„POSIADANIE KOGOŚ”= BYCIE Z KIMŚ.
NEAL DONALD – WALSCH „ROZMOWY Z BOGIEM”
19:45
Jeśli czytacie mój blog, wiecie, że jestem dzielna. Pierwotnie uczyniłam z niego własną „AUTOTERAPIĘ”. Powiem krótko, bo nie znoszę narzekać i koncentrować się na wszelkich niedomaganiach, gdyż, jak wiemy, to wtedy rośnie… TWORZENIE tego bloga zajmuje mi jednak wiele czasu i kosztuje mnie także sporo wysiłku, gdyż zawsze staram się wyszukiwać i zamieszczać rzeczy cenne również dla innych. Dlatego, jeśli ktoś z Was uznałby, że jest to przydatne i zechciałby wpłacić na moją zrzutkę jakiś "grosz", będę BARDZO WDZIĘCZNA.
A tutaj podaję link do tego: https://zrzutka.pl/wx9kgt
❤️: 30.VIII.2024
Kochani, mamy PIĄTEK, 30.VIII.2024. A Mała Mi w końcu ZACZĘŁA DZISIAJ PŁAKAĆ! boooszeee, ile ta kobieta na sobie dźwiga, nawet sobie tego nie wyobrażacie. Lecz dziś do tego płaczu, tak naprawdę, sprowokowało ją to nagranie: Bóg ma dla Ciebie plan. Gdy wszystko wydaje się stracone – obejrzyj ten film.
Ona, kochani, teraz właśnie myśli, co ma zrobić… A do tego włączyła sobie po prostu to: Muzyka Aniołów + Oceany • Muzyka Uzdrawiająca Wszelkie Bóle Ciała, Duszy I Ducha. W poniedziałek jej mama ma być tu u okulisty, więc ona wciąż próbuje do tego dojść…, czy ma powiedzieć swojej rodzicielce, aby ta przyjechała wcześniej…
To, najdroższa pomyślmy nad tym razem, bo doskonale o tym wiem, że potrzebujesz w tym temacie wsparcia… [kochani, teraz nie wiemy nawet, w jaki sposób można zmienić kolor tego tekstu…, bo włączamy, jak zawsze, a niestety ten CAŁY TEKST ZACZYNA BYĆ WTEDY NIEWIDOCZNY…] Oooo rany, kochanie, JEDNAK SIĘ TOBIE TO UDAŁO! 🤗😘❤️ To jest, moim zdaniem, już dobry jednak wstęp do tego dnia! Potraktujmy go zatem jako sygnał/ znak od Boga/ Wszechświata i Twoich Aniołów! Najdroższa, przecież już poprzez to zostało nam pokazanych kilka „prawd”, ✨

///////
boooszeee, ja zaraz umrę! Jestem już tak maksymalnie nawet nie będę mówiła wkur…, tylko powiem wprost, aby było wiadomo, jak się czuję! JESTEM TAK NIESAMOWICIE WKURWIONA, ŻE JUŻ PO PROSTU NIE WYTRZYMUJĘ I NIE DAJĘ DŁUŻEJ RADY!!!! No kurwa, nie wiem, jak to się dzieje… Ale najpierw nie chce mi się tutaj na ten kolor zmienić w ogóle, ale próbuję tyle razy i w końcu za którymś mi to wychodzi…
Ja jestem zdania, najdroższa, że wciąż Ty sama to pokazujesz, że praktycznie wszystko osiągasz tu WŁASNĄ PRACĄ I NIESAMOWITĄ WPROST WYTRWAŁOŚCIĄ!

Ale, wiesz, co ja mam już TEGO, KURWA DOŚĆ!!! Ja już tak nie chcę, a zwłaszcza dzisiaj, ja już naprawdę pytałam Boga/ Wszechświata, DLACZEGO MI SIĘ TO WSZYSTKO PRZYDARZYŁO? Dlaczego, muszę właśnie doświadczać tak cholernie trudnych rzeczy? I czym sobie na to, kur…, zasłużyłam?
Dobrze, najdroższa, to zacznij w takim razie o tym opowiadać, o tym wszystkim, co CZUJESZ I JAK SIĘ CZUJESZ, bo to będzie bardzo istotne!
Naprawdę, chcesz wiedzieć, jak? Przecież widziałaś, kurwa mać, jak ostatnia kretynka udałam się do tych sklepów dziś [z wielkim plecakiem i tymi kijkami], wszystko zrobiłam dokładnie nie w takiej kolejności jak powinnam… Bo miałam przecież najpierw udać się do piekarni po ten chleb… A ja, jak ostatnia kretynka, najpierw zrobiłam zakupy w tym kerfie i później zaszłam jeszcze do tego warzywniaka, by, cholera jasna dopiero na sam koniec zajść do tej piekarni i to po tych schodach musiałam wchodzić! A po drodze jeszcze TYYYLEEE TYCH CZARNYCH/ KOLOROWYCH🦋.
Jakby chciały mi powiedzieć i mnie uprzedzić, że jednak robię źle i cholernie głupio!!! Bo przecież dopiero wracając zadzwoniłam jeszcze do mojej rodzicielki [i zadzwoniłam znowu bezmyślnie, bo przecież na słuchawkach ja jej prawie kompletnie nie słyszę, 🤦♀️] i… dzwonię, i… chwalę się, że wracam właśnie ze sklepu, bo narobiłam zakupy na jej przyjazd, a ona wtedy do mnie… ŻE TO PRZECIEŻ ZA TYDZIEŃ…
Boże i ja w tym momencie, myślałam, że już padnę, byłam tak cholernie na siebie zła…, na siebie, na tę sytuację [bo przecież mama mi to pisała, że ona ma tę wizytę w Gdańsku 9.IX., tylko ja o tym, cholera jasna! zapomniałam] ….na Boga/ Wszechświat? No już nawet nie wiem na kogo…
boooszeee, a teraz jeszcze włączyła dokładnie to: Jestem narzędziem w rękach Pana Boga – świadectwo Aleksandry Cymerman i po prostu słucha sobie jeszcze tej historii. Przerwała dokładnie w tym momencie: 16:27 / 1:24:43, bo stwierdziła, że ona przecież nie jest już żadną katoliczką… I tak naprawdę ona wierzy w Boga/ Wszechświat/ Anioły, ale nie potrzebuje do tego instytucji kościoła!
Kochanie, ale widziałam, jak słuchając tej dziewczyny zaczęłaś znowu płakać. Opowiedz, proszę, dlaczego? [celowo zadaję takie pytanie, ponieważ ja już o tym doskonale wiem, ale chciałabym, żebyś i Ty to z siebie w końcu wyrzuciła!]
No, kurwa mać… już naprawdę nie mogę…, bo w sumie, doszło do mnie, że te nasze historie chyba jednak są trochę podobne…
Kochanie, widzę, że Tobie jest teraz jednak ciężko/ trudno o tym mówić… Więc tylko Tobie powiem, że jak ta redaktorka czytała wypis ze szpitala tej Aleksandry, to mi przyszło na myśl jeszcze kilka innych rzeczy, a mianowicie choćby to, że:
- Ty owszem nie nosiłaś dziecka pod sercem, ale również musiałaś być dzielna i cały czas taka jesteś!
- również NIEMAŁO było Tobie w tym życiu
"podarowane..." - w ogóle się nie skarżyłaś na nic i może dlatego właśnie, to sprawiło to, że sobie tak dzielnie z tym wszystkim poradziłaś, co na Ciebie spadło i czego doświadczyłaś!
- masz na sobie, tak naprawdę wiele niepouwalnianych tych traum, bo najdroższa, tak, całkiem serio..,. to Ciebie niemal wszyscy opuścili! Nie masz, kochanie, żadnych przyjaciół, więc nie masz nawet komu, tego wszystkiego tak po ludzku wypłakać
- Twój młodszy brat, karateka z czarnym pasem, również 3 lata po Tobie doznał urazu kręgosłupa, a jego nogami jest obecnie wózek inwalidzki. Ty jednak odnosisz wrażenie, że on bardziej żyje, niż Ty teraz… On, a jeszcze ostatnio zdołowałaś się, nawet widząc jak jakiś niepełnosprawny [gorzej niż Ty] opowiadał na LI, jak to on zrobił coś, o czym zawsze marzył… a chodziło tu o lot na paralotni… teraz nie możesz już nawet go odszukać…
Najdroższa, postanowiłaś jeszcze jednak ten film obejrzeć, bo stwierdziłaś, iż może to, że on się właśnie Tobie pojawił [jak już kilka innych wcześniej] jest jakąś wiadomością dla Ciebie. Bo Ty, kochanie, niestety wciąż nie potrafisz tego powiedzieć i odczytać dobrze tych wszystkich znaków, a już szczególnie, widziałam doskonale, jak wracałaś z tych sklepów!
boooszeee, a tak naprawdę przecież ja wciąż myślę o sobie [zwłaszcza teraz…] nie najlepiej… I tak WIELE CHCIAŁABYM TU JESZCZE POWIEDZIEĆ… Ale…, wciąż nie umiem tego zrobić… A teraz w dodatku nawet dochodzi do mnie, że nie tylko jestem jakaś nienormalna i głupia wręcz, że wypisywałam takie rzeczy o Simonie Sinec…
To w takim razie, przejdźmy do niego… I powiedz mi, proszę, jeszcze raz: CZY TY TO SOBIE WYMYŚLAŁAŚ, CZY SAMO TO DO CIEBIE PRZYCHODZIŁO??? Wymienię to po prostu od myślników, co mi jeszcze tak na szybko przychodzi na myśl [przed chwilką to samo miało miejsce!]
- Wyszłaś do ubikacji z komórką i tam zajrzałaś znowu na tę platformę LI i… ponownie Simon Sinec tam
- a tyle razy wcześniej również to robiłaś + czasem nawet
rozmawiającz Bogiem/ Wszechświatem mówiłaś, że ABSOLUTNIE NIE CHCESZ ANI NICZEGO WYMUSZAĆ, ANI TYM BARDZIEJ SOBĄ KOGOŚ OBCIĄŻAĆ [a już ten fakt, iż Ty wiedziałaś, że jednak, tak się Tobiezdarzyło, że"masz to szczęście"noszenia naprawdę OGROMNEGO CIĘŻARU…, świadczy o Twojej dojrzałości i świadomości!] i za każdym razem, gdy tam wchodziłaś/ zaglądałaś ZAWSZE natrafiałaś na tego mężczyznę…
Boże, ja naprawdę czuję, że tutaj zaraz zwariuję… Przecież, co ja mam teraz powiedzieć, że co ja ten głos słyszałam…? Tego wszystkiego jest po prostu zbyt wiele jak na moją głowę… 🤦♀️ Teraz wiesz, co mi jeszcze przyszło na myśl? Wypiszę już to po prostu w tych punktach:
- pełnia księżyca, czy jakoś tak, a na pewno ta jego połowa… i ja taka wpatrzona w niego rozmawiałam już wtedy z Simonem… i byłam pewna, że on wówczas także widzi na swoim niebie tę jego połowę…
- SIMON I JA => SMS + dokładnie wtedy, tego dnia, już nawet, cholera, nie pamiętam teraz, kiedy to było, tak naprawdę…🤦♀️ Ale musiałam jakoś szukać takiego bezpieczeństwa i właśnie wtedy do mnie to doszło, jak jeszcze obliczyłam sobie odważnie, jaka liczba wychodzi z tych naszych cyfr numerologicznych…
- w dodatku… kiedyś nawet wychodziło mi coś z tymi numerami… boooszeee, teraz już znowu nie pamiętam dokładnie, jak to było, ale kojarzy mi się coś z 17, kurczę, cholera jasna, już teraz znowu nie pamiętam, lecz wydawało mi się, że również było coś tego dnia akurat…
- Ale, już wiem, co na pewno również było, że któregoś dnia [znowu z nim jakoś on musiał być związany], spojrzałam w mój kalendarz, a tam przecież stało IMIĘ SZYMON
- również
przyszedłon do mnie we śnie kiedyś …
A poza tym to jeszcze przecież JA I MARCIN w śpiączce farmakologicznej [a on opowiadał niemal to samo, co i ta Aleksandra w tym filmiku…]
Najdroższa, tak, masz rację, ja również skojarzyłam tę opowieść właśnie z tym, co on Wam wtedy mówił. Wiadomo, że używał innych słów, ale przecież nie o to tu chodzi! W dodatku Twój brat również wtedy myślał o tym, że on ma dla kogo żyć i wówczas miał przecież w głowie swojego nienarodzonego synka!
Kochani, Mała Mi sprawdza właśnie kalendarz, patrząc dokładnie na daty, które sobie wygooglowała, pytaniem: kiedy Szymon ma imieniny i czyta, co ma napisane każdego tego dnia i odlazła właśnie nazwisko dr Cieplińska, więc to chyba do niej będzie musiała podejść z tym pismem do sanatorium, które jej odrzucono! [gdyż tak sobie myśli, że z całą pewnością ją zapisała dlatego właśnie, że to ta lekarka wypisywała jej to skierowanie.] Jednak słuchajcie, ta zapewniła ją, że ona wysłała i wszystko wypełniła dobrze, a tam jednak stoi, jak byk, że NIE!
Teraz w ogóle zdała sobie sprawę, że przecież ten kalendarz jest na ten rok! Więc w nim nie ma wszystkiego zapisanego…🤷♀️Bo przecież nawet nie ma jeszcze września! Boże kochany, ta kobieta ma naprawdę już tak niesamowicie wiele na tej swojej głowie! Ale musimy powiedzieć tu o najważniejszej chyba rzeczy…
NIE, WCALE NIE CHYBA, bo to przecież ciąży na mnie, jak nie wiem, co! A mianowicie, ja się bowiem tak szalenie wystraszyłam tego wszystkiego, wymienię to już od myślników:
- słowa terapeutki karmicznej, że w rodzie mojej rodzicielki jest
cośna rzeczy - później usłyszałam od tego Osteopaty, do którego jeszcze kiedyś chodziłam…, jak ten usłyszał, że ja i mój brat BYLIŚMY W TYM SAMYM WIEKU, mieliśmy DOKŁADNIE 27 LAT, gdy te nasze
wypadkisię wydarzyły, to on wtedy do mnie KTO WYKLĄŁ WASZĄ MAMĘ? - boooszeee ja się tego tak strasznie wtedy przeraziłam i właśnie wówczas zaczęło do mnie dochodzić ponownie tak wiele tych rzeczy/ faktów:
- to był DZIEŃ MATKI, 2012r.
- wszystko wyszło zdrowiem naszej rodzicielki!
- w dodatku, ja jestem wręcz cały czas przerażona tą karmą, że ja ją dalej noszę i nie potrafię tego przerwać… Bo sama naprawdę nie umiem i nie daję rady, a doskonale o tym wiem, że potrzebuję w tym pomocy…
Tak, najdroższa, ale wiesz, bardzo długo nad tym wszystkim myśleliśmy. I Boże drogi, przecież wiesz o tym, że nas wszystkich już to po prostu przerasta, nasze ludzkie głowy, to, co się u Ciebie wydarzało i wciąż dzieje… Wprawdzie nie wyświetlają się już Tobie żadne numery, ale myślisz, że my tego nie widzieliśmy, jak niemal "atakowały" Ciebie te Twoje motyle! I jak Ty już niemal z płaczem szłaś i mówiłaś [kompletnie nie wiedząc, czy masz rację, czy nie…, ale mimo to wciąż powtarzałaś]:
Rozumiem, że chcecie mnie o czymś poinformować… Boże, przecież wiesz o tym, że ja obecnie już nawet nie rozumiem wszystkiego najlepiej… Więc CO MI PRÓBUJECIE POWIEDZIEĆ POPRZEZ TE MOTYLE? Bo to, że przydałaby mi się jakieś warsztaty, pobycie wśród ludzi… to z pewnością tak… Ale teraz przecież już boję się tak bardzo o te pieniądze, jak cholera, ta moja matka… Która mi przecież zaczęła płakać do telefonu, po tym, co ja odpisałam Damianowi… Więc jak ja mam się teraz czuć, cholera jasna? Jak już boję się po prostu nawet własnej rodzicielki…
Dobrze, kochanie, to skoro już zaczęłaś ten temat… To zastanów się proszę, do jakich jeszcze doszłaś wniosków? Czy rzeczywiście takie warsztaty byłyby w stanie Tobie pomóc? Przypomnij sobie, jak już nawet przez myśl Tobie przeszło, żeby może zabrać się na ten wyjazd organizowany przez tą Twoją znajomą Ewę:
Jesienne Zatrzymanie – kobiecy wyjazd – WRZESIEŃ Termin: 27-29.09 .2024 Zaczynamy w piątek wieczorem, kończymy w niedzielę po obiedzie.
Jednak, kochanie, jak zobaczyłaś cenę, to pomyślałaś sobie, że owszem, Ty bardzo potrzebujesz wyjazdu. Wychodziłaś przecież nawet z kijkami i także prosiłaś o jakieś wskazówki… A wówczas, przypomniałaś sobie, jak kiedyś było tak, że skusiłaś się również na jakiś wyjazd z Jogą i to, żeby było "zabawniej" nawet chyba gdzieś jednak nie tak daleko Elbląga… Straciłaś tak naprawdę pieniądze, bo w ogóle tam nie odpoczęłaś i tak owszem miałaś gotowe jedzenie, ale przecież Tobie potrzebna jest rozmowa przede wszystkim z drugim człowiekiem!
A jeszcze ostatnio, tak bardzo ujął Ciebie właśnie ten Simon Sinec… Pomyślałaś, że masz z nim jednak wiele wspólnego, bo Ty także wcale nie lubisz być jakoś w tłumie ludzi. Urzekł on wręcz Ciebie tym nagraniem, gdy opowiada, że on NIE LUBI NIESPODZIANEK, Ty przecież również! W dodatku teraz, już wiele razy o tym mówiłaś, że po tych wszystkich traumach stałaś się jeszcze bardziej WWO!
18:15
