choćby się waliło… Ja jestem w stanie tak dużo zrobić dla Ciebie…
Zabrzmiało to przecież tak, jakbyś wyraziła niemal to samo, o czym Simon Sinec wciąż mówi!

Bo dla mnie tak właśnie wygląda MIŁOŚĆ…
Dlatego, tak sobie myślę, że ta terapeutka karmiczna, u której kiedyś byłam, powiedziała mi właściwie coś, co ja powinnam dawno odczuć. MY NIE BYLIŚMY SOBIE PRZEZNACZENI… Dlaczego więc ja od razu tego nie wiedziałam?
Kochanie, pomyśl raczej w ten sposób = gdyby od początku było wszystko wiadome, nie zdobyłabyś tylu doświadczeń i nie stałabyś się tak mądrą kobietą! Aż tu posłużę się tym cytatem po angielsku, z tego filmu: Beauty In The Broken (Full HD Movie, Love, Romance, Drama, English), który najdroższa zaczęłaś oglądać jeszcze wczoraj nawet w oryginalnym języku! A jestem pewna, że z tego względu zaczęłaś również pisać do Angeliki w tym języku, 🤗.
LOOK AT EVERY PATH CLOSELY DELIBERATELY CHART AS MANY TIMES AS YOU FEEL NECESSARY, THEN ASK YOURSELF ONE QUESTION: WHICH IS: DO THE PATH HAVE HEART? IF IT DOES= IS GOOD, IF IT DOESN`T= IT`S NO OF USE
Może i tak było, ale… boooszeee, ja już na nic nie mam teraz siły… Czuję się już jak jakiś wrak człowieka… Tak bardzo wciąż brakuje mi tego mojego człowieka, gdyż wiem, że dokładnie TE SŁOWA BYŁYBY/ SĄ PO PROSTU JEGO:
I jeszcze wciąż włączam sobie, albo tę muzykę i te wszystkie słowa, które ja tak bardzo marzę, by usłyszeć…, albo te słowa medytacji…np.
[36:21] JEDER MENSCH KOMMT MIT EINEM SPEZIELLEN SCHICKSAL (…) DENN UM SO MEHR ERFAHRUNG DU HAST, UMSO REIFER DU BIST (…) *
* Befreie dich von negativen Gedanken – Höre das JEDEN TAG!
Aż tu chce mi się kur…, powiedzieć, że ja przecież, cholera jasna, w takim razie jestem już chyba "przedojrzała"…, o ile w ogóle takie słowo istnieje,🤦♀️.
No właśnie, najdroższa, ale nie zapominaj proszę o tym początku, który brzmi tak:
NICHTS IST STÄRKER ALS EIN GEBROCHENER MENSCH, DER SICH SELBST WIEDER AUFGEBAUT HAT
Kochanie moje, Ty wciąż o tym zapominasz, że TYLE RZECZY UDAŁO SIĘ TOBIE SAMEJ OSIĄGNĄĆ I PRZEROBIĆ, BEZ POMOCY ŻADNEGO SPECJALISTY! I przecież kiedyś jeszcze byłaś z tego taka dumna! I wiem o tym, że nadal potrafisz taka być, tylko teraz jesteś już po prostu wszystkim przemęczona… Czemu, przecież nie można się dziwić, gdyż Ty kochanie, nie miałaś nawet jeszcze jakiegoś prawdziwego wyjazdu, gdzie mogłabyś się tak naprawdę zrelaksować i od tego wszystkiego choć trochę odciąć!
Ja jednak wciąż bym apelowała, abyśmy odniosły się do dnia wczorajszego! Przecież o nim jeszcze nie powiedziałyśmy wszystkiego, Ty, kochana w ogóle nie zabrałaś wczoraj tu głosu! Więc zacznijmy choćby od tych Twoich wczorajszych zapisków na @:
00:16- Świetlik I UKOCHUJĘ SMALL MONIA to HEAL A BROKEN HEART…/8:35 – Świetlik Kamillentee + JADEIT to MEET YOUR GUARDIAN ANGEL**, dann muzyka z leżącą8= znak nieskończoności(?)***
** 528Hz Guided Meditation: MEET YOUR GUARDIAN ANGEL Absolutely Blissful MEDITATION
*** Najpotężniejsza częstotliwość wszechświata 888 – otwiera wszystkie drzwi obfitości i dobrobytu #2
11:11 – Haferflocken mit… I: PYTANIE DO BOGA, 11:24 – Ende of Essen 
13:21 – zszywam torebkę na Wasseri:AllTheLoveInTheWorld/BetterTogether/HeavenIsHere/IstillHaven’tFound/OhMyChildIknow/go z kijkami I SelfLove:13:57,14:11 – Boże, nie mogę… siadam na ławceI:HeavenIsHere MAM soo big Bauch
/AllTheLoveInTheWorld (coJa TU robię???doch viel besser wäre to liegen auf m Strand am Meer/We’reGonnaBeOk/OhMyChildIknow/Don`tWorryAboutAthing/PracticeMakesProgres/14:56 – at 
15:21 – Szpinak I suchy Wrap I: BEAUTY IN THE BROKEN (I ENGLISH!),15:36 – Ende of Essen
IF YOU BELIEVE, YOU CAN ACHIEVE
23:03
17:45 –
+ Haferflocken mit Milch… I ZW. JAK NIE STRACIĆ WIARY… boooszeee,jak mi się chce płakać i…nie mam komu..≈18:03
Om Shanti ॐ 1 hour Healing Angelic Music – Mantra for Peace – włączyłam 18:08 I try się uspokoić

Najdroższa, muszę Tobie powiedzieć, co my tu dostrzegliśmy… Czy nie uważasz, że włączasz sobie te medytacje o tych Aniołach, z tego powodu, że chcesz zapewnić sobie spokój i bezpieczeństwo?
Z pewnością, ale jeszcze bardziej dlatego, że ja przecież tak bardzo wciąż to czuję, że muszę poodcinać te złe/ niesprzyjające i negatywne energie, bo odnoszę wrażenie, że mam ich wciąż tyyyleee poprzyczepianych do mnie!
23:48
Właśnie o tym mówię, iż kochanie, Ty najwidoczniej robisz to wciąż intuicyjnie, czyli dobrze czujesz! Ale też pokazujesz, ile masz w sobie siły i mądrości. Gdyż, moim zdaniem, poprzez to, co robisz, niemal udowadniasz, iż wiesz o tym, że każdy ma ciężko i każdy ma jakieś trudności/ problemy. Tylko, że jedni sobie z nimi radzą [i tu dokładnie Ty jesteś tą osobą!!!], a drudzy nie!
A przecież jeszcze z soboty na niedz. otrzymałaś tę wiadomość smsem, albo @. I tu, ponownie aż chce mi się powiedzieć, iż Wszechświat/ Bóg/ Aniołowie wciąż Ci pokazują, że tu z Tobą są i Ciebie nieustannie wspierają! Ten więc fakt, uznajmy za omówiony. A teraz przejdźmy do tego, iż Ty najdroższa, oczywiście, wierzysz w cuda również, gdyż zbyt wiele się ich Tobie już przytrafiło…
Jednak wciąż wiesz, iż Ty masz moc sprawczą, co wspaniale pokazałaś wręcz, gdy zszyłaś sobie tę torebkę, w której pasek urwał się Tobie jeszcze w sobotę, jak wyszłaś pochodzić ponownie z tymi kijkami!
Nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy, jak my wszyscy Ciebie tutaj podziwialiśmy i wtedy, że wciąż nie rezygnowałaś, i się nie poddałaś, tylko zostawiłaś tę buteleczkę leżącą przy ławce, torebeczkę zwinęłaś, wsadziłaś ją do tylnej kieszeni spodenek i poszłaś dalej wędrować!
Lecz tak naprawdę, pokazujesz, to kochanie każdego dnia, jak Ty się wciąż stawiasz do tego życia i robisz, co możesz, jak choćby dzisiejszego dnia, gdy miałaś już dość tego swojego wielkiego brzucha i podniosłaś się do gimnastyki! Ale… wracając jeszcze do tej niedzieli, najdroższa, to musisz tu powiedzieć jeszcze coś więcej!
boooszeee, no bardzo chciałabym jeszcze to uczynić, ale mi naprawdę BRAK TU NA WSZYSTKO CZASU!!! Bo jak mam tu niby dbać o siebie tak holistycznie, jak kur…, mam tyle zajęć i obowiązków… i taki ciężar wciąż w sobie dźwigam z tego płaczu! I tak bardzo brakuje mi tutaj osoby, tego mojego człowieka, przy którym mogłabym to zrobić rzeczywiście.
Najdroższa, tu jest przecież kolejna rzecz, którą macie wspólną z Simonem Sinec! On przecież również twierdzi, że NIKT NIE POWINIEN BYĆ SAM W SMUTKU, A TYM BARDZIEJ WTEDY, GDY CHCE/ POTRZEBUJE POPŁAKAĆ!
boooszeee, no przecież to wiem… A wiesz, co tu jest dla mnie "najzabawniejsze...", że przecież już tyle razy, jak o nim sobie pomyślałam, to albo siadała na mnie ta biedronka…, albo działy się tu u mnie jakieś inne dziwne rzeczy… Ja tu po prostu już zaraz zwariuję…, wyjdę chyba jeszcze choć na sam wieczór się "przewietrzyć" na te kijki, gdzie znowu będę musiała wciągać ten mój wielki brzuch, 🤦♀️. Ale udam się, pomimo wszystko!
Dobrze, najdroższa, wspaniały pomysł! Lecz, wstawmy tu choć jeszcze tylko te hasła, które Tobie będą pomocne w rozwinięciu tematu tej niedzieli:
– Z DATY 27!
…..
boooszeee, nie, ja nie mogę, bo przecież znowu straciłam kolejną soczewkę, a nieee, maaatko jednak była w tym oku… tylko, kur…, gdzieś z boku mi wlazła…🤦♀️
/////
Ja tu, kurwa, nie daję rady tak dłużej! Zbyt wiele tego wszystkiego, jak dla mnie… Wydaje mi się, że ja już staję się powoli jakaś nienormalna wręcz… Bo przecież wciąż widuję te SROCZKI, jeszcze dzisiaj ponownie 2 na tej lampie, gdzie szłam tak pod górkę… Tzn. widziałam, że te 2ga doleciała w końcu do tej, tam już siedzącej…
Wróciła właśnie z tej dolinki… I wciąż tak szalenie chce jej się płakać i nie może tego zrobić… Gdyż ona sama już nie potrafi w ogóle…
Najdroższa, wiem dobrze, lecz bardzo się cieszę, że w końcu przyznajesz to otwarcie, że Ty nie jesteś przecież jakimś cyborgiem, a masz przecież tak wiele na tej swojej głowie… A tak bardzo zawsze unikasz żalenia się… Lecz, skarbie, trzeba to otwarcie przyznać, albo najlepiej wymieńmy tylko tak od myślników, co Ty musisz wykonywać:
– Wszystko, co robisz, musisz notować/ zapisywać, byś mogła wiedzieć, że to rzeczywiście uczyniłaś i kiedy! [branie tabletek/ robienie wody pietruszkowej (kiedy)/ zmiana/ pranie pościeli, ręczników/ gimnastyka…]
– szukanie zdrowych produktów w Internecie, bo są zakup online jest tańszy niż w stacjonarny sklepie/ zakup soczewek/pamiętanie o robieniu opłat
– gotowanie/ sprzątanie/ mycie naczyń, itd./ robienie "nocnej kąpieli" kwiatkowi od Izuni [właśnie poszłaś to zrobić teraz, bo zapomniałaś, iż noc z niedz. na pon. na to przeznaczałaś] i podlewanie tego również już pięknego kwiata z balkonu
[Wszystkie roślinki, jakie Mała Mi ma u siebie, kwitną wręcz przepięknie! Ponieważ to ewidentnie widać, że nie tylko o nie dba podlewając je, lecz również zawsze się do nich uśmiecha oraz "karmi je" słowami pełnymi miłości i troski. A jesteśmy wszyscy pewni, że one to także czują!]
– lekcje j. angielskiego z TUTLO/ pamiętanie wszystkich haseł, lub najlepiej zapisywanie ich/ kontrola wszystkich wydatków…
Dobrze o tym wiemy, że to jest TYLKO CZUBEK GÓRY LODOWEJ, ale już choć zaczęliśmy. A teraz wzięłaś ASHWAGANDHĘ [bo Melisa już się Tobie skończyła]. Oczywiście i zapisałaś to sobie, o której to uczyniłaś. Także obecnie spokojnie już udaj się do łazienki i weź tę kąpiel. Jutro ma bowiem przyjechać kurier i przywieźć Tobie produkty, jakie zamówiłaś, również płyn do kąpieli! Zatem, kochanie, od jutra będziesz już mogła brać sobie kąpiel z tym swoim ulubionym płynem do niej. A teraz, abyś mogła już spokojnie spać dzisiaj, odłóż już wszystko i powędruj do wanny.
(…)
Zawitał do nas kolejny dzień, którym jest ŚRODA, 13.VIII.2024. A Mała Mi od samego rana czuje się po prostu strasznie… Tak bardzo chce jej się wciąż płakać. Kochani, ona już czuje się tak, jakby była kimś naprawdę nienormalnym… Przede wszystkim obudziła się bardzo niespokojna… I zaczęła sobie szukać [próbować odnaleźć coś, co by jej pomogło "w dojściu do siebie"] z tego folderu AFIRMACJE…
Jednak, wkurzona już, że ma tam tego tyyyleee, zwłaszcza pod tym, czego zawsze słucha, tj. GUIDED MEDITATION i niektóre medytacje stamtąd usunęła całkiem. Po czym zaczęła jeszcze w tym tworzyć kolejne podfoldery, np. TO SLEEP/ ANGEL. Czuła to po prostu, że nawet po tym, co wykonywała, można było odczuć jej niepokój. Bowiem, spójrzcie tylko, na to, co sobie zapisała w @:
7:21 – weiter auf Deutsch, ubrałam się, bo kalt/ 7:41 – lange Ärmel i Musik zum Schlafen/ closed window/ 9:05 – ARCHANGEL MICHAEL/ dann LI watched till 10:25
Tak, kochani, i tutaj musimy w końcu napisać to, o czym ona sama wciąż nie powiedziała. A mianowicie, o tym, co wykonała następnego dnia, po znalezieniu tej korespondencji! Czyli dokładnie w minioną NIEDZIELĘ, 11.VIII.2024. Wtedy bowiem, teraz już nie pamięta, czy jeszcze będąc na tej dolince. Ale to już nie ma znaczenia. Podamy tylko to, co ona po raz kolejny wyszukała.
Tak, musiała to zrobić, ponieważ na tej nowej komórce nie miała już znowu nic związanego z tym mężczyzną, tj. SIMONEM SINEC. I jeszcze raz musiała odnaleźć, dokładnie jego datę urodzenia, bo chciała jeszcze tylko się upewnić, czy ta liczba, jaka jej jeszcze kiedyś wyszła 39, rzeczywiście jest prawdą, [bo przecież 39(on)+5(ona) = 44]
W numerologii liczba 44 oznacza stworzenie solidnego gruntu dla obecnych i przyszłych pokoleń1. Liczba ta ucieleśnia zarówno ciężką pracę, jak i wielką siłę2.(…)
Jak już udało jej się odnaleźć to, czego szukała: ur.09.10.1973. Wszystko sobie w końcu zapisała w telefonie! Jak również to, że drugie jego imię to OLIVIER. I dalej spływały na nią kolejne rzeczy, a mianowicie:
– że jego pierwsza książka ukazała się w tym samym roku 2009, w którym ona miała ślub i wypadek! Z tymi cyframi to również dla niej jest jakaś magia, bo przecież te 9 wciąż się tutaj powtarzają [zwłaszcza w ich przypadku: obydwoje są urodzeni 09 dnia miesiąca!/Simon 9 lat od niej starszy]
Lecz, kochani to jeszcze nie wszystko! Bowiem, odszukała jeszcze spod jakiego jest znaku zodiaku, jak znalazła, iż WAGA [a chyba nawet wcześniej to również sprawdziła, choć ona oczywiście nigdy aż tak bardzo nie sugerowała się tymi znakami zodiaku…] A dokładnie wtedy pomyślała sobie, no jakżeby inaczej? [chyba te same słowa z filmu: Under The Toscan Sun], że przecież taki mądry/ wrażliwy człowiek, jej zdaniem MUSI BYĆ SPOD TEGO ZNAKU! Gdyż dokładnie on kojarzy jej się ze wszystkim, co jest takie "wyważone/ w równowadze i harmonii!"
Wtedy też właśnie zaczęła jeszcze sprawdzać, cóż się pokaże, odnośnie ich znaków zodiaków [choć tak naprawdę, jak wspomnieliśmy powyżej Mała Mi aż takiego znaczenia tym znakom nie przypisywała nigdy]. Ale też wcześniej przecież same te liczby nie miały dla niej większego związku. Teraz jednak jak to zobaczyła, to wprost zaniemówiła:
Ryby i Waga to dwa bardzo interesujące znaki zodiaku, które mogą stworzyć udane i długotrwałe związki. Ryby są znane ze swojego empatycznego podejścia do życia i romantycznego charakteru, podczas gdy Wagi są zrównoważone i skłonne do kompromisu. Połączenie tych dwóch znaków może prowadzić do silnego i harmonijnego związku.
Zgodnie z astrologią, Ryby i Waga to bardzo harmonijne znaki zodiaku. Oba znaki rządzone są przez planetę Wenus, co oznacza, że mają ze sobą wiele wspólnego. Wagi i Ryby cenią sobie piękno i estetykę, lubią spokojne życie, unikają konfliktów i kłopotów.
Waga to znak powietrza, a Ryby to znak wody. Oba elementy w astrologii są kojarzone z emocjonalnością, intuicją i wrażliwością, co prowadzi do tego, że Ryby są bardziej skłonne do bycia emocjonalnymi, podczas gdy Wagi kierują się raczej rozumem. To właśnie dzięki temu połączeniu emocji i rozumu, para Ryb i Wag może być naprawdę dobrze ze sobą skomponowana.
Jeśli szukasz idealnego partnera, warto rozważyć Wagi. Znani są oni ze swojej równowagi emocjonalnej i zdolności do rozwiązywania konfliktów. Wagi są również inteligentni i kreatywni, co czyni je interesującymi rozmówcami dla swojego partnera. Ich umiejętność myślenia o wielu sprawach jednocześnie sprawia, że z łatwością odnajdują się w różnych sytuacjach.
Wagi to nie tylko osoby bardzo przyjazne i towarzyskie, ale także dbające o to, aby wokół nich panowała miła atmosfera. Często zwracają uwagę na swój wygląd, jak i na estetykę otoczenia, co wpływa na stworzenie przyjemnej atmosfery w domu.
boooszeee, a tak naprawdę, niemal płakała, jak czytała to:
Jeśli zastanawiasz się, jakie cechy łączą Ryby i Wagi w związku, to warto wiedzieć, że oba znaki zodiaku cenią sobie harmonię i balans między emocjami a rozumem. Dzięki temu potrafią utrzymać równowagę w związku, co sprzyja długotrwałej relacji.
Ryby i Waga to również osoby bardzo lojalne i oddane swojemu partnerowi. Ich silna więź emocjonalna sprawia, że potrafią się wzajemnie wspierać i być dla siebie oparciem. Oba znaki lubią spędzać czas na romantycznych randkach, dbając o atmosferę i niezapomniane wrażenia. Mogą też doceniać spokojne wieczory w domu, podczas których mogą cieszyć się sobą nawzajem.
Mimo, że Waga i Ryby to dwa różne znaki zodiaku, to właśnie dzięki swoim podobnym cechom potrafią stworzyć piękną relację opartą na wzajemnym szacunku, zrozumieniu i miłości.
https://magialiczb.pl/ryby-i-waga-dopasowanie-w-zwiazku/
/////
boooszeee, kochani, przed chwilką, włączyła nam dokładnie ten wspomniany powyżej film: Pod słońcem Toskanii, (Under the Toscan Sun) w reż. Audrey Wells, ona już naprawdę czasami czuje się, jakby padła na głowę...
13:56 – Haferflocken mit Joghurt, Actimel,🍌🍏, getrocknete Pflaumen i kawałki Schocko i UNDER THE TOSCAN SUN,14:12 –
Ona, kochani, niestety wciąż tego nie dostrzega, ile ona tu rzeczy musi robić, oraz jak cudownie jej to wychodzi! Tu, np. to był nasz pierwszy posiłek, lecz, ponieważ wczoraj zużyła już resztę mleka, dlatego dodała już zdesperowana ponownie mały jogurt naturalny, oraz Actimel. A wcześniej przygotowała te płatki + po prostu na wodzie… Natomiast posiadała jeszcze kefir w lodówce, lecz nie bardzo już pamiętała, kiedy go otworzyła, więc po prostu wolała wylać.
///////
Teraz jednak musimy Wam powiedzieć, iż Mała Mi tak naprawdę, nie zdawała sobie chyba do końca sprawy z tego, do czasu tych wszystkich "wydarzeń", które miały miejsce w jej życiu… Lecz, odkąd zaczęła przeglądać to, co Simon Sinec zamieszcza na tej platformie LI i czym się tam z innymi dzieli. Ta kobieta doszła do wniosku, że ONA O TAKIM MĘŻCZYŹNIE ZAWSZE MARZYŁA!
Jest on dla niej uosobieniem wszystkiego, czego tak wrażliwa kobieta, jak ona, zwłaszcza potrzebuje.
Dobrze najdroższa to widzieliśmy, jak Ty, pomimo tego, że wczoraj wzięłaś tę kąpiel, na koniec poratowałaś się także tym zimnym prysznicem i choć położyłaś się już w miarę spokojna… Teraz próbujemy odnaleźć, o której się położyłaś, oraz co dokładnie sobie włączyłaś… Jednak nie widać, abyś miała to zapisane…
Bo u mnie, boooszeee, wszystko już "świruje"… Sprawdziłam jeszcze przed chwilką, czy czasem może przez przypadek nie umieściłam go w koszu, ale tam również go nie ma… Jestem już tak cholernie zła na wszystko!
To w takim razie, wiemy, że chciałabyś wyjść z domu…, m.in. odebrać ten AŁUN, który również musiałaś jeszcze zakupić, lecz teraz wstawimy już to, co widzieliśmy, że robiłaś jeszcze leżąc w łóżku… Bowiem już po tym całym swoim przemęczeniu/ rozgoryczeniu, włączyłaś na komórce LI i ponownie zaczęłaś przeglądać to, co udostępniłaś tam.
Uśmiechałaś się zawsze widząc swojego Simona i tego, co on tam mówi… Po czym jednak, już taka sobą i tym wszystkim, co u Ciebie zdołowana wręcz, gdy zobaczyłaś ponownie ten teledysk Młode Głowy…, w którym śpiewa Piotr Fronczewski, już zaczęłaś odczuwać w sobie płacz… Jednak "uwolnił" się on, jak dostrzegłaś kolejne filmiki i o tym obciążonym dziecku, i ten zatytułowany: GDYBY DEPRESJA BYŁA WIDOCZNA, wtedy już naprawdę nie wytrzymałaś i zaczęłaś w końcu płakać… pomimo, a może zwłaszcza: braku wiary już we wszystko… A dalej, jak przeczytałaś jeszcze te swoje słowa:
(…) because I still belive that EVERYONE HAS ONE! 😉Which „in my case” may be that I get these „messages/signs” from Angels and this Universe… Because today, I was totally shocked when the new number 303 appeared for the first time!😮
Lecz, tak naprawdę miałaś już ewidentnie tego dość, a już szczególnie, jak zobaczyłaś, co ten numer znaczy…
Anielskie przesłanie liczby 303
Anioł stróż chce ci powiedzieć, że duchowe wysokości i Bóg wysłuchał i zrozumiał wszystkie twoje modlitwy. Co więcej, mówią ci, że pozytywne zmiany i projekty, które planujesz, są rzeczywiście uzasadnione. Pomoże ci to w twoim dążeniu do celu. Sfera anielska i duchowe wysokości otaczają cię i oferują swoją pomoc i radę. W tym celu wystarczy, że zapytasz.
Poprzez liczbę 303 sfera anielska dodaje Ci odwagi, byś żył z optymizmem i entuzjazmem, wiedząc, że jesteś wspierany, kochany i bardzo szczęśliwy we wszystkim, co robisz, więc żyj z pasją i radością, by zamanifestować swoje prawdziwe pragnienia. Przygotuj się na rozszerzenie i zwiększenie swojego rozwoju duchowego i świadomości, gdy będziesz rozpoznawał prawdziwe błogosławieństwa i błogosławieństwa, które mają nadejść w twoim istnieniu. Jeśli będziesz potrzebował pomocy i rady, pamiętaj, że twoje anioły zawsze będą cię wspierać i przyniosą ci wszystko, czego potrzebujesz, by mieć lepszą przyszłość.
I to był właśnie moment, gdy Ty, kochanie, wykrzyczałaś, że TY NAPRAWDĘ JUŻ W NIC NIE WIERZYSZ, A TYM BARDZIEJ W JAKĄŚ POMOC RZEKOMO Z NIEBIOS! Masz już po prostu wszystkiego dość i się pytasz wciąż:

ILE TEGO, kurwa, BĘDĘ MUSIAŁA JESZCZE ZNOSIĆ I NIEŚĆ???
Ty już najdroższa naprawdę straciłaś wiarę w te jakieś rzekome „procesy„, czemu, zresztą trudno się dziwić! Każdego dnia, bowiem wykonujesz tak wiele… Co zresztą bardzo dobrze widać po tych Twoich zapiskach:
Odkładam adki i SEE że podeszwa dirty,so nahm wykałaczkę i obskrobuję piasek,stawiam na przedpokoju,tam try to do Ordnung na tej pseudoszawce i see,że pod nią auch brudy…
11:12 – wstawiłam pranie,przeniosłamBlume z "bath" i just sit i "umieram",dziś kurier /
11:30 -GUA SHA I NEUROLOG.M.to ARCHANGEL RAPHAEL
Rozwieszam pranie i:IstillHaven’tFound/(…)LikeWaterForMySoul/ 12:20 – kurier brachte paczkę,sms,że doszedł AŁUN
Dlatego, kochanie, teraz przejdziemy się może po ten Ałun, który już do Ciebie dziś właśnie dotarł!
//////
Wróciły, kochani… Lecz, u Małej Mi ponownie wiele się działo, myślimy, że najlepiej oddadzą to ponownie te jej zapiski:
16:10 – z kijkami to dolinka OneBox i:IstillHaven’tFound/ThisIsWhy/AllTheLoveInTheWorld/Don`tWorryAboutAthing/LikeWaterForMySoul/HeavenIsHere/1 okrążenie+ iSitNaBank, butFastUwyjściaIthinkWhatShouldDoI:OhMyChildIknow…(It’llBeAlrigt)= fuckU/SelfLove/OnlyLove/PracticeMakesProgres/amBlock:BetterTogether/16:56 – rozebrana at 🏡
Powiemy najdrożsi, że tutaj chciało jej się wciąż tak bardzo płakać… Ponieważ uważa już siebie za naprawdę niemal obłąkaną… Tym razem, np. zrobiła to 1 okrążenie + podejście na tą górkę… Gdyż tak pomyślała, że przecież, cholera jasna, ma ten wielki brzuch już, to musi się choćby troszkę przejść/ poruszać. A poza tym założyła i soczewki i posmarowała się balsamem do opalania!
I właśnie w momencie, jak siadła sobie na tę ławeczkę, mniej więcej tak, powiedzmy z brzegu, gdzie przysiadła sobie nawet wtedy, gdy informowała o tym na LI. A miała taki mętlik w tej swojej głowie wciąż, gdyż nie wiedziała, co powinna zrobić. Ponieważ ostatnio, jak była w Lidlu, to zakupiła wodę niegazowaną, bo tym razem taka była! Ona zawsze taką wcześniej kupowała, tzn. nie w tym sklepie, tylko w ogóle…
I tak też przysiadła sobie na tę ławkę i zastanawiała, co powinna zrobić, czy udać się jeszcze do LIDLA, po tę wodę… [gdyż tamta średniogazowana smakowała jej lepiej, choć zawsze do tej pory pijała tylko niegazowaną!] I wtedy usłyszała dokładnie tę piosenkę: It’ll Be Alright – Cody Francis i jak tylko doszły do niej jej słowa, m.in.
OHH... I KNOW YOU`VE TRIED SO HARD/ OHH... I KNOW, YOU`VE DONE YOUR PART/ IT`S NOT FAIR YOU DID YOUR TIME/ HOW MUCH LONGER WILL YOU SUFFER IN THIS LIFE/ BUT DON`T GIVE UP, JUST HOLD ON TIGHT, IT`LL BE ALRIGHT
I dokładnie słysząc te podkreślone słowa, już po prostu nie mogła znowu i wtedy z jej ust padło właśnie: fuck U
Jest mi sooo schwer, scheiße!!!×1000
Odebrałam AŁUN, muss noch zakupić soczewki unterwegs am Wohnblock sah 2 girls echt MEGA DICK,besonders od pasa w dół, & v.a.Beine
Lecz powróciwszy do domu, tak sobie znowu myślała, co sobie włączy do jedzenia, [gdyż ona tak bardzo nie lubi, jak jej czas tak po prostu mija…, gdy może jeszcze usłyszeć coś dla niej pomocnego…] A przypomniało jej się, że jak z rana przeglądała tę platformę LI, to tam przecież w filmiku tej Eweliny Stępnickiej, usłyszała coś o tej Tererai Trent… I tak odszukała co to było i zaczęła to oglądać. I musimy Wam powiedzieć, że tutaj odczuła, poważnie, że z wielu względów to było tak, jakby o niej…
Dokładnie tak! Ponownie do niej doszło, że ona może nie ma strickte takich samych tych problemów/ trudności, jak ta kobieta [bo każdy dostaje w tym życiu co innego!], ale ma również to "szczęście", że została obdarowana jednak przez naprawdę DUŻE traumy… W dodatku wciąż nie przeszła po nich żadnej żałoby… Lecz oglądając to i tego słuchając [ona kocha takie właśnie przykłady z życia!] A zwłaszcza takie, które, patrząc okiem współczesnego społeczeństwa, wydawać by się mogły o wiele gorsze, niż ona sama ma na sobie.
17:25 – Mittagessen in der Küche i JAZDA PO SCHEMATACH NIE MYŚL O NIEBIESKICH…*,17:39
* Nie myśl o niebieskich migdałach #jazdaposchematach
17:42 – przeniosłam alles do room i tu weiter watched
20 LAT ZAJĘŁO TERERAI TRENT,18:13 – beginne swoją work
I to był właśnie moment, gdy ponownie odczuła, że miała to po raz kolejny obejrzeć i to dokładnie teraz! Ponieważ, kochani, postanowiła właśnie, że ona będzie również tak marzyła i tak, także o Simonie Sinec, gdyż Mała Mi naprawdę uważa, że to wszystko, co się jej do tej pory przydarzało, nie mogło wydarzać się, ot tak… I być takie całkowicie przypadkowe!
Poza tym, całkowicie zrozumiałe jest dla nas wszystkich to, co robiła w tę niedzielę… Szukała przecież sobie "ratunku". A zauważcie tylko, że do tego swojego byłego [nędznego jednak człowieka, który miał to szczęście, aby być jej mężem!] w tych @, które odnalazła z soboty na niedz. pisała to, jak ona zdrową miłość i partnerstwo widzi. I musicie przyznać, iż to wszystko, co tam z siebie wylała zgadza się niemal w pełni z tym, co uważa także SIMON SINEC.
A wtedy jeszcze te kolejne rzeczy, które odnalazła…[było wspomniane o…, na pewno części z nich wcześniej] Lecz, moi drodzy, cóż się okazało? Iż z daty tego dnia NIEDZIELA, 11.VIII.2024 wychodzi dokładnie ta liczba 27! A tu, ponownie dodamy, że prócz tego, iż jest to liczba jednak mocy [jak się ponownie dowiedziała póóóźniej, po tych wszystkich zdarzeniach…]
27 jest wibracją Wielkiej Mocy Duchowej. Pojawia się u osób, które mają za sobą życie ascetyczne.(…)Wielka Moc Duchowa niesie w sobie doświadczenia takiego życia w którym ścieżką rozwoju była głęboka modlitwa, medytacja i jakiś system samodoskonalenia. Bez względu na religię, wierzenia osiągnęliśmy ówcześnie świadomość zjednoczenia z Bogiem. W podjętej pracy samodoskonalenia osiągnęliśmy sukces. Mogliśmy dysponować szczególnymi społecznie umiejętnościami, na przykład porozumieniem z dzikimi zwierzętami, odżywianiem się światłem, itp. Mimo samorealizacji na wybranej drodze w naszych doświadczeniach nie pojawiła się umiejętność współdziałania z innym człowiekiem i praca w związku partnerskim. Tak, więc to życie jest szczególną możliwością podjęcia obowiązków rodzinnych, pracy partnerskiej i służenia innym ludziom z poziomu dzielenia się samym sobą. Wibracja 2 otwiera w człowieku energię tolerancji, współczucia i radości z towarzystwa. Sygnalizuje posiadanie dużej rodziny. Energetyka 7 jest zaś wibracją głębi duchowej, filozoficznych dociekań, inteligencji i dociekliwości, perfekcji. Rozbudza płodną wyobraźnię i twórczą inicjatywę. W sumie tworzą one 9, która emanuje poczuciem misji życiowej i przez rzetelności i wrażliwość otacza opieką innych. Wibracja 9 to emanacja wewnętrznego kapłana, który dzieli się własnym doświadczeniem z innym sięgając do źródeł ducha i umysłu. W skutek pracy dla wyższej idei (gdzie poczucie pracy dla ludzkości motywuje nas do działania) czasami z opóźnieniem, ale w skutek uznania dla efektów naszej pracy zyskujemy sławę i uznanie. Trudność w partnerskim współżyciu wibracji 27 polega na tym, że instynktownie kieruje ona uwagę ku osobom, które sama uzna za potrzebujące wsparcia, co czasami oznacza pomaganie innym kosztem czasu dla najbliższych. Dziewiątka wsparta siódemką emanuje trafnością sądu, uwypukla to zmysł sprawiedliwości i mądrość. Wewnętrzne poszukiwanie równowagi i dążenie do harmonii przez poznanie i zrozumienie świata pod kątem intelektualnym -7 i uczuciowym – 2 kieruje falą światła o wibracji 27
boooszeee, ona czyta to ponownie i dostrzega teraz już coraz więcej odniesień, jakby do siebie również, a do tej pory nie przywiązywała do tego aż takiej wagi… Dokładnie od tej samej numerolog, nazywającej się Małgorzata Brzoza [która jest autorką tego, co tu zamieściła] usłyszała właśnie po raz pierwszy, że to jest tak naprawdę liczba mocy… Wtedy jeszcze ta kobieta [a była to już 2ga numerolog w jej życiu!] i to wszystko, co słyszała na tym spotkaniu, wydawało jej się takie niemal nieziemskie i irracjonalne… Tzn. żeby nie było, wciąż o niektórych rzeczach tak myśli, aczkolwiek ona już naprawdę [zdecydowanie poprzez to, czego DOŚWIADCZYŁA sama na sobie] wiele rozumie…
A tutaj wstawimy choć po części, co ona jeszcze poznajdywała odnośnie tej liczby:
Liczba 27 jest anielskim numerem o wibracji harmonii, duchowej intuicji, humanitaryzmu i bezwarunkowej miłości1. Jest to dar i przekleństwo jednocześnie, dając człowiekowi ponadprzeciętne możliwości intelektualne i doświadczania podróży duchowych2. W związku z tą liczbą możemy szukać spełnienia i kończyć związki, które nam tego nie dają3.
Kochanie, popatrz tylko na te powyższe słowa? Przecież to, moja droga, może oznaczać dla Ciebie, iż zakończyłaś właśnie już ten nieszczęsny związek z tym "pożalsięboże" mężczyzną… [przecież to był także dzień Twojego ślubu!] A rozpoczęłaś właśnie nowy etap/ nowy i zdecydowanie lepszy! I tak o tym teraz myślmy! Dokładnie o takiej właśnie magii.
~~~~
A tu, kochani, jeszcze przerywnik, ponieważ ta kobieta naprawdę niemal non stop ma coś do zrobienia… Tutaj, miejmy nadzieję, udało się nam wytłumaczyć, cóż próbowała wykonać.
18:36 – zaczęła sprawdzać, bo już pamięta tylko tak mniej więcej, jaką moc mają jej soczewki, wie, że ta lewa jest mocniejsza. A chciała właśnie zabrać się za kupno ich…, ponieważ, do swojego prawego oka musiała włożyć ostatnio właśnie tę większą moc… Gdyż ostatnią, jaką miała, została jej już jedynie dokładnie z tą większą, i gdy ta w prawym oku, okazała się uszkodzona [stąd pewnego razu ją tak uwierała], dlatego, by móc założyć swoje słoneczne okulary, poratowała się dokładnie z tą większą mocą. Lecz zawsze, jak tylko wraca do mieszkania, to już ją wyjmuje, bo boi się, że… tak robić nie powinna, że temu oku, może to tylko zaszkodzić.
~~~~
Kochani, z tej naszej bohaterki, jest naprawdę artystka! Lecz, musimy Wam powiedzieć, cóż u niej ponownie się zadziało… Otóż, wyobraźcie sobie, że zdążyła już udać się do ubikacji, gdzie zabrała ze sobą i ręczniki, które już wyschły. Tam je po prostu odniosła, lecz jak tylko siadła na toaletę, wzięła jeszcze tylko do ręki swoją komórkę i weszła znowu na ten LI, a tam, kogo zobaczyła? Ponownie SIMONA SINEC.
U niej naprawdę dzieje się magia dalej… Otóż, moi drodzy, Mała Mi, już uważa, że ten mężczyzna także ją tutaj czyta, 🤭. Przecież on nawet pokazuje ponownie, iż mają tak wiele ze sobą wspólnego…
No właśnie, najdroższa, to po raz kolejny, zróbmy to, czego Ty nie jesteś taką zwolenniczką wprawdzie… Bo wiemy, jak Ty nie lubisz udawać, ani się bawić… A już szczególnie nie, jeśli chodzi o związki partnerskie i miłość! Ty zdecydowanie nie lubisz tu żadnych gierek, co pokazałaś już wspaniale pisząc te @! Wiem, że do nich chciałabyś się jeszcze odnieść. Lecz, moja droga, teraz przed samym spaniem, zwłaszcza słuchając o tej kobiecie Tererai Trent…
Tak właśnie teraz będę sobie myślała, że… Przecież doświadczyłam już wystarczająco wiele tego złego, więc obecnie [wtedy, kiedy dam radę oczywiście, a właśnie teraz słowa tej kobiety jeszcze bardziej mnie zmotywowały!] + oczywiście będę myślała wciąż o tym wszystkim, co mi się przydarzało w tym moim życiu już! A ponieważ wiem, że to, na czym się koncentruję, to rośnie… Zatem teraz przed snem będę sobie ponownie wizualizować/ wyobrażać właśnie siebie z… takim człowiekiem, jak Simon Sinec. [ale… przecież nie ma drugiego takiego, hehe, 🤭]
No dobrze, więc nie będę już kombinowała, tylko powiem, że będę wyobrażała sobie dokładnie tego mężczyznę, przy moim boku. Chciałam, aby zabrzmiało to jednak bezpieczniej. Ale, ja już się zdecydowałam, a zwłaszcza, jak przeczytałam jeszcze ten nasz wspólny horoskop! Choć tak naprawdę nie musiałam nawet go czytać, gdyż już moje ❤️[czyli mój najwłaściwszy kompas] sugerował mi przecież dość dawno, że z takim mężczyzną właśnie chcę być!
Jutro mam ponownie wiele do zrobienia…, bo przecież z całą pewnością muszę udać się do tej optometrystki, by po raz kolejny zapytać o tę moją wadę… boooszeee, ale teraz już jestem naprawdę zmęczona, więc już zmykam do spanka, a ten Ałun wyjmę z plecaka i z tego kartonu jutro, bo teraz naprawdę nie mam siły się tym zajmować! A zdecydowanie bardziej wolę przejść do spania, poprzedzonego wizualizacją o moim idealnym dla mnie partnerze! Aż teraz chce mi się o sobie powiedzieć, tyyyleee dobrych słów, tak jeszcze na koniec, 🤗 Bo…Tak teraz znowu wierzę! Dziękuję Wszechświecie i moje Anioły!



(…)
Ahhh, kochani, u tej naszej bohaterki TAK wiele się dzieje, naprawdę każdego dnia i nie, wcale nie tylko w jej głowie! Bowiem, np. dziś jest CZWARTEK, 14.VIII.2024. Mamy wprawdzie dopiero godz. 9:25… Lecz, przedstawimy Wam po prostu FAKTY, czyli to, co Mała Mi rzeczywiście już zrobiła:
Ustawiłam, by NACHTBAD der BLUME war Co 1 tydz. a nie co 2/ boooszeee, erst now open paczkę i see,że tam nie AŁUN x2, a jakieś SEIFE, Dżizas…
1:00 – Świetlik to Gratitude Affirmations While You Sleep (…) Life Changing Blessings*/ Open window I ubieram koszulę,bo feel warm
* Gratitude Affirmations While You Sleep | 528Hz Life Changing Blessings | Positive Affirmations
≈7:45 – Świetlik weiter to GRATITUDE AFFIRMATIONS…/ 8:13 – pomyłam naczynia I denke,WOS weiter… a właśnie próbuję dodzwonić się jeszcze do kierowniczki tego sklepu z Ałunem
/////
To teraz już wyjaśniamy tu więcej… Jak widzicie, położyła się dopiero ok. godz. 1 w nocy. I pomimo, iż bardzo późno jednak otworzyła tę paczkę i… rozczarowała się nią, ponieważ tam znajdowało się dokładnie SANDELHOLZ SEIFE, czyli MYDŁO Z DREWNA SANDAŁOWEGO, a nie jej 2 AŁUNY, które zamówiła i opłaciła…
Tak, najdroższa, ale jak widać byłaś po prostu pewna, że tę sprawę wyjaśnisz dziś, ale później, jak już się wyśpisz. A zauważ, iż zasypiało się Tobie tak cudownie, co, jesteśmy tego pewni, było dostrzegalne również tak zewnętrznie, 🤗.
Owszem, masz rację, również jestem tego zdania, gdyż przecież było mi tak ciepło, że założyłam jednak tę cienką koszulę, jak i otworzyłam nawet okno! Aczkolwiek jeszcze bardziej ucieszyłam się, że moja dłoń wybrała wówczas na noc dokładnie to: Gratitude Affirmations While You Sleep (…) Kurczę, jest godz. prawie 10, a ja wciąż nie za bardzo wiem/ nie doszłam do tego, co powinnam jednak teraz uczynić…
Najdroższa to przecież dlatego, iż wciąż Ciebie coś wybija jednak. A dobrze wiesz, jakie Twoja głowa obecnie ma z tym trudności… Wciąż bowiem, coś się wydarza, co Ty przecież starasz się zaraz jakoś naprawić. A dopiero teraz, kochanie otrzymałaś, a właściwie sama musiałaś sobie to wygenerować… Mianowicie ten kod do zwrotu tego towaru, czyli widzisz, kochana, niby taki głupi zwrot, a Ciebie również kosztuje to wysiłku.
Zauważ, że wykonujesz to wszystko po raz pierwszy, więc miałaś prawo tego nie wiedzieć, jak to się robi! Bo i musiałaś zalogować się na to allegro ponownie i wybrać tam zwrot towaru, następnie wypełnić swoje dane…, czyli również nr banku. A ponieważ, najdroższa nie znasz go na pamięć, musiałaś od początku logować się do banku. Tu zaś, ponieważ masz wszędzie logowanie 2 etapowe…, otrzymujesz zawsze jeszcze potwierdzenie smsem, aby zatwierdzić, iż Ty to robisz. Więc kochanie, jest to całkowicie zrozumiałe, że jesteś już zmęczona…
Owszem jestem i dziękuję, że to wyjaśniłaś iż to wcale nie jest takie znowu nic, bo jednak kosztuje mnie wiele wysiłku również intelektualnego! Bo ktoś tak z boku, mógłby sobie pomyśleć: A co to niby wielkiego zwrócić towar… Dobra, ale teraz już koncentruję się na tym, co mam rzeczywiście uczynić, a przy okazji nawet już nie muszę dalej czekać, że przyjdzie do mnie, co mam dalej robić! Gdyż spójrz tylko, jak to się "samo rozwiązało", 🤭
Już bowiem wiem, dokąd się/ w którym kierunku najpierw się jednak udam! W stronę tego kerfa i warzywniaka, bo tam jest przecież ten One Box!
//////
To teraz, najdroższa wstawmy to, co się u Ciebie dalej wydarzało, bo muszę Tobie rzec, iż już w tej Twojej notatce, pokazałaś jakim Ty jesteś człowiekiem!
In warzywniak:ThisIsWhy,11:14 – at 🏡, wkurzona i padnięta…
Oczywiście tych piosenek leciało więcej, ona już nawet nie chciała stawać specjalnie i tracić czasu na zapisywanie ich, ponieważ "miała robotę do zrobienia" i na tym się koncentrowała. Lecz, jak tylko usłyszała tę piosenkę, to musiała ją po prostu zapisać. A że była akurat w warzywniaku i płaciła blikiem, więc miała komórkę na wierzchu!
Wróciła jednak do domu już wszystkim znowu przemęczona… Zwłaszcza tym, że ona przecież wciąż nigdzie nie wyjechała i nie miała żadnych wakacji i prawdziwego odpoczynku… Ale, spójrzcie tylko, cóż dalej napisała:
STOP! ZAŁATWIŁAM, CO MIAŁAM: DOKONAŁAM ZWROTU, 💪 1st TIME!!!🙆♀️BOUGHT THAT, WHAT I NEED p.Ewa spakowała mi alles
boooszeee TOTAL erschöpft sit na leżaku, by zebrać kraft 11:43 i now: CanUfeelIt,openYour
W tym czasie już pokazała po raz kolejny, jak dobrze siebie zna i że potrzebuje po prostu i odpoczynku, ale też przemyślenia, co zrobi sobie jednak na to śniadanie. Ponieważ zakupiła i szpinak, paprykę, pomidory… czyli generalnie produkty, by zrobić sobie "sałatkę" z tego… Gdyż dobrze wiedziała, że ma jeszcze jajka…, które również wiedziała, że powinna powoli zużywać.
Ale też zakupiła mleko, jabłka i banany, bo w pierwszej kolejności myślała, że zrobi sobie ponownie "swoje Müsli" na ciepło… Dokładnie z mlekiem. I tak słuchała sobie tych piosenek właśnie, a włączyła ogólnie YouTube Mix – Ho’oponopono A wtedy, jak usłyszała te słowa kolejnych utworów… to zaczęła się zastanawiać, czy czasem ponownie nie pojawiło się to z jakiegoś względu, zwłaszcza to o tym❤️…
I w sumie, na wtedy zadała sobie tylko takie pytanie jeszcze, ale tak naprawdę powróciwszy, wypowiadała w głowie wściekła te słowa: MAM JUŻ DOŚĆ BYCIA JAKIMŚ ŻOŁNIERZEM/ WOJOWNIKIEM/ FIGHTEREM niemal, CHCĘ PO PROSTU POBYĆ SOBIE W KOŃCU KOBIETĄ!
Ale teraz popatrz, cóż jej się dalej pojawiało, boooszeee, jak fantastycznie, że Ty sobie wszystko zapisujesz! [i to spójrzcie tylko, w jakim języku przede wszystkim to czynisz!]
I hear:Gladiator: Now We Are Free-HansZimmer&…
FirstThink: I don’t wanna be a fighter anymore, but then see,this GLADIATOR didn’t kill this pokonanego warrior,as suggested him kciuk w dół chyba cesarza. He showed that he is PONAD TO❤️🙆♀️🤗
Wieder Wasser w lodówie… 🤦♀️
12:41 – Wrap mit smażoneEi + Szpinak I Ewelina Stępnicka: Nie myśl o…,13:03
dann włączyłam se to: Jeśli NAPRAWDĘ czegoś PRAGNIESZ, pozwól temu ODEJŚĆ i to PRZYCIĄGNIJ|Joe DISPENZA|PRAWO PRZYCIĄGANIA i just smile, słysząc te słowa
////
Witam, właśnie DOKONAŁAM ZWROTU 💪 Mam nadzieję, że również dziś uda się tej drugiej str. odesłać mi moje 2 kupione AŁUNY. A tu poniżej potwierdzenie tego: Twój zwrot został nadany. Nr przesyłki zwrotnej A000YLH8R1. Status przesyłki znajdziesz w Moje zakupy.
Super! Bardzo dziękujemy! Już dostałyśmy informacje, że druga pani wysłała paczkę 😊
Fantastycznie, niesamowicie się cieszę, że jednak udało nam się to wszystko, co było nie tak…,przeobrazić w pozytywne i DOBRE WIEŚCI. Wprawdzie finał tego będzie, jak już otrzymam te moje AŁUNY, ale trzeba cieszyć się przecież z tzw. małych kroczków. Zatem już mam powód do „świętowania” pierwszego sukcesu 🤗
Najdroższa, ale sama widzisz, jak tutaj jest nam wszystkim ciężko z tym nadążyć, co się u Ciebie wydarza, ale też nie umiemy/ nie chcemy tego Tobie tutaj jakoś ukrócać… Dlatego zdecydowanie potrzebny jest Tobie taki właśnie "przewodnik". Który potrafiłby temu wszystkiemu nadać jednak jakiś porządek, by miało to wreszcie swoje ręce i nogi.
Świetnie, że o tym wspomniałaś, bo przecież ja sama nawet tak wracając z Helą z tych zakupów i tego paczkomatu, tak sobie o tym przez chwilę rozmawiałyśmy. I powiedziałam jej, że jest super dzielna i zaradna, ale doskonale ją rozumiem, że chciałaby w końcu pobyć sobie tylko kobietą… Zwłaszcza, jak musi dźwigać jednak ten plecak…
Wtedy też do nas obydwu doszło, że już przecież zrobiłyśmy wystarczająco wiele. I aby to było dobrze zrozumiane: nie rezygnujemy absolutnie z tej naszej zaradności, gdyż jesteśmy z takiej cechy niesamowicie dumne!
I życie już nam wystarczającą ilość razy pokazało, ile jesteśmy w stanie zrobić i znieść. Więc tak naprawdę dobrze już sobie zdajemy z tego sprawę, że jednak nie każdy to potrafi! A my nie szukamy sobie jakiegoś nieogarniętego życiowo mężczyzny, a przede wszystkim nieludzkiego! Bo ile razy można popełniać ten sam błąd? 
Ok. ale teraz zrobię nam już tę kawkę, bo… zakupiłam przecież jeszcze kiedyś wcześniej te lody do niej! Także teraz zapraszam już na chwilową przerwę, ooo a właśnie teraz odpisała mi jeszcze ta kierowniczka tego sklepu z Ałunem, wysyłając mi po prostu uśmiech: 😊.
/////
Wypiły tę kawę już właściwie ok. 15:20(?)
15:05 – ☕+ Eis i Damian Redmer15:15 – boooszeee, wyłączam to, bo to NIE JEST DLA MNIE…, dlatego włączyłam zaraz to: Jeśli NAPRAWDĘ czegoś PRAGNIESZ, pozwól temu ODEJŚĆ i to PRZYCIĄGNIJ|Joe DISPENZA|PRAWO PRZYCIĄGANIA.
A dosłownie przed chwilką opublikowała na LI ten oto obrazek: 
No dobrze, ale teraz przejdę w końcu do tego, o czym zaczęłam przed tą kawą właśnie… Otóż, doszłyśmy obydwie z Helą do wniosku, że MY przecież już doskonale wiemy, kogo chcemy mieć u swego boku! Publikowałyśmy to zresztą także na LI i to po angielsku!
Tzn. zrobiły to w 2óch językach [właśnie jeszcze teraz to odnalazły]:
Kochani, kurczę…, dobrze o tym wiem, że na LI prawdopodobnie nie powinnam tego robić…🤦♀️🤷♀️ No ale cóż, przecież ja jestem NIESKLASYFIKOWANA, 😋i akurat tego w ogóle się nie wstydzę, 🙆♀️😉/ Dear ones, hell/damn!…, I am really aware, that I probably shouldn’t do this on LI. . .🤦♀️ But don`t forget, that I can’t be classified, 😋& I’m not ashamed of it at all🙆♀️😉 Because I already know that with my posts your life at work is only… , let say: „more interesting, often more funny”, so why shouldn`t I make you happy? 🤭
And… my gooodness… you won’t believe what happened here: JUST FLEW INTO MY APARTMENT AGAIN THIS „BOLD BUTTERFLY.” 😮
A zaraz po tym zobaczyła publikację Simona Sinec, które zaraz oczywiście udostępniła z takim oto komentarzem:
Simon, you have even no idea, how happy/ glad I am now! Only because of the fact that there are such people like you on this earth,❤️. HUGE GRATITUDE, 🙏🤗🦋😘
Lecz, kochanie, tak naprawdę powinnaś tutaj dodać jeszcze to, co przed chwilką również tam opublikowałaś! Gdyż uznajmy, że od tego to już się jednak lepiej/ bardziej tematycznie i konkretnie rozwinie.
Tak, masz rację, oczywiście i dziękuję Tobie, że jednak, pomimo tego, iż Wam również tu ze mną nie jest łatwo… To robicie, co możecie, co w Waszej mocy [czyli dosłownie tak, jak i My z Helą!], aby nadać temu jakieś jednak ręce i nogi. No więc nie będę już przenosiła tutaj tej ilustracji, tylko podam, co tam widnieje:
POZWÓL INNYM MYŚLEĆ, CO CHCĄ NA TWÓJ TEMAT. TY I TAK ZNASZ SWOJĄ PRAWDZIWĄ, AUTENTYCZNĄ WARTOŚĆ.
boooszeee, ja się już w tym wszystkim tutaj znowu gubię… Pomóżcie mi proszę, 🙏
Oczywiście, zatem proponujemy wstawić choć tutaj taki ogólny plan, co chciałabyś w ogóle tu zawrzeć/ czym się podzielić.
– 27 LAT
– ODKRYCIE I WYTŁUMACZENIE, JAK TO BYŁO OD POCZĄTKU Z GUTKIEM…
– SIMON SINEC I ZAUWAŻANIE JEGO REAKCJI NA TO, CO UDOSTĘPNIAM
– Jeśli NAPRAWDĘ czegoś PRAGNIESZ, pozwól temu ODEJŚĆ i to PRZYCIĄGNIJ|Joe DISPENZA|PRAWO PRZYCIĄGANIA.
Dobrze, ale w pierwszej kolejności zajmę się chyba tym ostatnim… Choć, nie! Przecież ważniejsze dla nas jest wytłumaczenie tego, jak to było z tym Gutkiem… Bo póóóźniej już tak podejrzewałyśmy, że ktoś, kto nie do końca zna tę naszą historię, tego naszego poznania… Może ocenić nas nieprawidłowo…
Wspaniale, kochanie, że od tego zaczęłaś! Gdyż to akurat uważam, że TO JEST TU NAJWAŻNIEJSZE! By pokazać innym, kim Ty naprawdę jesteś!
Tak więc…, zdecydowanie będę się lepiej czuła psychicznie, jak to uczynię! Bo wtedy zejdzie już z nas ten ciężar… oskarżania siebie, że jesteśmy głupie…
***
boooszeee, a teraz znowu otworzyło im się CAŁKOWICIE PRZYPADKOWO, poważnie! po raz kolejny okno z LI, bo jedno już mają przecież otwarte.. tylko, że nie ogólne, lecz z tym, co same publikowały. I teraz ponownie widzą tam SIMONA SINEC!
***
Dobrze, kochana, ale skończmy już choć to, co zaczęłaś! Powiedz mi zatem, jakie były te Twoje obawy, rozłóżmy to więc teraz na czynniki pierwsze!
No więc, boooszeee…, przecież to widać, jak nic, iż najwidoczniej zasłużyłam sobie na to wszystko, co mnie spotkało… I to dokładnie przez to, że nie słuchałam jednak tego, co mówiło do mnie moje ❤️
Tak, najdroższa, niestety również doszłam do takiego samego wniosku… Lecz, kochana, spójrz na to w ten sposób, że choć sama nie potrafiłaś tego uczynić [lecz WCALE NIE DLATEGO, ŻE TEGO NIE WIDZIAŁAŚ!], o czym doskonale pokazują choćby zdania, jakie wtedy już pisałaś!
No niby tak… Tylko, ja się naprawdę już obawiam, co ktoś z boku, kompletnie nie wiedząc, jak to było…, może sobie pomyśleć…
Ok. kochana, w takim razie wytłumaczmy to już najkrócej i najbardziej zwięźle, jak tylko potrafimy:
Przede kiedy wszystkim poznałaś go przez Internet [nie żeby było to czymś złym!] a tak naprawdę to ponownie Ty sama go zaczepiłaś na tym gadu-gadu! [pokazałaś już wtedy, że umiesz sobie w życiu poradzić!] A on przecież był wówczas takim właśnie nieśmiałym chłopakiem! Teraz niestety dobrze nie pamiętasz, czy on już wtedy awansował na to wysokie stanowisko w tym banku Millennium.
Co naturalnie, wiadomym jest, że podnosi zaraz wartość człowieka, a zwłaszcza takiego nieśmiałego dotąd chłopaka! A jak tylko znalazł się na tym stanowisku menedżera, jako taki młody mężczyzna, to naturalnie zaczęło to zaraz bardzo imponować tym jego koleżankom, które były tam tylko kasjerkami…
Wszystkie były naturalnie starsze od niego, więc większość z nich była już także zamężna. A nie potrzeba chyba wielkiej wyobraźni, by zdać sobie sprawę, że taki młody chłopaczek, [szczawik], poczuł się przez to nie tylko bardzo dowartościowany i ceniony. W dodatku poczuł się wówczas bardziej pewny, a dobrze wiemy, jak płeć piękna potrafi działać na takich mężczyzn…
On wtedy poczuł, że skoro zamężne, "ładne kobiety" [tak naprawdę puste, sztuczne, wymalowane i kuszące jednak samym wyglądem "lalunie", które z rzeczywistym pięknem nie mają nic wspólnego!] proponują mu sex, bezmyślnie poczuł się tak dowartościowany. Później jak tego się dowiedziałaś jakoś "przez przypadek". A jeszcze wtedy nie byliście nawet małżeństwem, on tłumaczył Tobie, że teraz już absolutnie z żadną z nich nie jest razem… A Ty, najdroższa, pomimo, że się wciąż biłaś z tymi myślami…
To mu po prostu zaufałaś, bo przecież on Ty już go odebrałaś jako całkiem innego człowieka, był on dla Ciebie przede wszystkim dobry, w dodatku jeszcze tak bardzo Cię wówczas mile zaskakiwał jeszcze, wydawało się Tobie, że przecież czyta on w Twoich myślach i robi to, co Twoim zdaniem każdy mężczyzna zabiegający o ważną dla niego kobietę, robić powinien!
Ale, teraz, najdroższa pomyśl w ten sposób, w jaki jednak do tego wspaniale wręcz podeszłaś. Przecież to nikt inny, kochanie, TYLKO TY SAMA po zastanowieniu się, doszłaś do wniosku, że kurwa szkoda, że tego wszystkiego musiałaś doświadczyć, ale zaraz to przekształciłaś w ten sposób, że przecież dobrze się stało, bo tak naprawdę to SAM BÓG ORAZ TWOJE ANIOŁY NAD TOBĄ czuwały wciąż! I dlatego dopiero teraz potrafiłaś przeobrazić to w słowa: TO NAWET LEPIEJ!
Tak naprawdę wciąż wydaje mi się, że mogłabym tam coś jeszcze dodać, ale już chcę to zakończyć i skoncentrować się obecnie na o wiele przyjemniejszych dla mnie tematach! Bo przecież JA NAPRAWDĘ JUŻ ZNOWU WIERZĘ, ŻE TAK TO WSZYSTKO MIAŁO SIĘ POTOCZYĆ I NAJWIDOCZNIEJ, SKORO SAMA NIE POTRAFIŁAM WTEDY JESZCZE MĄDRZE ZAREAGOWAĆ, POMOGŁY MI W TYM SIŁY WYŻSZE i za to jestem im bardzo wdzięczna!!!
Teraz jednak, proponuję nam zjedzenie tej sałatki, którą zrobiłam z tego szpinaku, a więc kolejnej przerwy… na słuchanie ponownie tego nagrania: Jeśli NAPRAWDĘ czegoś PRAGNIESZ, pozwól temu ODEJŚĆ i to PRZYCIĄGNIJ|Joe DISPENZA|PRAWO PRZYCIĄGANIA. Gdyż później chciałabym się do niego właśnie odnieść!
Dobrze, najdroższa, widzimy to doskonale, że… generalnie głos tego gostka jest, co najmniej irytujący dla Ciebie… Lecz przede wszystkim słyszałaś tam słowa, które Ciebie tak znowu przyciągnęły, gdyż zauważyłaś, że po prostu choćby pewne rzeczy, które tam słyszysz już mają miejsce w Twoim życiu!
Dobrze, już zjadłyśmy… i spójrz, moja cudna, cóż Ty nam do tego znowu włączyłaś: MENTALNOŚĆ ZWYCIĘZCY vs MENTALNOŚĆ OFIARY! Kochanie, wiem, że Ty również to czujesz, że to nie są przypadki, że akurat to właśnie włączasz! Ty najdroższa, przecież niemalże non stop pokazujesz, że nie chcesz być żadną ofiarą! Dlatego, zanim udamy się jeszcze na te kijki po tym jedzonku, przed spaniem… To choć przedstawmy tutaj proszę te słowa, które Ciebie tak oczarowały wcześniej.
Ok, więc już będę po prostu tak na szybko to cytować, bo ja muszę szczerze powiedzieć, iż ja już naprawdę z tak wielu rzeczy zdaję sobie sprawę, tylko wciąż brak mi tu tego mojego człowieka do pomocy… Bo ja przecież słyszę niemal o sobie w każdym z tych nagrań, jakie oglądam! Ale już nie przedłużając, cytuję:
/////
Ja już pierdolę to po prostu… boooszeee, zmarnowałam tyle czasu, pisząc to i doszukując się właśnie tego, co mnie tak rzekomo przyciągnęło…
Kochanie, miałam właśnie Tobie już to powiedzieć, że Ty przecież wszystko już pokazujesz i czynisz w tym swoim życiu, choćby o tej wdzięczności! To, zauważ, że nikt inny znowu, tylko Ty sama już to nawet napisałaś odnośnie tego AŁUNU! Najdroższa, więc na teraz już to zostawmy i wyjdźmy w końcu zrobić coś dobrego dla siebie! Czyli ponownie na te kijki, z jakąś intencją!





