Thank You I Love You I Repetitive 2 Hours Long I Sushumna
7:27
Jeśli czytacie mój blog, wiecie, że jestem dzielna. Pierwotnie uczyniłam z niego własną „AUTOTERAPIĘ”. Powiem krótko, bo nie znoszę narzekać i koncentrować się na wszelkich niedomaganiach, gdyż, jak wiemy, to wtedy rośnie… TWORZENIE tego bloga zajmuje mi jednak wiele czasu i kosztuje mnie także sporo wysiłku, gdyż zawsze staram się wyszukiwać i zamieszczać rzeczy cenne również dla innych. Dlatego, jeśli ktoś z Was uznałby, że jest to przydatne i zechciałby wpłacić na moją zrzutkę jakiś "grosz", będę BARDZO WDZIĘCZNA.
A tutaj podaję link do tego: https://zrzutka.pl/wx9kgt
❤️: 12./13./14.IV.2025
Najdroższa, spójrz tylko, jaki obrazek wyróżniający się Tobie tu wstawił! Napisałaś tylko „przep” a wówczas pojawił się m.in. właśnie ten.
Tak, m.in. bo również i ten tam był: 
Zgadza się kochanie, ale może w końcu zacznijmy rozmawiać, bo wiem, że właśnie tego bardzo potrzebujesz…
No tak…., boooszeee, a czego ja niby nie potrzebuję?
Kochanie moje, ale skupmy się może na tym, do czego właśnie przed chwilką doszłaś! Przecież dostrzegłaś jeszcze raz, że jak masz jakieś niepotrzebne, tudzież powtarzające się obrazki/ zdjęcia w tej galerii na blogu, to próbowałaś się ich pozbyć… Lecz tam w ogóle nie widzisz tej opcji "USUŃ". To jest kolejna rzecz, którą odkryłaś!
Tak właśnie…, ale już choć napisałam do tej Asi z tym pytaniem, a dla Angie przygotowałam sobie tutaj także kilka pytań. Ale już teraz nie mam siły, by o tym tu mówić… Przecież ten tytuł, który wstawiłam, jest takim tylko początkowym, bo nic innego nie przyszło mi do głowy… A nie chciałam wpisywać tylko samej dzisiejszej daty, aby już sobie niczego więcej nie utrudniać…
Zgadza się kochanie, ale to przecież po raz kolejny pokazuje, jaką Ty jesteś zaradną/przewidującą osobą!
Może i jestem, ale teraz mam ochotę się przejść z kijkami i przewietrzyć trochę łepetynkę…, bo dziś, cholera znowu od początku dnia, wcale nie czuję się za dobrze… A "najzabawniejsze" jest to, że nie mam AŻ TAKICH KU TEMU POWODÓW…
/////
Kochani, Mała Mi tak mówi, bo ona naprawdę wciąż nie umie płakać i raczej się żalić, co zresztą dziś [NIEDZIELA, 13.IV.25] jeszcze z rana, gdy tylko włączyła WiFi na swojej komórce, skomentowała pod publikacją Dr. Reza właśnie o tym:
𝐈𝐜𝐡 𝐥𝐢𝐞𝐛𝐞 𝐝𝐢𝐞𝐬𝐞𝐬 𝐁𝐢𝐥𝐝.Nach dem Verlust seiner Eltern war der dreijährige Orang-Utan Roscoe so verzweifelt, dass er aufhörte zu essen und keine medizinische Hilfe mehr annahm./ Die Tierärzte befürchteten das Schlimmste./Doch dann fanden sie einen alten, kranken Hund und brachten ihn mit Roscoe in der Klinik zusammen./Die beiden freundeten sich an und wurden unzertrennlich./Ihre Geschichte zeigt, wie Freundschaft auch in schwierigen Zeiten neue Hoffnung und Freude bringen kann./
Freundschaft ist auch für uns Menschen eine der wertvollsten Beziehungen, die wir als Menschen erleben können./Sie ist nicht nur ein Gefühl der Nähe, sondern auch eine Quelle der Unterstützung und des Wachstums.(…)
Mała Mi skomentowała to w następujący sposób:
Ich hab’s gelesen. Und es hat mich fast zum Weinen gebracht,🥹 leider kann ich es immer noch nicht tun…Eigentlich weiß ich sogar nicht, warum ich es hier schreibe…🤷♀️
Lecz tak naprawdę, kochani, ona bardzo dobrze wie…, czuje to niemal pod skórą…, a niestety zwłaszcza jeszcze tak ma, gdy zbliża się jakieś spotkanie z własną rodzicielką… Lecz, zanim to rozwiniemy, spójrzcie tylko na jej dzisiejszy zapisek ze swojego @:
//////
Moi drodzy u Małej Mi naprawdę wiele się działo… Z pewnością, zauważyliście, że dopiero teraz odkryła, że ta góra[tytuł/piosenka/wzmianka o zrzutce] umieściła w nie takiej kolejności, 🤷♀️. Lecz, jak to ona, jak zauważy błąd, od razu go naprawia! Tak więc obecnie mamy PONIEDZIAŁEK, 14.IV.2025 i teraz pouzupełniamy te wszystkie tutaj braki/ luki.
A i owszem, będę to robiła, posprawdzam również czas muzyki w tym wpisie, bo… muszę przyznać, że odkąd odkryłam, że mogę już nawet widzieć, że ktoś tu mnie jednak czyta. Wprawdzie wygląda to trochę inaczej niż do tej pory, ale może naszła tu jakaś zmiana, nie mam pojęcia, lecz nie chcę już się nad tym zastanawiać, tylko cieszę się z tych moich "małych kroczków", które są przecież moimi sukcesami! 
Oczywiście, że tak, kochanie! Ale póki, co chciałabym, abyśmy także wstawiły tutaj tym, co obydwie publikowałyśmy na LI, bo przecież ostatnio zwłaszcza tam byłyśmy obydwie takie aktywne.
Tak, ale po kolei i spokojnie. Czy nawet jak to powiedziała ta niesamowita Asia= na wszystko przyjdzie czas.

Właśnie poprzekreślała wszystko, co powyżej widzicie… A mamy już godz. 18:48 i ona kompletnie nie ma już na nic siły… W dodatku, zaczęła po raz kolejny pisać na LI o tym swoim dniu i już wtedy jednak Coś jej powiedziało, aby tego jednak nie robiła… Ale, zdążyła choć to zapisać sobie na @, bo ona stara się takie rzeczy wtedy, kiedy pamięta i może robić! Tak, więc tutaj wstawimy jeszcze to, co ona zaczęła robić, ponieważ dobrze wie, że ten blog ma pokazywać wszystkim, co się z nią dzieje. Wyobraźcie sobie, że właśnie tam, po tym, jak tylko ukazał jej się kolejny filmik
Keanu Reeves i wówczas zaczęła pisać to:
Ale teraz podzielę się dalej kawałkiem mojej historii, dziś "leciałam" jak szalona,🤣, [pędziłam w sensie,😋] z kijkami do neurolog i w sumie, nawet nie bardzo wiedziałam, po co konkretnie… Bo już niestety zapomniałam [na całe szczęście jeszcze w pt. otrzymałam sms, że mam u niej wizytę dziś, bo tak, bym całkiem nie wiedziała 🤦♀️]. Ona do mnie mówi, patrząc w komputer, że miałam zrobić jakieś badania. Ja jej, że kurczę, ale nie wzięłam ze sobą niczego… Odparła mi jednak uśmiechnięta, że ona wyniki widzi w komputerze…Cholerka, nie wiem nawet, dlaczego to tutaj piszę… Może właśnie dlatego, że nie mam nawet z kim tu rozmawiać...
I dokładnie to ostatnie pogrubione zdanie ją "zatrzymało", bo pomyślała, że cholera przecież właśnie z tego powodu założyła ten blog/tego bloga. Dlatego przeszła już od razu tutaj…
No dobrze, kochanie, ale sama wiesz, że jutro musisz rano wstać, by jeszcze udać się na badanie ponowne krwi, bo przecież lekarka powiedziała to samo, co już słyszałaś, że masz MEGA PODWYŻSZONY TEN CHOLESTEROL! A dobrze o tym wiesz, że masz tu jeszcze kilka innych "spraw", które również odbierają Tobie spokój + jeszcze ta dzisiejsza pogoda! Najdroższa, to teraz chyba najlepsze co możemy zrobić, to sprawdzić na jutro pogodę…
Nie, ja cholera jasna muszę to w końcu z siebie wszystko wyrzucić!!! boooszeee, teraz mam w głowie taki cholerny mętlik… Ja już naprawdę nie mogę…😫
Dlatego właśnie, najdroższa, jestem zdania, aby przygotować się na jutrzejsze poranne wstawanie. A póki co raczej popatrz na siebie, jaka Ty jesteś zaradna i niesamowita:
- dotarłaś do tej przychodni nawet przed czasem, a wyszłaś taka znowu
"pomieszana", ale stawiłaś się tam! - Twoja neurolog wszystko napisała Ci na karteczce, abyś wiedziała i również rzekła po tym, gdy Ty już zapytałaś, czy mogłabyś to badanie zrobić już jutro, ona odparła, że oczywiście, napisała Tobie w jakich godz. 7-8:30, w dodatku powiedziała Tobie również, że ponieważ wyniki będą już na drugi dzień, czyli we środę, ona jednak wtedy nie przyjmuje, więc już zapisała Ciebie na CZWARTEK, tym razem na 10:15
