Rising Higher Meditation ®: Visualise and Manifest Anything! Guided Meditation (Law of Attraction, Creative Visualisation)ASMR
❤️: 10.V.2026
Jeśli czytacie mój blog, wiecie, że jestem dzielna. Pierwotnie uczyniłam z niego własną „AUTOTERAPIĘ”. Powiem krótko, bo nie znoszę narzekać i koncentrować się na wszelkich niedomaganiach, gdyż, jak wiemy, to wtedy rośnie… TWORZENIE tego bloga zajmuje mi jednak wiele czasu i kosztuje mnie także sporo wysiłku, ponieważ zawsze staram się wyszukiwać i zamieszczać rzeczy cenne również dla innych. Dlatego, jeśli ktoś z Was uznałby, że jest to przydatne i zechciałby wpłacić na moją zrzutkę jakiś "grosz", będę BARDZO WDZIĘCZNA.
A tutaj podaję link do tego: https://zrzutka.pl/wx9kgt
Kochani, jest NIEDZIELA, 10.V.2026, a dokładniej już wieczór, bo dochodzi godz. 20. U naszej Małej Mi tak niesamowicie wiele się dzieje… Czyli w zasadzie bez zmian, nieprawdaż? 😉 Postanowiliśmy choć troszkę wspomóc ją w tym wszystkim. Tak, dobrze wiemy, że ciągle o tym mówimy, ale uwierzcie nam, iż aby móc to wszystko ogarnąć- to jest naprawdę wielka sztuka – a ona robi to wszystko tu sama, każdego dnia! Przede wszystkim musimy powiedzieć, że to dziewczę strasznie się zdenerwowało, ponieważ, jak chciała zmienić w tych swoich wpisach muzykę na dłuższą, to się nie dawało, zamiast całego linku wchodził jej jedynie napis tytułu! Dlatego też te poprzednie wpisy ostatecznie już wycofała, zamieniła na szkice, bo już tym wszystkim się po prostu zezłościła.
Owszem, bo już tak cholernie mnie wkurzało, że ta dłuższa muzyka, wchodziła tylko, jak kolejny wpis zaczynałam nią pierwszą! No myślałam, że po prostu padnę ze złości i rozczarowania…😖🤬 Jednak, ja wciąż nie chciałam się poddać i próbowałam to wszystko ratować właśnie dalej przekopiowywaniem całej treści i tego, co stworzyłam przecież wcześniej. Tylko minusem było to, że ginęła mi wtedy oglądalność, a tym bardziej jakiś komentarz, który został udzielony,🤦♀️🤷♀️ Więc teraz, już tak znowu na „zaś”, na „wszelki wielki”, wstawiłam dłuższą muzykę, tak „w razie, co”, by już się czasem nie wściekać, że ponownie nie mogę jej wydłużyć.
Oooo rany, kochana, ale zauważ, że na „Twoją latarnię” ponownie siadł gołąbek [20:06-20:08]. Wprawdzie króciutko, bo już odleciał, ale ponownie to się zdarzyło!
boooszeee, ja już naprawdę nie mam siły teraz, by o tym pisać… Jak ja nawet już nie pamiętałam przecież, czy dziś … [Właśnie kolejny 20:10 siadł, zobaczymy jak długo ten tu zadomowi…. Odleciał po minucie i przyleciał kolejny, to teraz tylko patrzeć, jak długo ten tu wytrzyma…]
Kochanie moje, ale wiem, iż Ty sama również to odczuwasz, jakim pretensjonalnym to głosem teraz mówisz. A pomyśl raczej o tym, o czym zresztą dziś również czytałaś, ale także przecież słuchałaś prasując i robiąc „swoje” tych wspaniałych piosenek, którymi dzieliłaś się na LI: OD DZIŚ POPATRZYSZ NA SIEBIE INACZEJ 💛 Śpiewane Afirmacje Miłości Własnej i Pewności Siebie/TO PRZYPOMNI CI JAK WIELE JUŻ MASZ ✨Afirmacje śpiewane wdzięczności na dobry dzień wysokie wibracje.
Nooo, wiem, naprawdę bardzo staram się trzymać te moje myśli na wodzy… I już teraz znowu się uspokoiłam, ale chyba powinniśmy przedstawić tutaj to, co przed chwilką skomentowałam na LI, ponieważ tam właściwie zawarłam znowu „wszystko”. A był to oczywiście wpis autorstwa „mojej kochanej Hermiony”, który wyglądał tak:
Samo „bycie wśród ludzi” jeszcze niczego nie oznacza. Można siedzieć przy wspólnym stole i nadal być czyimś daniem głównym.
Otaczają nas dziś wszyscy:
specjaliści od relacji,
architekci wizerunku,
kolekcjonerzy kontaktów,
dealerzy uśmiechów premium.
Świat pełen ludzi,
którzy mówią: „Wspieram Cię”
tym samym tonem,
którym bank mówi: „Dbamy o Twoją przyszłość.”
Tylko oprocentowanie emocjonalne
jakieś dziwnie zmienne.
Najbardziej fascynuje mnie,
że manipulacja przeszła rebranding.
Dziś nie kontroluje się ludzi.
Dziś się ich „prowadzi”.
Nie wykorzystuje,
„zarządza potencjałem”.
Nie ucisza,
„dba o kulturę komunikacji”.
Piękne czasy.
Nawet przemoc ma dziś soft skills.
Dlatego ostrożnie podchodzę
do ludzi, którzy mówią:
„Musisz nauczyć się funkcjonować w każdym środowisku.”
Nie. Grzyb też potrafi rosnąć w wilgoci,
a jednak nikt rozsądny
nie nazywa pleśni ambicją.
Są otoczenia,
które rozwijają.
Przy nich człowiek oddycha szerzej,
myśli odważniej,
milczy spokojniej.
I są takie,
w których ciągle trzeba uważać,
czy przypadkiem nie jesteś
zbyt wyrazisty,
zbyt samodzielny,
zbyt trudny do estetycznego podporządkowania.
Bo system kocha ludzi „autentycznych”.
Pod warunkiem,
że ich autentyczność
zmieści się w firmowym brandbooku.
Największy absurd to ten, że często najbardziej boją się Ciebie
nie Ci silniejsi,
lecz Ci,
którzy całe życie budowali pozycję
na cudzym milczeniu.
Wtedy zaczyna się subtelna wojna:
uśmiechy z ostrzem,
komplementy z podtekstem,
zaproszenia,
które są elegancką formą inwigilacji społecznej.
Bo nie każdy,
kto chce być blisko,
chce być bliski.
Niektórzy podchodzą do ludzi
jak inwestor do gruntu:
sprawdzają, czy da się coś wybudować,
przejąć albo przynajmniej ogrodzić.
Dlatego nauczyłam się jednej rzeczy
gdy ktoś bardzo chce Cię „otoczyć”,
najpierw sprawdź,
czy przypadkiem nie rysuje wokół Ciebie okręgu.
Bo od koła wzajemności
do koła łowieckiego
czasem prowadzi tylko jedno słowo:„zaufanie”.
Największą inteligencją nie jest dziś umiejętność dopasowania się do ludzi.
Lecz odwaga, by nie pomylić obecności z przejęciem kontroli.
Dobrze, kochanie, to podamy teraz to, co sama odpisałaś w tym komentarzu do tego:
boooszeee, kochana,prawie płaczę,ponieważ ja dziś właśnie miałam taki dzień,gdzie moją pierwszą myślą było,że przecież jest tak ładnie ciepło,więc powinnam pojechać nad morze,skoro mieszkam w mieście z nim…, lub bynajmniej wyjść z domu…Lecz później zadałam sobie mądre pytania, czy naprawdę powinnam to robić tylko dlatego, że tak robi większość? I właśnie w tym momencie już uspokoiłam siebie i pomyślałam, że porobię, coś innego… I zajęłam się najpierw czytaniem dalej książki, „The Secret”, a później włączałam do odsłuchiwania muzykę, którą się z Wami tu dzieliłam i przy której zaczęłam „wykonywać swoją pracę”. Tak, mimo tego,że jest niedziela i niby powinnam odpoczywać, lecz ja wykonałam to, co miałam do zrobienia [poszłam do piwni, gdzie znalazłam moje sandały&sportową suknię, które myślałam, że mi zginęły!, następnie poprałam letnie ciuchy, przyniesione z piwnicy/poprasowałam również,bo już mi się sterta nagromadziła,🤷♀️] A teraz siadłam sobie jeszcze do komputera na wieczór, trochę popisać, a w tle leci mi to:✨ UWOLNIJ WSZYSTKO, CO WYCZERPUJE TWOJĄ ENERGIĘ | OCZYSZCZANIE CAŁEGO CIAŁA I AURY | 432 Hz, a ja mogę być już z siebie zadowolona,że jednak postawiłam na swoim,niczego nie wymuszałam na sobie. No i moja mantra: 🙌+🙏
Wspaniale, kochanie, ale skoro już się teraz trochę „obudziłaś” to myślę, że powinnyśmy jeszcze o czymś wspomnieć… O tym, jak Ty się w ogóle czułaś itp./ itd.
To, zamiast o tym tylko opowiadać, wstawię tutaj to, co zdążyłam sobie zanotować na dzisiejszym @:
00:20 – Świetlik to Everything Is Working Out For Me: DIVINE Support….
2:38 – open i odsłaniam window I WC
❤️❤️❤️ POMYŁAM PILNICZKI I ŚCIERAKI
3:10 – Everything
Später bis ung.9:30 nahm Handy i read np.”nowości o Filip Chajzer..”🤦♀️
Znowu NIE WIEM, CO ROBIĆ…
Ask Gott…
Zwróćcie proszę na to, co tutaj miało miejsce:
Rób to dziecko, na co masz ochotę i siłę! Niczego nie wymuszaj na sobie, jeśli nie masz dzisiaj siły, by wyruszyć nad morze, to tego nie rób. I co z tego, że piękna pogoda? Zauważ, iż Ty kochanie wychodzisz zawsze najlepiej na tym, jak słuchasz własnego serca✨️
No wiem, tylko, że teraz chce mi się znowu tak cholernie płakać, bo czuję się już naprawdę wszystkim strasznie obciążona…, 🤦♀️
To przekierujmy teraz Twoją uwagę i skupmy się na czym innym! A mianowicie wymień, co się wydarzyło i co także wykonałaś.
❤️❤️❤️ ZACZĘŁA DZIAŁAĆ WIEDER SUSZARKA! /WPADŁAM NA IDEE ZAPISYWANIA TEGO, CO MACHTE CHOĆ JAKIMIŚ SKRÓTAMI W KOM.KALENDARZYKU!/SAH MÓJ BIG BAUCH I SIĘ PRZERAZIŁAM…🙈🙉🙊
Teraz spójrzcie tylko, jak wspaniale ona sama intuicyjnie przestała jednak na siebie najeżdżać i siebie krytkować!
NIE! STOP! Będę wymieniała doch gute things, or ewentualnie zmieniała perspektywę postrzegania tego:
09.V.26 ❤️❤️❤️ Z DATY 15!
Wrote to Asia*
* [11:18, 10.05.2026] Witaj Asiu, wciąż mi nie odpowiedziałaś na pytanie, co udało się Tobie załatwić?
Ja teraz czuję się padnięta… nie bardzo wiem, what to do… Ale zaraz prześlę Ci moją rozmowę
[i tu napisała to samo, co wstawiliśmy powyżej]
09.V.26 ❤️❤️❤️ Z DATY 15! To był dzień urodzin Zalwy…Of course NIE SKŁADAŁAM JEJ ŻADNYCH ŻYCZEŃ, bo moim zdaniem na to nie zasłużyła! Ale za to wydarzyło się gestern coś dla mnie wspaniałego! TA od Germana napisała post na grupie ad. My siepomaga 🙆♀️✨️❤️
[11:25, 10.05.2026]: Znowu open 📖 na słowach:
TWOIM ZADANIEM JESTEŚ TY SAM 
Więc właściwie potwierdzenie tylko tego, co ja już wiem😉
Nic wielkiego tam Monia nie załatwiałam – sprawy jak co dzień, tylko po prostu dłużej zeszło 😉
Widziałam wczoraj ten wpis na LI zachęcający do wpłacania na zbiórkę, cieszę się razem z Tobą, że są tacy pomocni ludzie 😊💕🩷
I now: VISUALISIERUNG*, pomimo płaczu…I GUA SHA I NEUROLOG.M. dazu
* Rising Higher Meditation ® Visualise and Manifest Anything! Guided Meditation (Law of Attraction, Creative Visualisation)ASMR
🍀🍀🍀FOLLOW YOUR GOOD FEELINGS
Te słowa wpadły jej do głowy i później uczyniła z nich użytek, wykorzystała jako tytuł tego wpisu.
12:06 – Ende
❤️❤️❤️ MACHE ESSEN, GLEICH ABER SEHE DOCH SCHMUTZIGEN STAUBSAUGER I ROZKROJONY KNOBLAUCH/GRÜNERTEE GEMACHT, A JA Z TYM ODKURZACZEM WALCZĘ”🤦♀️…leci: FoundAlove/PRAYER,
boooszeee uporałam się właśnie z odkurzaczem/ ThingsAreChanging/AMEN (ItIsWell)/IamGrateful/IamWhatIam/
13:08 – Wrap mit smażoneEi I Wurst + Salat i: 5thELEMENT, 13:40 – Ende of Essen
Od ≈14:12 read weiter book 📖 I gra: DON’T FORGET ME Expect and Accept Relaxing Guitar Music for Healing, Peace & Letting Go
Pokazało się NEW NAGRANIE Z ChYG A Beautiful New Beginning | Simon Sinek Motivation | The Start of Something Greater
A JA SOOO SEHR WAIT NA STH OD NIEGO! Thank you 🙏
14:59 – WC fast crying i:BeholdTheLight /We’reGonnaBeOk/OnlyLove/BetterTogether/
I 15:25 – ☕, galaretka mit Obst, cookie i Joghurt i: ChYG, 15:47- Ende of ☕
Boże, Anioły Wszechświecie…totalna niemoc…
15:57 – read book 📖 to jakieś fajnej next muzy
16:19 – etwa closed eyes ❤️❤️❤️ I wyobrażałam sobie to alles o czym read 132/133, dann open eyes I see wieder pszczołę/osę, but udało mi się ją uratować- this time mit quite dicke bluza
17:05- to piwnia, 17:33 – z piwni
❤️❤️❤️ FOUND I TĘ SPORTKLEID I WIELE INNYCH NOCH I…SPORTSANDALE, ABER DIE SIND SCHON ALT & DEVASTATING 🤦♀️
≈17:15 – ❤️❤️❤️ BÜGELE to: OD DZIŚ POPATRZYSZ NA SIEBIE INACZEJ Śpiewane Afirmacje Miłości Własnej i Pewności Siebie Go wywiesić next Sachen CHOWAM DOCKS I FV i now: TO PRZYPOMNI CI JAK WIELE JUŻ MASZ Afirmacje śpiewane wdzięczności na dobry dzień wysokie wibracje
/////
Przed chwilką 21:36, wróciła, kochani, z ubikacji i dziękuje Bogu, że zabrała tam komórkę, bo dostrzegła, że ten jej wpis wciąż jest NIEWIDOCZNY! Lecz, ponieważ, nim wyszła, włączyła sobie tę muzykę: TO PRZYPOMNI CI JAK WIELE JUŻ MASZ ✨Afirmacje śpiewane wdzięczności na dobry dzień wysokie wibracje, więc teraz już tym bardziej nie chce narzekać, lecz jest raczej z siebie dumna i zadowolona, że to odkryła, ale też, iż niemal natychmiast zaznaczyła „przypięty”, 💪.
Wspaniale kochanie, zatem zauważyłaś to i zaraz naprawiłaś tę sytuację! To teraz choć powiedz jeszcze, dlaczego właśnie taką ilustrację do tego wpisu wybrałaś?
boooszeee, no nie wiem, wpisałam tylko FEE i między innymi taka właśnie ilustracja tam się pokazała… A tak naprawdę, ja po prostu potrzebuję chyba rodziny i bezpieczeństwa. Póóóźniej jednak się zorientowałam, że nie wpisałam wcale „Follow” tylko fee.. od feel.🤷♀️
No dobrze, najdroższa, ale może właśnie Twoja podświadomość niejako przemówiła za Ciebie! Pamiętasz jeszcze, jak właśnie się CZUŁAŚ [feel] i też z jakiego powodu… Choć wiem, że jest ich więcej… Ale wymień, proszę choć takie główne…
O jednym nawet wspomniałam już w tych moich zapiskach dzisiaj, dokładnie w tym zdaniu:
A JA SOOO SEHR WAIT NA STH OD NIEGO! (…)
Tak, kochana, widzieliśmy wszyscy, jaka Ty byłaś zaniepokojona, że nic nowego z tego kanału się nie pojawia…A już szczególnie dzisiaj, jak tak bardzo prosiłaś Wszechświat o pomoc, o jakieś wsparcie… A zawsze to czułaś, iż „Simon” także odczuwa jakieś Twoje wołania… Lecz tym razem nic… Dopóki to nagranie się nie pojawiło…
boooszeee, no tak… Wiem, jak to dziwacznie zabrzmi, ale… już poczułam ulgę, że jednak o mnie nie zapomniał… W dodatku, jak tego słuchałam, to poczułam znowu, że on po prostu [nie wiadomo skąd znowu] wie, jak ja się właśnie teraz czuję… 🙊🙉🙈 A tak naprawdę, prócz tego, że bardzo lubię, jak mówi tylko o 1 kobiecie, czy też w tytule widzę WOMAN, nie WOMEN, choć oczywiście wiem, że to jest skierowane do wielu kobiet, takie jest jego zadanie, jak mniemam. No ale ja mówię, co ja wolę i co sprawia mi jeszcze większą radość… Bo to brzmi wtedy, jakby to było tylko o mnie/ do mnie. I jak tu mówi, że ona traci ochotę/ zainteresowanie, zwyczajnymi konwersacjami itp… To pomyślałam dziś przecież dokładnie o tym!
Powiem nawet więcej, ja przecież nie tylko tracę już ochotę na „zwyczajne/ przeciętne/proste” rozmowy, ale… ja zaczęłam się już ludzi po prostu bać…🤦♀️😟😨
Wyjaśnij to proszę troszkę bardziej.
Brak mi obecnie już odwagi, by gdziekolwiek wychodzić, czy z kimkolwiek w ogóle się spotykać, nie mówiąc już nic o wyjazdach [na które obecnie nie mam nawet kasy, bo przecież zbieram na ten Neurofeedback]. Ale przypomina mi się zawsze jeszcze to, co słyszałam na tych wszystkich wyjazdach/ warsztatach, na które jeszcze kiedyś wyjeżdżałam… Tam przecież zawsze czułam się inna i nawet nie siedziałam tak bardzo z innymi w jakichś grupkach, bo nie bardzo wiedziałam jeszcze wtedy, jak mogłabym na to wszystko, co słyszę reagować… Ale też doszło do mnie następnie, że przecież przebywanie wśród ludzi/ z ludźmi by mi się przydało, bo całkiem tu zgłupieję…
To była jednak chwilowa myśl, ponieważ … boooszeee, no ja nie potrzebuję żadnych tłumów ludzi do szczęścia. Nawet im mam więcej tych dystraktorów, tym mój organizm nie nadąża bardziej i szybciej się męczę… Jednak przypomniały mi się te warsztaty w tej Koziej Górze, których naprawdę się obawiałam, bo one, jak się później okazało, były dość intensywne i ekstremalne. Aczkolwiek właśnie będąc tam z tymi ludźmi, czy wykonując z nimi takie różne zadania/ ćwiczenia, tańce itp. czy później nawet uwalnianie z ciała tego wszystkiego, co nam ciąży ruchami, czy nawet krzykiem… Ja nigdy nie zapomnę, jak ja tam wtedy krzyczałam! Teraz choć znalazłam te „moje skrzydła”, które mi tam wyszły…
Ale próbuję jeszcze znaleźć fotkę, jak ja tam krzyczałam. Oooo jest UDAŁO SIĘ!
Pamiętam jeszcze, wiele takich rzeczy, które dopiero później zrozumiałam jeszcze lepiej, jak np. to, że mieliśmy pisać jakieś listy, a później wyjść gdzieś i je spalić… Albo te wszystkie dla mnie, na wtedy całkowicie niezrozumiałe rzeczy/symbole/ karty/ przesłania/ liczby… ‚
Wstawię tutaj jeszcze te różne fotki, jakie uda mi się z tego odnaleźć, lecz nie będę już raczej ich tłumaczyła, bo… nie wszystko dobrze pamiętam,😋🤷♀️🤭
Widzę, że żadnych więcej adekwatnych nie możesz odnaleźć, ale trafiłaś zaraz tam na zdjęcie, które od razu się Tobie skojarzyło z czymś jeszcze… Zatem, uznajmy to jako przepustka do kolejnego tematu, ok? Także zacznij, proszę.
No więc… tak naprawdę, jak tylko zobaczyłam to poniższe zdjęcie… To przypomniało mi się zaraz, jak kiedyś było mi tak zimno, jak położyłam się spać, więc zaczęłam sobie wyobrażać, że Simon otula mnie swoimi męskimi ramionami i właśnie leżymy w takiej pozycji, jaka tu jest widoczna:
I… teraz nie wiem już, czy jak przyznam, iż okazało się, że to moje wyobrażenie raczej nie poskutkowało na dłużej i nie zdało swojej roli, bo musiałam jednak wstać i… kurczę, teraz już nie do końca pamiętam, czy ubrałam kombinezon, czy wyciągnęłam tylko śpiwór… Czy może i to i to wzięłam, 🤣.
Kochanie, to nie jest przecież aż takie istotne! Bo myślę, że ważniejszym tu jest fakt, iż Tobie, pomimo, że mamy maj, wciąż zdarza się brać ten śpiwór, a wcześniej nawet ubierałaś się jeszcze w ten kombinezon 
To prawda! Robię/ robiłam tak, ale kompletnie się tego nie wstydzę! Bo, tym właśnie się „ratowałam”, jak było mi zimno… A poza tym to takie opatulenie się, sprawia zawsze, że czuję się jeszcze bardziej bezpieczna! Przecież takie moje założenie było, odkąd i wpadłam na pomysł, że zakupię sobie ten kombinezon do spania oraz także, że będę jeszcze wchodziła w ten śpiwór, 🤗. W dodatku chcę coś dopowiedzieć, co zauważyłam już dość dawno… A mianowicie, że najczęściej leżę tak jakbym moim rękoma siebie jeszcze obejmowała. I ja np. również uważam, że to ma jakieś znaczenie i jest z czymś związane. Pomijam już to, że spotkało mnie tyle jednak przykrych rzeczy/ traum, których tak naprawdę nigdy nie miałam czasu, by jakoś naprawdę „przeżyć”!
Co w gruncie rzeczy, jak patrzę na to tak z dystansu, to myślę sobie, że najwidoczniej tak właśnie miało być i może w pewnym sensie poprzez to byłam też jakoś „chroniona”… Bo przecież mamy się skupiać na tym, co tylko w naszym życiu najlepsze, a poza tym, jak się nie mylę, już tyle razy słyszałam, aby mówić sobie, że to, co nam się przydarza, jest najbardziej odpowiednie. I ja nie tylko zaczęłam tak sobie mówić, ale także bardzo w to wierzę, iż naprawdę nie spotyka mnie nic, czego nie byłabym w stanie przeżyć. Gdyż ja już naprawdę bardzo nauczyłam się ufać Wszechświatowi/ Bogu…, że wszystko wydarza się jak najlepiej. Nawet w momentach, gdy kompletnie tego niue rozumiem…🤷♀️

No dobrze, to chyba tą ilustracją już zakończę ten wpis, bo jutro przecież mam „dalszą robotę”, m.in.: chcę udać się do CH FORUM, by wykorzystać kartę, na której mam gotówkę za zwrot rzeczy, by może sobie w końcu jakieś dobre sportowe sandały zakupić!
Zanim jednak się położę, to chcę choć jeszcze wspomnieć takimi tylko hasłami, o czym będę chciała jeszcze opowiadać:
STRACH [w głównej mierze zaraziła mnie nimi moja rodzicielka, czyli, jak zwykle…, 🤦♀️, ponieważ ona stała sie kobietą, która już niesamowicie wielu rzeczy się obawia, tudzież niemal we wszystkim widzi jakieś zło… i wciąż tego nie dostrzega, że tak naprawdę zaraża tym również inne mało odporne osoby, w tym mnie…] PRZED WYJAZDEM NA NEUROFEEDBACK [moja mama nic nie wie o tym jeszcze, ja choć naprawdę bardzo bym chciała, to jednak nie wyobrażam sobie w ogóle, by polecieć tam samej!]
Kochanie, ale trzeba jeszcze tutaj coś dodać= Ty nie jesteś mało odporna! Tylko zawsze, jak masz cokolwiek zrobić ze swoją mamą, to się jej podświadomie „obawiasz”, ale wcale nie dlatego, że ona jest jakaś groźna! Nie, najdroższa, Ty niesamowicie boisz się tego, od dziecka przecież, ale dopiero po tym wypadku zaczęło wychodzić to jeszcze bardziej na wierzch, że Ty jesteś za nią taka odpowiedzialna zawsze! Przecież odkąd pamiętasz, Ty, nigdy nie mogłaś czuć się jako takie niewinne i małe dziecko, bo później już do Ciebie doszło, że Ty praktycznie, jak z jej brzucha wyszłaś, to były nawet kiedyś Twoje słowa! Iż byłaś musiałaś być niemal od początku „dorosła”. Skarbie mój! Właśnie teraz do mnie doszło, że rzeczywiście w ten sposób to ujęłaś! A zauważ, iż Ty narodziłaś się jeszcze przed swoim bratem, więc dlaczego tak powiedziałaś?
Kurczę, no teraz już chyba tak „najbardziej racjonalnie” to powiem, że nie do końca wiem… Doskonale za to pamiętam choćby tę sytuację z tego masażu jivaka u tego Szymona… Jak on do mnie wtedy odparł, że mam teraz tak ułożoną rękę, iż wygląda ona jak rączka małego dziecka… I wtedy to mnie tak uderzyło, bo skojarzyłam to z sytuacją, której przecież ja nie mogę pamiętać! Lecz moje ciało musiało właśnie tak to zarejestrować wówczas… A to był przecież moment, gdy mogłam mieć tak 2,5 roku [bo przecież Marcin jest ode mnie młodszy 3 lata..], moja mama spodziewała się dziecka Marcina ojca i już wtedy u niego mieszkaliśmy. I to był wieczór, kiedy on wrócił pijany do domu, z jakąś „znajomą” a moja mama miała w brzuchu Marcina = czyli syna tego człowieka! Moja mama widząc to, była oczywiście bardzo zdenerwowana… boooszeee, już jest przecież poniedziałek… Więc zmykam do spania!
