58:31
Jeśli czytacie mój blog, wiecie, że jestem dzielna. Pierwotnie uczyniłam z niego własną „AUTOTERAPIĘ”. Powiem krótko, bo nie znoszę narzekać i koncentrować się na wszelkich niedomaganiach, gdyż, jak wiemy, to wtedy rośnie… TWORZENIE tego bloga zajmuje mi jednak wiele czasu i kosztuje mnie także sporo wysiłku, gdyż zawsze staram się wyszukiwać i zamieszczać rzeczy cenne również dla innych. Dlatego, jeśli ktoś z Was uznałby, że jest to przydatne i zechciałby wpłacić na moją zrzutkę jakiś "grosz", będę BARDZO WDZIĘCZNA.
A tutaj podaję link do tego: https://zrzutka.pl/wx9kgt
❤️: 04./05./06.IX.2024

Kochanie moje, niech Cię przytulę i płacz sobie ile chcesz, będę przy Tobie zawsze, pamiętaj o tym.
Nie ważny jest w tym momencie tytuł tego wpisu, bo ja się o Ciebie naprawdę już martwię… Dlatego zaczynamy najdroższa, nawet póki co, bez tej muzyki tutaj. Widzę, kochanie, że nie masz już na nic siły i Tobie rzeczywiście brakuje tutaj człowieka… Ale popatrz na to, że Ty, najdroższa dzisiaj, a jest ŚRODA, 04.IX.2024 udałaś się NIE NA PLAŻĘ, tylko pojechałaś sprawdzić, co z tym Twoim zwrotem odnośnie tego sanatorium, które zostało przecież odrzucone…
boooszeee, no sama widziałaś, czułam się jak ostatnia kretynka, że tam pojechałam jednak a nie na plażę…, bo tak ze sobą, przed wyjściem jeszcze "walczyłam". Przecież, cholera raz ubrałam się w tę sportową, kremową sukienkę…, potem nawet przebrałam krótkie spodenki i nałożyłam tę koszulkę, ponieważ, kurczę, ile ja miałam w tej głowie… Raz, sprawdzałam, że już jest ciepło, a jeszcze po tej 9 miało być nawet ponad 200C…
Dobrze, kochanie, ale już to naprawdę ukróćmy, bo doskonale to widzę, jaka czujesz się już pogubiona we wszystkim… Ale, co ważniejsze, najdroższa, odczuwasz teraz taki strach i to jest całkowicie uzasadnione! Bo przede wszystkim boisz się o swoje bezpieczeństwo i z tego też powodu… 
Boże!
Właśnie wleciał do mnie do mieszkania ten kolorowy motyl! Którego zdjęcie nawet pokazywałam kiedyś na LI… [to nie ta fotka, ale motyl TEN SAM!] Boże/ Wszechświecie, co Wy mi znowu pokazujecie? Przecież wiecie, że ja tego wszystkiego tak dobrze nie rozumiem, tego jest po prostu już zbyt wiele jak na moją głowę!!! A jeszcze właśnie, jak szłam do tego punktu NFZ, a dokładniej wyszłam z tramwaju to również go widziałam… i to nawet 2x.
Ja tu naprawdę zaraz zwariuję już…
Tak, moja droga, bo tego wszystkiego jest po prostu ZBYT wiele, jak na Twoją 1 głowę! Kochanie, tak sobie o tym ostatnio myśleliśmy [tak naprawdę nieustannie przechodzi nam to przez głowę…], że Ty najdroższa, zostałaś już wystarczająco przez to życie doświadczona! A dzisiaj pokazałaś po raz kolejny, że chcesz żyć i wciąż próbujesz, najlepiej, jak potrafisz… Tak, doskonale o tym wiemy, że nie zostałaś na całe szczęście (!) tak niepełnosprawna, jak ten chłopak, którego odnalazłaś jednak imię i nazwisko [i w dodatku jeszcze przed chwilką również artykuł on nim się pojawił na LI…] a jest to dokładnie Wojciech Sawicki.
Raaaanyyy! Ponownie ten sam motyl tu przyfrunął do mnie!!! Boże, co ja mam począć, proszę powiedz mi… Bo ja już naprawdę nie mam najmniejszego pojęcia…
Nie chcę być żadną ofiarą, ale, cholera, już przez to wszystko, co mnie dosięgnęło, tak się czuję… I chce mi się, cholera jasna, tak potwornie wręcz płakać, bo od tego wszystkiego boli mnie już nawet głowa.
To, zróbmy proszę taki jeszcze szybki "research"… I zastanówmy się, co powinnaś teraz zrobić? Jest godz. 12:22, nie masz już ochoty siedzieć w tym domu, bo jest tak słonecznie…
/////
boooszeee, już PO RAZ 3ci WLECIAŁ WŁAŚNIE TEN MOTYL, poszłam tylko wynieść naszą kawę i resztki po arbuzie… To chyba ewidentnie znaczy, że mam nad to morze jeszcze jechać…
//////
Udała się oczywiście na tę plażę… Jednak, kochani, nie miała kompletnie żadnego planu i postanowiła, że w takim razie, odda już wszystko Wszechświatowi… Tak naprawdę Mała Mi nie znosi nie mieć żadnego planu, bo to przecież tak, jakby nie dawała żadnych wytycznych…, jakby miała podążać, nie wiedząc gdzie… Ale w tym momencie miała to po prostu gdzieś… Bo ona jest już wszystkim tak bardzo zrezygnowana, że po prostu sobie [a właściwie do tych wszystkich Wyższych Sił] mówi:
Mam już dość, kurwa mać! Ile jeszcze będę musiała znosić innych rzeczy/ sytuacji? Podobno Wy, znacie mnie najlepiej, zatem już po prostu oddaję to Wam… Bo mi przecież cały czas chce się tu wciąż płakać…
I tak wsiadła w tramwaj nr 6, który nadjechał do Jelitkowa, jej już naprawdę było to obojętne i słuchajcie, wciąż taka wątpiąca, po prostu wsiadła w ten [cholerny- MM] tramwaj i tam się udała. A wyjechała dość chyba jednak „późno”, lecz stwierdziła, że jak się kur…, tym balsamem słonecznym posmarowała i ubrała strój kąpielowy, to choć wejdzie do tego morza…
I kochani, tak właśnie uczyniła! A ponieważ zostawiła [bardzo mądrze!] swój plecak i wszystkie rzeczy przy takiej starszej kobiecie [babci, jak się później dowiedziała, która była z wnukami], tak naprawdę obok niej był również jej mąż, jednak to ją zapytała, czy może tu przy niej swoje rzeczy zostawić…
Jeszcze w tramwaju zaczęła czytać tę książkę Joseph Murphy POTĘGA PODŚWIADOMOŚCI i tak naprawdę niemal na każdej stronie, było coś, co wzbudzało jej płacz…
Ale nie tylko przecież płacz! Gdyż Mała Mi, była dokładnie w takim stanie, że te słowa i ją wkurzały i niemal wszystko, co czytała, niestety podważała. Zacytujemy tutaj choćby kilka z tych słów/ zdań:
TO, CZEGO POSZUKUJESZ, SZUKA CIEBIE/ NIESKOŃCZONA INTELIGENCJA OBJAWI MI WŁAŚCIWE MIEJSCE W ŻYCIU/ABY OTRZYMYWAĆ, TRZEBA DAWAĆ/
Teraz, kochani, nasza bohaterka wstała wywiesić ręcznik, strój kąpielowy i sukienkę, które wsadziła do prania… Bo, oczywiście popływała sobie troszkę… A tak naprawdę cały niemal czas powtarzała:
Wszechświecie, proszę, zdejmij ze mnie te wszystkie ciężary, które dźwigam. Uwolnij/ Obmyj mnie. proszę z nich, bo ja już naprawdę nie daję rady… wszystko mnie boli i kompletnie o siebie już nie dbam…🙍♀️🤦♀️🤷♀️
Zanim jednak przejdziemy do tego, co działo się u niej na tej plaży, po wyjściu z tej wody, to wspomnimy jednak jeszcze o tym, cóż jej oczy znowu wyczytały w tej książce właśnie. Otóż będziemy podawać w takiej kolejności, jak ona sama to znajdywała/ otwierały jej się strony i czytała to. A zapisała w swoim @ te słowa:
str.182 BUDUJĘ W UMYŚLE OBRAZ MĘŻCZYZNY, JAKIEGO PRAGNĘ…
Jednak tak czytała sobie te słowa i stwierdziła, że to nie są te same, na które wcześniej trafiła… I dlatego kartkowała dalej, lecz nie było potrzeby, aby odchodzić jakoś bardzo daleko, gdyż już na str. 180, którą opatrzyła ❤️❤️❤️, odnalazła dokładnie te słowa:
❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️
PRZYCIĄGAM DO SIEBIE MĘŻCZYZNĘ, KTÓRY JEST UCZCIWY, SZCZERY , LOJALNY, WIERNY, SPOKOJNY, SZCZĘŚLIWY I MAJĘTNY. WSZYSTKIE TE PODZIWIANE PRZEZE MNIE ZALETY ZAPADAJĄ TERAZ GŁĘBOKO W MOJĄ PODŚWIADOMOŚĆ. ROZMYŚLAM O TYCH CECHACH, A ONE STAJĄ SIĘ CZĘŚCIĄ MOJEJ JAŹNI I PRZEJAWIAJĄ SIĘ W PODŚWIADOMOŚCI./ WIEM, ŻE ISTNIEJE BEZWZGLĘDNE PRAWO PRZYCIĄGANIA I PRZYCIĄGAM TERAZ MĘŻCZYZNĘ ODPOWIADAJĄCEGO UTRWALONYM W MOJEJ PODŚWIADOMOŚCI OCZEKIWANIOM./ WIEM, ŻE MOGĘ SIĘ PRZYCZYNIĆ DO SPOKOJU I SZCZĘŚCIA TEGO MĘŻCZYZNY. MAMY PODOBNE IDEAŁY. ON AKCEPTUJE MNIE TAKĄ, JAKA JESTEM. A JA TEŻ NIE CHCĘ GO ZMIENIAĆ. ŁĄCZY NAS WZAJEMNA MIŁOŚĆ, OBYDWOJE CENIMY WOLNOŚĆ I DARZYMY SIEBIE SZACUNKIEM. 
❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️
Wyobraźcie sobie, że jak tylko przeczytała te słowa, to ponownie przyszedł jej na myśl SIMON SINEC! Ale, co więcej, ona tak bardzo długo o tym myślała i zastanawiała się, że ona przecież nie wie, jak to się stało, że na siebie natrafili... Dobrze o tym wie, że …
Był nawet taki czas, kiedy to Małej Mi się wydawało, że ten mężczyzna ją tu czyta…, a nawet przecież porozumiewają się ze sobą na LI właśnie!
Dalej zaś wyczytała, właściwie instrukcję, jak ma postępować… I pomimo, że wtedy znowu w nic już nie wierzyła, to tak bezmyślnie po prostu wykonywała dokładnie to:
POWTARZAJ TE SŁOWA, ABY PRZEPOIĆ NIMI PODŚWIADOMOŚĆ, A PO JAKIMŚ CZASIE ODCZUJESZ RADOŚĆ, BO W TWOIM ŻYCIU POJAWI SIĘ MĘŻCZYZNA O ZALETACH I CECHACH, O KTÓRYCH ROZMYŚLAŁAŚ. TWOJA PODŚWIADOMA INTELIGENCJA SPRAWI, ŻE SPOTKACIE SIĘ ZGODNIE Z NIEZMIENNYM PRAWEM PODŚWIADOMOŚCI. BĄDŹ GOTOWA OFIAROWAĆ TO, CO MASZ NAJLEPSZEGO – MIŁOŚĆ, POŚWIĘCENIE I CHĘĆ WSPÓŁDZIAŁANIA. OTWÓRZ SIĘ NA DAR MIŁOŚCI.

To teraz już powracamy do tego, co dalej się działo na tej plaży! Dodamy jeszcze, iż wczoraj wieczorem nasza bohaterka otrzymawszy kolejnego @ przypominającego …
[Właśnie weszła jeszcze tylko, byśmy mogli skopiować to, co ona napisała wczoraj, a tam patrzy… PONOWNIE SIMON SINEC! W nagraniu, który oczywiście zaraz udostępniła na swoim profilu, a nazwijmy go po prostu: TRAIN THE MONKEY OR BUILD THE PEDESTAL? – WHAT WOULD YOU DO FIRST?]
No dobrze, ale teraz już powracamy do tego, co ta nasza Mała Mi [aż po tym powyższym nagraniu, chce nam się ją nazwać THE MONKEY,🤭]. Ale, jedziemy dalej z tematem… Gdyż tutaj właśnie dziś na tej plaży zadziały się dla niej niesamowite rzeczy… Najpierw jednak, to co nasza bohaterka napisała jeszcze wczoraj, po tym, jak otrzymała tę wiadomość:
15:42🔴 Dołącz do rozwijającego się centrum serwisowego w ERGO! 🔴Cześć,
czy udało się Ci się zapoznać z naszą ofertą? Może pojawiły się jakieś wątpliwości lub pytania, na które mogłabym odpowiedzieć? 😊
Gdyby umknął link do oferty, załączam go jeszcze raz:
https://ets-career.com/invoice-verification-clerk-with-german/Michalina Pielas
Researcher w Ergo Technology & Services
A Mała Mi napisała następującą wiadomość o 20:05
Hej Michalina, przepraszam, że kompletnie nic nie odpowiedziałam, ale dochodzę już, z doświadczenia, do wniosku, że to nie dla mnie… A już z całą pewnością NIE KSIĘGOWANIE. Dziękuję więc bardzo jeszcze raz za przypomnienie, ale niestety muszę zrezygnować, ponieważ to jest obecnie ponad moje siły.
Dziś zaś o 09:46 otrzymała taką oto odpowiedź, którą odczytała dopiero, na plaży, gdy wyszła z tej wody,
[a, oczywiście, zapisała sobie tylko godzinę, bo chciała choć tak (dla siebie, znowu) wiedzieć, jak długo w tym morzu była: 14:59 – ins Meer, 15:39 – wyszłam]
Oczywiście rozumiem, dziękuję za informację zwrotną.
Pozdrawiam serdecznie,
Michalina
Po czym dostrzegła jeszcze to:
15:45 Mamy jeszcze otwartą rekrutację na stanowisko Business Services Operations Specialist with German, być może ta rola jest dla Ciebie bardziej interesująca? Zachęcam do zapoznania się z ofertą 🙂
Tutaj link: (…) 15:53 Oraz rolę Broker Collection Clerk with German, tutaj link: (…) Jest to nowe stanowisko w polskich serwisach, a więc to doskonała możliwość aby sprawdzić się na nowej ścieżce zawodowej. Rola jest dla osoby otwartej, komunikatywnej, która z łatwością posługuje się językiem niemieckim, gdyż wymaga stałego kontaktu telefonicznego oraz mailowego z niemieckim teamem 🙂 Co sądzisz o tych ofertach? Pozdrawiam serdecznie.
Wiecie co wówczas przeszło przez myśl naszej bohaterce? Przede wszystkim niesamowicie ją to wzruszyło, zaraz dostrzeżecie to w jej szczerej odpowiedzi.
Lecz, w momencie, gdy to pisała to pomyślała sobie o tym, co mówiła ta Ewelina Stępnicka, że jej chciało tyyyyle osób pomóc, tylko ona wcześniej żyła w tej roli ofiary, powtarzając w kółko, jak mantrę: TY NIE WIESZ, CO MI SIĘ PRZYDARZYŁO… itd. Poza tym kolejnym pierwszym pomysłem Małej Mi było, że może to jest jakoś związane także z jej byłym team leaderem z Bayer, którego tak szanuje… [który to przecież sam jej powiedział o tym rozwodzie…], bo wydawało jej się, że on również już w tej firmie teraz pracuje.
Piszemy tu o tym, co jej wówczas przyszło do głowy, w dodatku tak strasznie zachciało jej się wtedy znowu płakać i robiła to leżąc na tym ręczniku, a teraz ponownie cieszyła się, że może jednak ktoś o nią tu jeszcze „walczy/ stara się„…
[boooszeee, kochani… u niej dochodzi dalej do niespotykanych rzeczy, bo teraz zakończyła jej się już ta muzyka z tego wpisu, a przełączyło się na to: Seeds of Growth (1111hz) | 1 hour handpan music | Malte Marten]= > tak właśnie przypuszczała, że prawdopodobnie po to ten utwór jej się tutaj pojawił, by użyć go w tym wpisie!🤭
Dalej zaś już to sprawdziła i potwierdziła w zasadzie tę informację, o tym swoim byłym team leaderze, iż ten również tam pracuje! Lecz, spójrzcie tylko, co odpisała jej na to:
15:57 Michalina, obiecuję zapoznać się z tą ofertą, jak już wrócę do domu, bo właśnie jestem nad morzem i wyszłam niedawno z wody, ale naprawdę BARDZO JESTEM TOBIE WDZIĘCZNA, (teraz płaczę ze wzruszenia, bo już dawno nikt tak o mnie nie zabiegał)
Dziękuję jeszcze raz i najpewniej odezwę się jutro:) Pozdrawiam oczywiście również serdecznie 🤗
boooszeee, Mała Mi za każdym razem wchodziła na LI, by jeszcze tylko sprawdzić, czy wszystko dobrze skopiowała [bo u niej tutaj na kompie pojawiła się godz. 5:57, więc już się zastanawiała, czy tak długo była aż nad tym morzem…🤔] Zatem, by to zweryfikować, weszła jeszcze do siebie na ten portal, lecz na komórce… A tam, kochani, PONOWNIE SIMON SINEC... I to raz znowu z tym nagraniem, nazwijmy to już tak po prostu Jego słowami:
WE DON`T BUILD TRUST BY OFFERING HELP, WE BUILD TRUST BY ASKING FOR IT
A tu, kochani, nasza bohaterka sobie znowu myśli…
A jak, cholera, ja mogłabym Ciebie o tą pomoc poprosić…, co miałabym Ci powiedzieć… szkoda, że nie przeszło Tobie przez myśl, że w ogóle bym się nie odważyła, to po pierwsze. Po drugie, że co niby miałabym rzec, że ja nawet nie znam swojego celu w tym życiu…, bo kompletnie już w siebie samą nie wierzę…, gdyż sama sobie, z tyloma traumami, wydaję się już obecnie tak cholernie "popaprana..." Ty masz swoich ludzi, swój team, a ja jestem tu wciąż sama i do wszystkiego właśnie tak dochodzę… A obecnie tak strasznie obawiam się i tej sprawy o te alimenty, a wcześniej jeszcze, już w tę niedzielę, wizyty mojej mamy u mnie…🤦♀️
Lecz, słuchajcie… Ile ona w tej książce jeszcze innych rzeczy wyczytała… Zaraz tutaj je powstawiamy… Przede wszystkim, gdy trafiła na str. 111 znowu czytając to, co tam stało, zaczęła po prostu płakać i choć cieszyła się, że miała założone te sunglases, 😉 i głowę zwróconą ku otwartej książce… Poza tym, kochani, spójrzcie tylko, cóż jej przeszło przez myśl, zanim przekażemy, co na tej stronie wyczytała, to najpierw jeszcze informacja o tej liczbie:
In numerology, 111 is a powerful combination of the number 1, which represents new beginnings, ambition, and independence. When this number is repeated three times, it creates an even stronger vibration, signaling a wake-up call and a reminder to trust and have faith in the universe.
Trusting the universe can be a deeply personal journey, but here are some steps that might help you along the way:
Let Go of Control: Understand that you can’t control everything. Sometimes, letting go and allowing things to unfold naturally can lead to unexpected and positive outcomes1.
Acknowledge a Higher Presence: Start by accepting that there is a presence greater than yourself that supports you. This can be a spiritual belief, the energy of the universe, or simply the interconnectedness of all things1.
Stay Present: Focus on the present moment rather than worrying about the future or dwelling on the past. Mindfulness and meditation can help you stay grounded and connected to the present1.

Practice Gratitude: Regularly express gratitude for what you have. This can shift your mindset from scarcity to abundance, making it easier to trust that the universe will provide1.

Look for Signs: Pay attention to synchronicities and signs that might guide you. These can be small coincidences or feelings of intuition that seem to point you in the right direction1.

A na tej stronie, w tej książce wyczytała m.in. takie oto informacje:
(…) ZNAĆ PRAWDĘ TO ZNACZY POZOSTAWAĆ W HARMONII
Z NIESKOŃCZONĄ INTELIGENCJĄ I POTĘGĄ WŁASNEJ PODŚWIADOMOŚCI, KTÓRA ZAWSZE WSPOMAGA ŻYCIE. (…) CZŁOWIEK STANOWI SUMĘ SWOICH MYŚLI. MOŻESZ SIĘ POWSTRZYMAĆ OD NEGATYWNYCH MYŚLI I WYOBRAŻEŃ. CIEMNOŚCI POZBYWAMY SIĘ ZA POMOCĄ ŚWIATŁA, ZIMNA DZIĘKI CIEPŁU, SPOSOBEM NA NEGATYWNE MYŚLI, JEST ZASTĄPIENIE ICH MYŚLAMI POZYTYWNYMI. AFIRMUJ DOBRO, A ZŁO SCZEŹNIE.
Już poprzez te podkreślone powyżej słowa, uznała, że dostała kolejną instrukcję… Oczywiście Mała Mi o tym wszystkim niby wie, ale obecnie jest jej ciężko w to wierzyć… Jednak dokładnie czytając to, pomyślała, że będzie to powtarzała tak długo, aż w końcu się tego nauczy… boooszeee, a teraz jak o tym piszemy, to doszło do niej ponownie coś… Teraz już niestety nie pamięta, gdzie to sobie notowała i dokładnie odnośnie czego to było, lecz tak na szybko tu nam mówi, że przecież ona musiała się tak naprawdę WSZYSTKIEGO PO RAZ KOLEJNY UCZYĆ OD POCZĄTKU! O czym przecież wspominała w tym wpisie po ang. na swoim blogu! practice-makes-perfect.
Kochani, a spójrzcie tylko, cóż ta nasza bohaterka poudostępniała na tym LI i z jakimi komentarzami:
My gooodnesss, for my sleep so graet information! THANK U,🙏 x 3 [’cause today so many times „my” butterfly flew into my apartment again]. 🤗❤️🤭🍀
//////
Ohhh… It`s my dream, ❤️. But I still, despite everything, believe that it is also possible & someday such a day will come, 🤗
A tutaj jeszcze jej dalsze zapiski z tego dnia:
I called Kamyczek- odebrał z paczkomatu new deskę na wózek or sth.i dann Kacpi
Słuchajcie, leżąc na plaży zadzwoniła i do brata, [następnie zaś jeszcze do swojego chrześniaka, a synka Marcina] od niego usłyszała, że wrócił właśnie do domu i czuje się już mega zmęczony, bo… na dworze jest jeszcze bardziej gorąco. I tak zaczęli rozmawiać… Mała Mi, choć chciało jej się wciąż płakać to jednak cieszyła się, że wyszła z tego domu, jednak… i po prostu podziękowała ponownie bratu, że kupił jej te słuchawki, bo jak mu rzekła, dokładnie w nich odczuła, jak tamte jednak nie działały… 🤭
A musimy Wam powiedzieć, iż ona przez to wszystko, co się u niej dzieje [w końcu doskonale o tym wie, że same już myśli wpływają również na ciało…] Zatem ona to dostrzega i czuje znowu, iż wcale nie tak dobrze już nawet chodzi, a próbując wyjść z tego morza…, poważnie miała tak ogromne trudności, że sobie nawet nie wyobrażacie, 🤦♀️
Jednak, jak się dowiedziała, że jej brat był w paczkomacie po odbiór czegoś do swojego obecnego wózka, a ona mu wspomniała, że jest nad morzem i właśnie wyszła z wody… Poczuła się już ponownie w tym momencie strasznie…. {zauważcie, że jej jest już naprawdę czasem głupio być szczęśliwą z tego powodu, że jest choćby nad morzem…]
16:41 – zdążyłam na 6,
GoWithTramI:IstillHaven’tFound/
Wchodzę na LI, A tam SS. AGAIN, s.118
ZACHOWAJ PROSTĄ DZIECIĘCĄ WIARĘ, KTÓRA CZYNI CUDA.(…) WYOBRAŹNIA JEST TWOJĄ NAJPOTĘŻNIEJSZĄ SIŁĄ. WYOBRAŻAJ SOBIE TYLKO TO, CO DOBRE I PIĘKNE. 
17:45 – at 
18:22 – piorę ręcznik, strój kąpielowy i sukienkę i jem płatki z 🥛🍌 …
(…)
Zaczęliśmy kolejny dzień, którym jest CZWARTEK, 05.IX.2024, a Mała Mi, kochani, choć jest dopiero 13:25, czuje się po prostu strasznie… Przed chwilką skończyła lekcję ang. z tym Adamem, co zamiast poprawić jej humor, jeszcze bardziej ją przygnębiło… Bo właściwie nie za dobrze jej to wychodziło… Tak naprawdę, jak wczoraj w końcu podniosła się i zabrała najpierw do tego NFZ…- o właśnie teraz jej się przypomniało, że miała tam zadzwonić.
Owszem, kochanie, ale dopiero w piątek przecież, czyli jutro!
boooszeee, no właśnie, dlaczego ja wciąż myślę, że dziś już jest PIĄTEK? 
Może, najdroższa dlatego, że ponownie wiele się Tobie przytrafiło... Zacznijmy więc, choćby od tego, że POŁOŻYŁAŚ SIĘ SPAĆ DOPIERO DZISIAJ, BO:
1:27 – Świetlik to INSTANTLY TRUST &LET GO…*
* I Am Affirmations While You Sleep: INSTANTLY TRUST & LET GO EVERYTHING IS WORKING OUT BLACK SCREEN
ZAPARZYŁAM RUMIANEK, WYPARZYŁAM KUBECZEK MENSTR./ Włączam AKTUALIZACJĘ APEK NA HANDY
8:45 – Świetlik Kamillentee + JADEIT to INSTANTLY TRUST…, 9:32
Spotify I:BetterTogether/SelfLove
/IstillHaven’tFound/
9:59 – z leżakiem na balkonie i Honoponopono*
* Ho’oponopono – Thank You I Love You | Heart Healing Mantra
10:08 – nach GUA SHA MASSAGE, trank Actimel I NEUROLOG.M.,+ WIZUALIZUJĘ 

10:12 –
Tu dodajmy, że wciąż miała w głowie tę medytację, której słuchała w nocy… I odnosiła wrażenie, że tam tak wiele jest z tej książki Murphey`ego! A chciała jeszcze ją właśnie zapisać sobie, bo naprawdę niemal powtarzało się to samo i te słowa…
Hi Adam, would U have today about 12 am time for English lesson with me? Please let me know & have nice day 🌞
I would be available on 12 PM not so much on midnight 😛
Ja pier… MUM mnie called i do mnie:
a Ty co się nie odzywasz w ogóle?
A ja że nie mam time, bo nad meer jeżdżę… A ona:
to nie kannst even find a little time for me?
boooszeee, a ja, a czy to, że nie called U, nie znaczy, że ja TEGO NIE CZUJĘ… ? i "się posypało..."🤦♀️
To może niedługo w ogóle mnie odetniesz?
A hörte POSITIVE AFFIRMATIONS … (WhatsApp)*
* YOU ARE Positive Affirmations: Black Screen Recode & Rewire your SUBCONSCIOUS While You Sleep!
11:47 – czuję się jak…. przez to, co said mum…
11:48 –
, Haferflocken mit… I POSITIVE *
///////
Kochanie, to zanim to dokończymy, wyjdźmy proszę na spacer z kijkami, kupić coś na obiadek, ok?
//////
Wróciły…, ale najlepiej przekażemy tutaj, to co nasza bohaterka przede wszystkim sobie zapisała i robiła:
Schickte @to Babicz
Ale, kochanie, ja będę tu jeszcze uzupełniać o rzeczy, o których Ty wcale tu nie wspominasz! A mianowicie przed wyjściem, tak na szybko przypomniałaś sobie, że powinnaś napisać @ do swojej lekarki I ZROBIŁAŚ TO! Nie miałaś wprawdzie pojęcia, jak go zatytułować, więc tak, bez większego zastanowienia wpisałaś w miejsce tematu po prostu: MIŁEGO DNIA. Czyli jednak, kochanie, pokazałaś i jak jesteś dobrze zorganizowana, i jak życzysz innym dobrze!
Dzień dobry Pani doktor, Mam nadzieję, że u Pani lepiej niż u mnie… Bardzo proszę o wystawienie mi recepty na MIRTOR, 500/ NOOTROPIL 1200 I SETALOFT, 100. Z góry serdecznie dziękuję i pozdrawiam,
14:45 – z kijkami i:HeavenIsHere l/BetterTogether/IstillHaven’tFound lLidl:Don’tWorryAboutAthing/boooszeee anRKasse:We’reGonnaBeOk/OnlyLove (jaPier…)/ThisIsWhy/AllTheLoveInTheWorld, 15:30 – at
i:SelfLove
Ohhh, już mnie lepiej nie denerwuj bardziej… Przecież już mi znowu wszystko mówiły słowa tej pierwszej piosenki… Bo, cholera jasna, one były ewidentnym dla mnie komunikatem:
HEAVEN IS HERE, WHEN THE MIND IS CLEAR
Bo ja… po prostu znowu czułam, że cholera, nie myślałam o sobie… Tylko o tej mojej matce… boooszeee, ja przecież nie mogę być jej jakimś psychologiem jeszcze… A właściwie wtedy widziałam już coraz bardziej, jak czułam się popaprana… Pomieszana, cholera jasna! Gdyż … Nie wiedziałam najpierw już w tym wszystkim, gdzie położyłam znowu to małe opakowanie na tych 6 jaj…
Kontynuuj, proszę! Bo tutaj już okaże się, w jaki sposób, kochanie, myślałaś…
No jak to jak? Jak ostatni popapraniec…
, bo jak stwierdziłam, że nie mam najmniejszego pojęcia, gdzie to pudełeczko na te jaja położyłam…To, poddałam już się, kurna…, i udałam się po prostu do Lidla… Bo przecież jeszcze przypomniało mi się, że prócz tego szpinaku, 🍅🌶️, chciałam także rybę kupić. A wiem, że te ścinki łososia w tym kerfie…, są o wiele droższe niż te wędzone filety na gorąco… MAKRELI, które są w dodatku już w ziołach prowansalskich np.
Kochana, ale czy Ty w ogóle siebie słyszysz? Przecież wyszłaś, aby kupić coś na obiad… A wciąż sobie dowalałaś…, żeby nie mówić wprost: dopierdalałaś! Lecz, spójrz tylko, co zrobiłaś zaraz po powrocie do domu, niemal płacząca, odtworzyłaś sobie dokładnie to i to po angielsku!
Włączam Medytację Honoponopono: Dear my past…*
* HO’OPONOPONO FOR DEEP HEALING & CLEAR PAST KARMA| HAWAIIAN MANTRA (108 REPETITION)

I po tym będzie doskonale wręcz widać, jak ten nastrój się u Ciebie, kochanie, zmienił! Wracałaś przecież TAK CHOLERNIE ZŁA NA SIEBIE ZNOWU, że jak ostatnia kretynka nakupowałaś znowu tyle rzeczy, zamiast, choćby pojechać sobie nad to morze… A w ogóle wciąż idąc tam już nawet nie wiedziałaś, prawie rycząc w głębi siebie, czy czasem nie zawrócić i nie przebrać się w ten strój kąpielowy jeszcze…
Popatrz na to, co TWOJA DŁOŃ ZACZĘŁA PISAĆ, JAK TYLKO, już poległaś i stwierdziłaś, że nie dasz rady, więc odpuszczasz i najpierw przygotowując ten posiłek… A zwłaszcza słysząc te piosenki, już Twoja ręka, jakby prowadzona przez Twoje ❤️… sobie zapisywała…
16:25 – Bereitet Mittagessen vor:IstillHaven’tFound/ThisIsWhy/Don’tWorryAboutAthing/OhMyChildIknow/We’reGonnaBeOk/HeavenIsHere/AllTheLoveInTheWorld/LikeWaterForMySoul (WIEM,ŻE BĘDĘ Z SIMONEM)
16:55 – Wrap mit smażoneEi I Szpinak i:PracticeMakesProgres, 16:59 –Jak wytrzymać to „cholerne pomiędzy „?
JA JUŻ WIEM, ŻE CHCĘ BYĆ DOKŁADNIE Z TAKIM MĘŻCZYZNĄ, JAK SIMON SINEC. Ale nie zamierzam szukać, bo już to CZUJĘ, ŻE SPOTKAŁAM DOKŁADNIE JEGO = SIMONA SINEC 
WRTOŚCIĄ JEST TEŻ POSZUKIWANIE
My life path was really very difficult, complicated and "turbulent" & I achieved so much without any therapy, only with my selfwork & Ausdauer. So now I know that I deserve such a good, wise, intelligent, empathetic, sensitive, and persistent man like Simon Sinec, 17:30 –
To zaczęła pisać po prostu PO ANGIELSKU! Tak po prostu to do niej znowu samo(?) przyszło… Spójrzcie jednak, co za chwilę się działo…
boooszeee On ma taaaką wiedzę i jest tak mądry, że ja już naprawdę nie wiem, czy taki człowiek chciałby w ogóle tworzyć jakiś związek…. ze mną… A teraz jeszcze czuję się znowu tak potwornie nieatrakcyjna, nażarta i gruba…
17:51 – weszłam na LISeeAgainSS. But…,damn,he`s such a wise man, that I can’t expect , that…
boooszeee, ja tu naprawdę zaraz oszaleję! A miałam, kur…, tyle rzeczy zrobić…
Tak, kochana, owszem miałaś, ale co teraz będziesz na sam wieczór jeszcze sobie dopierdalać? Przypomnij raczej, jak cudownie oddałaś się tej wizualizacji na balkonie do tego właśnie: YOU ARE Positive Affirmations: Black Screen Recode & Rewire your SUBCONSCIOUS (…) I wtedy już to znowu CZUŁAŚ… I wszystko przerwała Tobie Twoja rodzicielka… A przecież najdroższa, Ty już tym, co napisałaś pokazałaś, jak czujesz się cholernie nie w porządku, co więcej, jak było Tobie, kochanie, nawet wstyd.
Bo ja naprawdę nie wiem, dlaczego zawsze tak na nią reaguję…
Ja myślę, że doskonale o tym wiesz. Nie robisz tego oczywiście celowo, ale najdroższa, Ty wciąż czujesz się tak bardzo odpowiedzialna za wszystko! Kochana, po pierwsze nie mogłaś NIGDY BYĆ DZIECKIEM U SIEBIE W DOMU! [Parentyfikacja] Ale o tym przecież już nie raz rozmawiałyśmy… Obecnie do Ciebie to coraz bardziej dochodzi, że Ty masz naprawdę wiele niepouwalnianych rzeczy z tej przeszłości i to wcale niekoniecznie z tego dzieciństwa tylko! Bo dobrze wiesz, że był taki czas, kiedy byłaś z siebie tylko dumna, że udało się Tobie wychować jako tak dzielne dziecko! Lecz później spadały na Ciebie jeszcze kolejne traumy, jak: wypadek brata/ nim rozwód/ to właściwie szukanie mieszkania samej! Zostawienie Ciebie przez przyjaciółkę, poważne problemy zdrowotne waszej mamy… I tak, najdroższa to życie faktycznie Ciebie nie oszczędzało…🤷♀️
Lecz później, moja droga, sama już zresztą pokazałaś to na tej platformie LI, gdzie napisałaś, iż NIEKTÓRZY ZOSTAJĄ JESZCZE "HOJNIEJ" OBDARZENI PRZEZ LOS/ BOGA/ WSZECHŚWIAT, bo nie żadnymi pagórkami, tylko MOUNT EVERESTEM. (…) Ale, popatrz tylko, jak jednak czynisz dobrze, gdyż powróciwszy do domu, stwierdziłaś, że ok., nie pojechałaś nad to morze…Ale przecież czułaś, że Ty tak nie umiesz i absolutnie nie jesteś jak Twój brat. Bo już wiedziałaś, że takie po prostu pobycie między ludźmi nie sprawi, że poczujesz się lepiej!
Poza tym, kochanie, boooszeee, mogłabym tak wiele tutaj pisać, więc po prostu to teraz wypunktuję, tak na szybko:
- otrzymałaś jeszcze wczoraj, jak czekałaś na tramwaj nad morze, smsa z przypomnieniem, że w pon. zaczynasz praktycznie już swoją rehabilitację na NFZ
- Twoja rodzicielka do Ciebie, jak mówiłaś jej, że wczoraj byłaś nad morzem i nawet pływałaś, jej słowa: A Ty nie boisz się tak zostawiać rzeczy na brzegu…?
- włączyłaś sobie to HO’OPONOPONO FOR DEEP HEALING & CLEAR PAST KARMA… [czyli już, kochanie, wiedziałaś podświadomie, że masz jednak do pouwalniania
troszkęz tej przeszłości!] - a spójrz tylko, cóż zaczęłaś DALEJ PISAĆ!
No, co ja mam tu powiedzieć, że nie poznawałam wręcz siebie, skąd to do mnie przychodziło???!!! 
A mi się wydaje, że to nie do końca tak było… No ok., może nie robiłaś tego całkiem świadomie i racjonalnie, ale… Ty przecież dobrze to wiesz, już dawno to czułaś, że właśnie na takiego mężczyznę czekałaś! + jeszcze to wszystko, co Ciebie spotykało pomiędzy… [a tu aż sam się ten tytuł nagrania narzuca: „JAK WYTRZYMAĆ TO CHOLERNE POMIĘDZY?” Które znowu sobie włączyłaś, a tam przecież był wspomniany dokładnie Simon Sinec!] A tak naprawdę chodzi mi tu o te kolejne traumy, których, kochana, doświadczyłaś!
Ale, najdroższa, tu przejdźmy jeszcze do tej Twojej rodzicielki… Dobrze o tym wiesz, że gdybyś miała przy sobie tak świadomego/ empatycznego i mądrego mężczyznę, jak Simon Sinec, to z całą pewnością, nie odparłabyś jej tego właśnie jak takie małe dziecko… Tylko wówczas potrafiłabyś nawet przyjąć, że ok. wiesz już, że swojej mamie nie możesz wszystkiego niestety mówić. To byś po prostu szybko zmieniła temat, że ooo, a właśnie miałaś do niej dzwonić, a tu ona Cię uprzedziła… Najdroższa… Ty przecież już jesteś tego świadoma…, bo Twoja dłoń dokładnie te słowa pisała na @. Aż przytoczę je znowu:
JA JUŻ WIEM, ŻE CHCĘ BYĆ DOKŁADNIE Z TAKIM MĘŻCZYZNĄ, JAK SIMON SINEC. Ale nie zamierzam szukać, bo już to CZUJĘ, ŻE SPOTKAŁAM DOKŁADNIE JEGO = SIMONA SINEC 

A dalej, kochanie, jeszcze po angielsku:
My life path was really very difficult, complicated and "turbulent" & I achieved so much without any therapy, only with my selfwork & Ausdauer. So now I know that I deserve such a good, wise, intelligent, empathetic, sensitive, and persistent man like Simon Sinec

Poprzez to, najdroższa właściwie już znowu powiedziałaś o sobie wiele… A mianowicie, że jesteś owszem mega wytrwała i dzielna… I dlatego [bardzo świadomie, mądrze i odważnie!] stwierdziłaś, że właśnie na takiego mężczyznę, jak Simon Sinec zasłużyłaś. Kochana, dodam tylko od siebie, że Ty nie tylko pokazałaś, ile jesteś w stanie sama zrobić, ale też, widziałam to doskonale choćby ostatnimi dniami, iż Ty już TAK NIE CHCESZ DŁUŻEJ, BO NIE JESTEŚ JAKIMŚ TERMINATOREM/ CYBORGIEM! 
A uważam, że jak nikt inny, odrobiłaś w końcu te swoje lekcje! I tak bardzo, najdroższa Tobie już życzę, abyś mogła pobyć sobie tą kobietką, owszem mega zaradną, [bo tego, kochanie, już nikt nie może Tobie odebrać i dobrze o tym wiesz!], ale już nie samotną i mającą takiego wspaniałego przyjaciela!
Bo, pamiętam, kurczę o tym, że … gdzieś to słyszałam już… i to albo po niemiecku, albo nawet po angielsku… Choć, chyba bardziej jednak po niemiecku… Ale teraz już nie mam siły, by tego jeszcze tu szukać…
Oczywiście, że nie, kochanie! Pamiętaj o tym, że dziś obowiązkowo kładziesz się spać. I to jeszcze przed 22!
37:50
Kochani, właściwie nawet nie wie, po co to jeszcze sprawdziła…🤔🤷♀️, ale Z DZISIEJSZEJ DATY WYCHODZI numerologiczna 22 
Numerologiczna 22 jest znana jako „mistrz budowniczy” i jest kobiecą energią, która jest pełna potencjału i możliwości. Często wiąże się to z przenoszeniem marzeń w rzeczywistość i posiadaniem zdolności do tworzenia czegoś niezwykłego. Energia ta jest bardzo kreatywna i intuicyjna.
(…)
Dziś z kolei mamy PIĄTEK, 06.IX.2024, a Mała Mi obudziła się z tak cholernym ciężarem, bo znowu zastanawiała się bardzo, co ma zrobić… A przecież wczoraj, wracając z tego Lidla wściekła na siebie, jak nie wiem co, 😡, postanowiła, że dzisiejszy dzień już sobie lepiej zorganizuje… Jednak nagle poczuła się znowu tak obciążona… i przez to oczywiście od razu głupia i do niczego… Bo zaczęła myśleć, co powinna zrobić…
Ma niestety tego znowu wiele…, lecz pierwsze co zrobiła, to zaczęła pisać odnośnie tej oferty z ERGO Technology& Sewices [ona znowu nie wie skąd, ale to czuje, że to jest za sprawą tego jej byłego team leadera z Bayer, który zauważyła, że chyba również w tej firmie pracuje…] Lecz teraz przekażemy Wam to, co zaczęła po prostu pisać, już tu płacząc.
Zauważcie jednak, co ona sobie u siebie na @ zapisała [wciąż niesamowicie mądre podejście, ponieważ już, jakby wiedziała, że to nie będzie jeszcze to, co wyśle ostatecznie!]
1sza wersja:
Witaj Michalina, przepraszam Cię najmocniej, ale jednak nie zajrzałam do tych ofert… Będę z Tobą całkowicie szczera, bo po prostu TO POCZUŁAM, że jak najbardziej mogę. Tak więc nie czuję się obecnie najlepiej… A wciąż mam tak wiele do zrobienia, własnych spraw… W dodatku od poniedziałku zaczynam rehabilitację na NFZ…, na którą muszę odnaleźć jeszcze potrzebną dokumentację lek. A w niedzielę przyjeżdża jeszcze do mnie moja mama…, która sama w pon. ma tu w Gdańsku okulistę, ponieważ miała 5-KROTNY NIEUDANY PRZESZCZEP ROGÓWKI, i z tego względu na to oko już w ogóle nie widzi… booooszeee, najmocniej przepraszam, że piszę Tobie takie osobiste rzeczy, ale ja po prostu czuję się teraz tak cholernie wszystkim obciążona [overwelld/belastet] i właśnie z tego powodu znowu płaczę… A jeszcze, żeby tego było mało…, albo ok., już niczego więcej nie będę tutaj wyrzucać. Jeszcze raz dziękuję Tobie za takie (…)
Przeczytała to sobie ponownie i stwierdziła, że NIKT NIE PISZE TAKICH RZECZY ODNOŚNIE OFERTY O PRACĘ…🤦♀️ To się nadaje przecież ewidentnie dla jakiegoś psychologa, czy też ewentualnie przyjaciółki [której ona sama ewidentnie nie ma…]! Dlatego ostatecznie wysłała po prostu taką wersję: [po rzeczywistym jednak przeczytaniu tych ofert!]
Witaj Michalina, przepraszam Cię najmocniej, ale dopiero dzisiaj/ teraz zajrzałam do tych ofert… Będę z Tobą całkowicie szczera, bo po prostu inaczej nie umiem. Tak więc nie czuję się obecnie kompletnie na siłach, by podjąć się tych zadań… Jestem zbyt obciążona własnymi sprawami, którym muszę również sprostać, lub bynajmniej próbować… A czuję się teraz tak cholernie wszystkim obciążona [overwelld/belastet]
A tak naprawdę jej głowę zaprzątają teraz:
- i ta kolejna sprawa sądowa w październiku
- wizyta jej rodzicielki pojutrze, czyli w niedzielę. Ta niestety zamiast ją wspierać, będzie karmiła ją własnymi strachami…,
- zwłaszcza o te pieniądze, wiecie co ona jej ostatnio powiedziała…?

Kochanie, wiem, że przez długi czas się biłaś z tymi myślami, co powinnaś zrobić… W głowie wciąż miałaś to THINK:
T = IST IT TRUE?
H = IS IT HELPFUL?
I = IS IT INSPIRING?
N = IS IT NECESSARY?
K = IS IT KIND?
Kochanie, Ty znowu płaczesz…
Bo ja już…,kur…, znowu nie daję sobie rady z tym wszystkim… A jeszcze myślę, że powinnam być silna i ładnie wyglądać, jak ta moja rodzicielka po jutrze przyjedzie… Bo ja przecież przy niej nigdy nie mogłam pokazywać żadnej słabości…
Nie mogłaś, czy nie chciałaś?
Nie mogłam, kurwa! Bo … przecież odkąd "wyszłam z jej brzucha" i pojawiłam się na tym świecie…, to obiecałam sobie, że będę ją bronić… A m.in. to mi wyszło na tym masażu JIVAKA… u tego Szymona…
No właśnie, moja droga, M.IN. to, bo wiesz dobrze, że niestety zostałaś już co najmniej "bardzo" doświadczona przez to życie… Ale zajmijmy się teraz, jakby to powiedział psycholog, tak myślę, jedną rzeczą! Czyli zacznijmy od tej Twojej rodzicielki najlepiej. Powiedz, proszę, może być tylko hasłami, co Ciebie tak strasznie boli/ przeraża przed tą jej wizytą u Ciebie?
- to, że muszę być silna, jak kur…, nie mam już siły na nic i chce mi się, cholera, cały czas ryczeć…
- zabija mnie wprost tymi tekstami: A co zrobisz, jak nie będziesz miała tych alimentów dłużej? Będziesz starać się w MOPSie o obiady? Albo po śmietnikach chodzić?
- KOMPLETNIE WE MNIE NIE WIERZY, bo mówi mi co chwila, że z tym nie dam sobie rady, że gdzie ja będę pracować, jak dobrze wiem, że nie nadaję się do normalnej pracy..
- A JESZCZE LEPSZE BYŁO TO, JAK MI POWIEDZIAŁA, A PO CO TY ZAPŁACIŁAŚ AŻ TYYYLE ZA TEN ANGIELSKI [bo kurna, powiedział jej o tym, oczywiście mój kuzyn, który pomagał mi tu zebrać dokumenty do tej pożal się boże prawniczki…]
- muszę odnaleźć te potrzebne dokumenty na pon., bo otrzymałam takiego smsa, w środę jeszcze:
Dzień dobry, zapraszamy na wizytę z fizjoterapeuta dnia 09.09.24r.w godzinach 7-17 w celu przeprowadzenia wywiadu i ustalenia zabiegów. Prosimy zabrać ze sobą wyniki do badan (np. RTG, MR, TK). Realizacja zabiegów rozpocznie się od 10.09. Rehabilitacja Jeleniogórska
I jak jej to powiedziałam wtedy, kiedy z pretensjami do mnie zadzwoniła, to ona do mnie, no to musisz te dokumenty, jak je masz sobie za wczasu przygotować, żeby później nie było na ostatnią chwilę…
No ja pier… po prostu, kur…, wiem, że tak muszę zrobić, bo przecież kiedyś tak właśnie działałam i robiłam wszystko, co powinnam zrobić w pierwszej kolejności… [i właśnie ona mnie taką pamięta…] A teraz… już mam tak cholerny bałagan w tym wszystkim, a najbardziej w mojej głowie…, że …. Właśnie, jeszcze te raty za ten angielski…
Przecież załatwiłam sobie jakoś niedawno w moim banku, by same mi schodziły…. A jest to 399PLN. boooszeee, a ja nie mam teraz kompletnie siły już nawet ten angielski…, którym byłam TAK ZACHWYCONA…. 
Owszem, kochanie, ale tak naprawdę nie masz obecnie, nie ukrywajmy, NA NIC SIŁY! Więc najpierw musimy to wszystko jakoś tutaj ogarnąć… Także w pierwszej kolejności, zróbmy choć jakieś dobre śniadanko! Od tego zaczniemy!
/////
11:18 – Haferflocken mit… I ZW. JAK RADZIĆ SOBIE Z WRACAJĄCYMI RANAMI?*
* Zwykły wtorek – Jak radzić sobie z wracającymi ranami? – Cykl porannych spotkań z Eweliną Stępnicką
boooszeee, ta totalnie już pogubiona nasza bohaterka, nie miała najmniejszego pojęcia, co włączyć do oglądania i raz myślała, że włączy to: ZW Jak szukać sensu w bezsensie?, bo przecież ona tak właśnie się czuje… Za chwilkę zobaczyła jeszcze ten tytuł, co powyżej i jednak to odtworzyła. Ale zobaczcie, co sobie pod tym filmem zanotowała:
I WIEDER RYCZĘ…, bo nawet PO STRACIE WORK MOŻNA TEŻ PRZEŻYWAĆ ŻAŁOBĘ! W końcu to wypłakać i kurwa przeżyć. BOŻE, PROSZĘ CIĘ POMÓŻ MI, BO JA SAMA NAPRAWDĘ NIE UMIEM SOBIE Z TYM WSZYSTKIM PORADZIĆ POTRZEBUJĘ 2GIEGO CZŁOWIEKA, KOGOŚ DO POMOCY W TYM
11:36 –
do Haferflocken weiter , 11:50
45:49
Dobrze, kochanie, to teraz skupmy się na tym, co jest do zrobienia. Przed chwilką otrzymałaś przypomnienie smsem, aby zapłacić tą ENERGĘ, a do 10. każdego miesiąca powinnaś także opłacać mieszkanie, także zróbmy to właśnie teraz, dobrze? Oczywiście, zadzwonisz jeszcze do księgowości swojej spółdzielni, by się dowiedzieć, czy opłata się podwyższyła i ILE DOKŁADNIE MASZ DO ZAPŁACENIA. Tak więc, najdroższa, zabieramy się teraz do tego. Zjadłyśmy już śniadanie, wypłakałaś troszkę, to teraz kolejny ruch.
/////
Wspaniale, kochanie, zadzwoniłaś i dowiedziałaś się, w jakiej wysokości opłata w tym m-cu, uczyniłaś ją, jak i za ENERGĘ również! A wszystko zapisałaś sobie pięknie w swoim zeszycie!
Nie będę już tutaj nawet komentowała tych Twoich pogadanek do mnie…, bo dobrze o tym wiem, że wcale nie pięknie…🤷♀️ALE TAK ZROBIŁAM TO! boooszeee, ja naprawdę nie wiem, co mam dalej robić… A wiesz, co jest najgorsze? Że zadaję przecież to pytanie sobie, Wszechświatowi/ Bogu niemal non stop… I nie otrzymuję żadnych odpowiedzi, nawet jakichś sygnałów/ wskazówek…
Dobrze, przyjmijmy więc, że tak właśnie teraz jest… A spójrz jeszcze tylko, cóż tu się Tobie razem z tym THINK wstawiło, jakie inne obrazki… Może przeanalizujmy je jakoś razem, bo, kto wie, może już w nich czai się jakaś wiadomość do Ciebie…(?)
boooszeee, ja nie wiem, ja chyba po prostu jestem za głupia… Bo to wszystko wydaje mi się takie kompletnie beznadziejne … i tak naprawdę DO KAŻDEGO Z TYCH OBRAZKÓW MOGŁABYM COŚ POWIEDZIEĆ…
No to zaczynaj, proszę… Może właśnie po to one się nam pojawiły tutaj.

Co do pierwszego, to widziałaś przecież, że i co niby z tego, że o tym wiem, iż to jest prawdą, jak jestem obecnie tak wszystkim niemal obładowana, że ciężko mi to zrobić… Przepiszę jeszcze to, co jest na nich zawarte, jakby te ilustracje mi stąd zniknęły…
ONE SMALL POSITIVE THOUGHT IN THE MORNING CAN CHANGE YOUR WHOLE DAY
Ok. Kochanie, to prawda, jesteś BARDZO OBCIĄŻONĄ OSOBĄ, ALE:
- przecież, mimo wszystko, już zaraz po wstaniu zaczęłaś jednak
działać, bo i: - 1) ZAPOZNAŁAŚ SIĘ Z TYMI OFERTAMI PRACY (obydwie przeczytałaś!) i MĄDRZE/ ROZSĄDNIE NAPISAŁAŚ ODP.!
- 2) ZADZWONIŁAŚ DO KSIĘGOWOŚCI I DOWIEDZIAŁAŚ SIĘ O WYSOKOŚĆ OPŁATY ZA KIESZKANIE W TYM M-CU I DOKONAŁAŚ JEJ, JAK I ZA ENERGĘ!
- 3) ZAPISAŁAŚ SOBIE WSZYSTKO W SWOIM KAJECIE
To teraz, odnieś się, proszę jeszcze do kolejnego obrazka.
No co ja mogę niby tu powiedzieć, boooszeee, tak bardzo chciałabym być właśnie takim człowiekiem… Ale, przecież obecnie w ogóle nim nie jestem…

BĄDŹ TAKIM CZŁOWIEKIEM, KTÓREGO CHCIAŁABYŚ SPOTKAĆ/ BE THE PERSON YOU WANT TO MEET
///////
Boże, ja naprawdę już nie wiem…, co mam niby potraktować, że ten kolejny jest dla mnie informacją od Ciebie/ WSZECHŚWIATA i wszystkich SIŁ WYŻSZYCH?

PESYMISTA CZEKA NA WIATR. OPTYMISTA CZEKA NA ZMIANY. REALISTA DOSTOSOWUJE ŻAGLE/ THE PESSIMIST IS WAITING FOR THE WIND. THE OPTIMIST IS WAITING FOR CHANGE. THE REALIST ADAPT/ ADJUST THE SAILS.
Być może, najdroższa, mi też jest trudno o tym powiedzieć… Ale, może spójrzmy jeszcze na ten kolejny, bo być może w nim kryje się dla Ciebie odpowiedź.
TAKE CARE OF YOURSELF FIRST OR YOU WILL HAVE NOTHING LEFT TO GIVE OTHERS. SELF – CARE IS NOT SELFISHNESS. YOU CAN`T SERVE OTHERS FROM AN EMPTY VESSEL.

Może i kur… jest, ale najpierw chyba powinnam wiedzieć CZEGO W OGÓLE BYM CHCIAŁA I CO JEST DLA MNIE NAJLEPSZE, JAK JA DO CHOLERY NAWET TEGO NIE WIEM…, ROZUMIESZ???

Rozumiem, kochanie… doskonale… To w takim razie zacznijmy od najmniejszych rzeczy, ot takich drobnostek…, jak choćby tylko sprawdzenie tego wpisu i obliczenie czasu tej muzyki tutaj.
50:10
boooszeee, no obliczyłam…
Świetnie, to mamy kolejną rzecz zaliczoną! I co teraz? WHATS NEXT? Jak w tym filmie The Celestine Prophecy, 🌞. Pomyślmy dalej… Tak, nie pojechałaś wciąż nad to morze…, ale dobrze wiesz, że sam dojazd tam TRWA PRAWIE 1H! Dlatego… to jest całkowicie zrozumiałe dla mnie, że o tej godzinie…, bo zanim byś się tu przygotowała, to mogłabyś, szacuję, jechać tym o 14:38 do Jelitkowa, tam będziesz w/g. rozkładu jazdy o 15:34, więc jeszcze dojście do plaży również zajmie jakieś 15min. Zatem…, tak, kochanie wiem, że teraz myślisz sobie, to po cholerę to wszystko sprawdzam… Ale najdroższa, może właśnie po to, aby wiedzieć!
A dobrze wiem, że będąc tam nad tym morzem chciałabyś zapewne również wejść i popływać. Więc jestem zdania, aby może jednak lepiej zająć się jeszcze tym, co jest do zrobienia tu w domu… Bo widziałam, że już nawet pozdejmowałaś kosmetyki z umywalki i wanny! Zatem, najdroższa wstańmy i zacznijmy po prostu od umycia ich!
NIE, JA KUR… NAPRAWDĘ NIE MAM SIŁY NA NIC… JUŻ… Boże, chce mi się TAK POTWORNIE PŁAKAĆ, bo dobrze, cholera jasna wiem, że MAM TAK CHOLERNIE WIELE NIE PRZEPRACOWANYCH TYCH TRAUM…
Tak, najdroższa, wspaniale, że o tym wiesz, więc postawię teraz Tobie następne pytania, a Ty będziesz mi na nie odpowiadać tak, jak czujesz!
I CO TERAZ?
Kurwa NIE WIEM!!! A zdaję sobie z tego sprawę, że powinnam te wszystkie traumy z kimś przepracować…
Ok. to już wiesz i obydwie jesteśmy tego zdania, że świadomość tego jest już ogromnym plusem. To kolejne pytania: CZY MASZ KOGOŚ TAKIEGO Z KIM MOGŁABYŚ NAD TYM "JAKOŚ" PRACOWAĆ? I CZEGO TAK NAPRAWDĘ POTRZEBUJESZ? Bo przecież dobrze o tym wiemy, że próbowałaś już mnóstwa rzeczy… Ale i nie udało się Tobie znaleźć odpowiedniego terapeuty/ terapeutki, pozapisywałaś się nawet na jakieś kursy uwalniania przeszłości i Ciebie to po prostu zaczęło wszystko już przerażać…
Bo stwierdziłaś, że Ty nie jesteś w stanie przez to wszystko przechodzić obecnie, a już szczególnie, gdy jesteś tu sama i nie masz żadnego wsparcia! Poza tym wychodziłaś zawsze z tego założenia, że aby zaleczyć ranę, trzeba przestać w niej grzebać i wciąż się na niej skupiać… Bo doskonale wiesz o tym, że wszystko, czemu poświęcamy swój czas i uwagę, jeszcze tylko rośnie.
Jednak najdroższa, dobrze o tym wiesz, że Ty sama tego nie potrafisz, a nie masz tutaj nikogo prócz siebie samej, by pomógł Tobie tego dokonać…
A kochana, wiemy o tym doskonale, iż akurat Ty doświadczyłaś już wielu traumatycznych rzeczy w tym życiu i najbardziej potrzeba Tobie "uleczenia" przede wszystkim "Twojego serducha"
Bo Ty już sama do tego doszłaś, że najbardziej potrzebujesz właśnie MIŁOŚCI/ BEZPIECZEŃSTWA I ZROZUMIENIA!
/////
boooszeee, kochani, Mała Mi już nie mogła z tego słuchania wszystkiego na NIE, bo czuła się niczym stała by przed nią jej rodzicielka, gdyż ta również widzi WE WSZYSTKIM TYLKO CZARNE STRONY I TRUDNOŚCI. [oczywiście w mniemaniu jej mamy, ta robi wszystko tylko i wyłącznie z troski!] Więc już totalnie niemal wkur…czona, udała się do łazienki, tam umyła wannę i umywalkę oraz te wszystkie stojące na nich swoje kosmetyki… Zaczęła nawet dolewać jeszcze do pojemniczka na mydło w płynie, mydło, które również zakupiła i … tak się cholernie już zdenerwowała, gdy patrzy, że tak się teraz przekręciło, iż teraz już w ogóle nie daje rady z niego nawet pobierać tego płynnego środka… Stanęła już naprawdę wkurwiona i po prostu zaczęła płakać i mówić:
Boże, ile jeszcze???? Ja po prostu nie rozumiem, za co mnie to wszystko spotyka… Jakie Ty komunikaty do mnie wysyłasz? Czy już za mało otrzymałam??? Co próbujesz mi przez to powiedzieć, bo ja mam już tego naprawdę po dziurki w nosie! Wiesz, do cholery jasnej, że wcale nie jestem taka znowu sprawna, a po prostu robię tutaj, co mogę... Tak wiem, że często nawet "od dupy strony", ale, kurwa, wykonuję to, pomimo wszystko i mam już tego po prostu dość!!! PO RAZ KOLEJNY PYTAM: ILE KOLEJNYCH ZAJEBIŚCIE TRUDNYCH LEKCJI MASZ DLA MNIE??? Ja mam już w dupie te wszystkie mądrości!!!

I co one, kurwa niby oznaczają??? Bo ja jestem na nie po prostu za głupia! Nie rozumiem nawet wszystkiego tak dobrze… Przecież, cholera jasna wiem, że akurat to z tym pojemnikiem na mydło nawet nic takiego nie jest… Jednak ja obecnie jestem już w takim stanie, że wiesz dobrze, że już, za przeproszeniem "byle gówno" będzie mogło wywołać we mnie dokładnie taki stan…

56:45
