THE SECRET RHONDA BYRNE
2:15:18
❤️: 22.V.2026
Jeśli czytacie mój blog, wiecie, że jestem dzielna. Pierwotnie uczyniłam z niego własną „AUTOTERAPIĘ”. Powiem krótko, bo nie znoszę narzekać i koncentrować się na wszelkich niedomaganiach, gdyż, jak wiemy, to wtedy rośnie… TWORZENIE tego bloga zajmuje mi jednak wiele czasu i kosztuje mnie także sporo wysiłku, ponieważ zawsze staram się wyszukiwać i zamieszczać rzeczy cenne również dla innych. Dlatego, jeśli ktoś z Was uznałby, że jest to przydatne i zechciałby wpłacić na moją zrzutkę jakiś "grosz", będę BARDZO WDZIĘCZNA.
A tutaj podaję link do tego: https://zrzutka.pl/wx9kgt
Najdroższa, mam nadzieję, że dostrzegasz, jaką Ty jesteś wytrwałą kobietą? Obecnie mamy PIĄTEK, 22.V.2026, a Ty przecież, kochanie, za nic w świecie nie chcesz się poddać i odpuścić. Pomimo, że wciąż nie chciała się załadować Tobie ta muzyka w tym wpisie, ponownie… Ty jednak uparcie wciąż i na nowo próbowałaś już nawet różne, licząc na to, że może z tą się jednak uda. I proszę bardzo! TAK SIĘ WŁAŚNIE STAŁO, mój najdroższy Skarbie!
Wiem, przecież, bo już teraz to w końcu widzę… I choć wciąż nie dokończony jest poprzedni nasz wpis: FOLLOW YOUR GOOD FEELINGS/ PODĄŻAJ ZA SWOIMI DOBRYMI UCZUCIAMI, a ja już teraz powoli znowu tracę siły… To jednak chcę/ gdyż czuję, że powinnam o tym tutaj opowiedzieć. Lecz może najpierw posłużę się tą ilustracją:
To chyba idealnie wręcz, będzie pasowało do tego, co będę chciała również przekazać. boooszeeee, a teraz jeszcze spójrz, jaki obrazek tytułowy dla tego wpisu mi się wybrał?
Widzę, kochanie… Obydwie przecież już dobrze o tym wiemy, iż to jest prawda. Zatem zacznijmy może od tego właśnie.
Ja naprawdę nie wiem, czy od tego, bo w tej mojej głowie mam obecnie tak straszny mętlik… 🙊🙉🙈 Czym zresztą nawet podzieliłam się z tą kobietą z którą miałam za friko tę sesję…
Najdroższa, właśnie kolejna osoba w tym momencie polubiła opublikowaną przez Ciebie piosenkę na LI dokładnie tę: Tiffany Alvord: Three Little Birds (Acoustic), którą wstawiłaś tam z takim komentarzem:
Dokładnie ta piosenka dziś mnie obudziła 🙏
Bo tak przecież było! boooszeee, ja wciąż niosę w sobie ten nieuwolniony płacz… i przez to jest mi tak właśnie ciężko, a jeszcze dziś od samego rana znowu czułam się jak jakaś niemal „popaprana”… Pierwszym, co tam udostępniłam była ta oto piosenka:
PIĄTEK, 22.V.26
Pieśń Uzdrowienia Duszy ✨ Uwolnij Ból i Odzyskaj Moc | Afirmacje Świadomej Kobiety 2026 | Reset [4K]
//////
Kolejnymi zaś afirmacjami, które desperacko tam umieściłam były te:
Nie jesteś zagubiona/-ny, JESTEŚ NA ETAPIE TRANSFORMACJI | Afirmacje Śpiewane | #uczuciezagubienia
Ja określiłabym to inaczej: dokładnie poprzez te utwory pokazywałaś już, jak się czujesz. Ot, co! A to, co opublikowałaś tam jako ostatnie [niedawno, ok. 18:50/19?] jeszcze lepiej to pokazuje. Mam na myśli tutaj to, co zostało opublikowane przez człowieka nazywającego się Jörg -Michael Wrensch, a myślę, że ta dodana ilustracja już tutaj wszystko tłumaczy:
//////
Przed tym zaś opublikowałaś jeszcze to: Jak dobrze, że mamy siebie – Borys Szyc i Justyna Szyc-Nagłowska W MOIM STYLU | Magda Mołek.
Wiem, uczyniłam to znowu jak jakaś desperatka niemal… 🤦♀️
Nie, kochanie, wcale nie jak desperatka, ale jako ktoś, kto potrzebuje drugiej bliskiej osoby! Przecież sama wiesz i mówiłaś o tym niejednokrotnie, że BARDZO POTRZEBUJESZ MIEĆ PRZY SOBIE TEGO „SWOJEGO CZŁOWIEKA”! I to najdroższa, absolutnie nie jest niczym ani głupim, a już z całą pewnością NIE „NIENORMALNYM”!!! Dobrze o tym wiesz, że człowiek jest istotą społeczną, a jeszcze w tym obecnym świecie i rzeczywistości jest to tym bardziej trudne. Lecz idąc jeszcze dalej, czyli analizując Twoją osobę i to wszystko, co Ciebie spotkało/ co się Tobie przytrafiło, to jest to zdecydowanie jeszcze trudniejsze dla Ciebie!
boooszeee i co ja mam teraz powiedzieć…?
Wszystko, o czym tylko pomyślałaś i co pojawiało się w Twojej głowie!
No więc może zacznę od tego, że wcale nie obejrzałam do końca tego nagrania o Borysie i Justynie, aczkolwiek zaczęłam to oglądać, a jeszcze bardziej zachęcił mnie do tego Simon Sinek tym swoim nagraniem: What Happens When We Expect Work To Replace Community. Ja po prostu nie wiem… boooszeee, ale jak usłyszałam te jego słowa, gdy zadał tym parom [favorite couples], co robią, że maja takie związki i wtedy usłyszał dokładnie to zdanie:
IT`S HARD WORK AND WE DO THE WORK
Znowu chce mi się cholernie płakać… Bo przecież w tym nagraniu Borys Szyc wraz ze swoją żoną Justyną również o tym mówili, że to jest ciężka praca!
Dobrze, kochana, ale przecież Ty już o tym dobrze wiesz! Poza tym, jak tak przysłuchiwałam się na początku z Tobą ich rozmowie, to choć historia Twoja jest zdecydowanie inna niż tej Justyny, to usłyszałaś tam, że Borys jest jej także drugim mężem… oraz że już dawno nauczyła się być samodzielna, nawet wychowując dwójkę swoich córek…
Tak… boooszeee, ja zdążyłam tam również usłyszeć, że Borys jest także jest byłym alkoholikiem… Ale, co myślę, najważniejsze tu padło, że obydwoje mają terapeutów, czyli ludzi z którymi mogą rozmawiać… A ja tu się przecież wciąż sama duszę niemal… Bo brak mi tutaj ludzi, z którymi mogłabym tak na codzień rozmawiać i po prostu z siebie to wszystko „wyrzucać”, co mnie trapi. Choć oczywistym jest, że aby móc o sobie mówić więcej, musiałabym poczuć jakieś zaufanie do tej osoby, tak jak i mi się przydarzyło, gdy miałam tę sesję z tą Kingą…
Raaanyyy ja tu naprawdę zwariuję zaraz, przed chwilką bowiem, znowu ktoś podbił mi to nagranie Simona Sinek: What’s the Definition of a Friend. Przecież ja nawet nie odniosłam się chyba nawet jeszcze dobrze do tego jego nagrania, którym mnie wtedy tak bardzo ujął… Ja już naprawdę nie wiem, o czym mam teraz opowiadać… Po prostu gubię się już w tym wszystkim, 🤦♀️.
To prawda, kochanie, że się gubisz… Jednak wiesz, co o Tobie zdecydowanie można tu powiedzieć? Idealnie wręcz przedstawia to właśnie ta ilustracja: 
No wiem o tym dobrze… Ale muszę tu dodać … podzieliłam się tym nawet dziś z tą Kingą na WhatsAppie, że ja mam już dość robienia wszystkiego samej!!!
To, najdroższa wstawmy tutaj choć to, co przesłałaś tej Kindze [Kinga Kondratowicz💎Gestalt Therapist 💎Homeopath💎Soul Guide].
Ja nie wiem już… boooszeee, przecież najpierw to ja nawet w końcu zaczęłam jej płakać w tym nagraniu… Czułam bowiem, że tak bardzo tego potrzebuję, to wszystko z siebie wyrzucić!
Wszystko, czyli co?
Choćby to, co jeszcze wczoraj wydarzyło się u tej „mojej fryzjerki”: zaniosłam jej sukienkę i takie rozpinane „wdzianko”, a chciałam jej to po prostu zostawić … Wiem, że po raz 2gi… Bo wcześniej chciałam jej to sprzedać, a jak usłyszałam, że ona chce wziąć tę piękną sukienkę za darmo, to zrobiło mi się po prostu przykro i szkoda, bo pomyślałam, że równie dobrze, jakbym już miała przekazać takie rzeczy komuś za darmo, to wolałabym uczynić to dla kogoś bliskiego… Więc po prostu te ciuchy stamtąd zabrałam…. boooszeee, wiem, teraz jak to piszę, to sama lepiej to dostrzegam, co zrobiłam…
Najdroższa, ale uważam, że miałaś całkowitą rację wtedy! Przecież ta kobieta jest jedynie przede wszystkim dobrą fryzjerką! Zatem to, że te rzeczy od niej wtedy jednak wzięłaś, było moim zdaniem bardzo dobrym/ odpowiednim ruchem, ponieważ słusznie pomyślałaś, iż za darmo to możesz takie ładne ubrania podarować komuś bliskiemu, kogo naprawdę lubisz! Ale teraz wiem, że coś innego sprawiło, że tak źle się poczułaś, więc opowiedz o tym proszę.
Wiesz, ona do mnie, jak jeszcze raz zobaczyła te rzeczy, a teraz powiedziałam jej, że po prostu coś dla niej mam, bo jednak tyle rzeczy dla mnie dobrych robi… Tak się wyraziłam, a miałam przede wszystkim na myśli to, że wciąż bierze ode mnie jednak mniejszą kwotę za całe ścięcie… A poza tym przecież kiedyś jeszcze podarowała mi tę książkę, którą teraz jadąc do niej wreszcie do końca przeczytałam!
To prawda, kochanie. I choć powiedzmy szczerze, zaczęłaś robić sobie w końcu porządki w tych swoich ciuchach i jak natrafiłaś ponownie na te właśnie 2 rzeczy, to od razu się Tobie przypomniało, iż Marcie bardzo się one podobały, a ponieważ ona lubi nosić raczej długie sukienki, a poza tym ma również duży biust, więc uznałaś, że nie będziesz tego wyrzucać, tylko jej przekażesz teraz już nawet bez żadnej zapłaty. A tym bardziej, że już zrobiło się nawet tak ładnie ciepło.
No oczywiście, może jeszcze nie aż tak, aby móc ją ubierać tu w Polsce, ale wiem, iż ona przecież nie raz wyjeżdżała do Włoch, Turcji/ Egiptu itp. więc pomyślałam, że może będzie dla niej jak znalazł. A ona wtedy nagle do mnie [jestem pewna, że tak rzekła dlatego, iż kiedyś tych ciuchów nie chciałam jej oddać za free…], że teraz to jej gust, czy jak tam ona rzekła, chyba nawet wszystko się jej pozmieniało… i już sama powoli rezygnuje z tych wszystkich rzeczy, jakie nakupowała, bo robi sobie porządek w końcu. No więc, cóż… po prostu to przyjęłam i spakowałam te rzeczy spowrotem do plecaka. Jednak jak już siedziałam tam trochę… [bo akurat oddanie tych rzeczy zaproponowałam na samym początku, jak tylko weszłam]dostrzegłam, iż przybyły tam do niej również nowe klientki. Więc tak sobie siedziałam tam u niej na fotelu i myślałam…🤔, że może którejś z nich by się te ubrania przydały, lub jak nie im bezpośrednio to może chciałyby zabrać je dla kogoś, kto mógłby się z nich ucieszyć. I właśnie wtedy, zamiast zwrócić się z tym pytaniem do nich bezpośrednio, zapytałam Martę, jak takie [teraz myślę sobie małe dziecko], że może któraś z nich by chciała te rzeczy, skoro ona mówi, że nie chce…
Kochanie, wiesz co teraz przychodzi mi do głowy? Dokładnie te pytania, które pisałaś m.in. Kindze, że już nauczyłaś się je stawiać. I ja bym zdecydowanie tutaj powiedziała/ zapytała Ciebie: CZY NAPRAWDĘ UWAŻASZ, ŻE ZROBIŁAŚ COŚ ZŁEGO PYTAJĄC O TO?
boooszeee, no nie, bo przecież dobrze o tym wiem, że to jedynie o mnie dobrze świadczy, że nie chciałam przecież tych dobrych rzeczy wyrzucać!
No właśnie, również tak uważam! Więc powiedz, co Ciebie tu zabolało…
Chodzi mi o to, co ona mi później zaczęła mówić… A najbardziej, że ja dałam to sobie wszystko wkręcić, jak właśnie takie małe niemądre niemal dziecko… Otóż ona tylko zaczęła mówić takie rzeczy, a mówiła to normalnym głosem do mnie, bo używała właśnie suszarki, która jednak hałasowała. Że mam ich w ogóle o to nie pytać i słuchaj tu będzie „najlepsze”, bo stwierdziła, iż im będzie głupio zrobić mi przykrość, rozumiesz? Ale najgorsze dla mnie było to, że to wszystko poukładało mi się w głowie dopiero przez noc, a właściwie jeszcze lepiej nad ranem… Bo myślę sobie tak, co ona mi tu niby sugeruje? Przecież nawet jak one również mi odmówią, to przyjmę to tak samo, jak i od niej = ona pierwsza powiedziała, że rzekomo jej się już teraz pozmieniało i ja se myślę, dobra, nie wnikam już w to, czy to jest prawda, czy nie, po prostu to przyjęłam. Lecz wtedy tak na szybko zabolało mnie tylko to, że ona praktycznie zabroniła mi je nawet o to zapytać… A jeszcze gorszym było z mojej strony to, że ja sama zachowałam się jak takie posłuszne małe dziecko, a nie kurwa mać, jak dorosła, dojrzała mądra osoba, która powinna powiedzieć:
Ok. Marta szanuję Twoje rady, ale i tak chciałabym, aby te panie same zadecydowały o tym! Pozwólmy im także o sobie stanowić, ponieważ to są przecież dorosłe/ samodzielnie myślące osoby!
Takie były właśnie dopiero dzisiaj moje myśli. I dlatego byłam tak cholernie o to zła, że dałam się tak naciąć na tę jej gadkę… Że po prostu stałam się takim małym dzieckiem nagle, które zamilkło…
Najdroższa, dobrze wiesz, że to wcale nie do końca tak było… Gdybyś bowiem nie była tak jednak mądrą i dojrzałą osobą, wcale to by Tobie nawet do głowy nie przyszło! Ty, kochanie, wciąż masz trudności z takim szybkim i logicznym/ racjonalnym myśleniem. Dlatego właśnie o tym powiedziałaś tej niesamowitej dla Ciebie Kindze, że zdecydowanie pewniej się czujesz, jak możesz pisać, czy czytać, bo wówczas jak czegoś nie zrozumiesz dobrze, to możesz jeszcze do tego na spokojnie powrócić. A w takich szybkich rozmowach, masz wciąż trudności z równie szybkim myśleniem i adekwatną [szybką] na to odpowiedzią! To teraz wstawmy jeszcze to, co zaczęłaś sobie na @ notować. Lecz może zanim jeszcze to, wstawmy tutaj coś, co napisałaś jej jeszcze po powrocie od fryzjerki, ponieważ tu już doskonale widać było, jak się czułaś:
[19:38] boooszeee, droga Kingo, chce mi się teraz TAAAK STRASZNIE PŁAKAĆ…a „najzabawniejsze” jest to, że nic takiego się nie stało! Właściwie to w ogóle NIC ZŁEGO SIĘ NIE STAŁO… wróciłam od fryzjerki i teraz właśnie próbuję złożyć w @ do Ciebie to czego nie umiałam ubrać w słowa/ o czym zapomniałam/ co nie przyszło mi od razu do głowy, jak rozmawiałyśmy, choć wcale nie obiecuję, że teraz mi się to do końca uda…
Kinga odpisała Tobie minutę później to:
Pozwól sobie. Daj temu płynąc.
Lecz dokładnie dzisiaj już jak się podniosłaś z tego łóżka i wróciłaś nawet ze sklepu, zaczęłaś jej nagrywać. Gdyż byłaś właśnie w takim stanie, że tak bardzo potrzebowałaś dokładnie wtedy to wszystko z siebie wyrzucić… Po czym dodałaś nawet, że jak będzie miała Ciebie dość, to może przecież także Twoją osobę zablokować. Dalej zaś już napisałaś:
[13:39, 22.05.2026] Droga Kingo, teraz jestem w takim stanie, że… smutek, naprawdę nie wiem, co mam ze sobą zrobić…a pomyślałam, że może choć wykorzystam to, na przesłanie Tobie tego, co wczoraj na swoim @ zapisywałam [uprzedzam jedynie, że z tego wyszedł taki bałagan, jak obecnie w mojej głowie, 🙈🙊🙉]
Cytuję mojego @:
[13:41, 22.05.2026] Potrzebuję bliskości i rozmowy z człowiekiem, który mnie zrozumie, nawet przytuli, jak małe dziecko/ – zaczęłam bać się ludzi, bo dobrze wiem, że BARDZO OD NICH ODSTAJĘ I to wcale nie dlatego, że jestem jakaś lepsza/ bardziej oświecona, tylko po prostu CHOLERNIE PRZEZ TO ŻYCIE JUŻ DOŚWIADCZONA, jak wiesz. Mam ogromne trudności z logicznym/ rozsądnym myśleniem [dzisiejszy przykład z PESELEM, pomyślałam, że skoro go zablokowałam, to nawet jakbym go Tobie podała to i tak nie mogłabyś wziąć np. Na mnie pożyczkę => boooszeee, no niczym moja matka, która tak wielu rzeczy się obawia… = oczywiście nawet tak nie pomyślałam o Tobie, tylko podałam pierwszy lepszy przykład] Wg. niektórych osób z mojej rodziny, zbyt szybko ufam, jak takie dziecko…I dobrze wiem, że często mają rację, ale też nie umiem im wytłumaczyć, że ja nade wszystko CZUJĘ. Nie mając z kim rozmawiać, często widzę to niestety doskonale… nie mam w żaden sposób, jak wyładować emocji.. [jak oczywiście nie zajmuję czymś zdrowym i pożytecznym = wyjście z kijkami pochodzić, lub nie sprzątam, czytam książki, oglądam podcastu/ filmu, to zauważyłam, że pocieszam się niestety nawet jedzeniem…/ choć…wróć, właśnie robię sobie takie przerwy (dobroci dla siebie = jedząc jakiś posiłek, staram się nie marnować czasu i również czegoś „uczyć” poprzez oglądanie…boooszeee, jak niesamowicie bym chciała mieć taką bliską osobę, przy której nie musiałabym się niczego wstydzić i która również by mnie rozumiała, tudzież potrafiła mi pokazać to, co ja widzę moimi oczami, z własnej strony… tak bardzo tego mi potrzeba, gdyż ja już naprawdę doskonale wiem, że nie wszystko jest takim, jak mi, czy komukolwiek innemu się wydaje… Nawet już mi samej udaje się sobie zdawać takie pytania również: czy to jest w ogóle prawdą/ na jakiej podstawie tak myślisz? itp.Ja oczywiście jak tak ze sobą posiedzę, to również potrafię to zrobić. Jednak fajnie jest mieć jeszcze kogoś, kto byłby w stanie również to robić. Jestem pewna, że gdybym kogoś takiego miała i w ogóle mogła rozmawiać, to w ten sposób ćwiczyłabym także swoją wymowę. A tak naprawdę prócz męża odeszła ode mnie także moja najlepsza i jedyna przyjaciółka, którą poznałam w 4 klasie podstawówki, poszłyśmy do tego samego LO, obydwie dostałyśmy się na germanistykę do Torunia… lecz ja odpadłam po pierwszym roku, bo nie zdałam jakiegoś egzaminu (jak widać był dla mnie tak ważny, że teraz już nawet nie pamiętam, z czego dokładnie był… Jednak, ja naprawdę wciąż uważam, że tak miało być, bo gdyby to się nie wydarzyło, to nie odważyłabym się jechać do Wiednia do pracy, później nie byłabym Au- pair jeszcze w innych miastach w Austrii, nie poznałabym fantastycznej Sandry [mamy Sophie, którą się wtedy opiekowałam]. A na końcu nie wyjechałabym do Ratyzbony na studia [na które starałam się z koleżanką, ale to nie było ŻADNE STYPENDIUM, więc nie dość, że uczelnia w Gdańsku musiała się na to zgodzić pod warunkiem, że zaliczymy także egzaminy w Polsce, to musiałyśmy jeszcze tam pracować, by móc się utrzymać. Ale najważniejsze UDAŁO SIĘ NAM! A wracając jeszcze do mojej byłej „przyjaciółki”, z którą nie mam już zupełnie żadnego kontaktu (lecz obecnie już w ogóle nie żałuję) to była ona świadkiem na moim ślubie, ja poleciłam ją do firmy, w której pracowałam (do której jadąc wydarzył się ten wypadek), chyba także przyczyniłam się do tego, że poznała swojego męża (gdyż ja jako pierwsza zaczęłam wtedy używać jeszcze to „gadu gadu” [przez tę platformę poznałam także mojego byłego męża…]
Zawsze czułam się odpowiedzialna za wszystko…Jak od razu czegoś nie zapiszę, to zaraz zapominam… (tabletki/
ZAWSZE CZUJĘ SIĘ ODPOWIEDZIALNA ZA ALLES I WSZYSTKICH, SZCZEGÓLNIE ZA MOJĄ MAMĘ..
Nie potrafię jeździć na rowerze po wypadku,
boooszeeee, wiem jaki w tym wszystkim chaos, tak jak i w tym moim życiu obecnie… Lecz jestem tego pewna, że jak tylko miałabym tu swoje „normalne” życie, to wcale by tak nie było… przede wszystkim BARKUJE MI ROZMÓW Z DRUGIM CZŁOWIEKIEM, również takim, jak Ty. Przepraszam, jeśli Cię tym wszystkim obciążam, ale … już się zbieram do wyjścia, bo jednak muszę wyjść, brat wczoraj „zakupił” mi za punkty, które uzyskał dobre słuchawki do komórki, więc teraz idę je odebrać, bo trafiły właśnie do żabki
Pozdrawiam i miłego dnia życzę🫶🌞😘
Następnie, po powrocie jednak wraz z tymi odebranymi słuchawkami i również z zakupionymi jeszcze rzeczami, m.in. torbą na prezent dla swojej mamy, bateriami, 🍋🍎🍌. Nagrałaś jeszcze krótką wiadomość po czym napisałaś to:
[15:21, 22.05.2026] W związku z tym naprawdę UWAŻAM, ŻE SKORO TYLE PRZESZŁAM/ PRZETRWAŁAM/ DOŚWIADCZYŁAM I UDAŁO MI SIĘ TO, to teraz naprawdę to czuję, że „Bóg/ Wszechświat”, czy jak inaczej nazwać te Siły Wyższe … pokazują mi w ten sposób, że muszę przerwać ten straszny cykl w moim rodzie!
Kingo, wybacz, ale będę chyba tak robiła, że jak jakaś bardziej istotna myśl pojawi się w mojej głowie, to Ci ją po prostu nagram
I dokładnie w tym momencie nagrałaś jeszcze 4 króciutkie wiadomości, a o 16:10 otrzymałaś taką wiadomość od Kingi:
Moniko, nie mam niestety pojemności, żeby tym się zająć. W środę mam superwizje twojego przypadku i dam ci znać wtedy jakie remedia wybiorę dla ciebie.
Na co Ty odpisałaś, zgodnie z prawdą:
[16:11] Rozumiem i dziękuję 🫶
[16:11] W małym białym Audi 1
[16:12] ?
[19:06] Oj, to pomyłka. Miało pójść do innej osoby🤯przepraszam
[19:06] Tak właśnie później sobie pomyślałam, hehe
Dobrze, kochanie, to teraz proponuję nam jeszcze powrócić do tego niedokończonego wpisu i jednak się nim zająć na tyle, ile tylko dasz radę.
